piątek, 21 listopada 2014

Historia pewnej przyjaźni i przepis na idealną kaczkę po tajsku w sosie ostrygowym



Jeżeli wasza przyjaciółka pochodzi z Tajlandii, to możecie być pewni pięciu rzeczy, a mianowicie:
- będzie wam wybierała jedzenie z talerza
- czym mocniej będziecie się przyjaźnić, tym bardziej będzie z wami szczera
- zawsze, ale to zawsze powita was uśmiechem, nawet gdy nad ranem bez zapowiedzi zapukacie do jej drzwi.
- nigdy nie wejdzie do waszego domu w butach
- nigdy nie będziecie w jej towarzystwie głodni
Dżendżit znam dopiero 5 lat, a wydaje mi się, że znamy się całe życie, nie mogę wyobrazić sobie lepszej przyjaciółki. Niesamowite jest to, że w sumie tak odległe kulturowo, to jednak jesteśmy sobie tak bliskie i tak samo patrzymy na świat. Nawet jeżeli są jakieś różnice, to w tej chwili nie mają znaczenia, bo już zdążyłam się przyzwyczaić, że na przerwie w pracy lubi podbierać mi jedzenie z talerza i że nie mam co liczyć na zrozumienie z jej strony jak przyjdę do pracy bez makijażu.
 - O rany Sznupcia, a Ty co?! Nie chciało Ci się makijażu nawet zrobić leniuchu - usłyszę na powitanie.
Ale Tajowie tacy są, bardzo bezpośredni i bardzo szczerzy, krytyczni wobec siebie i wobec innych. Jednak są mistrzami w zadawaniu krytyki bezboleśnie, albo raczej ze znieczuleniem, zwanym w kręgach elitarnych, tajskim uśmiechem. Tajowie uważają, że niegrzecznie jest okazywać zdenerwowanie, jeszcze bardziej niegrzecznie jest złościć się na kogoś otwarcie, świadczy to nie tylko o braku dobrego wychowania, ale tez o słabym charakterze. Wiecie jak to cudownie mieć przyjaciółkę, która zawsze się uśmiecha? Bosko!
Myślę też, że o naszej przyjaźni zaważyły buty, a raczej ich brak.W Tajlandii, tak jak i w Polsce, idąc w goście ściąga się buty, Szkoci wręcz odwrotnie, uważają ściąganie butów za jakieś  dziwactwo, a nawet buractwo.
Nieważne o której godzinie się spotykamy i nieważne na jak długo , to zawsze u niej na stole jest pełno jedzenia, ja nie wiem jak ona to robi, ale nie przerywając ploteczek potrafi naszykować trzydaniowy obiad z deserem. W jej słowniku nie istnieje pojęcie "wpaść na kawę", wpada się na ucztę.
Dzisiaj wybrałyśmy się na wspólne zakupy, więc przygotowałam dla nas lunch, chciałam zrobić jej niespodziankę i upichciłam coś po tajsku. Aaaa, czy wspominałam Wam o jej szczerości do bólu?
- Co zrobiłaś na lunch, bo głodna jestem?
- Zrobiłam kaczkę po tajsku w sosie ostrygowym
- kaczkę?! - popatrzyłam na mnie z oburzeniem
- no kaczkę, nie lubisz? - no przecież wiem, że lubi - pomyślałam
- no weź, a nie mogłaś zrobić pierogów, zawsze masz pierogi, albo rosół?
- nie ma! jest kaczka po tajsku! - nie marudź
- no ale wiesz jak ja lubię te twoje polskie jedzenie, a śledzie masz?
- nie mam, jeszcze nie zamówiłam, ale pamiętam i zrobię Ci słoik na Święta
- Tylko dodaj papryczkę chili do tych z pieczarkami, bo ostatnio były za łagodne - dodała z czarującym uśmiechem.
Kaczka zniknęła w mgnieniu oka, była przepyszna, Dżendżit dołożyła sobie pięć papryczek chili i stwierdziła, że jest idealna, a skoro ona tak mówi, to tak musi być. Zapraszam na przepis.

      

Kaczka po tajsku w sosie ostrygowym



Składniki: (2 -3 osoby)
2 piersi z kaczki
makaron chiński jajeczny (400g) wonton
500g mieszanka chińska z mrożonek (każda mieszanka do woka się nada)
1 łyżka startego imbiru
3 ząbki wyciśniętego czosnku
1 łyżeczka brązowego cukru
2 papryczki czerwone chili
sok limonki
4 łyżki sosu sojowego jasnego
sos ostrygowy 
sos rybny ( można zastąpić solą lub pominąć)
świeża kolendra lub zielona pietruszka
ocet


Już kiedyś tłumaczyłam jak zrobić idealne piersi z kaczki, ale powtórzę, bo tu zastosujemy trochę zmienioną metodę. Potrzebujemy patelnie z grubym dnem, choć teflonowa, lub ceramiczna też się nada. Piersi z kaczki dokładnie osuszamy, obcinamy wystającą skórę, żeby nam się nie zrolowały jej boli. Skórę nacinamy po skosie, takie trzy chlaśnięcia nożem, pamiętajmy, żeby naciąć tylko skórę, nie mięso. Skórę solimy i skrapiamy octem i wcieramy to dokładnie. Pamiętajmy, że octem nacieramy tylko skórę. Odstawiamy kaczkę na bok, niech nam się uleży.



