Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tuńczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tuńczyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 listopada 2014

Zupa z batatów, mój autorski pasztet z tuńczyka oraz owsianka inaczej, czyli zdrowo i kolorowo, fantastycznie i dietetycznie

Tak jak Wam pisałam ostatnio, rozmowy przeprowadzone, plany zatwierdzone i działamy. Sznupek dzielnie daje radę i jeszcze się nie buntuje, zdrowe jedzenie jak na razie mu bardzo pasuje. Mam dla Was garść fajnych przepisów, mam nadzieję, że się spodobają. Zapraszam serdecznie! Zapraszamy też na naszą FaceBookową stronę , gdzie już w grudniu zaproszę Was do konkursu , a nagrody przywiozę prosto z Marrakeszu. Nie ma co się opierać, patrzymy teraz w prawo, klikamy na "fejsową" ikonkę i przytulamy Sznupków mocno i czule:)        

  
Pasztet z tuńczyka i fasoli - przepis autorski

Składniki (1kg keksówka)

4 puszki tuńczyka z wody(160g)
1 puszka białej fasoli (420g)
2 kromki chleba (na zakwasie)
3 jajka
2 czubate łyżki przecieru pomidorowego
posiekana drobno zielona pietruszka
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżka brązowego cukru
1 łyżka papryki słodkiej
sól/pieprz
2 łyżki oliwy
masło i bułka tarta

wtorek, 1 kwietnia 2014

Tydzień kulinarny - sałatka demolka, w roli głównej tuńczyk i fasolka

Nie wiem czy to z powodu nadchodzącej wiosny, czy tez może braku atrakcji życiowych, postanowiłam trochę poszaleć w kuchni. Sznupek jak zobaczył tygodniowe zakupy, to się za głowę złapał, ale jak mu powiedziałam, że będę tworzyć w kuchni, a on będzie te moje twory degustował, to szybko złapał się za brzuch i radośnie poklepał. Nawet się zaoferował z pomocą przy rozpakowywaniu zakupów, żebym szybciej zabrała się za gotowanie. Tydzień kulinarny zaczniemy od sałatki, która lepiej smakuje, niż wygląda, więc musicie uwierzyć mi na słowo - jest smacznie, dietetycznie i fantastycznie.

Sałatka demolka - w roli głównej tuńczyk i fasolka 



Składniki (2-3 osoby)

Mix sałaty lodowej/ rzymskiej/ cykorii/szpinaku
3 puszki(170g) tuńczyka z wody
1 puszka(400g) fasoli półksiężycowej z wody ( może być też dowolna zwykła biała fasola)
1 czerwona papryka
1 czerwona cebula
1 marchew

1 cytryna
1 limonka
1 czerwona papryczka chili
4 ząbki czosnku
1 łyżeczka brązowego cukru
olej rzepakowy
sól, pieprz
zielona pietrucha

Sałatkę robi się błyskawicznie. To od nas tylko zależy czy pokroimy ją drobno czy też grubo. Ja wam przedstawię mój sposób, a wy dostosujecie do swoich wymagań i gustów. Do miski wrzucamy mieszankę sałat. Sałatę rwiemy, nie kroimy. Cebulę kroimy w cienkie talarki, paprykę w większą kostkę, a marchew skrobiemy na wstążki. Odciskamy z wody fasolę i tuńczyka, mieszamy delikatnie z pozostałym składnikami. Solimy i pieprzymy do smaku. Teraz czas na to, co w tej sałatce najważniejsze - sos sałatkowy. Wyciskamy sok z limonki i z cytryny, dodajemy pokrojona papryczkę chili z pestkami, ząbki czosnku, łyżeczkę cukru, 4 łyżki oleju i 4 łyżki wody. Miksujemy to blenderem, powinien wyjść nam mleczno-różowy sos, który jest  bardzo ostry i  bardzo kwaśny. Ale to nic, bo jeszcze połowa przed nami. Dodajemy szczyptę soli oraz 4 łyżki oleju i 4 łyżki wody. Mieszamy i próbujemy, powinno już być lepiej. Dodajemy dwie garści posiekanej pietruszki i polewamy naszą sałatkę. Gotowe! Jeżeli został wam jeszcze sos, to się nie martwcie - w lodówce może postać parę dni, a jako dodatek do grillowanego mięsa lub ryby smakuje wyśmienicie.

