Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meksyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meksyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 października 2014

Schabowy po meksykańsku i szpinakowe ziemniaczki - propozycja na zimowe wieczory

Sznupcia co dzisiaj na obiad?
Kurczak curry
A wczoraj co było?
Kurczak pieczony
A przedwczoraj
Kurczak? Chyba, nie pamiętam?
Ale ja pamiętam, kurczak

No i mi się Sznupek zbuntował i oznajmił, że jak jeszcze raz dostanie na obiad pierś z kurczaka, to zacznie znosić jajka i zapewnił mnie, że nie będą to jajka od szczęśliwej kury. Cóż robić, poważna sprawa z tymi jajkami, dzisiaj będą schabowe. A że bardzo się przejęłam pogróżkami o kurze, więc się bardzo przyłożyłam i wyszło mi normalnie meksykańskie eldorado. Zapraszam na kolejny zestaw obiadowy, może będzie dla Was inspiracją.

Schabowe po meksykańsku, szpinakowe ziemniaki i sałata z bazylią



sobota, 5 kwietnia 2014

Tydzień kulinarny - po amerykańsku, czyli chili con carne

Każdemu, się wydaje że chili con carne to tradycyjna potrawa meksykańska, a to typowa teksańska potrawa, która zdobyła uznanie w całych Stanach i z czasem w samym Meksyku też. Chili con carne to nic innego jak chili z mięsem. Podstawą jest wołowe mięso, mielone lub cienko siekane, duszone z dużą ilością papryczek chili, cebuli i pomidorów. Ciężko pracujący robotnicy dodali w latach 20-tych fasolę, z czasem zaczęto dodawać paprykę słodką, lub inne warzywa  i tak powstało chili, które znamy dzisiaj. No właśnie, wszyscy dodają czerwoną fasole, bo tak jest w przepisach i bardziej "meksykańsko". Ja jednak nie przepadam za czerwoną fasolą, to znaczy lubię na zimno, w sałatkach, ale w daniach ciepłych nie przepadam. Zamieniłam więc czerwoną fasolę na białą i od razu zmieniło to postać rzeczy. Chili con Carne mogę jeść codziennie. Zapraszam na moją wersje tego dania.

Chili con Carne





Składniki (4-6 osób) 

750g mielonej wołowiny
3 czerwone cebule
2 czerwone papryki
2 puszki(400g) białej fasoli (półksiężycowa lub inna)
1 puszka(410g) pomidorów w całości
100g przecieru pomidorowego
4 papryczki chili (różne)
zielona pietrucha
kolendra
4 ząbki czosnku
1 łyżka majeranku
1 łyżka kminu rzymskiego mielonego
1 łyżka czerwonej mielonej papryki
1 łyżeczka cukru
4 łyżki sosu sojowego ciemnego
1 łyżka octu balsamicznego
sól/pieprz
olej/oliwa
ser żółty do posypania

Danie typowo jednogarnkowe, więc robi się szybko i przyjemnie. Na rozgrzany olej wrzucamy pokrojoną w ćwiartki cebulę. Kroimy grubo, bo cebule ma być widać i czuć. Podsmażamy z dodatkiem płaskiej łyżeczki cukru. Jak tylko cebula nam się zarumieni dodajemy pokrojoną paprykę w grube paski. Paprykę ma być widać i czuć. Następnie dodajemy mielone mięso, majeranek, kmin, paprykę i wyciśnięty czosnek. W czasie smażenia mięsa dodajemy papryczki chili. Ja dodała 4 różne papryczki pokrojone w paski, łącznie z nasionkami, chili wyszło bardzo ostre, jeżeli chcemy złagodzić trochę potrawę zredukujmy ilość papryczek do trzech i usuńmy nasionka z dwóch. Jak tylko mięso nam się usmaży, dodajemy fasolę odciśniętą z wody, pomidory z puszki i garść poszatkowanej pietruszki i kolendry. Dusimy chwilę pod przykryciem. Podlewamy wodą (jakieś pół szklanki) dodajemy przecier pomidorowy i jak tylko wszytko nam się zabulgocze ściągamy z ognia i wykańczamy sosem sojowym i octem balsamicznym, dodajemy sól i pieprz do smaku. Ilość octu w stosunku do ilości chili jest wręcz symboliczna, ale bardzo fajnie podkreśla smak i wraz z sosem sojowym sparawia, że sos jet przyjemnie kleisty. Podajemy z ryżem lub ziemniakami. Posypać serem i zieleniną już na talerzu. Smacznego. To jest typowa potrawa, której nie można ugotować tak w sam raz, ale na moje szczęście świetnie nadaje się do mrożenia, a śmiem twierdzić, ze jak tak sobie poleży parę tygodni w zamrażalniku to smakuje jeszcze lepiej. Smakuje też rewelacyjne do pieczonych ziemniaków ze skórką.  

