Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śledzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śledzie. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2014

Kulinarne propozycje, czyli jak wejść w Nowy Rok ze smakiem

Kochani , już dzisiaj w nocy będziemy witać Nowy Rok! Mamy nadzieję, że przyniesie Wam wiele wspaniałych chwil, mnóstwo radosnych uniesień i 365 powodów do uśmiechu. Jeżeli w jakiś sposób ten stary rok nie był dla Was łaskawy to się nie przejmujcie! Głowa do góry, cycki do przodu, na bok troski, bo Nowy Rok będzie BOSKI!



 Mawiają, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a później to już jakoś leci. Zadbajmy więc, żeby w ten Nowy Rok wejść z uśmiechem i ze smakiem. O uśmiech musicie postarać się sami, co do smaku, pozwólcie, że pomogę.
Wczoraj na naszej "fejsbukowej" stronie przez cały dzień dodawałam przepisy z sylwestrowymi propozycjami. Czas aby zebrać je tu w całości, może jeszcze komuś się przydadzą.
Zresztą, macie cały następny rok, żeby je wypróbować. Zapraszam!

JAJA ZORBY


Składniki:
5 jajek 
1/2 ogórka szklarniowego ( długi)
3 ząbki czosnku
1 łyżka suszonego koperku
garść świeżego
sól/pieprz
jogurt naturalny
majonez ( u mnie własnej roboty) 


Ogórka ścieram na tarce razem ze skórą, nie odciskam wody, nie ma takiej potrzeby , wyciskam czosnek, dodaje koperek, sól, pieprz i łączę pół na pół z majonezem i greckim jogurtem.
Jak widzicie nazwa Jaja Zorby pochodzi , od greckiego sosu tzatziki:), jedynie w zmodyfikowanej formie. Można podawać jak na obrazku, lub indywidualnie na krakersach lub grzankach - krakers- połówka jajka - sos. Wygląda bardzo ładnie. 



CAMEMBERT ZAPIEKANY W PAPRYCE I WĘDZONYM BOCZKU



Składniki:
ser camembert
papryka konserwowa
boczek wędzony lub szynka parmeńska 
suszony rozmaryn




Rozkładamy plastry boczku na desce, dobrze jak będą na siebie odrobinę zachodzić. Gruby plaster (1/4 całości krążka) posypujemy odrobiną rozmarynu, zawijamy w paprykę ze słoika, kładziemy na boczek i zwijamy, dokładnie zakrywając cały ser. Pieczemy przez 30 minut w 190 C. Podawać z delikatnym sosem winegret lub innym, według uznania. Smacznego:)


No to lecimy dalej z przygotowaniami do sylwestrowej nocy!
Dobre na ciepło, ale jeszcze lepiej na zimno! Thai Sweet Chili to chyba najlepszy sos jaki wymyślono w Tajlandii. Jest idealnie słodki, perfekcyjnie ostry i kwaśny w sam raz. Polecam oryginał (butelka na zdjęciu), ale innych firm też się nada.

Kurczak po tajsku - sweet chili



6 pałek z kurczaka 
3 piersi
sos sweet chili - Thai Sweet Chilli Sauce Healthy Boy Brand
sos sojowy ciemny
czosnek
mąka kukurydziana lub ziemniaczana

Piersi z kurczaka kroimy w kostkę i dodajemy świeżo wyciśnięty czosnek, czosnek wcieramy też w pałki. Zalewamy mięso sosem chili, dokładnie mieszamy, odstawiamy do lodówki na przynajmniej 2 godziny. Wyciągamy z lodówki, dajemy kurczakowi ochłonąć trochę. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 C, a piersi z kurczaka nakłuwamy na drewniane lub bambusowe patyczki ( patyczki namoczyć w wodzie) Wykładamy wszystko na blachę, wyłożoną papierem do pieczenia. Do marynaty, która nam została w misce dodajemy około 5 łyżek sosu sojowego i 1 łyżki mąki, mieszamy dokładnie. Jeżeli marynaty jest za mało na pokrycie naszego mięsa, dodajemy jeszcze trochę sosu chili. 
Blachę z mięsem wkładamy do piekarnika na 40 minut, po czym wyciągamy, obracamy mięso, polewamy marynatą i ponownie wkładamy na kolejne 15 minut. Gotowe! Można podawać na ciepło z ryżem, lub na zimno z dodatkiem sezamowych paluszków i sałatki z ogórków, jogurtu i kukurydzy.


