czwartek, 16 kwietnia 2015

Jak się odchudzać i nie zagłodzić rodziny, czyli dekalog grubasa na odwyku

Ktoś, kto nigdy nie musiał się porządnie odchudzać, nie zrozumie jakie to jest ciężkie zadanie. Ktoś powie, a co to za problem, urosła ci dupa zacznij mniej jeść, brzuch wyprzedził cycki, zacznij jeść sałatki zamiast kiełbasy. My, szczupli inaczej, wszystko to wiemy, ale jak tu się zmobilizować i zaprzeć? Zmobilizować do nowego stylu jedzenia można się w miarę łatwo, wystarczy spojrzeć w lusterko po wyjściu spod prysznica. Tak, tak , wiem co mówię, to tylko na filmach kobiety ociekające z wody i piany wyglądają tak ponętnie i zmysłowo, w rzeczywistości obraz przedstawia się zgoła inaczej. No to mobilizację już mamy, teraz pytanie jak tu się zaprzeć? No jakoś trzeba, oby nie o lodówkę..:)




  No właśnie, pokusy na każdym kroku, jedzenie w lodówce, reklamy w telewizji od rana do wieczora, głodny mąż i dzieciaki domagające się kolejnego kawałka czekolady wcale nam nie pomagają. O wiele łatwiej chyba rzucić palenie, bo reklamy nie kuszą, inni palacze schodzą z drogi i nikt od nas nie wymaga, żebyśmy 3 razy dziennie odpalali papierosa, czy układali w rzędzie zapalniczki. Trzeźwiejącego alkoholika też się nie wysyła po flaszkę do monopolowego, ani nie każe polewać na imprezie, prawda? A my, szczupli inaczej?
Odchudzając się, dalej musimy gotować dla całej rodziny, kupować im smakołyki , chodzić na zakupy i układać w lodówce. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby cała rodzina przeszła na dietę i się wspólnie odchudzała . Jednak, tak jak w przyrodzie nic nie ginie i musi być zachowana równowaga, tak w każdej rodzinie na jednego grubaska przypada przynajmniej jeden chudzielec ( tak, tak siostra, nie śmiej się), a zazwyczaj dwóch, no wiecie tak dla równowagi. Źle mówię? Rozejrzyjcie się wśród swoich rodzin, widzicie, widzicie?

                   




I jak tu się zorganizować, jak tu się oprzeć? Sama wiem jak to jest jak w lodówce leży piękny kawałek boczku albo na patelni skwierczy olbrzymi schabowy i mimo to , że Sznupek mnie wspiera i stara się  jest zmuszany zmieniać swoje nawyki , to jednak nie oszukujmy się, na samej sałacie to on daleko nie zajedzie i dlaczego ma płacić za moje błędy?  Pomału wyrabiam w sobie pewne nawyki, metodą prób i błędów eliminuję ryzyko wpadki. Zapraszam, może i wam to pomoże w dążeniu do lepszego , szczuplejszego życia.

DEKALOG GRUBASA NA ODWYKU   

1. BĄDŹ EGOISTKĄ 
Pamiętaj, że ty i twoje potrzeby są najważniejsze. Jeżeli osiągniesz cel, rodzina tylko na tym zyska. Przekonaj rodzinę, że oni też potrzebują zmian, a dieta dobrze im zrobi, nawet jeżeli nie mają jeszcze nadwagi, to zapewne kiedyś będą mieli. Z dziećmi (szczególnie nastolatkami) może pójść ci łatwo, męża będzie się opierał, najlepsze wyjście - uśpić!
     
2. BĄDŹ JESZCZE WIĘKSZĄ EGOISTKĄ
Rodzina też ma ręce i mogą sobie sami przygotowywać posiłki. Nogi też mają, więc wyprawa po zakupy nie będzie dla nich kłopotem.

