czwartek, 10 sierpnia 2017

Rocznica, szkoła, kot i Indie, czyli co u Sznupków słychać?

Dzisiaj mija 8 lat jak jesteśmy razem ze Sznupkiem. Dla jednych to kawał czasu, a dla innych tylko chwila. Wszystko zależy od punktu widzenia, od punktu siedzenia i od tego czy ma się pod ręką doniczkę, czy też nie.
Z okazji tej ósmej rocznicy postanowiłam, że czas się Wam pokazać, bo w sumie co tu ukrywać, no może te nadprogramowe kilogramy, ale jak mówi polskie przysłowie - "szczęśliwi kilogramów nie liczą", a może szło to trochę inaczej? W każdym bądź razie dzisiaj zostańmy przy tej wersji.
Wyprzedzając pytania , dziecko do pierwszego zdjęcia zostało wypożyczone za grubą kasę, jak widać zapozowała dobrze, ten dramatyzm w oczach robi cały nastrój.

      
Dodaj napis




Co jeszcze ciekawego u nas słychać? W sumie niewiele się działo, dopadła nas proza życia, szara rzeczywistość i jakby straciliśmy ochotę do marzeń i ich realizacji. Jednak to już należy do przyszłości, bo to jest niezgodne z moją naturą. Rzucam życiu kolejne wyzwania, kolejne cele, bez tego życie jest smutne i nudne. Marzenia trzeba spełniać, marzenia trzeba mieć nawet, jak ma się ponad 40 lat i zmęczenie materiału zaczyna brać górę. Na szczęście udało mi się zapanować nad swoimi zmorami i zbić te najgorsze kilogramy, które niemal utrudniały mi życie. Tak, tak, byłam jeszcze większa niż na tych zdjęciach powyżej, ale o tym szerzej w innym poście. Teraz to już tylko z górki....hehe.. w sumie niby powiedzenie, ale bardzo trafne, bo pod górkę jeszcze sapię.



Cały czas mieszkamy w Szkocji i mam wrażenie, że tak przesiąkliśmy tym deszczem i klimatem, że powinniśmy dostać honorowe obywatelstwo szkockie. Nie tylko deszcz i klimat , ale pewne nasze zachowania i nawyki wskazują na to , że do Szkotów nam bardzo blisko. Nie wierzycie, no to proszę pierwszy przykład z brzegu.
Wybraliśmy się ze Sznupkiem na romantyczny wieczór do miasta. No wiecie, kolacja, spacer, dobry drink, takie tam normalne sprawy. Nie robimy tego często, więc tym bardziej cieszyłam się na wyjście.
Kolacja była smaczna, drinki mocne, restauracja przytulna. A skoro miejsce przytulne, to wiadomo, że światło musi być przytłumione, taki - no ten - blask świec i cicha muzyka w tle. Wszystko było jak trzeba, poprosiliśmy o rachunek, Sznupek wyszedł na papierosa, a ja zajęłam się płaceniem rachunku i teraz, żeby było jasne, przypomnę było ciemnawo, ja mam już ponad 40 lat, wzrok nie ten, technologia też nie jest sprzymierzeńcem blondynek. Zapłaciłam kartą i oczywiście, nie wiem jak mogliście tak pomyśleć, no oczywiście , że zostawiłam napiwek! Niestety nie miałam gotówki, więc napiwek dodałam do rachunku i zapłaciłam kartą. Rachunek ponad 50 funtów, to uznałam, że 5 funtów to będzie tak akurat. Ojej no wiem, mogłam więcej , ale my w Szkocji nie lubimy wydawać za dużo pieniędzy.
Wzięliśmy taksówkę , przyjechaliśmy do domu i po godzinie byliśmy już w łóżkach, spało się wyśmienicie. Gdybym wiedziała co się stało, pewnie nie zmrużyłabym oka. Na szczęście wtedy byłam nieświadoma całej tej katastrofy. Pewnie pomyślicie, że zostawiłam kartę w restauracji, albo portfel w taksówce zgubiłam. Gdzie tam!
Trzy dni później robiłam porządki w portfelu i wpadł mi w ręce rachunek za naszą kolację i już prawie go wyrzucałam, ale mały szczegół przyciągnął moją uwagę. Widzicie?




Serio! Ludzie! Ja nie zrobiłam tego specjalnie, ja byłam pewna, że wklepałam na terminalu 5 funtów, myślałam, że samo "5" wystarczy, że nie muszę klikać 5-0-0, żeby zrobiło się 5 funtów! Nie widziałam tego cholernego przecinka. Nie zrobiłam tego z typowej szkockiej oszczędności, o którą wszyscy mnie oskarżają, przynajmniej nie świadomie, a podświadomie to ja nie wiem, nie odpowiadam, nie ponoszę odpowiedzialności, bo to wiadomo jak z tą podświadomością jest.
Zostawiłam 5 pensów napiwku, 5 pensów to jak 5 groszy. Pracownicy pewnie byli zachwyceni, piesze pewnie, bo nie wiem, nie dowiem się , nigdy tam nie wrócę! A takie dobre krewetki tam mają.
Czyli sami widzicie, honorowe obywatelstwo mi się należy jak nic!