Jutro będziemy oswajać się z kuchnią indyjską i przerabiać ją na naszą "nutę"          

             

środa, 8 stycznia 2014

Dietetycznie fantastycznie, czyli styczniowe odchudzanie i sałatka indyjska

Zrobimy sobie małą przerwę w wakacyjnych opowieściach, bo najwyższa pora coś zjeść. Z wiadomych przyczyn musi być dietetycznie. Mamy styczeń, czyli miesiąc odchudzania i dobrego zachowania. Dobrze, że miesiąc ma 31 dni, później możemy juz przestać się wygłupiać i wrócić do  normalności. Mawiają, że w styczniu co druga kobieta jest na diecie, a co czwarta zapisuje się na siłownie. Wychodzi na to, że w tej wyliczance to ja nie jestem ani ta druga, ani ta czwarta i chyba trzeba to nadrobić.



Czas się opanować po tym wakacyjnym obżarstwie i wmówić sobie, że mam żołądek wielkości włoskiego orzecha i jestem w stanie najeść się dwoma plastrami łososia, skropionymi czterema kroplami cytryny. Jak pogadam jeszcze z mózgiem, to może przekonam siebie, że łosoś to rozpusta niepotrzebna i poprzestanę na cytrynie. Oj żeby tak można, prawda?

To tak z okazji tego styczniowego odchudzania, mam dla was fajny przepis na sałatkę indyjską z tuńczykiem. Mało kalorii - dużo radości, czyli dietetycznie fantastycznie. Smacznego.

Sałatka indyjska ryżowo-jogurtowa z tuńczykiem


Składniki:

1 szklanka ryżu basmati lub jaśminowego
1 szklanka tartej marchewki
1/2 szklanki mrożonego groszku
2 puszki tuńczyka w wodzie
odtłuszczony jogurt naturalny
musztarda grillowa lub inna łagodna
cytryna

1 łyżka oliwy lub plaster masła
1 łyżka cukru
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka czosnku w proszku
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
1/2 łyżeczki cynamonu
chili lub pieprz cayenne
sól, pieprz do smaku


Zaczynamy od ryżu. Szklankę ryżu(wcześniej dobrze wypłukanego) wsypujemy do rozgrzanego garnka, dodajemy łyżkę oliwy lub plaster masła. Dodajemy suche przyprawy i dokładnie mieszamy. Zalewamy 2 szklankami wody , gotujemy jakieś 10-12 minut pod przykryciem, aż woda odparuje. Odkrywamy pokrywkę, dodajemy tartą marchewkę i mieszamy dokładnie i mamy piękny żółto-pomaranczowy sypki ryż. Skrapiamy cytryną i odstawiamy do ostygnięcia. Do zimnego ryżu dodajemy tuńczyka z puszki dobrze odciśniętego z wody, dwie łyżki musztardy i mieszamy dokładnie. Groszek mrożony( nie z puszki) zalewamy wrzątkiem i odcedzamy, dodajemy do ryżu. Teraz pozostało nam uzupełniać ryż jogurtem , mieszając dokładany łyżka po łyżce, aby uzyskać taki efekt jak na obrazku poniżej. Smacznego:)




Sałatka najlepiej smakuje jak się dobrze przegryzie i schłodzi w lodówce. Jeżeli nie macie poszczególnych przypraw, można zastąpić to dobrą mieszanką żółtego curry w proszku. Musztardę grillową można zastąpić inną łagodną musztardą, unikać ostrych musztard. Jeżeli ktoś chce aby sałatka była bardziej treściwa mieszamy jogurt z majonezem. No i najważniejsze, używamy mrożonego groszku, który jest o niebo lepszy od tego z puszki. Ja mam zawsze w zamrażalniku kilogramowy worek, taki groszek pasuje do zup, sałatek i co tam sobie tylko wymarzycie w garnku:)        


  

wtorek, 3 września 2013

Bakłażanowy zawrót głowy czyli wspomnienie rzymskich wakacji

Byłam ostatnio na ryneczku kupić jakieś świeże warzywa i pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to piękne błyszczące bakłażany, od razu przypomniało mi się, że sierpień i wrzesień to bakłażanowy szczyt sezonu.



