poniedziałek, 7 stycznia 2013

Z brudnopisu emigranta, czyli jak nauczyć się szkockiego?

Dawno nie pisałam nic w brudnopisie emigranta, szybko więc zaległości nadrabiam i  biorę się za notatkę o potyczkach językowych.




Przeprowadzając się do Szkocji dawno już pozbyłam się obaw językowych, mimo że, wciąż uczyłam się nowych słówek i powiedzonek, ale tak już chyba zostanie, bo przecież mam do nadrobienia pół życia w języku angielskim. Jednym słowem angielski miałam opanowany na dostateczny z plusem.   Pierwszy dzień, pierwsza wyprawa na pocztę i pełne zaskoczenie. Jak to się stało, ze ledwie udało mi się znaczek pocztowy kupić? No nic , ludzie z wadą wymowy tez muszą pracować przecież. Dzień następny, telefon w sprawie pracy, rozłączyłam się w połowie i poszłam umyć uszy, bo nic kobiety zrozumieć nie mogłam. Pewnego wieczora poszliśmy ze znajomymi do pubu i po godzinie wyszłam prawie z łzami w oczach, nie rozumiałam barmana, nie rozumumiałam przystojniaka, który coś mi tam gadał do ucha, nie widziałam o czym rozmawiają dwie dziewczyny siedzące przy sąsiednim stoliku. Tragedia się stała! W jedną noc zapadłam na amnezje językową i co teraz będzie? Czy to się da jakoś wyleczyć?





Na szczęście okazało się, ze to nie amnezja, a zwyczajnie szkocka gwara , szkocki dialekt i silny akcent budują mur niezrozumienia . Z akcentem można bardzo szybko sobie poradzić, wystarczy się osłuchać i jakby nabrać tej ichnej maniery zmiękczania i przeciągania samogłosek. Jednak Szkoci postanowili nam sprawę utrudnić i stworzyli swój własny lokalny dialekt, swoja gwarę bez zasad i reguł. Tworząc ten swój szkocki żargon chcieli jak najbardziej odłączyć się od angielskiego i utrudnić zycie Anglikom. Skończyło się na tym, że Szkot z Glasgow nie może zrozumieć Szkota z Edynburga, a ten nie dogada się z tym z Wyspy Skye. Więc Szkoci nie mowia ani po angielsku, ani po szkocku, a jak mówią? Niestety mówią byle jak, niechlujnie, słownictwo jest bardzo ubogie. Statystyki mówią, ze język galeicki szkocki jest pomału na wymarciu, posługuję się nim jedynie 50 tys osób i to zazwyczaj na dalekiej północy i na Hybrydach Wewnętrznych, gdzie to galeicki szkocki jest nadal językiem urzędowym. Szkotom nie chce się uczyć dosyć cięzkieo języka, nie lubią go używac. Mimo, ze nadal tablice z nazwami miejscowości są po angielsku i szkocku, ale ma to bardziej znaczenie symboliczne, bo  nie każdy Szkot potrafi te nazwy  poprawnie przeczytać. Jak Szkocja odzyska niepodległość o którą tak walczy, to wtedy na równi ze Szkotami pójdziemy do szkoły  uczyć się szkockiego i może się wreszcie dogadamy.




Zapytacie więc jak sobie radzimy? Przeszliśmy przyspieszony kurs gwary szkockiej. Teraz was zapraszam na taki kurs. Gotowi?

Aby opanować podstawy wystarczą nam cztery słowa:

Aye - wymawiamy - aj - tak
Nah - wymawiamy - noo - nie
fuck - wymawiamy - fok - cholera:)
nae borra - wymawiamy - nej boda - nie ma problemu

Gwarantuje wam, ze dzięki znajomości tych czterech słów jesteście w stanie przeprowadzić ze Szkotem pół godzinną pogawędkę.

Aye z uśmiechem - tak, tak rozumiem
Aye z wytrzeszczem oczu - no co ty opowiadasz
Aye ze skrzywiona buzią - okropieństwo
Aye fuck - a żebyś wiedział
Fuck Aye - dokładnie tak
Aye nah - niemożliwe!
Nah z wykrzyknikiem - o matko boska!
Nah z przedłużonym trzykrotnie o - tak zle nie będzie
Nah z wytrzeszczem oczu - wierzyć mi się nie chce
Fuck Nah - nigdy w życiu!
Nae borra z machnięciem ręki - daj sobie spokój
Nae borra z kręceniem głowy - nic mi nie jesteś winien
Nae borra z uśmiechem - kiedyś tez postawisz

Wczoraj właśnie w pracy zagadał mnie starszy pan z wyspy Skye, po pięciu minutowej rozmowie i mojego powtarzania jak papuga aye aye- nah nah , przywołałam błagalnym wzrokiem koleżankę i z ulga oddałam miłego pana w jej piękne ręce. Koleżanka z uśmiechem zapytała w czym problem, na co pan opowiedział - bla bla bla bla aj kani bani tutu tu - i tu koleżanka wyciągnęła szyje niczym czapla, oczy wytrzeszczyła i mówi - Aye? Nah!
Na przerwie pytam się co za problem miał starszy pan? Na co koleżanka wzruszając ramionami opowiedziała- tak sobie chyba chciał pogadać, ja tam nie wiem, niewyraźnie gadał, ja z Manchesteru jestem przeciez.





