środa, 15 października 2014

Wakacje w Toskanii, czyli trup w szafie i krokodyl w ogrodzie - cz.4

Pociąg dowiózł nas do małej stacji w sercu toskańskich "Górków i pagórków". Dwa razy sprawdziłam napis na stacji - CAMUCIA CORTONA - zgadza się, to tu będzie nasz dom przez następne dziesięć dni. Stanęliśmy przed stacją, żeby zerknąć na mapkę w jakim kierunku mamy się udać. To tylko parę kroków, ale kto chce błądzić pchając walizkę na kółkach.









Sznupek, ale tu ładnie!!! Zobacz , zobacz jaki dom! O rany ! Ale widok! O patrz nasza brama! O kurdę, zamknięte!? I to była pierwsza lekcja włoskiego - jak jest sjesta to jest sjesta i wszystko jest pozamykane. Na szczęście zadzwoniliśmy do właścicieli i w ciągu 10 minut przyjechał przesympatyczny gospodarz, który na imię ma Massimo, a na nazwisko No Problem. Szybko wypełniliśmy kartę meldunkową i już trzymaliśmy w dłoniach klucze do naszego apartamentu. Po włościach oprowadził nas Massimo, którego znajomość angielskiego jest na poziomie mojego włoskiego, więc jak się domyślacie, dogadywaliśmy się bosko. Massimo szedł przed nami i palcem wskazywał kolejne atrakcje posesji:






  • basen - no problem
  • jacuzzi - no problem
  • grill - no problem
  • leżaczki i stoliczki - no problem
  • tu się otwierają wasze drzwi - no problem
  • kuchnia - no problem
  • lodówka, kuchenka, garnki, patelnie - no problem
I tak to doszliśmy do wielkiej szafy, Massimo złapał za uchwyt i nic, szafa nie chciała się otworzyć. Podrapał się po głowie, podumał, posapał, spojrzał na mnie i z przepraszającym uśmiechem wydukał

  • szafa - problem...
No jak problem? Massimo pokazuje na pusta dziurkę od klucza i rozkłada ręce. No tak, pomyślałam, jak nic trzymają trupa w szafie i teraz mi wmawiają, że klucz się zgubił. No, ale kto by się na wakacjach przejmował takim drobiazgiem?

  • Massimo! Szafa no problem
  • No problem?  
  • No problem!




Ależ się chłopina ucieszył, że nie będzie musiał wołać ślusarza i jeszcze uda mu się dokończyć sjestę. Chciałam wspomnieć Sznupkowi o tym trupie w szafie, ale oczywiście on już był zajęty. No kto zgadnie, czym był zajęty Sznupek? No.... no.....? Przecież wiem, że wiecie. Nie wstydzić się.

  • Sznupcia!!! Wszystkie programy są po włosku!
  • Oj nie wszystkie. Patrz MTV jest po angielsku
  • Gdzie ty mnie przywiozłaś? Internetu nie ma, TV nie ma. Ja tu umrę!
I tak sobie pomyślałam, że chyba jednak poproszę Massimo, żeby klucza poszukał, bo to pewnie tam się chowa tych wszystkich co umarli z braku TV i internetu. Na wszelki wypadek nie wspominałam Sznupkowi o tych ścielących się trupach w tej wielkiej drewnianej szafie. Miałam mu powiedzieć dnia następnego, ale rano zmieniłam zdanie....


  • Sznupcia, a Ty dobrze spałaś
  • Dobrze, a nawet bardzo dobrze
  • A to dobrze
  • Ale dlaczego pytasz?
  • A nic, bo ja miałem dziwne wrażenie jakby ktoś po kuchni chodził
  • Po kuchni chodził?
  • Nooo i drzwi otwierał
  • Od szafy drzwi??!!!
  • Nieee , wejściowe.  
I przysięgam, że żartów sobie nie robię, a Sznupek tym bardziej. Coś lub ktoś musiał w tej szafie mieszkać i lepiej, żeby Sznupek nie poznał moich teorii na temat trupów. Ale dość o przykrych rzeczach, wrócę jeszcze do pierwszego popołudnia. Rozpakowaliśmy się troszkę, pokręciliśmy się po ogrodzie i poszliśmy do sklepu. Jak wracaliśmy to było już ciemno. Otworzyliśmy bramę i ścieżką dreptaliśmy w kierunku budynków i nagle..........


  • JEZUS MARIA KROKODYL!!!!