Na taki szczyt trafiliśmy akurat w Rzymie. Grillowanymi bakłażanami zajadałam się bezwstydnie przy każdej okazji. Na nowo odkryłam smak tej purpurowej gruszki. Ileż bym dała, żeby znów być w Rzymie. Wspomnienia jeszcze gorące, a minął już rok, jednak miłość do Wiecznego Miasta nadal trwa. Nasze rzymskie wakacje opisywałam tutaj KLIKU KLIKU







wtorek, 6 sierpnia 2013

Kolorowa Zebra i śmiercionośna kukurydza, czyli szkolenia pracowników w Szkocji oraz przepis na tuńczyka

Pracując w szkockiej służbie zdrowia należy nastawić się na niezliczoną ilość szkoleń i zajęć teoretycznych. Ja szkolenia bardzo lubię, bo to świetny czas na to, żeby sobie poplotkować i napić się darmowej kawy, chociaż ja zawsze mam darmową kawę, ale ta na szkoleniu smakuje inaczej, jakoś tak lepiej. Moim osobistym "numerem jeden" jest szkolenie, które można zamknąć pod jednym hasłem - Diversity, czyli tłumacząc na polski - różnorodność.
Krótko mówiąc na szkoleniu wpajają nam, że każdy jest inny i każdego należy traktować z szacunkiem i pod żadnym pozorem nie wolno nikogo dyskryminować ze względu na rasę, wyznanie, płeć czy przynależność do kółka gospodyń wiejskich. Znany temat, prawda? A więc co wynika z poszanowania tej naszej różnorodności?



niedziela, 10 marca 2013

Tuńczykowa - idealna sałatka weekendowa

Ostatnio coś często pracuje i nie mam czasu na gotowanie, jednak jakoś tak mnie wyrzuty sumienia naszły, bo jak to? Weekend, a ja Wam zostawiłam pustą lodówkę, przecież to nie wypada. Zakasałam rękawy i poszukałam w swoich foto archiwach, czy mam jeszcze jakieś zaległe smakołyki i okazało się, że jak znalazł mam dla Was kolejną sałatkę do kolekcji - z cyklu idealnych sałatek weekendowych.




Jak przyjechałam do Wielkiej Brytanii to nie miałam czasu i warunków na wielkie gotowanie i bardzo często kupowałam sobie różne gotowe sałatki w plastikowych pojemniczkach i przez pewien czas uzależniłam się od wszelakich sałatek z makaronem penne. Penne z tuńczykiem, majonezem, czerwoną cebula i kukurydzą była moim numerem jeden. Jak tylko zadomowiłam się na Wyspach, to szybko sałatkę wprowadziłam na salony. Oczywiście ulepszyłam ją po swojemu, a prawdę mówiąc ulepszam ja do dziś, bo to jest taka sałatka, którą można upiększać na różne sposoby i zawsze jest dobra, a nawet bardzo dobra.

Sałatka tuńczykowa z penne




Składniki:

300g makaronu penne (przed ugotowaniem)
4 puszki tuńczyka w wodzie
6 ogórków konserwowych
1 puszka kukurydzy
2 średnie czerwone cebule
1 czerwona papryka
1 żółta papryka
1 zielona papryka
garść mrożonego groszku
oliwa
majonez
jogurt naturalny
sól
pieprz
zioła prowansalskie
papryka słodka
musztarda w proszku/ chrzan

Makaron gotujemy tak jak zaleca na opakowaniu producent, ale odliczamy jedną minutę. Makaronu nie można przegotować bo nie nada się do sałatki, najlepiej taki maron ugotować dzień wcześniej i schłodzić przez noc w lodówce, aby się nam porządnie utwardził (zasuszył).




 Makaron polewamy 2-3 łyżkami oliwy i delikatnie rozdzielam posklejane jednostki. Posypujemy pieprzem i solą, odrobiną ziół prowansalskich  i papryki, dodajemy pół łyżeczki musztardy w proszku, jeżeli nie mamy to zastępujemy chrzanem, około łyżeczki chrzanu. Musztarda w proszku to rewelacyjna przyprawa do sałatek, do dressingu, do smażenia, do sosów. Zaskakująco nie smakuje jak musztarda, już bardziej jak chrzan.