3. BĄDŹ BEZ SKRUPUŁÓW
Nic się nie stanie jak zaczną się stołować na mieście od czasu do czasu, lub u sąsiadki. No chyba, że sąsiadka młoda, ładna i zgrabne, to wtedy wysyłać tylko dzieci, a męża w tym wypadku - uśpić!

4. BĄDŹ TWARDA
Kasza gryczana i surówka z marchewki może smakować tak samo jak frytki z pieczonym kurczakiem Po roku powinni się przyzwyczaić do nowych smaków. Jak nie,  to dzieciaki do sąsiadki, a męża -uśpić! 
  
5. BĄDŹ TAJEMNICZA
Jeżeli nie wypalą powyższe 4 punkty, trzeba zacząć działać w inny sposób. Po cichu , w tajemnicy przed rodziną odchudzić i uzdrowić trochę kuchnie. Powyrzucać półprodukty z dużą zawartością soli, wszelkie kostki, sosy, magii i inne wynalazki. Zamiast soków i pepsi, kup z dwa dzbanki i szykuj owocowe herbaty, naturalne soki, lub aromatyzowane wody. Z czasem wejdzie im to w nawyk. Gotuj zupy na wywarze warzywnym, są tak samo smaczne, kwestia doprawienia. Nie zagęszczaj sosów mąką, zamień ją na mąkę kukurydzianą i zblendowane warzywka, nie zauważą, a 100 kalorii w posiłku mniej. 

6. BĄDŹ  KREATYWNA
Nie gotuj dwóch obiadów, nie rób dwóch śniadań. Robisz sałatkę dla siebie, oni też mogą zjeść sałatkę, dołóż im tylko bardziej konkretnych dodatków. Robisz schabowe, ty też możesz zjeść, ale usmaż go na drugiej patelni bez panierki i bez tłuszczu. Serwując im sałatę staraj się odwracać ich uwagę nowym makijażem, nową sukienką, czy wisiorkiem z kamyczkami. Pamiętaj nie miej wyrzutów, że wydałaś tyle pieniędzy, robisz to przecież dla ich zdrowia. 

7. BĄDŹ STANOWCZA
Kolacje każdy robi sobie sam, to jest jedyny posiłek do którego Ty nie przykładasz ręki! Rodzina to musi zrozumieć i zaakceptować. Ty się relaksujesz i poświęcasz czas sobie, powtarzając niczym mantrę - nie jestem głodna, nie jestem głodna, nie jestem głodna, kurwa, niech ktoś mnie uśpi!    

8. BĄDŹ ZORGANIZOWANA
Nie kupuj worka kiełbas, czy dużego słoika majonezu. Kupuj tyle ile mąż zje i dokładnie go o tym informuj - kochanie, te dwie kiełbasy są dla ciebie - to cie uchroni przed wyjedzeniem jej w nocy z lodówki, nie tam, żebym z doświadczenia mówiła. Zamrażaj wyliczone porcje, trzymaj produkty w pudełkach, planuj jadłospis w wyprzedzeniem. 

9. BĄDŹ ZAWSZE NAJEDZONA
Nigdy nie szykuj obiadu dla rodziny z pustym żołądkiem, bo polegniesz i zanim się zorientujesz będziesz wyjadała sos łyżką. Najpierw jesz ty, później rodzina, wtedy unikniesz pokusy podjadania.  

10. ZAWSZE, ALE TO ZAWSZE BĄDŹ SZCZĘŚLIWA  
Tak, masz codziennie patrzeć w lusterko i uśmiechać się do tej cudownej osoby po drugiej stronie. Nie ukrywaj się z dietą, niech wszyscy wiedzą, niech cię dopingują. Nie traktuj diety jak wyzwanie, ale jak nową przygodę życia. Niech ci skrzydeł dodaje myśl, że codziennie rano wstajesz szczuplejsza, zdrowsza, piękniejsza! Piękniejsza niż sąsiadka:)                       
         