Pasta z wędzonego łososia do krakersów lub owsianych ciasteczek


150 g łososia wędzonego (najlepszy szkocki)
1/2 ogórka szklarniowego (ze skórką, startego na tarce)
100 g serka Philadelphia
1 łyżeczka chrzanu
koperek
sól/pieprz do smaku

Wszystko ze sobą dokładnie wymieszać i podawać z krakersami, grzankami, tostami lub zawinąć w tortillę.

PIKANTNA ZUPA BROKUŁOWA ze szpinakiem i mlekiem kokosowym



Składniki
400g brokułów
200g szpinaku
2-3 duże ziemniaki
1 marchew
2 czerwone papryczki chili
4 ząbki czosnku
1 łyżka startego imbiru
1 łyżka cukru
sól
pieprz
mleko kokosowe
1 limonka 
olej/masło



W garnku rozgrzewamy odrobinę masła lub oleju i przez chwilę podsmażamy szpinak. Następnie dodajemy brokuła rozdzielonego na różyczki, obrane ziemniaki i marchewkę, papryczki chili przekrojone na pół, ząbki czosnku obrane i imbir( można zastąpić mielonym). Dodajemy cukier, pieprz i sól, zalewamy wrzątkiem, tak na dwa palce ponad warzywa i gotujemy pod przykryciem do miękkości. Następnie odstawiamy, aż trochę przestygnie i miksujemy/blendujemy. Stawiamy na mały gaz, dodajemy mleko kokosowe (1 puszka) mieszamy, po pięciu minutach doprawiamy do smaku sokiem z limonki. Ja dodałam jeszcze czosnku, ale to już indywidualnie musicie dopasować do waszego smaku


ŚLEDZIE RASTA - po jamajsku


Składniki: 

1 kg Matjasów
3 białe cebule
2 czerwone papryki
1 zielona papryka
ananas konserwowy
zielona pietruszka
olej rzepakowy
200 g przecieru pomidorowego
limonka lub cytryna

6 liści laurowych
6 ziela angielskiego
2 goździki
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego 
1 łyżeczka kminu ( kmin rzymski)



Śledzie płuczemy w wodzie( moje nie wymagały moczenia) kroimy w paski, skrapiamy sokiem z cytryny i dodajemy odrobinę cukru ( cukier wyciąga cały piękny aromat śledzia), odstawiamy na bok. Rozgrzewamy patelnie i wrzucamy wszystkie przyprawy, podgrzewając je uwalniamy zapachy, po paru minutach dodajemy pokrojoną w piórka cebulę, paprykę w kostkę i posiekaną zieloną pietruszkę( duża garść).
Podsmażamy na średnim ogniu, nie dopuszczamy, aby cebula nam się rozwaliła, ma być tak al dente. Dodajemy pięć czubatych łyżek ananasa z puszki( w kawałkach) i 5 łyżek soku, 200 g przecieru pomidorowego i sok z całej limonki. Zasmażamy chwilę i odstawiamy do ostygnięcia. Teraz układamy warstwowo w słoiku - farsz,śledź, oliwa i tak do wyczerpania składników - powinny wyjść dwa litrowe słoiki. Smacznego! ŚLEDZIE należy obracać w międzyczasie, czas przegryzania to 24 h, a w słoiku mogą śmiało leżakować do tygodnia.  
Nazwę podsunęła mi moja bardzo sympatyczna koleżanka Ania:)



