Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 listopada 2014

Zapiekanka makaronowa pachnąca bazylią, czyli wspomninie włoskich wakacji



Włosi do jedzenia podchodzą bardzo poważnie i słusznie, bo jedzenie to życie. Od tego zależy nasze zdrowie i dobre samopoczucie, dlatego Włosi przywiązują tak ogromną wagę do jakości jedzenia, wyglądu i zapachu, choć i tak najważniejsza jest miła i rodzinna  atmosfera. Mam dla Was dzisiaj przepis na zapiekankę, która ma w sobie same dobre składniki i na pewno sprawi, że atmosfera przy stole będzie pełna radosnego uniesienia. Zapraszam:)


piątek, 19 września 2014

Pierogowa zapiekanka - cud lenistwa

Czy ja wam już kiedyś mówiłam, że z lenistwa powstają najlepsze rzeczy? Samochód na przykład, wynaleziono z lenistwa, bo ludziom nie chciało się chodzić. Telewizor? Tez z lenistwa, bo ludziom się nie chciało gadać ze sobą. Największy leń wynalazł internet, teraz to już nawet z domu nie trzeba wychodzić. No i teraz moja zapiekanka pierogowa - też z lenistwa! Nie chciało mi się przy garach stać.
Wiem, że się pomysł spodoba, bo wy tez potworne leniuszki jesteście. Zapraszam:)

Zapiekanka pierogowa



Składniki (4 osoby)

800 g pierogów z mięsem (kupne)
1 duża cebula
250 g szpinaku świeżego
przecier pomidorowy
150 g sera mozzarella

masło
śmietana 18%
oregano
czosnek
sól
pieprz
cukier



 Rozgrzewamy piekarnik do 180-190 C. Do naczynia żaroodpornego wykładamy nasze pierogi i wkładamy do piekarnika na parę minut dosłownie, tak żeby nam się odrobinie spiekła skórka, nawet nie musi się przyrumienić, niech się zrobi taka pufff... Rozgrzewamy patelnie i na maśle podsmażamy cebulę pokrojona w piórka.
Dodajemy sól, pieprz, oregano i czosnek,szczypty dwie cukru, dokładamy szpinak i mieszamy dokładnie, Jak nam się szpinak poddusi z cebulą(5minut) to dodajemy 2 czubate łyżki przecieru pomidorowego, mieszamy i podlewamy wodą. Na końcu dodajemy 2-3 łyżki śmietany lub mleka.
Wylewamy to na nasze pierogi, na wierzchu układamy pokrojoną w plastry mozzarelle i pieczemy przez następne 15-20 minut, aż nam się ser pięknie stopi i zarumieni. Gotowe. Smacznego. Jest przepyszne!

  

P.S

Oczywiście mozna wykorzystać pierogi własnej roboty i o różnym nadzieniu.
Można też zastąpić pierogi tortellini, ale to już nie będzie to!

środa, 3 września 2014

Zapiekanka koktajlowa po włosku, czyli przedsmak jesiennych wakacji

Dokładnie za trzy tygodnie będziemy w drodze na lotnisko. Następne wakacje przed nami w słonecznej Italii. Tak się nie mogę doczekać, że do wszystkiego praktycznie dodaję bazylię i oregano, żeby wprowadzić się w przedwakacyjny nastrój. Wczoraj zrobiłam włoską zapiekankę i grzechem byłoby nie podzielić się z Wami przepisem. Słuchajcie, jest boska!Musicie koniecznie wypróbować.Zapraszam po przepis.

             
Składniki (4-5 osób)

600 g piersi z kurczaka
500 g makaronu penne
300 g pomidorków koktajlowych
1 bakłażan
2 średnie kabaczki ( lub jedna mała cukinia)
2 czerwone papryki
2 żółte papryki
2 ząbki czosnku
ser parmezan
oregano
bazylia
zielona pietruszka
cytryna
miód
magi w płynie ( a najlepiej liście lubczyku)
olej rzepakowy
sól/pieprz

Zaczynamy od przygotowania marynaty koktajlowej. Do miski wrzucamy przekrojone na pół pomidorki koktajlowe, nakłuwamy zamaszyście widelcem, tak żeby wycisnąć jak najwięcej soku. Dodajemy łyżkę suszonego oregano, dwie garści świeżej posiekanej bazylii, jedną garść świeżo posiekanej pietruszki. Dalej dodajemy 5 łyżek oleju, 1 łyzkę magi ( lubi świeży lubczyk), sok z 1/2 cytryny, łyżeczkę miodu, posiekany czosnek , pieprz i sól do smaku. Mieszamy to wszystko widelcem, dalej nakłuwając pomidorki, powiniem nam się zrobić sosik o zabarwieniu czerwonym.  Marynata jest gotowa, ja ją także używam do wszelakich sałatek np szpinakowej z mozzarellą czy z fetą.
Piersi z kurczaka kroimy w kostkę i zamaczamy w marynacie, odstawiamy do lodówki na 2-3 godziny, niech nam się pięknie przegryzie.