******

Dość już tego gadania, czas podać jakieś przepisy, które umilą nam odchudzanie. Tak jak wspomniałam w poprzednim poście , na FB dodaję przepisy na bieżąco, dzień po dniu. Tutaj co jakiś czas robię podsumowanie. No to zaczynamy :



    Jak w 10 minut zrobić domową vegetę, która jest zdrowsza od tej kupnej i smakuje lepiej niż ta kupna? Zapraszam po przepis:)

Składniki:

100 g suszonej włoszczyzny 
1 łyżka mielonej kolendry
1 łyżka suszonego czosnku
1 łyżka suszonego koperku
1 łyżka suszonej pietruchy
1 łyżka suszonego lubczyku 
1 łyżka soli morskiej lub himalajskiej
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka pieprzu

Wszystkie produkty dokładnie ze sobą zmielić lub zblendować. Gotowe, gwarantuje, że jak raz spróbujecie, to już nigdy nie kupicie vegety w sklepie. Oczywiście smaki można sobie indywidualnie dobierać, coś dodać, coś odjąć. Idealnie byłoby też ususzyć własne warzywka, niż kupować gotowe suszki. POLECAM - wyjdzie Wam to na zdrowie:) Już za chwilę przepis z użyciem domowej vegety.






ZUPA PIECZARKOWO-POROWA

Składniki:
2 duże pory
300 g pieczarek
1/4 selera
2 marchewki
natka pietruszki
6 ziemniaków

domowa vegeta (przepis wyżej)
2 łyżki oliwy lub plaster masła
czosnek
majeranek
pieprz
sól/cukier do smaku

Na patelni rozgrzewamy oliwę lub masło i podsmażamy pokrojone w talarki pieczarki , dodajemy czosnek i pokrojony w cienkie talarki por ( biała i jasnozielona część) oraz dwie czubate łyżki domowej vegety, pieprz i sól. Do garnka wlewamy 3 litry wody, wkładamy marchew, seler, końcówki pora i 4 ziemniaki, gotujemy wywar. Wyciągamy ugotowane warzywa i blendujemy. DO wywaru dodajemy pieczarki i por z patelni, zblendowane warzywa oraz dodatkowo obrane 2-3 ziemniaki i pokrojone w kostkę. Gotujemy na małym gazie przez następne pół godziny. Dodajemy natkę pietruszki oraz doprawiamy solą, pieprzem, majerankiem i 1 łyżką cukru. Zupa jest gęsta i syta i nikt nie powie, że jest ugotowana na dwóch łyżkach oliwy:)




SAŁATKA SZPINAKOWA Z SEREM FETA I SOSEM ZIELONE CHILI

Składniki:

3 garści szpinaku
1 garść bazylii
1 garść szczypiorku
300 g pomidorów koktajlowych
1/2 szklanki kukurydzy z mrożonek
1/2 ogórka
100 g sera feta
1 kromka chleba graham

sos:

2 łyżki oleju ryżowego lub innego
4 łyżki wody
1 papryczka chili ( bez pestek)
sok z całej cytryny
1 ząbek czosnku
szczypta kminu rzymskiego
1 łyżeczka miodu




Szpinak, bazylie i szczypiorek posiekać, pomidorki pokroić na pół, fetę w kostkę, ogórka w plastry, dorzucić kukurydzę i wymieszać. Składniki na sos zmiksować, polać sałatkę. Serwować z grzankami graham. Pokroić chleb w kostkę i podsmażyć na suchej patelni.  

Na koniec dowód na to, że można szybko i sprawnie zrobić dwa obiady za jednym zamachem. Zaraz po tym jak zdjęłam grzanki z suchej patelni , położyłam tam kiełbasę - nawet w żaden sposób jej nie przyprawiając, bo sama sałatka jest aromatycznym dodatkiem i w taki oto sposób, w minuty dwie miałam gotowy obiad dla Sznupka.