środa, 10 grudnia 2014

Śledź Hindusa, czyli przedświąteczna próba generalna


O tym, że śledź jest zdrowy, to każdy Polak wie i chwała mu za to. W Szkocji jest już trochę gorzej, bo śledzie wyparł wędzony łosoś i tuńczyk z puszki oraz dorsz w panierce. Służba zdrowia w swoich ulotkach umieściła śledzia na samej górze tabeli wśród zdrowych  ryb, dostępnych na naszym europejskim rynku. Śledzie możemy jeść bez ograniczeń, bo nie zawierają rtęci i innych niezdrowych pierwiastków, co jest, w czasach zanieczyszczonych wód, bardzo istotne.
Już tradycją się stało, że przed Świętami szykuje nową odsłonę śledzi. Wielką popularnością cieszą się śledzie po meksykańsku, są chyba najpopularniejszym przepisem na blogu, przepis znajdziecie TUTAJ

Wkrótce zaprezentuję Wam śledzie po jamajsku, ale muszę jeszcze trochę nad przepisem popracować. Dzisiaj zapraszam na Śledzie Hindusa - będziecie zachwyceni - obiecuję!

ŚLEDŹ HINDUSA

Składniki:


200 G płatów matjasów

2 cebule
olej ryżowy (może być inny)
1 czubata łyżeczka curry w proszku(łagodny)
1 łyżka przecieru pomidorowego
3 goździki 
3 ziela angielskie
1 łyżeczka papryki słodkiej
dwie szczypty cynamonu
dwie szczypty kminu rzymskiego
sok z cytryny
kurkuma
cukier


Jeżeli płaty są słone , to przepłukać/odmoczyć w wodzie lub mleku. Następnie płaty nacieramy cukrem i kurkumą,musimy uważać z kurkumą, dajemy tyle, żeby dodać koloru, małą szczyptę na każdy płat. Skrapiamy suto sokiem z cytryny i odstawiamy do "przegryzienia się"
Cebulę kroimy według uznania, może być w krążki lub w piórka, ale nie za drobno. Pokrojoną cebulę wrzucamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju, podsmażamy i po chwili na patelnię dodajemy przyprawy i przecier, smażymy na małym ogniu przez parę minut. Studzimy. Układamy w słoiku - cebula, olej, śledzie pokrojone w paski, aż do wyczerpania składników. TO JEST porcja na mały słoik 1/2 l. Słoik odstawiamy do lodówki na przynajmniej 12 godzin, nie zaglądamy, nie odkręcamy, nie próbujemy, dajmy przyprawą popracować nad śledziami. Jedyne co robimy , to stawiamy śledzie do góry nogami na parę godzin, a później zmieniamy pozycję na normalną, czyli wieczkiem do góry. Możemy też położyć słoik na blacie i chwilę porolować, żeby wszystko równomiernie się poprzelewało. Olej nabierze przepięknego koloru, co widac na zdjęciu, a o smaku musicie przekonać się sami.



          

    Kochani, idą Święta! Pamiętajcie aby przytulić nas na "fejsbuku", wystarczy kliknąć w ikonkę na pasku po prawej stronie. Dzięki temu jako pierwsi dowiecie się o konkursie, w którym będzie można wygrać przyprawy z całego świata!      

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Co złego kryje w sobie tuńczyk i kto jest królem wśród ryb