I tym bardzo szkockim akcentem żegnamy się z Wami na jakieś dwa tygodnie. Jedziemy ze Sznupkiem złożyć wizytę Królowej Myszce i Siostrzenicy Elce - to znaczy odwrotnie - Królowej Elce i Siostrzenicy Myszce. Zaszalejemy sobie trochę w stolicy królestwa, pośpiewamy i potańczymy na West Endzie, nacieszymy ucho czystym językiem angielskim i odpoczniemy chwilę na angielskiej wsi. Będziemy bardzo tęsknić i mamy nadzieję, ze Wy za nami choć troszkę też:)
    



                                        

18 komentarzy:

  1. Cezary:
    Aye nah, aż na 2 tygodnie.
    Sznupkowa:
    Aye fuck.
    Cezary:
    Aye(z uśmiechem)
    Szupkowa:
    Nah(ooo), też chciałbyś pocałować Elkę, hę
    Cezary:
    Fuck Nah!
    Sznupkowa:
    Nae borra(z machnięciem ręki)
    Cezary:
    Jak Aye jak Nah!
    Sznupkowa:
    Nae borra(z uśmiechem) piwo.
    Cezary:
    Nah! Aye nah! Dlaczego ja?
    Sznupkowa: ????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuck Aye!

      No widzisz Cezary i żeśmy sobie pogadali po szkocku..:)

      Usuń
  2. Wpadnijcie troche na polnoc od stolicy do Leicester :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. haha przechodzilam to :D ja po 5 latach wciaz mam problem zeby zrozumiec ich niektore zwroty :) polecam slownik gwary szkockiej The Complete Patter http://www.amazon.co.uk/The-Complete-Patter-Michael-Munro/dp/1841581283
    tam masz kazdy wyraz objasniony :)

    ale przy poscie sie usmialam niesamowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sznupkowa, ty wyjeżdżasz, a my tu problem mamy i chcieliśmy twojej pomocy jako eksperta kulinarnego zasięgnąć.
    W desperackiej tęsknocie za polskimi produktami żywnościowymi zaczęliśmy sami produkować kiszoną kapustę i ogórki. Kapusta nie smakuje tak całkiem jak ta w Polsce, ale przynajmniej jest kiszona. Natomiast z ogórami mamy problem. Miękną już po 4-5 dniach zanim dobrze skisną i robi się z nich ciapa.Co my robimy źle? A może te ogórki nie lubią być kiszone? Bo za ciepło na pewno nie jest, teraz jest 20-25C. Więc co może być przyczyną?

    OdpowiedzUsuń
  5. I Ty mi mówiłaś, że holenderski dziwnie brzmi? :D Aye nah! Chyba bym tam załamanie nerwowe przeszła. W Holandii idzie się chociaż dogadać po... angielsku!

    A przy okazji życzę udanego wypadu i wypoczywajcie tam/szalejcie/generalnie róbta co chceta, bylebyście zadowoleni do nas wrócili z garścią opowieści i masą zdjęć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. spokojnie, grunt to cierpliwość. Mam nadzieję, że skutek cierpliwości opłacił się.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Udanej podróży!!! :) odpocznijcie od tych aye nahów i innych... i koniecznie pozdrówcie Elę! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku, rewelacyjny post! Nah! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoci powinni nakręcić jakiś film o Wikingach, myślę, że świetnie by ich język pasował :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a własnie wchodzi do kin następny szkocki film "wee man" jak obejrze to dam znać czy dobry:)

      Usuń
  10. Po raz nie wiem już który obejrzałam sobie dziś "Piratów z Karaibów" (Johnny <3). I wiesz co? Dopiero teraz spostrzegłam, ileż tam razy występuje słowo "aye"! I to w ilu różnych konfiguracjach: i jako okrzyk typu "do boju", i jako wyraz zdziwienia... No, no, mówię po piracku :D

    OdpowiedzUsuń
  11. tak słynne zawołanie Aye Aye Captain! Zapożyczone od Wikingów:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super post i zwroty. Życzę wytrwałości w nauce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. rewelacja! Wyjeżdżam za dwa tygodnie i nie wiem, jak to przeżyje, ale tak się usmiałam, że optymizm mnie chyba poniesie:D....

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem w glasgow 6 lat i podoba mi sie jak deszcz pada poziomo:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hahahaha! Czyli, że mogę jechać do Szkocji?

    OdpowiedzUsuń