W między czasie kroimy papryki, bakłażana i kabaczki w kawałki. Skrapiamy cytryną i posypujemy odrobiną oregano. Wyciągamy mięso z lodówki, dodajemy do niego warzywa i z 1-2 łyżki oleju, jeżeli marynaty jest za mało. Nastawiamy piekarnik na 180C(z obiegiem) Wykładamy wszystko do naczynia żaroodpornego lub na blachę. Pieczemy przez 40-45 minut. Gotujemy makaron w osolonej wodzie, odcedzamy, ale nie płuczemy. Zachowujemy pól szklanki wody z makaronu. Mięsko i warzywa powinny nam się już ładnie przyrumienić, więc wyciągamy na chwilę z piekarnika, dodajemy ugotowany makaron, polewamy wodą, mieszamy. Całość dość suto posypujemy startym serem parmezan i wkładamy do piekarnika na następne 15 minut, zwiększając temperaturę do 200C. Gotowe Kochani, zapiekanka może wjeżdżać na stół.



 P.S.
Można użyć innego makaronu np. świderki lub muszelki. Można dowolnie dobierać warzywa, byleby były świeże i sezonowe, bo taka jest idea włoskiego gotowania. Jednym słowem można improwizować z dodatkami. Są jednak trzy kluczowe składniki tej potrawy, których nie da się zastąpić : pomidorki koktajlowe, parmezan i magi(lubczyk) , to nadaje zapiekance całokształt smaku. Próbowałam robić tą marynatę z dużych pomidorów i to nie to samo. Jeżeli użyjemy zwykłego sera żółtego to przytłoczymy makaron i warzywa. Sam lubczyk nawet pod postacią magi to dopełnienie orgazmu kulinarnego - nic dodać, nic ująć...;)                




 

poniedziałek, 30 września 2013

Na zdrówko moja parówko, czyli coś z angielskiej kuchni na jesienne słoty


  • aaa....apsik!!!
  • na zdrówko, na zdrówko Ty moja Parówko
Tak rozpoczął się nasz wspólny Dzień Lenia. Na początku nie wiedziałam czy mam się obrazić, czy zapodać focha na resztę dnia. Bo żeby tak od samego rana wyzywać mnie od parówek? Jednak pomyślałam, że to chyba rezultat naszej diety bogatej w zieleninę, a ubogiej w mięso i biedny Sznupek już nie wie co rymuje. Nie ma co się na "chłopa" obrażać, tylko trzeba dać mu porządne jedzenie, bo następnego kichnięcia mogę nie przeżyć i zostanę skonsumowana z keczupem lub musztardą. Zresztą co tu dużo gadać, za mną też chodziło coś nieprzyzwoicie kalorycznego. Znak, że jesień zagościła u nas na dobre.



Wiadomo, że w takich przypadkach najlepiej sprawdza się kuchnia angielska i moja ulubiona bomba kaloryczna czyli kalafior zapiekany w sosie serowym. U mnie wersja wzbogacona o tymianek i musztardę w proszku. Do tego ziemniaki i boczek zapiekany z miodem i sosem sojowym, posypany koperkiem. Szkoda marnować czasu na gadanie, zaczynamy :)

Kalafior zapiekany w sosie serowo-musztardowym

1 średni kalafior
2 szklanki mleka
1/4 szklanki mąki
2 szklanki startego sera
1 łyzka suszonego tymianku
1 mała płaska łyżeczka musztardy w proszku lub łyzka musztardy Dijon
2 grube plastry masła
sól, pieprz do smaku