Bardzo nie lubię jak mnie ktoś robi w konia, no nie cierpię wręcz, a jak wychodzi na to, że w tego przysłowiowego konia zrobiłam się sama, to mnie delikatnie mówiąc kurwica strzela! Tym razem w konia zrobił mnie tuńczyk, a raczej ta cała "machina zarabiająca krocie", bo jak wiadomo, ryby głosu nie mają.
Wszędzie słyszymy jaki to tuńczyk jest dla nas dobry. Zdrowy, dietetyczny i ogólnie fantastyczny. Każda dieta, każda ksiązka ze zdrową żywnością ma na stanie sałatki z tuńczyka, pasty z tuńczyka i inne tuńczykowe rewelacje. Daleko nie sięgając wzrokiem, na opakowaniu mojego chleba ryżowego mam pastę z tuńczyka, co zgrabnie sugeruje mi, że ten mega zdrowy chleb ryżowy będzie jeszcze lepiej smakował z mega zdrową pastą z tuńczyka. A jak zrobić pastę z tuńczyka to każdy wie, otwieramy puszkę , dodajemy trochę oliwki, cytrynki i już po sprawie. Od wielu lat tuńczyk jest podstawą mojej diety, w szafce nigdy nie zabraknie paru puszek tej rybki. Czy znacie prostszy sposób, żeby dostarczyć sobie OMEGA3? Bo ja naiwnie wierzyłam, że taki tuńczyk to mi może wyjść tylko na zdrowie. Sznupciowa naiwność nie zna granic, ale na szczęście nie trwa długo. Zaczęło się od tego, że gdzieś w internecie znalazłam artykuł o zawartości rtęci w poszczególnych rybach. I już zapaliło mi się czerwone światło. Tuńczyk to duża ryba, która zostaje odławiana "na stare lata", więc zdąży nazbierać tej rtęci sporo w swoim organizmie. Oczywiście nikt nie mówi, że po zjedzeniu jednej puszki tuńczyka padniemy trupem, ale częste jedzenie tuńczyka nie jest wskazane. Ciężko mi nawet było się dokopać do jakiś rzetelnych materiałów mówiących ile można zjeść tego tuńczyka? Amerykanie i Brytyjczycy różnią się w poglądach. Najbardziej podpasował mi artykuł w NRDC - klik klik który bardzo obrazowo nakreślił sprawę:

RYBY zawierające śladowe, lub nie zawierające w ogóle rtęci ( można jeść bez ograniczeń)

  • łosoś
  • makrela
  • śledzie
  • sardynki
  • ostrygi
  • krewetki
  • dorszowate
  •  flądra
  • łupacz
  • tilapia
  • pstrąg
  • kalmary
Ryby zawierające średnią ilość rtęci ( spożywać do 6 porcji miesięcznie)

  • karp
  • dorsz z alaski
  • halibut
  • mahi mahi
  • tuńczyk (puszkowany - jasny)
  • tuńczyk pasiasty
  • halibut
  • snapper
Ryby zawierające wysoką ilość rtęci (spożywać do 3 porcji w miesiącu)

  • tuńczyk biały
  • tuńczyk yellowfin
  • makrela hiszpańska
  • seabass
Ryby zawierające bardzo wysoką ilość rtęci ( unikać konsumpcji)