     
      P.S - Wiem, że wszyscy Sznupkolubni mają ogromne poczucie humoru i o nich się nie martwię, ale gdyby zabłądził tu jakiś Smutas Smutasiński, to chciałam ZAZNACZYĆ, ŻE KAŻDY MÓJ WPIS NALEŻY TRAKTOWAĆ Z PRZYMRUŻENIEM OKA :) , dotyczy to też DEKALOGU...:)      

10 komentarzy:

  1. Rewelacyjny wpis 😃.Nikt nie mówił,że będzie łatwo ale z takimi zasobami poczucia humoru możesz przenosić góry😜.Trzymam mocno kciuki ! Powodzenia ! Mam tylko nadzieję,że sąsiadka garbata,szczerbata, paskudnie charakterna i całkowicie nie w typie Sznupka😨

    OdpowiedzUsuń
  2. Justyna, na szczęście mam przystojnego sąsiada z gitarą i boską grzywką..:-D

    OdpowiedzUsuń
  3. no właśnie tak to jest z tym odchudzaniem , dziś moi mężczyźni pojechali po zakupy co by mnie nie kusilo bo znów wyjde z tobą salat przeróżnych ... i wrócili z goftownica ..z radosnym okrzykiem kochanie mam prezent o takiej marzyłas ......OMG przecież ja jestem na diecie ! No i pozostało mi szukać lub wymyślić gofty dietetyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie o tym mówię Agnieszka...:-D

      Usuń
  4. Tak się uśmiałam, ze pewnie kilogram mi ubyło:) Dekalog jest rewelacyjny !
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Betsy ja zawsze powtarzam, że śmiech spala kalorie, ćwiczy mięśnie brzucha i mięśnie wewnętrzne ud..;)

      Usuń
  5. HI !!MILO ZE PISZESZna blogu poniewz nie mam fejsia wiec nie mam mozliwosci zapytac o co kolwiek a jeszcze czytam lubie Twoje pioro -hi,hi wiem ze zywisz ludzi i to bardzo chorych !!moglabys czasami napisac jakis przepis dla ludzi z problemem np.moim liver ale ja juz pisalam do Ciebie o tym ale nie odnioslas sie do tego wiec chyba ................................p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Gosiu Kochana, normalnie już się trochę za Tobą stęskniłam..:) Jak Ci pisałam nie jestem dietetyczką z zawodu, więc nie mogę się podjąć tego tematu. Możesz mi napisać co Twój lekarz Ci zaleca i wtedy ewentualnie jakieś przepisy mogę podsunąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ukochana SZNUPECZKO usmiecham sie poniewaz dieta light taka zalecili mi lekarze ,wspominam pobyt w szpitalu kiedy przyniesiono mi lunch pieczony kurczak ziemiaki jakas marchewka maz moj jedyny zkrzyczal ale moja zona na diecie pani wziela talerz i po chwili wrocila z talerzem bez kurczaka hi,hi dobre ale pozniej to juz sobie wybieralam z jadlospisu ja czuje sie juz lepiej ale dieta trwa nadal po steroids przytylam wiec ..........gapie to tu to tam A MOZE SIE ODCHUDZE pozdrawiam moja chuda blogerke ,cztam i biore przyklad ..........p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
  8. O matku bosku, przy moim Wspanialym mozna sie odchudzac, ten chlop jest do tego idealny, to ze mna problem:))) Wspanialy o godzinie 14 przypomina sobie, ze jeszcze nic nie jadl, z pracy wraca z kanapka bo.... "zapomnial zjesc". Tego drugiego nie rozkminiam, bo mnie sie wiele rzeczy zapomina ale na pewno nie jest to jedzenie. Pojscie ze Wspanialym do knajpy to wiadomo, ze jedno danie na nas dwoje i jeszcze polowa tego spakowana do domu, bo Wspanialy je jak ptaszek... maly ptaszek:)))
    Sznupciu ten wstretny Wspanialy nosi ten sam rozmiar spodni od czasow studenckich a obecnie ma 67 lat.
    Wiem, to SKANDAL!!!! taki chlop to kara boska:)))

    OdpowiedzUsuń