Odcedzamy tuńczyka z wody i dodajemy do makaronu, tuńczyk w oleju byłby za ciężki. Szatkujemy w drobną kostkę cebulę, ogórki i  papryki, dorzucamy odcedzoną kukurydzę i garść groszku. Mieszamy dokładnie i dodajemy parę łyżek majonezu i parę łyżek jogurtu, wedle uznania. Sałatka gotowa, teraz tylko zajadać z apetytem.



Podstawą sałatki jest oczywiście penne, tuńczyk, kukurydza i czerwona cebula - pozostałe składniki można dobierać wedle upodobań. Można dorzucić czerwonej fasoli, można pominąć groszek -  ja dodałam, bo akurat biedaczek się mi marnował w lodówce. Można też zamiast majonezu i jogurtu dodać sok z cytryny i oliwę. Zamiast papryki zielonej można dodać seler naciowy. Wszystkie chwyty dozwolone, wyobraźnia nie zna granic w tym przypadku.


               



        

  Kochani, idą Święta! Pamiętajcie aby przytulić nas na "fejsbuku", wystarczy kliknąć w ikonkę na pasku po prawej stronie. Dzięki temu jako pierwsi dowiecie się o konkursie, w którym będzie można wygrać przyprawy z całego świata!      

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Brytyjki nie kury i swoje Koło Gospodyń Wiejskich tez mają

Instytut Kobiet to takie brytyjskie Koło Gospodyń Wiejskich. Powstał w 1915 roku w celu zintegrowania kobiet w mniej zaludnionych terenach i zachęcenia do robienia zapasów i produktów żywnościowych w tych ciężkich wojennych czasach. Okazało się, że takie Instytuty Kobiet urosły w siłę i całkiem dobrze radziły sobie nawet, gdy lata kryzysowe minęły. Pod patronatem Instytutu powstały szkoły gotowania, kółka zainteresowań,  a nawet chóry i trupy teatralne. Kobiety też dużo czasu poświęcały na prace charytatywne. Co roku, dochód ze sprzedaży świątecznych ozdób i wypieków przekazywały potrzebującym. Miały też swoją audycję radiową i program telewizyjny, w którym uczyły jak tanio i oszczędnie gotować i jak przerobić mundur wojskowy na elegancki płaszczyk  dla córki:)

http://christchurchcitylibraries.com

http://www.search.staffspasttrack.org.uk

Największą sławę zdobyły kobiety z wioski Kettlewell w hrabstwie York. Dziewczyny chciały ufundować wygodną sofę do poczekalni dla szpitala, w którym na raka zmarł mąż jednej z nich. Postanowiły wydać kalendarz, na którym będą pozować nago, ale nie na golasa:) Miały nadzieję, że uda im się sprzedać "parę" kontrowersyjnych egzemplarzy i uzbierać około 1000 funtów. Kalendarz zrobił furorę i dziewczynom udało się osiągnąć cel większy, niż 1000 funtów - uzbierały ponad 2 miliony funtów do dnia dzisiejszego. Pieniądze przekazywane są fundacji zajmującej się walką z rakiem. W 2003 nakręcony został film w hollywoodzkiej obsadzie, a całkiem niedawno "Dziewczyny z kalendarza" trafiły na deski teatru muzycznego w Londynie.




środa, 17 października 2012

Kolorowa i zdrowa sałatka tuńczykowa , czyli jak oszukać żołądek i przechytrzyć mózg?

Nie wiem jak wy, ale jak widzę te małe dietetyczne porcje to od razu jestem podwójnie głodna. Albo te zapychające śniadanka typu jajko na twardo, sucharek i kawa bez mleka. Dla mnie to jest gotowy przepis na zły humor i wrzody żołądka. Przerabiałam to już nie  raz, te wszystkie cudowne diety, wyszczuplające kremy i tabletki. Nie wspomnę o zabójczych produktach z magicznym słowem "light". Odtłuszczone serki czy soki ananasowe bez cukru. Kto to widział? Ja juz nie daje się nabrać na takie numery. Na mnie to nie działa.
Ja muszę mieć porządną porcje, ja muszę jeść ze smakiem, bo jeść lubię i już. Nie dla mnie liść sałaty na obiad i szklanka wody na kolacje. Dlatego lubię wszelkie sałatki - dużo, kolorowo i zdrowo. Mogę sobie nałozyć wielka porcje i zajadać ze smakiem, delektować się przez pół godziny. Mało kalorii, a duzo radości. Będę co jakiś czas zamieszczać przepisy na takie zdrowe sałatki, może komuś się przyda.