                  


sobota, 8 lutego 2014

Jak się czuje Bloger Roku oraz przepis na zielone chili z wieprzowiną

Jak się czuję Bloger Roku? Bardzo chciałabym Wam napisać, ale niestety nie wygraliśmy i  nie mam pojęcia jak taki bloger może się czuć. Mimo przegranej, nie załamujemy się, życie toczy się dalej i mam nadzieję, że za 10 lat, na samo wspomnienie konkursu, nie będziemy ze Sznupkiem padać sobie w ramiona w akcie czarnej rozpaczy. Najbardziej przeżywa to Sznupek. Stał się osowiały i smutny, nawet jazda czołgiem już go nie cieszy, zawiódł się na swoich fanach sromotnie. A miało być tak pięknie, przemowy, wywiady, nagrody i czerwony dywan. Mam nadzieję, że weźmiecie to sobie do serca i zrehabilitujecie się w przyszłym roku. Rodzina też się nie popisała, bo co mnie obchodzi, że sąsiedzi nie otwierali drzwi, a Ksiądz Proboszcz pogonił z plebani? Tyle ludzi chodzi po ulicach z komórkami w kieszeni, wystarczyło ogłuszyć, powalić na ziemię i szybko zagłosować . Czy aż tak wiele wymagaliśmy?



No dobrze, a teraz będzie poważnie. Kochani Sznupkolubni, chcieliśmy Wam ślicznie podziękować za każdy głos, który na nas oddaliście, a było ich 26. Dzięki temu zajęliśmy 106 miejsce na ponad 700 startujących blogów w kategorii "Ja i moje życie". Uważamy to za wielki sukces, bo w tamtym roku zakończyliśmy karierę w ostatniej setce. Cieszy nas też fakt, że z Waszą pomocą mogliśmy pomóc łódzkiemu hospicjum dla osieroconych dzieci. Wielkie dzięki Kochani! Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzię jeszcze lepiej.




Żeby się jakoś odwdzięczyć przygotowałam dla Was coś pysznego. Myjcie ręce i zasiadajcie do stołu, wystarczy dla wszystkich, nawet dla tych co nie głosowali:)niech stracę, może zagłosują w przyszłym roku....

          

piątek, 8 lutego 2013

Podróże kulinarne , czyli Fiesta Mexicana na ostro













Słońca nam brakuje! A ja wysycham bez wody i umieram z tęsknoty za żółwiami z Akumalu, a Sznupek tęskni za spokojną Arubą i za Stefanem. Dałabym wiele, żeby teraz grzać się w ciepłym Meksyku i pływać w lazurowych wodach Morza Karaibskiego. No, ale na wakacje jeszcze trochę musimy poczekać. Aby tę tęsknotę uśpić postanowiłam zrobić kolację na meksykańską nutę. Sznupek podłączył laptopa do telewizora i przy dźwiękach Kumbia Kings oglądaliśmy sobie zdjęcia , a na stół wjechała Fiesta Mexicana!



  

Zanim jednak zaproszę Was do stołu to koniecznie musicie poczuć te gorące rytmy. Posłuchajcie jak brzmi meksykańska Kumbia. I nie siedzieć bezczynnie! Wstajemy, unosimy łokcie na wysokość cycków i kręcimy rękoma  tak jakbyśmy rozwijali wełnę z motka, raz w prawo raz w lewo, jednocześnie wprowadzamy biodra w delikatnie falowanie, w przód i w tył, teraz w bok i obracamy się rytmicznie w prawo. Czujecie? To jest właśnie Meksyk!














Dlaczego Fiesta Mexicana? Bo jedzenie w Meksyku to  jedna wielka fiesta (zabawa, festiwal) dla podniebienia ,dla oczu i dla latynoskiej duszy. Dlaczego Mexicana? Bo na meksykańską nutę i w rytmie cumbia villera. Więc zapraszam na wspólne biesiadowanie!

wtorek, 21 sierpnia 2012

Momitas Enchiladas, czyli kulinarne podróze do Meksyku


Na wspomnienie przepysznych enchilladas z sosem salsa w akumalskiej knajpie na plaży dostaje dosłownie ślinotoku. Wiele bym dała żeby znów wygrzewać się na pięknych meksykańskich plażach , pływac z latającymi żolwiami , spędzać romantyczne wieczory przy zachodach Słońca i delektować się niesamowicie smaczna meksykańską kuchnią. Trochę więcej opisów i zdjęć ze sznupkowego pobytu w Meksyku tutaj. Bo nie ma czasu na wspominki, czas robić obiad.

Enchiladas chodziły za mną od wielu miesięcy, ale wiedziałam, ze nigdy nie uchwycę oryginalnego smaku, bo do tego potrzebna jest atmosfera, morska bryza, palące słonce plus El Mariachi i wtedy można mówić o tradycyjnych enchiladas.

Enchilada znaczy w dokładnym tłumaczeniu - dodane do sosu chili. Najprostszym przepisem na enchiladas to suszone chili wymieszane z warzywami i pomidorami serwowane z goraca tortillą. Dla wzbogacenia smaków i zeby nasycyć wygłodniałych macho zaczęło się faszerować tortille kurczakiem, wołowiną, serem, rybą, a nawet ziemniakami i fasolą.Wedle smaku i uznania. Lubię takie przepisy gdzie mogę użyć wyobraźni i własnych pomysłów.

