środa, 5 grudnia 2012

Bałwan w Tesco i ślizgawka na ulicy, czyli zima w Szkocji

W planie miałam napisać coś o przystojnych Szkotach, ale od rana mnie taki jeden bałwan angielski zdenerwował, ze aż muszę mu dupę obrobić na swoim własnym blogu. A co! Niech ludzie wiedzą co z niego za bałwan, niech świat się o tym dowie!







Od ponad roku zamawiam zakupy w Tesco przez internet. Po co mam z tymi siatami chodzić, jak może mi kierowca wnieść do kuchni. Dzisiaj zakupy wyjątkowo duże były, bo przedświąteczne, czyli maka taka, mąka siaka, oliwa, olej, wór ziemniaków, ryże, makarony i stos puszek z pomidorami, kukurydzami, ogórki kiszone, kapusta, śledzie  i jeszcze milion innych rzeczy. Zakupy miały być między 8.00 a 10.00 rano. W sam raz na śniadanko, bo lodówka pusta. O 9.00 dzwoni telefon.

- Halo, Pani Sznupcia?
- Pani Sznupcia, a kto pyta?
- Tesco z tej strony, jak się pani miewa w ten mroźny poranek?
- To zależy co ma mi pan do powiedzenia?
- No mamy mały problem, pani ulica jest oblodzona i kierowca się ślizga.
- Taaa? A co ja niby na to poradzę, mam zejść i go łapać?
- Hahhaha, ale z pani żartownisia. Może byłaby pani tak uprzejma i zeszła po zakupy?
- Że co? To on podjechał samochodem, ale wysiąść się boi?
- No tak jakby.
- Ja tez nie zejdę bo mam grypę.
- To proszę chwile poczekać na linii.

Wyglądam przez okno i widzę skubańca kierowce  jak zaparkował na samym zakręcie i coś tam macha do telefonu. Pewnie rozmawia z tym co mi kazał czekać na linii.

- Halo?
- Tak?
- Bardzo mi przykro, ale kierowca będzie musiał zostawić pani zakupy na koniec kolejki i podjechać do bazy po kogoś do pomocy
- Czyli o której mogę się spodziewać dostawy?
- Między 14.00 a 15.00

Jednym słowem sezon zimowy mogę uważać za rozpoczęty. Kiedyś myślałam, ze to tylko w Polsce takie cyrki ze służbami drogowymi, że to tylko w Polsce zima zaskakuje drogowców. A gdzie tam! U nas to samo. DO tego, tradycyjnie przed przymrozkiem pada deszcz i automatycznie wszędzie robi się szklanka. Główne drogi, gdzie jeżdżą autobusy to  jeszcze łaskawie posypią, ale boczne? W życiu! Co roku mamy to samo, nasza ulica jest "pod górkę" albo "z górki" jak kto woli i dojście do domu to istna wspinaczka alpejska, a wyjście to zjazd bobslejowy na czas.



Teraz tylko czekać aż temperatura spadnie do  -10C i posypie śniegiem. Wtedy się zaczyna zabawa. Autobusy nie jeżdżą, szkoły zamknięte, chleba brakuje, ludzie nie chodzą do pracy, bo im samochód przysypało. I tak od pięciu lat, co roku zima atakuje na parę dni i paraliżuje Wielką Brytanie. Najśmieszniejsze, że taka sytuacja powtarza się dokładnie co roku, a czasem dwa razy do roku i za każdym razem słyszę, ze  ostatni raz takie mrozy były 100 lat temu, a 5 cm śniegu to napadało za panowania Królowej Wiktorii. Strasznie wybiórczą pamięć mają ci Brytyjczycy, a podobno o pogodzie rozmawiają bez końca.

W oczekiwaniu na kierowce zrobiłam parę zdjęć mojej ulicy. Punktualnie o 15.00 zajechała bryczka. Zajechała i stoi, kierowca nie wysiada, dzwoni telefon.



- Halo, tu kierowca,  już czekam.
- A na co pan czeka?
- No aż ktoś zejdzie po zakupy
- Aaa na zakupy to ja czekam, ale w domu i nie zamierzam nigdzie schodzić. Pana kolega powiedział, że przyjedzie pan z pomocnikiem i wniesie zakupy.
- Nieee, mi powiedziano, ze jak przyjadę o 15.00 to ktoś będzie i zejdzie po zakupy, bo pani nie może chodzić.
- Aaaaaa co za bałwan! Co za idiota!!!I niech zgadnę, pewnie pracował tylko do 15.00.
- No nie wiem, ale i tak teraz ciężko dojść z kim pani rozmawiała, bo to z centrali ktoś dzwonił.
- A centrala pewnie w Indiach. Wie pan co! Rezygnuje z waszych usług, niech pan sobie zabiera te zakupy!
- I dla jasności. Chodzić mogę, ale wychodzić nie mogę, bo mam grypę.
- Dowidzenia!!!!



No myślałam, że z nerwów to przez okno wypadnę i asfalt porysuje! Kalekę ze mnie zrobili w Tesco. Typowa spychologia, jak Brytyjczyk nie wie jak rozwiązać problem to odsunie problem w czasie lub zwali na kogoś innego. Typowe! Powyzywałabym sobie więcej,ale po pierwsze sił nie miałam, bo głodna byłam i  po drugie znów zadzwonił telefon.

- Pani Sznupciu , to ja jakoś wniosę te zakupy.
- Dziękuje ślicznie.

Udało się tym razem, kierowca jakoś dostarczył zakupy w całości, nogi też nie złamał, jajek nie pobił, tych kurzych oczywiście:) Na odchodne do mnie mówi - a tym z centrali to niech się pani nie przejmuje, to pewnie Anglik był, oni się nie sprawdzają w sytuacjach kryzysowych, lubią spychać problemy na innych.

Przejmować się nie będę , ale na wspomnienie jego głosu jeszcze mnie "telepocze" na boki. Co za bałwan!

                  
                                              

6 komentarzy:

  1. Jeju Sznupciu ale przeboje a ja zaraz napisze o mojej pracy bo mnie szlag trafia :-/

    OdpowiedzUsuń
  2. Te scenki nadawały by sie świetnie do jakiegoś filmu Barei! Ale to musiałby być angielski Bareja. No, ostatecznie Monthy Python!
    Grunt, że zakupy dodatarły, Sznupciu. I dzięki temu tragikomicznemu zdarzeniu mogłaś przytoczyć tu tę opowieść jako świetną humoreskę.
    Czyli, podsumowując - wszystko, co nam sie przytrafia mozna jakoś z pożytkiem dla siebie wykorzystać - Powiedziała filozoficznie Ola i podrapała się po głowie, co by sobie coś w tym stylu przypomnieć...:-))

    OdpowiedzUsuń
  3. end - happy end :-) dobrej nocy

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak ...pewnie ze śmiechem będę na stare lata wspominać jak Tesco zrobiło ze mnie kalekę...:)

    Dobrej nocy kobitki Kochane...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha ale sie usmialam. Znam to z doswiadczenia. Te Angielskie zimy to straszny problem, a my ze znajomymi smiejemy sie co roku. Jak snieg spadnie, to Polacy sa jedynymi pracownikami ktorzy przychodza do pracy. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak...szkoły pozamykane, też mam ubaw co roku....:)

    OdpowiedzUsuń