poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Tony Scott - ostatni film z nieszczęśliwym zakończeniem

Następny poniedziałek, następny Dzień Lenia za nami. Ależ te życie przecieka nam przez palce! Dlatego warto pielęgnować każdą chwile, szkoda życia na oglądanie się za siebie , rozpamiętywanie złego. Szkoda tez zycia na zamartwianie się przyszłością, ważne to, co teraz i tutaj, ważne są małe radości dnia codziennego.

Tak mnie wzięło dzisiaj na "mądrości życiowe", bo jestem zaszokowana śmiercią Tony Scott'a- brytyjskiego reżysera, który zdobył sławę dzięki filmowi "Top Gun". Jak wspominają świadkowie - podjechał swoim samochodem i zaparkował przy moście, spokojnym krokiem podszedł do barierki, rozejrzał się i skoczył w objęcia śmierci. Nie umiem sobie wyobrazić jak ludzie mogą się poddać, jak można stracić nadzieje na lepsze jutro??? Za dużo wymagał od życia, za daleko sięgał wzrokiem w przyszłość, czy przytłoczył go cień  starszego brata Ridleya? Plotki mówią, że był śmiertelnie chory i wolał sam ze sobą skończyć niz dać się pokonać podstępnej chorobie. Nadal - nie rozumiem?  Mam nadzieję, że tam po drugiej stronie będzie szczęśliwszy. Choć w połowie tak szczęśliwy jak byłam ja, po wyjściu z kina po premierze "Top Gun"

    

Niech Twoja Dusza odnajdzie ukojenie Tony...:(

niedziela, 19 sierpnia 2012

Z brudnopisu emigranta, czyli idziemy na jeżyny

Wspominałam ostatnio różne wpadki i potknięcia na mojej drodze życiowej - nieporadnego emigranta. Myślałam, ze nic nowego juz mnie się przytrafić nie może, ale jednak!

Szłam sobie dzisiaj do pracy, pogoda cudna, słonko świeci, wietrzyk wieje, ptaszki śpiewają. Wybrałam jak zwykle moje skróty, które są dwa razy dłuższe niż trasa główna, ale o ile ciekawsza. No, ale nie zbaczajmy z tematu. Mijam osiedlowe uliczki i co widzę? Na starym popsutym ogrodzeniu starej opuszczonej cegielni zagościły dorodne krzaki jeżyn. Czarne jak węgiel, soczyste i słodkie! Nie tam jakiś jeden krzaczek czy tez dwa, cała rodzina krzaków na wyciągnięcie ręki, z jednej i drugiej strony drogi.


wtorek, 14 sierpnia 2012

Ciąg dalszy kotletowych fantazji, czyli tuńczyk na okrągło

Coś ostatnio mam smaka na kotlety, szukam inspiracji wszędzie gdzie się da, bo takie zwyczajne schabowe to żadna radość, ja potrzebuje przepis na kotlety z fantazją. Strzałem w "10" były kotlety po holendersku. Grono wielbicieli się powiększa, nawet cioteczki z Polski do mnie piszą i proszą o przepis. Siostra w sms-ie napisała mi, ze to był najlepszy kotlet jaki jadła, Sznupek się dopytuje czy na weekend znów zrobię te odlotowe kotlety. Jestem tak wdzięczna Hellmansowi, ze chyba polecę do Tesco i wycałuje wszystkie słoiki majonezu. Nie wypróbowaliście jeszcze tego przepisu??? To koniecznie naprawcie ten błąd - przepis tutaj - kliknij

Idąc tym samym tropem sprawdziłam stronę producenta tuńczyka w puszce i znalazłam parę ciekawych przepisów na sałatki, makarony, przekąski i  kotlety tuńczykowe. Na pierwszy ogień idą kotleciki oczywiście. Zaczynamy?

Kotlety ziemniaczano-serowe z tuńczykiem 




poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Z brudnopisu emigranta, czyli ciąg dalszy potknięć i wpadek

******
Ślubowanie na śniadanie

Koleżanka zostawiła mi rozpiskę na niewielkie wesele zarezerwowane w ostatniej chwili. W sumie żadnej filozofii nie było bo "młodzi" zażyczyli sobie tylko szampana z toastem, zwyczajny nocleg plus śniadanie na 8 osób w jednym z pokoi bankietowych dnia następnego. Trochę dziwnie, ale co tam, klient nasz pan. Pewnie wieczorem mają jakąś kolacje w okolicznym Pubie - taniej. Powiadomiłam kuchnie, że na kolacje "wesele" idzie w miasto, poprosiłam tez kelnerów, żeby nakryli w bankietowym stół na śniadanie na 8 osób. Na moje szczęście zadzwonił do mnie Pan Młody dopytać o jakieś szczegóły i od słowa do słowa dowiedziałam się, że weselne śniadanie o 7.30 - to nic innego jak weselna kolacja o 19.30.

sobota, 11 sierpnia 2012

Lato w miescie, czyli znów nad Szkocją zaświeciło słońce!

Znów nad Szkocją zaświeciło słońce,  pomalowało niebo na błękitno i przystroiło w białe puszyste baranki to znaczy chmurki. Musicie mi wybaczyć, ale w takie upały nie chce się siedzieć przed komputerem i nie chce się też czarować w kuchni, bo czarowanie w kuchni wiąże się z buchającą parą i rozżarzonym do czerwoności piekarnikiem.Więc stanowczo mówię "nie", a Sznupek zaprzyjażnia się z mrożonkami z Tesco.

Szkoda, że nie mamy ogrodu, ale jak dobrze, ze mamy nasz taras z drewnianym stołem i ławkami osłoniony od zgiełku ulicy domami z czerwonej cegły. Taka nasza sąsiedzka oaza spokoju. Wystarczy chwycić kubek kawy, zrzucić kapcie i już można rozkoszować się latem w mieście, wdychajac zapach swieżo rozwieszonego prania. Bezcenne!