poniedziałek, 12 listopada 2012

Brad Pitt na ulicach naszego miasta, czyli jak to było na planie filmowym

W sierpniu tamtego roku dziwne rzeczy zaczęły się dziać na ulicach naszego miasta. Nagle jak za dotknięciem magicznej różdżki przenieśliśmy się na ulice Filadelfii. Przechodnie na początku trochę zdezorientowani, przypatrywali się jak zawieszana jest nowa amerykańska sygnalizacja świetlna, czerwone skrzynki na listy zamieniono na pomarańczowe , zamiast czarnych taksówek pojawiły się żółte i niesamowita ilość amerykańskich wozów i motorów policyjnych.









W lokalnych szkołach, gazetkach , parafiach i zakładach pracy, na tablicach ogłoszeń pojawiły się informację o nowych trasach autobusów i objazdach oraz godzinach w których centrum i okoliczne uliczki będą zamknięte dla ruchu pieszego i kołowego. Rozpoczął też się największy nabór statystów jaki widziała współczesna Europa.




Jak już wszystko było gotowe specjalnym pociągiem z Londynu przyjechała najsłynniejsza para ostatnich lat - Brad Pitt i Angelina Jolie wraz z niezliczoną ilością swoich dzieci.



Rozpoczęły się zdjęcia do mega produkcji filmowej pod roboczym tytułem "World War Z" Bradziunio Picinio gra odważnego pracownika ONZ, który chce powstrzymać pandemię zombie i uratować świat przed zagładą. Typowy horror z dużą ilością zombie, krwi, wybuchów, żywego mięsa i to wszystko w centrum naszego miasta.



           






Całe miasto żyło tym filmem, każdy przynajmniej raz zajrzał na plan filmowy. W ciągu dnia było słychać wybuchy, krzyki, wystrzały. Nikogo tez nie dziwiło, ze do pracy jechał jednym autobusem z grupą zombies i pięcioma amerykańskimi żołnierzami. Nie dziwiły też zaparkowane przy barierkach ciężarówki - chłodnie z zakładów mięsnych, wypełnione świeżutkim krwistym mięsem. Koleżanka z pracy dumnie opowiadała o swoich córkach, które statystowały u boku Brada Pitta i nawet z nim rozmawiały przez chwilę. Kolega opowiadał, że stał w kolejce w sklepie razem z Angelina Jolie i jej dzieciakami, brat kolegi grał zombie przez dwa dni i ma zdjęcie z Bradem Pittem, siostra koleżanki tez coś widziała, ale już nie pamiętam co.
Ja też tam byłam, czubek głowy Bradziunia widziałam , wybuchająca ciężarówkę słyszalam i w autobusie do pracy z zombiakami jechałam. Trzy tygodnie szybko minęły i ekipa filmowa wyjechała, zniknęły tez żółte taksówki, amerykańskie wozy policyjne i strażackie. Zrobiło się tak jakoś szaro i zwyczajnie. Po miesiącu nikt już nie pamiętał o filmowej przygodzie, az do zeszłego tygodnia. Kolega wpadł do pracy z wypiekami na twarzy.

- Jest,jest!!!
- Co jest?
- Zwiastun filmu! Premiera w czerwcu 2013!

Oczywiście pracować nam się już nie chciało, ogladaliśmi zajawkę filmu z 10 razy, wykrzykując na głos nazwy ulic, które się ukazywały na ekranie. Miasto nasze  wygląda imponująco jako Filadelfia. Nikt  nie domyśli się, że to amerykańskie miasto, to tak na prawdę szkocka metropolia, a zombie to potomkowie Rob Roya z krwi i whisky..:)

Oceńcie sami..:)



        

P.S. Zdjęcia wyszukane w internecie, nie są mojego autorstwa.

21 komentarzy:

  1. ha ha jak film choć w połowie będzie tak dobry jak Twój post dzisiaj, to się wybiorę na Bradziunia choć to nie moje kliamty

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu po tych milionach co na produkcję wydali to musi być dobry, a nawet jak nie będzie to będą nam agresywną reklamą wmawiać,ze jest najlepszy.

    Dla mnie najlepszy film z tego rodzaju to "28 dni póżniej" i nie wyobrażam sobie lepszego. Takie napięcie i klimat jakie stworzył Danny Boyle to mistrzostwo same w sobie, a do tego rewelacyjnie dobrana muzyka. Jeżeli nie oglądałąś to polecam, sama też nie jestem fanką filmów o zombie, a ten jest wyjątkiem..:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja to w ogole jakas niedzisiejsza :P o tym ze kreca dowiedzialam sie od meza, potem costam przeczytalam przypadkiem w METRO po drodze w autobusie i jakos mnie to nie podniecilo specjalnie :D i sie nawet nie pofatygowalam do centrum ;]
    co innego gdyby tu Prison Break'a krecili z pieknym Wentworthem :D ale Brad? pfi :P filmow o zombie tez nie lubie, takze musza sie bardziej postarac by mnie powalic na kolana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wierze...nie widziałaś jak przerobili George Square?..;)A Bradziek fajny jest....;)

      Usuń
    2. nie :D ja nienawidze tutejszego centrum, od Buchanan St. przez Argyle az do George Sq. Bywa ze nie jestem w centrum przez 6 miesiecy :D ide jak musze wejsc do H&Mu :P za duzo ludzi, i ogolnie przytlaczajace. Bardzo lubie Partick i Clydebank i tam bywam regularnie :) a najchetniej to bym gdzies na wies uciekla wypasac owce itp :) takie marzenie na przyszlosc :)
      a film pewnie z ciekawosci obejrze, zeby wlasnie sobie ulice porozpoznawac :D

      Usuń
    3. Ja tez do centrum chodzę jak już bardzo muszę..:) Mnie zawsze ciągnie w kierunku Loch Lomond i tam gdzis mogłabym mieszkać, nawet z owcami..:)

      Usuń
  4. Widzialem zapowiedz. Az mi sie lezka w oczku zakrecila. Moje ulice. Film...? No nie wiem. Dyplomatycznie. Rzecz gustu. Ale moje ulice. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hihihi jakąś godzinę przez Twoim postem dowiedziałam się,że taki film istnieje.
    Nawet wyraziłam zdziwienie,że Pitt w filmie o zombi gra ale skoro ma się tyle gęb do wyżywienia to trzeba brać co dają ;)
    Zapowiada się widowisko,zobaczymy jak to ostatecznie wyjdzie.
    anha

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja myślę, ze ten film nie będzie odbiegał poziomem od tych wszystkich filmów przedstawiajacych nadchodzący koniec świata, czyli poziom "średni na jeża". Duzo efektów specjalnych , bieganiny i głośniej muzyki.Oczywiście zawsze będzie ten jeden bohater co uratuje świat, staruszke,dwie sieroty i koniecznie Statue Wolności...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A Sznupek na czołgistę się nie załapał (jeżeli były czołgi)?
    anha

    OdpowiedzUsuń
  8. No własnie czołgów nie było..:P Chociaż Sznupek się śmiał, ze jako zombie też by się sprawdził i trochę mięsa przyniósłby do domu...:-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale zobaczyć na żywo aktora tej klasy chętnie bym doświadczyła

    OdpowiedzUsuń
  10. O szkoda, taki spożywczy pożytek byłby ze Sznupka-zombie. Zobaczyłabym film, co by Twoje miasto w roli Filadelfii obejrzeć, ale pewnie nic z tego nie wyjdzie, bo zombie się najzwyczajniej w świecie boję! A rower trzymam w piwnicy, więc po co mi stresy niepotrzebnie ;) Jeszcze bym sobie ubzdurała, że jakiś mięsożerłak na mnie czycha w garażu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe....taka duża, a zombie się boi..;P

      Usuń
  11. Fajna przygoda z filmem! I ciekawie opisana! Jakaś przerwa w codzienności i dotyk wielkiego świata tuż za rogiem.I mnie się kiedyś coś takiego zdarzyło w Polsce. Jako szesnastolatka byłam statystką w filmie. Och, jak ja to przeżywałam!
    Film z Bradem pewnie taki sobie, ale dla Was nabrał cech wyjątkowych, by nie powiedzieć osobistych...
    Pozdrawiam serdecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga zdradź tytuł filmu..:)

      Usuń
    2. "Blisko, coraz bliżej" - saga o historii Śląska

      Usuń
    3. Olga no to gratuluję, bo to bardzo popularny serial był przecież..:)

      Usuń
  12. Czytałam gdzieś ostatnio o tym filmie i chyba nawet widziałam zwiastun:) Nie miałam pojęcia, że ludziom chce się przeistaczać jedno miasto w miasto z innego kontynentu, zamiast po prostu kręcić film w tym docelowym mieście...

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tego co pamietam to chodziło o kase...:) Parę milionów dolarów róznicy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze :) stara zasada sprawdziła się i tym razem:)

      Usuń