Po pięciu minutach zbierałam Sznupka z chodnika.Tak się rechotał ze śmiechu, że chyba w Watykanie go słyszeli, a przynajmniej we Florencji. No dobra, może to i śmieszne było, zabawne trochę. Jednak na moje usprawiedliwienie dodam, że było ciemno, że było sporo krzaków, kolor się zgadzał, kształty opływowe, odgłosy wydawane też. Proszę bardzo! Możecie się też pośmiać. Oto mój krokodyl!


Prawda, że podobieństwo jest? Kto to widział, żeby maszyna sama trawę kosiła? Jeszcze po nocach i w krzakach? Przecież ja mogłam zawału dostać? Krokodyl Kosiarka tak się zestresował moimi krzykami, że wziął i ducha wyzionął po dwóch dniach, zatrzymał się między dwoma cyprysami i już się nie ruszył. A dobrze mu tak!
Reszta pobytu upłynęła nam niemal sielankowo. Relaks przy basenie z książką w ręku, doborowe towarzystwo, śpiew ptaków, kto by narzekał? Możemy to miejsce polecić z całego serca, o ile nie boicie się duchów i krokodyli. Jeżeli interesują was ceny kliknijcie tutaj -  L'ippocastano






Już jutro pojedziemy do Cortony. Zabierzemy Was w baśniowy świat ukryty w małych galeriach i krętych uliczkach, posmakujemy toskańskiej kuchni i wypijemy karafkę wina. Będzie magicznie i klimatycznie....będzie fajnie!




CDN....         


                 

    
               

15 komentarzy:

  1. Już jest fajnie.Od początku jest fajnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne, nastrojowe zdjęcia Sznupciu! A Twój opis tego, co może być w tajemniczej szafie i spotkania z krokodylem świetny! Pełen Twojego specyficznego poczucia humoru!Dobrze jest Cię poczytać o poranku. Dobrze popatrzec na pełne uroku, ciepłe, toskańskie domy, uliczki i obrazy!:-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Krokodyla kup mi luby! Sznupcia jesteś moim promyczkiem dnia! Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. Teoria trupio-spiskowa swietna,ale krokodyl rewelacyjny:)oplulam telefon ze smiechu:)teraz to ja moge funkcjonowac po słabej nocy.Bogusia

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślałam, że za chwilę wyciągniesz jakiś kluczyk z torebki i otworzysz tę szafę, żeby Włochowi pokazać, że naprawdę - no problem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe...no tak, gdyby nie strach przed trupem, to pewnie bym coś w torebce wyszukała - pilniczek jest zawsze..:)

      Usuń
  6. mila SZNUPCIU a prosze powiedz mi prosze jaki odglos wydaje krokodyl !!!!bo nie wiem !!!!!!!!!ale faktycznie krokodyla przypomina -NABRALAM CHECI DO SPEDZENIA MILEGO DNIA pozdrawiam p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo cieplo I slonecznie u Ciebie a tutaj w Krainie Deszczowcow to juz raczej listopadowo wiec dziekuje za "ocieplenie" mojego dnia. Zycze udanego pobytu I czekam na nastepna czesc. Koniecznie ta po tym dzbanku wina :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale sielskie-anielskie miejsce wybrałaś, no i jeszcze z trupem w szafie, fantastycznie ! Najpierw czytając na forum, uśmiałam się , a teraz to już do łez :)))))
    Jutro robię gulaszową :)
    Plumeria

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani Sznupciu, przecież z tego może być książka lepsza niż Grocholi! Uwielbiam Pani przepisy, Pani wakacyjne opowieści, mądrze i zabawnie napisane!
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiekne zdjecia i super sie czytalo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero początek..:) zapraszam na kolejne części..:)

      Usuń
  11. A mozna zapytac ile was wyniosl wynajem tego apartamentu?

    OdpowiedzUsuń
  12. tak oczywiście - 550 euro za 10 nocy. A apartament się nazywa Ippocastano, a tu jego strona http://www.ippocastano.net/

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam Was, że jeździcie pociągiem. Chociaż włoskie pociągi nie są najgorsze. Tylko stacje bywają często daleko od miasta. szczegolnie na Sycylii. Muszę sobie zanotować namiar na ten apartament, bo Cortona jako punkt wypadowy do zwiedzania Umbrii i Toskanii jest bardzo dobra. Lubię czytac włoskie blogi i porównywać odczucia innych w stosunku do la piu bella Italia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń