wtorek, 24 listopada 2015

Dekalog grubasa na odwyku, czyli jak skutecznie chudnąć, nie zwariować i nie zbankrutować?

Specjalistów od odchudzania jest tysiące, nowe diety pojawiają się szybciej niż grzyby po deszczu i częściej niż promocje w Biedronce. Nowe cudowne diety, nowe ćwiczenia, nowi trenerzy, nowe rewolucyjne odkrycia naukowców lub pseudo naukowców robiących karierę na You Tube i FaceBooku.
No to ja też się dołączę, a co? - Doświadczenie mam? -  Mam! - Ponad 40 lat na diecie, w tym podwójna specjalizacja w efekcie jojo -  no niech ktoś mi powie, że specjalistką być nie mogę?
Po za tym, mam wrażenie, że teraz weszłam na tą słuszną ścieżkę i uda mi się pożegnać kilogramy raz na zawsze. No to zaczynamy!

DEKALOG GRUBASA NA ODWYKU



1.POROZMAWIAJ ZE SOBĄ 

Najważniejsza jest szczera rozmowa z samym sobą, bez tej rozmowy, nie ma sensu brnąć dalej.
Zapytaj siebie - dlaczego jestem gruba? - dlaczego mój wygląd mnie unieszczęśliwia? - dlaczego doprowadziłam się do takiego stanu, dlaczego nie potrafię odmówić sobie kolejnego pączka, kolejnej porcji tłustych żeberek? Dlaczego objadam się się w nocy, dlaczego wolę siedzieć i jeść przed telewizorem niż wyjść ze znajomymi do kina?
Zapytaj, nie bój się, tylko ty znasz odpowiedź na te pytania. Czasem odpowiedź kryje się tak głęboko w nas, że trzeba zapytać kilka razy, ale uda wam się , wydobędziecie tą odpowiedź z siebie.

2.  WYMÓWKI NA BOK

Jak już odpowiecie sobie na te trudne pytania, zazwyczaj następuje fala buntu, szukanie wymówek, usprawiedliwianie się.
"Ale przecież wcale tak dużo nie jem
To pewnie hormony,
Metabolizm mi nawala
Jestem stara
Nie mogę ćwiczyć, bo mnie biodro boli
Pewnie mam ten gen , co powoduje tycie"

STOP! Przestań w tej chwili! Wymówki na bok, trzeba coś ze sobą zrobić, trzeba znaleźć swoją nową drogę, drogę do zdrowszego i lżejszego życia. Wiele twoich dolegliwości pojawiło się wraz z otyłością, zaczniesz gubić kilogramy, one też odejdą. Pamiętaj! Nikt za ciebie nie zjadł tej tony parówek,  ptysiów z bezem i chrupiącego boczku z ziemniakami, więc nikt za ciebie nie schudnie. To ty musisz zrobić pierwszy krok!



3. ZACHOWAJ SWÓJ CHARAKTER 

Grubas też człowiek i swój charakter ma. Każdy z nas jest inny, jeden jest flegmatyczny, drugi przebojowy, a trzeci nerwowy. No chyba ameryki nie odkryłam, prawda?
To dlaczego chcesz się odchudzać tak samo jak Kryśka z parteru, albo jak ta chudzina z okładki niedzielnej gazety?
Nie rób nic wbrew sobie. Nie lubisz żyć według planu, to jak chcesz osiągnąć sukces z dietą , która wyznacz ci posiłki o konkretnych godzinach?
Nigdy nie byłeś typem sportowca, nawet piłka plażowa przelatywała ci przez palce, W-F do dzisiaj śni ci się po nocach?
Więc, po jaką cholerę kupiłeś dwa karnety na siłownie i zestaw ćwiczeń Pani Chodakowskiej?
Żeby schudnąć wystarczy zwiększyć aktywność fizyczną, a nie przygotowywać się do olimpiady.
Nie lubisz surowych warzyw? To po co wmuszasz w siebie kolejny koktajl z jarmużu i szpinaku?
Całe życie będziesz się zmuszać i męczyć? Bo żeby skutecznie schudnąć trzeba zmienić nawyki na całe życie.

Ja lubię ładnie zjeść i smacznie zjeść, więc nie dla mnie jedzenie typu pierś z kurczaka na parze i warzywa. Może i chudłabym dzięki temu szybciej. Ja jednak wolę wolniej, ale ze smakiem i przyjemnością.
Wolę spacer i taniec w rytm latynoskiej muzyki, niż ćwiczenia w zamkniętym hałaśliwym pomieszczeniu. Nie interesuje mnie robienie masy, czy rzeźbienie pośladków, więc wcale nie muszę chodzić na siłownię, żeby schudnąć. Co nie znaczy, że nie podziwiam ludzi, którzy ciężko pracują , aby uzyskać idealne kształty. Chwała im za to i wielkie brawa. Skoro to jest ich sposób na zdrową i szczupłą sylwetkę to kibicuję z całego serca.



