Bo tak na prawdę, to ja jestem takim sobie leniwym turystą, a Sznupek jest turystą z przymusu. Więc te nasze oglądanie świata jest takie powolne, nieśpieszne i całkowicie pozbawione planu. Nie umiemy biegać w grupie i zwiedzać każdy zabytek i atrakcje zaznaczoną na mapie miasta, nie lubimy też słuchać długich i czasami nudnych opowieści przewodnika. Ja wole sama szukać atrakcji, a Sznupek lubi poopowiadać i całkiem dobrze mu to wychodzi, jak na turystę z przymusu. Minusem leniwego podróżowania jest to, że wiele atrakcji przechodzi nam koło nosa, wiele ciekawych opowieści omija nasze uszy. Plusem takiego podróżowania jest to, że zawsze mamy czas i ochotę (przynajmniej ja) żeby zajrzeć w każdą w pustą uliczkę , otworzyć kazde uchylone drzwi, przysiąść na ławce i posłuchać odgłosów "innego świata". Mieć czas, na to żeby sobie powzdychać i pokichać w spokoju.
Marokańskie słońce może zmęczyć każdego. A do hotelu zostało jeszcze parę kroków. Nie wiem dlaczego, ale to jest ulubione zdjęcie Sznupka?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afryka. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 maja 2013
niedziela, 22 kwietnia 2012
Rzuc murzynkowi cukierka,czyli jak zrobic dobry uczynek?
Mialam isc spac,ale babska ciekawosc podkusila mnie ,zeby jeszcze przed snem poszperac sobie po necie i poczytac ,co tam ludziska wypisuja madrego na moim zaprzyjaznionym i ulubionym forum turystycznym.No i rzucilo mnie na sciane i powalilo na kolana,w przenosni oczywiscie.No i tak siedze od godziny i spanie odeszlo i tylko zlosc i bezradnosc w srodku sie kolacze.Jak tak mozna???
Jak mozna,co???Ktos zapyta.Pozwole sobie zacytowac wypowiedz dziewczyny ,ktora wrocila z urlopu z Kenii.
"Inaczej cukierków dzieciom na trasie dać nie można, tylko rzucać... próbowałam dać przez otwarte okno z reki, rzuciła się gromadka dzieciaków dorobiłam się siniaka, podczas jazdy lepiej rzucić na pobocze, dzieci sobie zbiorą niż próbować podać, bo za cukierka pod koła skłonne wejść... uczucie rzucając słodycze miłe nie jest, ale zawinietego w papierek cukierka mozna podnieść i zjeść .... jest to jedyna sposobność żeby dać tym dzieciom trochę słodkości-mówię tutaj o tzw. głebokiej Kenii, bo wiadomo, że sa wioski do których robi się wycieczki i tam dzieci na brak słodyczy nie narzekają"
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)