Co jeszcze u nas? Niech pomyślę? O! Wreszcie się dorobiliśmy! Zawsze jak jesteśmy w Polsce to pada kluczowe pytanie. Już tyle lat siedzicie w tej Szkocji, to pewnie się dorobiliście? I tu pada cisza, a raczej pauza pytającego i następuje oczekiwanie, oczekiwanie na odpowiedź, czegoż to my się w tej Wielkiej Brytanii dorobiliśmy? Samochodu? Nie?Domu z ogrodem?Nie? Dzieci? Też nie? Lokaty w banku? Nic a nic?Zero?
No, ale teraz wreszcie będę mogła powiedzieć, że dorobiliśmy się KOTA! Nie byle jaki - szkocki , ale miauczy tylko po polsku. Zobaczcie jaki słodziak - Ozzy się nazywa.

                            


W walce z kilogramami pomaga mi grupa, którą założyłam jakiś czas temu na FB. Jestem niesamowicie z niej dumna, bo udało mi się zebrać w jednym miejscu fantastycznych ludzi, którzy codziennie walczą o zdrowie, o lepsze samopoczucie, o lepsze ja! Uczymy się wspólnie jak jeść zdrowo i jak mądrze zrzucać kilogramy. Nie dajemy się żadnym cud dietom, pracujemy nad naszym poczuciem wartości, walczymy z głodomorem, który siedzi w naszych głowach. Zapraszam serdecznie!

  

Grupa się rozwija i niebawem ruszy kanał na You Tube o tej samej nazwie. No tak, nie będę ukrywać mam parcie na szkło, a co? Babie po 40-ce też wolno? Jak tylko ruszymy, to dam wam znać kochani.
Po za karierą na You tube postanowiła się też trochę odmłodzić. A! I tu was mam! Żadne botoxy i żadne tam laserowe upiększanie. Wracam do szkoły! Już za parę dni! Zaczynam edukacje w szkockim College'u. Zeszyty i kolorowe długopisy już zakupione. Nawet nie wiecie jak się cieszę. 

  

     Kierunek , który sobie obrałam, to turystyka i podróże, czyli wracam do realizowania swoich marzeń podróżniczych, bo mam zamiar związać z podróżami swoją karierę zawodową. Czy mi się to uda, czas pokaże. Na razie oficjalnie ruszył mój pierwszy projekt. Organizuje wyprawę do Indii tylko dla kobiet. Wyruszamy w lipcu, przyszłego roku, na miesięczne poznawanie południowych Indii, ktoś chętny dołączyć? To na razie tyle, rozpisałam się o sobie, a co słychać u was? Jesteście tu jeszcze, czy spisaliście mnie już na straty?

     

32 komentarze:

  1. Hehe, dobre z tym napiwkiem :)
    Kica śliczny, ja też mam, ale "cudzego", od dłuższego czasu, przychodzi do nas na obiado-kolację, ale jest dobrze wychowany, bo po konsumpcji zawsze drzemie 5 min.(przy misce),a potem ucieka ;)
    A co do Indii, oj pojechałabym, bo Goa, to nie Indie :)
    Buziaki dla Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropka, bierz przepustkę od Pierwszego i jedź z nami..:)

      Usuń
    2. Momi, to nie Pierwszy, tylko brak szczepień na różne malarie i cholery,a wiesz,że teraz nie mogę, pytałam lekarzy, usunięta śledziona to duże ryzyko, co najwyżej , hotel 5 gwiazdek z all :) choć 2 raz po Kubie szpital o mnie się upomniał ;)

      Usuń
  2. Ale się stęskniłam za Sznupkami! Powodzenia w szkole i powodzenia w spłenianiu marzeń!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  3. sznupka ale co ja zrobie z mezem kurde ja bardzo bym chiala do tych Indii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. męza wyściskać na pożegnanie, listę zadań zostawić, żeby chlop się nie nudził i jedziesz...;)

      Usuń
  4. Monia zorganizuj coś na tydzień i się pisze od razu, na miesiąc niestety nidyrydy, a z chęcią bym się wybrała gdzieś na babski wypad ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krótsze wypady też będą - takie tygodniowe, takie weekendowe. Bedziemy się trzymać jednej zasady - jadą tylko kobiety po 40-ce (plus/minus) , zabierają tylko plecak i uśmiech, a kierunki będą rózne.Taki jest plan.