Może w twoim przypadku wystarczy zmniejszyć porcje obiadowe, albo zmniejszyć ilość zjadanego chleba i cukru?
Może wystarczy wracać do domu na piechotę? Może znajdziesz spełnienie w bieganiu? Próbowałeś?
Zrobiłeś coś w tym kierunku?
Może potrzebujesz dopingu, może w grupie będzie ci łatwiej i warto poszukać jakiejś grupy wsparcia?
Ja o swoim odchudzaniu uwielbiam mówić, uwielbiam pisać, dzielić się przepisami, spostrzeżeniami, to mi pomaga, dodaje mi siły, nie pozwala zrezygnować. Nie interesuje mnie to , że pół "fejsa" wie, że się odchudzam, nie interesuje mnie, że pewnie połowa znajomych i wszystkie twardziele na dzielnicy się z tego śmieją. Jednym słowem mam to w dupie, moje odchudzanie, moja walka, moje życie.

4. WYELIMINUJ WROGA!

Musisz koniecznie zrobić rewolucję w swojej kuchni. Musisz przeprowadzić inspekcję w swoich szafkach. Musisz wyelimować tylko dwie rzeczy i gwarantuje ci, że bez większego poświęcenia, kilogramy będą leciały w dół.

SYROP GLUKOZOWO - FRUKTOZOWY
OLEJ PALMOWY 








To nie biały cukier sprawia, że tyjemy, że chorujemy, to nie tłusty kawałek szynki wyrządza nam krzywdę, to ukryty praktycznie wszędzie, syrop glukozowo- fruktozowy i olej palmowy.
Słyszy się ostatnio, że biały cukier zabija, że doprowadza do otyłości i wielu chorób, gluten jest twoim wrogiem, wędliny powodują raka. Czy aby na pewno?
A może "cukier" nas zabija, bo nasza dieta została cichaczem wzbogacona syropem kukurydzianym i TO sprawia, że przyjmujemy niemal zabójcze dawki cukrów dzień po dniu?
A może gluten nie byłby taki zły, gdyby do ciastek, chleba, płatków nie  dodawali syropu i oleju palmowego?




A wędliny? To samo, nafaszerowane chemicznymi dodatkami, syropem, spulchniaczami, zagęszczaczami sojowymi, czy to nie one wywołują raka?
Kochani, czytajcie etykiety, nie dajcie się omamić kolorowym reklamom wielkich koncernów spożywczych, które przekonują, że ich soczek z marchewki jest najlepszy na świecie, a serek z truskawkami uszczęśliwi twoje dziecko.



Wyrzućcie z szafek wszelkie sosy, fix-y, kostki rosołowe, wegety, czy gotowe zupki. Uwierzcie mi, że "chłopski garnek" czy makaron z serem da się ugotować , a zupa jarzynowa bez piramidki smaku, też jest do zrobienia. Dbajcie o siebie i swoje zdrowie.

5. TRZYMAJ SIĘ TRZECH ZASAD NA RAZ

Z każdej strony bombardują nas dobre rady - pij zieloną herbatę, nie pij zielonej herbaty, jedz owsiankę, jedz jajka, pij mleko, nie pij mleka, wciągaj brzuch, nie wciągaj, trzy posiłki, pięć posiłków, nie jedz, jedz i można by tak wymieniać przez miesiąc, a człowiek by tylko siedział i jadł , jadł i pił.
Ja postanowiłam trzymać się trzech zasad na raz, zasady oczywiście mogą się zmieniać w zależności od sytuacji, żeby było jasne - te trzy zasady są jakby dodatkiem co całokształtu.

piję tylko wodę, zieloną herbatę i kawę
nic nie jem po 19.00 (tylko jabłko przed snem)
codziennie ćwiczę przez 30 minut (marsze, zumba lub taniec)

Oczywiście odżywiam się zdrowo, nie objadam się i liczę kalorię, czasami maszeruję dłużej niż godzinę, ale ta metoda trzech zasad trzyma mnie w ryzach i jakby daje kontrole jednocześnie.

6. OSZUKUJ MÓZG 

Problem z otyłością bardzo często zaczyna się w mózgu, to mózg wysyła nam błędne sygnały, sprawia, że wydaje nam się, że jesteśmy głodni. Musimy więc odpłacić mu tym samym.
Stara chińska metoda, pomaga w trawieniu i przy okazji hałasem zagłusza mózg. Staraj się przy każdym posiłku mieć chrupiące warzywa. Niech to będzie kawałek ogórka, marchewki, cebula. cokolwiek.
Po pierwsze jesz dłużej, twarde warzywa wspomagają prace jelit, chrupanie pozwala skupiać się na jedzeniu, a nie na filmie czy przeglądaniu "fejsbuka".

Mózg też może się mylić. Czasami jesteśmy spragnieni, a mózg wysyła wiadomość - GŁODNY!
Dlatego najpierw się napij szklankę wody, a jak ssanie nie ustanie to wtedy coś zjedz.



7. DBAJ O CIAŁO

Ciało, a raczej skóra to największa bolączka ludzi, którzy się odchudzają. Niestety cudów nie ma, skóra wiotczeje! Jednak można to zminimalizować. Dieta bogata w zdrowe tłuszcze, powolny jednostajny spadek wagi i masaże - staraj się o tym pamiętać.



8. DBAJ O DUSZE

Pamiętaj, aby co jakiś czas robić sobie drobne przyjemności i upominki, Odchudzanie to nie ma być droga przez mękę, to ma być dla nas czas radości. Jeżeli nie będziemy szczęśliwy podczas tej drogi, nie będziemy myśleć o tym, żeby na niej zostać do końca życia, a przecież o to chodzi, prawda?
Jesteś na imieninach u cioci, zjedz no ten kawałek ciasta - jeżeli masz ochotę zjedz go ze smakiem i ciesz się chwilą.
Jak Ci się zdarzy zjeść dużego schabowego , to na litość boską uśmiechnij się,przecież dobry był, od czasu do czasu można sobie pozwolić na małe obżarstwo.
Straciłeś kolejne centymetry w pasie, kup sobie nowe spodnie, nową sukienkę, figlarne majtki. Nie żałuj sobie. Uśmiechaj się do ludzi, uśmiechaj się do siebie!                

9. NIE WYDAWAJ FORTUNY

Jedną z wymówek, jest ta, że nie stać mnie na zdrowe jedzenie, nie stać mnie na odchudzanie.
A ja ci powiem, że się mylisz i to bardzo. To co najzdrowsze jest najtańsze. Owoce i warzywa. Nie popadajmy w skrajności i paranoje, wcale nie musicie kupować jabłek czy marchewki w bio-sklepach.
Sklepy ze zdrową żywnością to maszynki do zarabiania pieniędzy. Ci sami producenci co nas trują olejem palmowym inwestują też w zdrową żywność. Biznes musi się kręcić. Sklepy ze zdrową żywność powinny bazować na lokalnych produktach skupowanych od lokalnych producentów.
Tak było kiedyś, teraz takie sklepy to często międzynarodowe sieciówki, które skupione są na szybkim zarobku przy małym nakładzie. Odpowiedź narzuca się sama.
Więc to co możecie kupić lokalnie - kupujcie w swoich sklepach, na ryneczkach, lub u zaprzyjaźnionego rolnika. W sklepach ze zdrową żywnością kupujcie towary exportowe typu olej kokosowy, mus z mango, czy komosę ryżową.



Zdrowe jedzenie to nasze jedzenie, jedzenie na którym zostaliśmy wychowani, to jedzenie, które sprawdza się w naszym klimacie. Nie potrzebujesz jagód goji i nasion chia, żeby być zdrowym i szczupłym. Co złego w dzikiej róży, porzeczkach, jagodach, czy malinach prosto z lasu? W czym gorsza jest suszona śliwka od suszonego daktyla?
Czy faktycznie masło ghee sprowadzane z dalekich Indii, będzie zdrowsze od naszego świeżego masła?
Nie stać cię, żeby wydawać krocie na kasze z Turcji czy z Peru? I dobrze! Bo i tak najlepsza jest nasza gryczana i jaglana.
Olej kokosowy najlepszy na świecie? Poczytaj o tłuszczu gęsim. Mąka kokosowa, mąka z cieciorki? Serio - mówisz, że bez tego nie schudniesz?

Ziemniaki , kapusta kiszona, dobry kawałek schabu, śledzie, kurczak czy na to potrzeba fortuny?
Łosoś najlepszy? Tak piszą w poradnikach? Badania robili? Zgadza się, badania robili na Alasce, wyławiając pięknego dzikiego łososia. Do naszych sklepów trafiają te mniej szlachetne, hodowlane.
Myślicie, że też takie zdrowe jak te dzikie z Alaski?