Zapraszam więc na :


środa, 1 sierpnia 2012

Meksykańskie śniadanie dobre na odchudzanie - tortilla z awokado

Uprzejmie donoszę, że nadal pamiętam o twardym postanowieniu i wciąż jestem na diecie. Wizja mojej chudziutkiej siostry i kilometry, które będę musiała pokonać w Rzymie, o wąskich siedzeniach w samolocie nie wspomnę, motywują mnie każdego ranka. Sznupek tez mnie wspiera jak może, najlepiej mu te wspieranie wychodzi w wyjadaniu tego, czego ja nie powinnam jeść. Zresztą musi mnie wspierać bo to wszystko jego wina! Tak,tak - te późne kolacje przy świecach, długie śniadania w łóżku, truskaweczki z bitą śmietaną na przegryzkę, czekoladowe lody na deser, pieczeń wołowa na obiad, kiełbaski z grilla na kolacje. Tak,tak - człowiek zakochany, serce szaleje, rozum śpi, a dupa rośnie. Zauroczenie przemija, kilogramy zostają. Znacie to, czy tylko my ze Sznupkiem mieliśmy takiego pecha? Muszę przyznać, że Sznupek pierwszy zauważył, że coś jest nie tak.





-Sznupciuu?
-No?
-W jakiej temperaturze pierzesz moje koszulki?
-No jak w jakiej? kolorowe w 40C.
-No to chyba pralka nam się zepsuła
- Jak to się zepsuła, co się stało
- Pewnie coś z termostatem
- O czym ty opowiadasz?
- No bo wszystkie koszulki mi się pokurczyły, ledwie na brzuch naciągam.
- ???



Stwierdziłam, że koniec zartów i zaczynamy się odchudzać. Sznupek stwierdził, że może ja zacznę pierwsza, a on tylko popatrzy. No i od tego patrzenia na moje odchudzanie stracił 10 kg. Wyobrażacie sobie? A Ja? Ja straciłam tylko nerwy i dobry humor. No ale koniec gadania - czas na zdrowe porządne śniadanie. Dzisiaj po meksykańsku. Dla mnie wersja tylko z awokado, dla Sznupka z bekonem.

Tortilla z awokado




Składniki:

małe naleśniczki Tortilla
serek Philadelphia
1 małe awokado
pomidor
papryka
czerwona cebula
zielona pietrucha
czosnek
limonka
sól

Kroimy w drobną kosteczkę  1/2 pomidora,1/4 papryki, 1/4 cebuli, siekamy garść pietruszki. Dodajemy awokado, soku z połówki limonki,czosnek i sól do smaku. Mieszamy za pomocą widelca. Najlepiej,żeby awokado było bardzo dojrzałe.


niedziela, 27 maja 2012

Jajka faszerowane z awokado,czyli na nutę meksykańską

Mamy kolejny piękny słoneczny dzień,obudziłam się przed 8.00 i roznosi mnie energia-energia słoneczna:)
Zjedliśmy śniadanko i wybieramy się w plener,musimy na maxa wykorzystać szkockie lato,które ma się skończyć w czwartek.

Dzisiaj na sniadanie zrobiłam jajka faszerowane z awokado.Oczywiście dla Sznupka musiałam dołożyć bonusa w postaci bekonowych wstążek,bo według Sznupka-"dzień bez mięsa dniem straconym":)Nie mogłam mu więc popsuć tak pięknej niedzieli.

Przepis bardzo prosty, szybki i przyjemny.

Faszerowane jajka z awokado


poniedziałek, 7 maja 2012

Sledzie na ostro,czyli po meksykansku!

Nadszedl czas na kulinarne impresje,a ze gotowac uwielbiam to bedzie ich zapewne duzo na tym blogu.Moglabym w zyciu podrozowac i gotowac,gotowac i podrozowac.Kocham wszelkie kuchenne inprowizacje,nie lubie trzymac sie przepisow, kocham fantazjowac z przyprawami.U mnie, ta sama potrawa smakuje inaczej za kazdym razem.Chyba dlatego nie pieke ciast,bo tam trzeba odmierzac ,wazyc i stosowac sie do przepisu.A Ja w zyciu nie lubie ograniczen,o czym dobrze przekonali sie moi rodzice i biedni nauczyciele w szkole:)Zawsze po mojemu,chocby na okolo ,ale po mojemu:)

No ale,my tu gadu gadu,a sledzie czekaja.

Przepis zrodzil sie w wyniku eksperymentow kuchennych,a nazwa powstala w skutek uwielbienia dla tego kraju.Wiec nie jest to jakis oryginalny przepis z Jukatanu,nawet nie wiem,czy w Meksyku jedza sledzie??

SLEDZIE PO MEKSYKANSKU