      Usuń
  5. Hura! Sznupki wróciły 😉😉 oj znamy tą prozę życia, co od pisania czasem odciaga. Dobrze, że się nie dajesz i wracasz do nas i do szkoły. Kocię cudowne! I wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję..:) czuje, że odżyłam i nie dam się..:)

      Usuń
  6. Marzenia TAK JE TRZEBA MIEC czyli takie must have-hi hi Uwaga tu komplement leci podobna jestes do Bridget Jones))czekam na audycje na yutub tak mi sa bardzo potrzebne milo was zobbbbbaczyc pozdrawiam p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję za piękny komplement, bo ja się tak trochę z nią utożsamiam..:)

      Usuń
  7. Monia...mnie tam do tego zeszytu tymi kolorowymi flamastrami proszę wpisać na listę, nie wiem czy W..miał pomroczność czy co, ale zgodził się, wiec zapisuj byle szybko. No i bardzo się cieszę że znów piszesz, nudno w blogosferze było bez Ciebie. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki koszt tej wycieczki do inndi. Mozna cos wiecek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KOszty będą określone dopiero około stycznia, na razie rysuje się kosztorys. Wyprawa na około 25-30 dni - dla kobiet, z plecakiem, południowe Indie - grupa max 6 osobowa - tyle mogę powiedzieć na dzień dzisiejszy - po prawej jest mail do mnie - napisz coś więcej o sobie jeżeli byłabyś zaiteresowana.

      Usuń
  9. Hi there:)
    Piekni jestescie, wspaniale was poznac.
    Kot cudny. My mamy dwa i bez sensu, ze tyle czasu zylismy bez kotow:)
    Usciski
    Northern Sky
    ps. ciagle licze, ze kiedys mnie w Edku nawiedzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi there - dawno Cię nie widziałam..:) Przpominaj mi częściej o tym Edku, może się wreszcie skuszę..:)

      Usuń
  10. No i nie da się Ciebie nie kochać :) cudowne nastawienie do źycia,kotek cudny,sama mam kota,psa,ptaka(jednego ,bo drugiego zeźarł ten kot hehe :)) i rybki.Moniś spełniaj swoje marzenia a ja ściskam Cię ogromnie :* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo wszystkie Monika to fajne dziewczyny...trzeba nas kochać..;)

      Usuń
    2. Szczera prawda:)

      Usuń
  11. Cos sie wyraznie zablokowalo, bo od rana klikam w tytul notki i wyskakuje mi ze "nie ma takiej strony". Nareszcie jak zobaczylam Twoj komentarz u mnie to przyszlam po rozum do glowy i kliknelam w "strona glowna" no to mi sie polowa notki pokazala, dopiero jak kliknelam w komentarze to mam calosc.
    Strasznie sie nameczylam tym klikaniem na pusto, jak bys koniecznie chciala wiedziec co o tym myslalam to prosze idz do mnie i przeczytaj odpowiedz na Twoj komentarz:)))
    I co teraz moge napisac taka zmeczona?
    Gratuluje tych 8 lat !!!!!!!!!!!!!!!!!
    Wygladacie super szczesliwi i to jest najwazniejsze!!!!
    Kotem sie zachwycac nie bede, bo mnie z kociambrami nie po drodze... chociaz... on... ten Twoj kot znaczy sie jakis taki... dlugi:)))
    Nie masz pojecia jak sie ciesze, ze wrocilas na blogowe lono ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę , ale aż się boję...hehe...bo mnie pewnie zjebak czeka...ale co tam przeżyję..:)
      Ja też nie jestem wielbicielką kotów, to znaczy jestem - jednego tego mojego..:) no długi i chudy cholernik.... :)

      Usuń
  12. Monia, gratulacje dla Was z powodu rocznicy :) Nie jestem długo na Twojej grupie, ale lubię czytać Twoje posty, są pełne optymizmu, często dają mi kopa do działania ! Fajnie, że jesteś ! ;) Pozdrowienia znad pięknego Bałtyku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się, że znowu sie odzywasz, Moniko, że mogę Cie widzieć i czytać Twoje jak zawsze pełne humoru, z pazurem napiane teksty. Będę Ci kibicować w odchudzaniu i spełnianiu marzeń.Pozdrawiam Cię serdecznie!:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ się cieszę! Patrząc na was serce się raduje, prosimy o więcej waszych zdjęć i twoich tekstów Sznupcia. Książkę byś napisała:)
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka? Kto wie, może też będzie..witaj Madziu:)

      Usuń
  15. czy są brane pod uwagę też inne terminy w 2018 roku, mam na myśli wyprawę do Indii?
    Pozdrawiam
    Grażyna

    p.s Czy 52 lata to nie za dużo na taki wyjazd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w planach są oczywiście inne terminy, ale jakie i czy koniecznie na Indie to się okaże po pierwszej wyprawie.
      52 lata... jesteś w kwiecie wieku - tylko podrózować - na tej wyprawie będą dwie 50latki..:) Jeżeli masz więcej pytań to zapraszam na maila - po prawej stronie na pasku jest adres.

      Usuń
  16. Brawo !!! Trzymam kciuki za Indie i za dobry zjazd z gorki po 40-tce ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze, że wróciłaś Sznupciu! Dobrze się ciebie czyta i miło ciebie widzieć!

    OdpowiedzUsuń