  • rekin
  • merlin
  • makrela królewska
  • włócznik
  • tuńczyk wielkooki(ahi)
W artykule podanych jest więcej ryb, ja podałam te najbardziej popularne. Oczywiście zalecenia dotyczą osób dorosłych. Dzieci i kobiety w ciąży powinny unikać tuńczyka w puszce , lub przynajmniej ograniczyć spożycie do minimum KLIK KLIK  Ciężko doszukać się precyzyjnych odpowiedzi, bo tak naprawdę do końca nie wiadomo ile tej rtęci przenika do naszego organizmu i jak to bardzo rujnuje nasze zdrowie. Do tego tuńczyka w morzach i oceanach jest dużo, łatwo się go odławia, mały nakład pracy, a zyski niesamowite, więc producentom nie na rękę jest podawanie takich informacji, bo przecież nie chcą, żeby spadło zapotrzebowanie na sałatkę z tuńczyka. Czyli czerwone światło się zapaliło i postanowiłam ograniczyć spożycie do 1-2 porcji w miesiącu. Całkiem niedawno miałam szkolenie dotyczące demencji starczej, jednym z punktów szkolenia była dieta i tu już mi zawyły syreny ratunkowe. Nasza główna dietetyczka prowadziła wykład o tym, jak ważne jest dostarczanie tłuszczów omega 3 do organizmu, szczególnie po 60 roku życia. Ostatnie badania dowiodły, że OMEGA3 może uchronić nas przed demencją starczą, a na pewno spowolnić jej rozwój. Dyskusja była ożywiona i na wyświetlaczu pokazały się ryby, które są bogate w OMEGA3 i wyobraźcie sobie, że nie było na niej tuńczyka w puszce. Pierwsze i honorowe miejsce zajmował - ŚLEDŹ. Ja oczywiście wiedziałam, że śledź jako tłusta ryba jest bogata w omega3, ale nie wiedziałam, że bije każdą inną rybę o głowę, a nawet dwie. Dla Brytyjczyków śledź jest tak egzotyczny jak dla nas czerwony snapper, więc zdziwienie na sali było niesamowite - a skąd te śledzie wziąć i jak je jeść - ja się tylko uśmiechnęłam pod nosem, bo śledzie oczywiście bardzo dobrze znam , dałam się tylko zbałamucić jakiemuś tuńczykowi farbowanemu. Na szczęście w porę się obudziłam, mam nadzieję, że nie za późno i nie nazbierałam w sobie tyle rtęci, żeby mnie można na termometr przerobić. Jednym słowem - Żegnaj tuńczyku, witaj śledziu!!! Od tego tygodnia u Sznupków co weekend będą śledzie i już!Wracając jednak do naszej dietetyczki, rodowitej Japonki, która, puszkowanego tuńczyka nie jada, bo twierdzi, że w puszkach zmielony jest ten największy tuńczyk, powyżej 200kg wagi , co za tym idzie, bardzo duże stężenie rtęci, a sposób przygotowania, poprzez podwójne gotowanie sprawia, że walorów odżywczych nie ma za wiele. Jeżeli Wy też, w tym pędzie za modą na tuńczyka i wędzonego łososia zapomnieliście o walorach naszego poczciwego śledzie, to polecam ten filmik - łza w oku się kręci z podziwu - Ten starszy pan stał się naszym bohaterem!

                                                      
 A w ten weekend zajadaliśmy śledzie z pieczarkami w sosie balsamicznym i śledzie w majeranku z czerwoną cebulą i z jabłkiem. Zapraszam na przepis!



niedziela, 28 października 2012

Śledzie masala i prawie po bretońsku, czyli kombinacje kuchenne

Uwielbiam szukać nowych przepisów, a jeszcze bardziej lubię sama wymyślać. Mieszam, dodaje, kroje, przypalam, gotuje, smaruje, smakuje i czasami coś w koszu ląduje. Jednak od czasu do czasu uda mi się zrobić coś bardzo smacznego i wtedy bardzo chętnie się takimi przepisami z wami dzielę. Wczoraj i dzisiaj dręczyłam śledzie i mam dwa przepisy dla was. Nie wiem, który przepis lepszy, musicie sami zadecydować.

poniedziałek, 7 maja 2012

Sledzie na ostro,czyli po meksykansku!

Nadszedl czas na kulinarne impresje,a ze gotowac uwielbiam to bedzie ich zapewne duzo na tym blogu.Moglabym w zyciu podrozowac i gotowac,gotowac i podrozowac.Kocham wszelkie kuchenne inprowizacje,nie lubie trzymac sie przepisow, kocham fantazjowac z przyprawami.U mnie, ta sama potrawa smakuje inaczej za kazdym razem.Chyba dlatego nie pieke ciast,bo tam trzeba odmierzac ,wazyc i stosowac sie do przepisu.A Ja w zyciu nie lubie ograniczen,o czym dobrze przekonali sie moi rodzice i biedni nauczyciele w szkole:)Zawsze po mojemu,chocby na okolo ,ale po mojemu:)

No ale,my tu gadu gadu,a sledzie czekaja.

Przepis zrodzil sie w wyniku eksperymentow kuchennych,a nazwa powstala w skutek uwielbienia dla tego kraju.Wiec nie jest to jakis oryginalny przepis z Jukatanu,nawet nie wiem,czy w Meksyku jedza sledzie??

SLEDZIE PO MEKSYKANSKU