Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rzym. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 listopada 2012

Wspomnienia z wakacji, czyli gotujemy pieczarkową po włosku

Gdzieś w okolicach Piazza Navona i prawie za rogiem Panteonu jedliśmy kolacje w małej rodzinnej osterii. Osteria( wymawia się Ołsterijaa) to zazwyczaj mała knajpka z paroma stolikami z bardzo prostym jedzeniem i niewyszukanym menu oraz winem podawanych w karafkach. Makarony są tam obłędnie pyszne, praktycznie niesplamione żadnymi ciężkimi sosami. Serwowane są też przystawki  w postaci grillowanych bakłażanów lub marynowanych kwiatów cukinii. My skusiliśmy się na grzyby duszszone z ziołami w sosie balsamicznym  i maźnięte odrobiną mascarpone. Cóż to był za smak!







Chodził ten smak za mną od pewnego czasu i wiecie co? Ugotujemy dzisiaj pieczarkową z ziołami, balsamicznym octem i  mascarpone. Obiecuję, że zupa będzie warta grzechu i obiecuję, że zrobimy ją w 15 minut.

sobota, 22 września 2012

Jedz, módl się, kochaj..... po włosku

Jedz!

Jedz duzo , jedz z pasja i smakiem, delektuj się, okazuj zadowolenie, cmokaj, potakuj głową z zadowoleniem. Nie śpiesz się, daj sobie czas, naciesz się widokami i oddychaj głęboko, bardzo głęboko. Czujesz jak pięknie pachnie bazylia i oregano w Rzymie?



czwartek, 20 września 2012

niedziela, 16 września 2012

Koloseum, czyli drzemka w cieniu oliwnego gaju



Uwielbiam wrześniowe lato w Rzymie. Jest gorąco i upalnie, ale nie ma skwaru i duchoty, świeci słońce, ale skóry nie pali, tak delikatnie muska i pieści. Pogoda idealna!
Wybraliśmy się wczoraj zwiedzać Koloseum, Forum Romanum i Palatyn. Koloseum mnie zahipnotyzowało i wywołało dreszczyk strachu! To nie miejsce dla ludzi z wyobraźnią. Bałam się, że za chwile znajdę się na arenie i cesarz opuści kciuk w dół i na tym zakończy się moja kariera Blogerki. Na pomoc Sznupka nie miałam co liczyć, bo on całkowicie pochłonięty historią starożytną, zapomniał o całym świecie współczesnym.Na szczęście ten pan zaoferował mi wsparcie i ochronę za parę denarów:)


czwartek, 13 września 2012

Babcia Barberri, czyli jak dojechaliśmy do Rzymu

Taksówkarz krążył wąskimi uliczkami, cierpliwe przepuszczając całe korowody roześmianych Włochów i jeszcze większe korowody zagubionych turystów. Jak tu głośno, jak parno i jak ciemno! Przyklejona do szyby staram się łapac kazdy szczegół tej podróży. Zaczęła się nasza kolejna przygoda podróżnicza, przygoda, która Rzym się zwie. Pytanie kierowcy wyrwało mnie z lekkiego letargu.




- Numero 8, Madamme?
- Si! Numero otto!
- Si! Numero otto tutaj.