wtorek, 14 sierpnia 2012

Ciąg dalszy kotletowych fantazji, czyli tuńczyk na okrągło

Coś ostatnio mam smaka na kotlety, szukam inspiracji wszędzie gdzie się da, bo takie zwyczajne schabowe to żadna radość, ja potrzebuje przepis na kotlety z fantazją. Strzałem w "10" były kotlety po holendersku. Grono wielbicieli się powiększa, nawet cioteczki z Polski do mnie piszą i proszą o przepis. Siostra w sms-ie napisała mi, ze to był najlepszy kotlet jaki jadła, Sznupek się dopytuje czy na weekend znów zrobię te odlotowe kotlety. Jestem tak wdzięczna Hellmansowi, ze chyba polecę do Tesco i wycałuje wszystkie słoiki majonezu. Nie wypróbowaliście jeszcze tego przepisu??? To koniecznie naprawcie ten błąd - przepis tutaj - kliknij

Idąc tym samym tropem sprawdziłam stronę producenta tuńczyka w puszce i znalazłam parę ciekawych przepisów na sałatki, makarony, przekąski i  kotlety tuńczykowe. Na pierwszy ogień idą kotleciki oczywiście. Zaczynamy?

Kotlety ziemniaczano-serowe z tuńczykiem 




wtorek, 17 lipca 2012

Zapiekanka z tuńczyka na cieście francuskim, czyli kolacja w 30 minut

Ten mój Sznupek to ma poczucie humoru, trzeba mu przyznać. Pytam się czy jest głodny, czy jadł w pracy, bo jakoś nie było mi po drodze do kuchni. Zresztą poniedziałek to Dzień Lenia i nie wypada stać przy garach. Sznupek przymrużył jedno oko, cmoknął, podrapał  się za uchem, poklepał  po brzuchu i stwierdził, że głodny nie jest. Taka odpowiedź bardzo mnie ucieszyła i oddałam się ulubionemu poniedziałkowemu zajęciu, czyli "nicnierobieniu".

Po paru godzinach dochodzi mnie ciche i wypowiedziane z pewną nieśmiałością pytanie:

- to co jemy na kolacje?
- na kolacje?
- no na kolacje co jemy?
- ja nic nie jem?
- a ja ?
- no przecież mówiłeś, że nie jesteś głodny!
- ja tak mówiłem?Nieee....Żartowałem sobie...Głodny jestem.

Żartował sobie. ŻARTOWAŁ! Normalnie bym się nie przejęła, ale w lodówce za dużo nie było, chleb tez sobie wyszedł. Więc chcąc czy też nie, musiałam iść do kuchni i zrobić zapiekankę, którą wcześniej miałam  w planach. Zapiekankę wymyśliłam jakieś 10 lat temu jak przyjechałam do Wielkiej Brytanii. Zazwyczaj robię ja jako przekładańca z makaronem penne, ale dzisiaj wykorzystałam ciasto francuskie, które pamiętało chyba czasy rewolucji, wiec najwyższy czas żeby je spożytkować.


wtorek, 22 maja 2012

Jak Brytyjczycy jedzą ziemniaki?Elegancko!

My jemy ziemniaki bojowo i w pełnej gotowości - w mundurkach.Brytyjczycy jedzą na elegancko- w marynarkach lub żakietach.Patrząc na historię Polski i Wielkiej Brytanii,nazwy bardzo adekwatne.

Pieczone ziemniaki kojarzyly mi sie zazwyczaj z ogniskiem albo grillem,czasami u mnie w domu gotowało się ziemniaki w mundurkach i zajadało z twarożkiem,po poznańsku,ale jakos nie zajmowały znaczącej pozycji w naszej kuchni.Nie wiem,moze tylko u mnie ,pieczony ziemniak byl tak niedoceniany?