Nie dajmy się zwariować, nie dajmy się kusić reklamom. Ufajmy swoim instynktom i zdrowemu rozsądkowi.  Czytajmy etykiety! Urozmaicajmy sobie naszą kuchnię egzotycznymi dodatkami, ale bazujmy na tym co nam bliskie i znajome. Czym mniej przetworzone, czym krótsza droga nasze stoły, tym żywność zdrowsza.

10. NIE OBŻERAJ SIĘ I RUSZ DUPĘ 

W sumie to nie wiem, po co się tak rozpisałam, skoro to jest jedyny i słuszny sposób, żeby żyć zdrowo i szczupło:)




Zapraszam serdecznie wszystkich do naszej grupy na FaceBooku.
Potrzebujesz porady, przepisu, dobrego słowa? Wpadaj! W grupie raźniej, przyjemniej, weselej:) Wystraczy kliknąć w linka :)
      

    


         
 

18 komentarzy:

  1. Cudowny post. Wprost uwielbiam gdy ktoś pisze o ważnych i trudnych sprawach z humorem ;-) Podpisuję się obiema rękoma :-) Mi tez się udało schudnąć do wymarzonej figury i już prawie dwa lata walczę o utrzymanie sylwetki ;-) Jak na razie jestem z siebie dumna i dlatego też piszę bloga aby motywować innych :-) Bo Warto!! Zawsze warto motywować do walki o lepsze "Ja" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję slicznie..:) Ja jeszcze mam dobry kawałek drogi przed sobą, ale pierwsze kilogramy za płoty...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sie ciesze ze napisalas tu!! serdecznie pozdrawiam (co do wagi u mnie masakra astma pokochala mnie juz na stale )p.Gosia ps. aha pisz tu czesciej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WItaj Gosiu Kochana, też się za Tobą stęskniłam..:) Przykro, ze zdrówko Ci szwankuje, ale naważniejsze to nie dawać sie zmorom...miłego i uśmiechu dużo:)

      Usuń
  4. Dla mnie najwazniejszy jest punkt pierwszy - ta rozmowa z sobą. To najtrudniejsze. A co do jedzenia - to prawda - im prosciej i naturalniej, tym lepiej dla organizmu i taniej.
    Pozdrowienia serdeczne zostawiam Ci Sznupciu!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, dl amnie też....i nie tylko w tym temacie. Wkażdej ważnej sprawie, warto zacząć od rozmowy ze sobą....bo kto nas zrozumie lepiej, niż my sami...:)

      Pozdrawiam CIebie i przekaż uściski Cezaremu:)

      Usuń
    2. Sznupciu! I jeszcze o zdrowie trzeba dbać. Badać się, żeby wiedzieć, czy nam cos nie dolega.Mnie zupełnie niedawno przy okazji pobytu w szpitalu na dolegliwosci neurologiczne wyszła spora niedoczynnosc tarczycy. Od tego też jest tycie - nawet jak sie same zdrowe pokarmy je. Zaczne przyjmować hormony i zobacze jak będzie...
      Oboje dziękujemy za uściski oraz pozdrowienia i machamy Ci łapką z Podkarpacia!:-))

      Usuń
  5. Posilony madrością Momity mogę zasiąść do wigilijnego stołu!
    Tłuszczyk będzie lepiej wchodził...
    Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia
    dla Sznupków prosto z słonecznego Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołych Swiąt Oldi, dla Ciebie i ROdzinki....radosnych chwil i zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. TU napisze DLA ULUBIONEJ SZNUPCI I JEJ PARTNERA SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU OBFITUJACEGO W WSPANIALE MADRE WPISY zyczy p,Gosia (mam nadzieje ze Was nie zalalo bo u nas na poludniu wieje i pada ale nie zalewa)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle czasu bez nowego wpisu :(

    Ja zaraz sie biore za rozmowe ze soba i za chudniecie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż mi w pięty poszło...... :)
    Zacząłem szukać po mieszkaniu swoich hantli.
    Nie znalazłem. Żona zrezygnowana po raz kolejny wyniosła mi je do piwnicy.
    Ciężkie są . 2 sztuki po 25 kg. Że też jej się chciało.
    Musze sobie pogadać ze swoim drugim Ja !!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie przesadzaja z nie jedzeniem po 19. I jablko na kolacje?! Niemądre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kawi czytaj uważnie.... gdzie napisałam, że jem jabłko na kolacje? Przed snem sobie zjadam, bo lubię. A kolację jem w okolicach 19.00 bo tak przyzwyczaiłam swój organizm i tak mi pasuje - ta zasada świetnie się sprawdza - 46 kg w dół...odliczam dalej..;)

      Usuń
  11. Oj ciężkie to odchudzanie, święta, wyjazdy, praca, a wokół tyle pyszności...

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy post. Mądry, przede wszystkim :)

    OdpowiedzUsuń