Kalafior obieramy z liści, wykrawamy korzeń i wrzucamy na gotującą się wodę, lekko osoloną . Gotujemy na małym gazie przez 5-7 minut. Wyciągamy i odstawiamy do przestygnięcia. W rondlu rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i zasmażamy, aż zrobi nam się jednolita masa, mąka musi się porządnie przesmażyć z masłem, tak do 5 minut.
Szybko mieszając pomału wlewamy dwie szklanki mleka, dodajemy tymianek i gotujemy przez około 3-5 minut często mieszając. Na małym ogniu, żeby nam się nie zwarzyło. Dodajemy szklankę startego sera, ja uzyłam Cheddara. Na końcu dodajemy odrobinę soli, należy z solą uważać, bo ser jest wystarczający słony.
Jak nam się ser rozpuści dodajemy pół łyżeczki musztardy w proszku. Już wielokrotnie namawiałam Was, abyście się przekonali do tej przyprawy, jest rewelacyjna, dodaje niesamowitego smaku i koloru. Jeżeli jeszcze jej nie macie w waszej szafce, to można zastąpić musztarda Dijon, ale różnica jest zauważalna. Angielska musztarda w proszku smakuje bardziej chrzanowo, ale nie do końca, jest po prostu jedyna w swoim rodzaju. Poniżej na zdjęciu oryginalne pudełko firmy Colman's. Receptura strzeżona jest od 200 lat.



Kalafior obieramy w różyczki i układamy w żaroodpornym naczyniu. Można naczynie posmarować tłuszczem, ale ja tego nie robię, najwyżej brzegi się trochę podpieką. Zalewamy to sosem , ale tak żeby brzuszki kalafiora wystawały ponad powierzchnię. Posypujemy to pozostałym serem i pieprzymy wedle uznania. Wkładamy na 30-35 minut do piekarnika rozgrzanego na 180C. Ser ma się zarumienić na złoto, a sos ma wesoło bulgotać. Gotowe! Można podawać z ziemniakami, ale świetnie smakuje tez z gorącą bagietką. Uwierzcie, że można maczać i maczać kawałki pieczywa w tym sosie do nieprzytomności podniebienia.




Boczek zasmażany z miodem i sosem sojowym z koperkiem

Kostka boczku wędzonego
2 łyżki oliwy
1 czerwona cebula
6 ząbków czosnku
pęczek koperku (mały)
miód
pieprz
sos sojowy ciemny
sól
ocet balsamiczny/lub inny winny


Boczek i czerwoną cebulę kroimy w kostkę obsmażamy porządnie. Później zostawiamy na małym ogniu niech się wytapia, dorzucamy 6 ząbków czosnku, polewamy miodem, wedle uznania i posypujemy pieprzem, mieszamy delikatnie i idziemy na kawę. Jak już nam się boczek pięknie skarmelizuje, dodajemy odrobinę soli. Ja zawsze używam morskiej, 2-3 łyżki sosu sojowego i łyżeczkę octu balsamicznego lub innego. Możemy nawet dodać mniej, tu chodzi o delikatne "zbicie" słodkiego miodu, więc tak delikatnie z tym octem. Dodajemy posiekany drobno koperek i przez chwilę podsmażamy. Jeżeli całość wyda nam się za sucha, a tak zapewne będzie, to dodajemy odrobinę wody i gotowe. Do polania ziemniaków, do ryżu, do kaszy, do wszystkiego pasuje jak ulał.    



                

              

czwartek, 31 stycznia 2013

Bo na miłość jest zawsze pora...

Na miłość do pora oczywiście, zawsze jest dobra pora. Gdyby organizowali wybory najprzystojniejszego warzywa to Pan Por zostałby Misterem Warzywniaka. No sami powiedzcie? Zajrzyjcie do lodówki i spójrzcie na waszego pora, ładniusi prawda? A jaki smaczny do tego! Ja mogłabym pora na surowo, na miękko,na twardo i o każdej porze. A jak się pora połozy do gara w odpowiednim towarzystwie, to już słów brak! A jak, na dodatek, zrobi się to po francusku to mamy gwarantowany następny orgazm kulinarny w sznupkowej  kuchni. Gotowi?


piątek, 16 listopada 2012

Jak to sie polska kuchnia z brytyjską spotkała, czyli kapuściany paj

Brytyjczycy uwielbiają paje. Tydzień bez paja to tydzień stracony. Paj może byc wiejski, pasterski, warzywny, rybny lub  w postaci szarlotki . Do paja można włożyć praktycznie wszystko, no może oprócz teściowej, bo się nie zmieści. Paje zapieka się w piekarniku na złoty kolor i zjada przy akompaniamencie dobrego piwa. Ach zapomniałabym! Do paja można też dodać piwo i wino. Jak sami widzicie, do paja wchodzi wszystko, oprócz teściowej. Takiego paja można pokryć lub otulić francuskim ciastem, lub kruchym, mozna też obłożyć ziemniakami w plastrach lub uduszone z serem i masłem. Nie ma nic lepszego na zimowe wieczory niż ciepłe kapcie, grzane wino z cynamonem  lub piwo z sokiem i kawałek paja na talerzu.