Dopiero jak przyjechalam do Wielkiej Brytanii to poznalam prawdziwy smak i mozliwosci ziemniaków w mundurkach-zwanych tutaj "jacket potatoes"-ziemniaki w marynarce.Smakowały mi tak bardzo ,że pamietam dokładnie gdzie  jadłam pierwszego ziemniaka z nadzieniem-na krawężniku pod domem Szekspira.:)

Jacket Potato to bardzo popularny i zdrowy fastfood,sprzedawany od XIX wieku na ulicach Londynu ,bardzo popularny wśrod brytyjskiej klasy robotniczej -tani i pożywny.Serwowany z dodatkami,nadziewany: na bogato,na szybko, masłem, krewetkami, miesem,na ostro,na cieplo i na zimno.Kto co woli i kto co lubi.W "sieci" mozna znależć przepisy na perfekcyjnego ziemniaka, ziemniaka na 1001 sposobów, ziemnika curry,a nawet  ziemniaka z Haggisem.
Dzisiaj zaprosze was na ulubionego ziemniaka Sznupci i ulubionego ziemniaka Sznupka.W tym temacie nie możemy dojść do kompromisu,kazdy z nas lubi co innego;)

A więc do roboty!

PIECZONY ZIEMNIAK Z TUNCZYKIEM/FASOLKĄ W SOSIE POMIDOROWYM



SKLADNIKI:
5 ziemniakow do pieczenia
4 puszki tunczyka
2 czerwone cebule
puszka kukurydzy
zielona pietruszka
ser żółty
puszka fasoli w sosie pomidorowym
kielbaska do smaku
oliwa
musztarda
majonez
jogurt naturalny
przecier pomidorowy
majeranek
sól
pieprz

środa, 9 maja 2012

Kolacja dla nowego mężczyzny, czyli tuńczyk na kolorowo

Dzisiaj będzie o Sznupku.
Czasami muszę coś o Nim napisać, bo blog w tytule ma "Sznupkowie",a nie tylko Sznupcia.
Dzisiaj rano Sznupek poszedł do swojego optyka odebrać okulary korekcyjne. Oszczedze Wam szczegółów i nie będę się rozpisywać, jakie obrazy podsuwała mi moja niesamowicie rozbudowana wyobraźnia. Co wyrzuciłam z głowy jeden obraz, podstępnie pojawiał się następny i następny. Jak ten mój Sznupek będzie wyglądał w okularach???Czy ja to przeżyję?

Na szczęście długo nie musiałam czekać, bo po godzinie Sznupek stanał w drzwiach. Patrze i nie wierze, to mój Sznupek??? Jak wychodził z domu, to nie był taki przystojny.Zaniemówiłam normalnie! Sznupek patrzy się na mnie,  ja na niego i nic nie mówimy. Wreszcie odzywa się  mój nowy mężczyzna- Sznupciu! Mówię Ci! Jaka zmiana! Nawet nie wiedziałem, że wcześniej tak słabo widziałem, teraz wszystko jest takie wyraźne, ostre, większe!
Na to JA w krzyk- Aaaaaaaa!!! Zgaś światło! Stań dalej! Nie podchodż! Nie podchooodźźź!!!
Zamknij oczy!Normalnie wpadłam w panikę, schowałam się pod koc!
- Sznupciu,no co ty??? - Nie podobają Ci się moje okulary???
-Jak Ty wyglądasz?? To lepiej mi powiedz jak ja wyglądam, skoro teraz widzisz wyraźnie  i wszystko (czytaj mój tyłek) jest większe i wszystko (czytaj mój pryszcz na nosie) jest bardziej wyostrzone.Ty już mnie pewnie nie kochasz???
-No co ty Sznupciu??? - Co Ty za bzdury gadasz!!!
Udało mi się jakoś ochłonąć, nie wciągam juz brzucha, nie spuszczam glowy i nie naciągam swetra po kolana, jak koło Sznupka przechodzę. Nadal jednak, nie mogę się nadziwić , jaki teraz  przystojny, dojrzały, dystyngowany, elegancki i w ogóle THE BEST jest ten mój nowy Sznupek..:)
No, ale co ma z tym wspólnego tuńczyk i to na dodatek na kolorowo??? Pomyślałam, że w ten pierwszy dzień lepszego widzenia, nie mogę podsunać Sznupkowi zwykle kanapki z kiełbasa, muszę coś dobrego zrobić na kolacje.
Podreptałam wiec do kuchni i zaczelam przeszukiwać szafki, cel był jeden -ma być kolorowo!


SAŁATKA Z TUŃCZYKA NA KOLOROWO