Po 15-20 minutach kładziemy kaczkę na zimną patelnie i ustawiamy na średni ogień. Proces wytapiania tłuszczu został rozpoczęty, smażymy tak długo, aż nam się skóra pięknie zarumieni, nie przewracamy podczas smażenia, cały czas trzymamy skórą do dołu, przekładamy na blachę i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180C, pieczemy 15 minut.
Teraz wracamy do patelni, na tłuszcz z kaczki wrzucamy imbir, czosnek, papryczkę chili poszatkowaną, cukier i jedną łyżkę sosu rybnego(można pominąć) Smażymy na średnim ogniu, aż nam się wszystko zarumieni, musimy uważać, bo imbir i czosnek ma tendencję do szybkiego spalania się.
Wrzucamy mieszankę chińską (wcześniej rozmrażam na sitku), Podsmażamy przez chwilę, parę minut wystarczy, dodajemy do smaku z dwie łyżki sosu sojowego jasnego.
Wyciągamy kaczkę z piekarnika, kroimy w plastry, dorzucamy do warzyw i mieszamy dokładnie, dodajemy sosik, który się wytrącił podczas smażenia.
Makaron chiński jajeczny, łamiemy , wrzucamy na wrzątek i gotujemy prze minutę, oddzielając nitki widelcem, odcedzamy i dorzucamy do patelni. Mieszamy i dodajemy 5 łyżek sosu ostrygowego i trochę soku z limonki, przystroić posiekaną kolendrą, ewentualnie pietruszką. Gotowe, możemy zajadać:)

            
Kaczka jest soczysta i niemal rozpuszcza się w buzi, nacieranie octem i solą można stosować przy każdym daniu z kaczki lub gęsi. Ja też nacieram boczek i skórka wychodzi obłędna.
Jeżeli nie macie możliwości kupić sosu ostrygowego, można go pominąć, a dodać w to miejsce sos sojowy ciemny. Oczywiście zmieni to smak potrawy, ale nadal będzie to pyszne tajskie danie.
Jeżeli macie problem z dostaniem makaronu jajecznego chińskiego , to nie zamieniajcie go na na ryżowy, lepiej będzie użyć innego makaronu jajecznego typu spaghetti czy linguine.            

22 komentarze:

  1. Extra danie,chętnie wypróbuję,ponieważ lubię takie specjały.Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie, koniecznie poczytam, bo dużo ciekawych rzeczy u Ciebię..:)

      Usuń
  2. Przepysznie wygląda, a ja mam akurat pierś z kaczki w zamrażalniku... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DO dzieła kochana, będzie smakowało jak nic..:)

      Usuń
  3. Fajna ta twoja przyjaciolka, juz ja lubie :)
    A kaczuszka, kusi, oj kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam dodać, że jest perfekcjonistką w każdym calu, ma 2 szafy butów i torebek..:)
      Jak robiłam zdjęcie kaczce, to pomyślałam o Tobie....:) bo bardzo fotogeniczna ta kaczka:)

      Usuń
    2. to znaczy, pomyślałam, że ty byś wyczarowała zdjęcie jak malowane z tej kaczki.:)

      Usuń
  4. Bożżzzesz niby nic a poprawił mi się humor z rana !! Przepis taki że raczej na pewno wypróbuję :)) A przyjaciółka wymiata :-))) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropko pozdrawiam bardzo bardzo serdecznie:) i witam na Blogu! Zaglądaj częściej , zawsze coś na poprawę humoru się znajdzie i nie mówię tu o alkoholu :)

      Usuń
  5. Lepiej na cieplo jesc czy smaczne tez na zimno?
    Matko slinka mi cieknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie na ciepło, w formie zimnej z pominięciem sosu ostrygowego i z dodatkiem czegoś chrupkiego ( kapusta pekińska, sałata lodowa, ogórek świeży) moze być świetną sałatką..:)
      Rór Ewa nie odkładaj tej przyjemności..:) Koniecznie daj znać jak smakowało..:)

      Usuń
    2. Nie martw sie jutro kupuje skladniki. Tylko ten sos ostrygowy... Hm... Musze do duze sklepu jechać bo reszte to mam pod nosem mam.
      Zrobie podwojnie a potem na zimno eksperymentowac bede.
      Buzka

      Usuń
    3. Na cieplo mniamusne. Tylko tego sosu ostrygowego nie dorwalam nigdzie. Ale i tak pyszne. buziaki

      Usuń
  6. Ewa, cieszę się, że smakowało..:) Jak Ci kiedyś wpadnie sos ostrygowy w ręce, to kup koniecznie, ma gługą ważność przydatności, a mozna zrobić i z kurczakiem i z wieprzowinką też..:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zrobione. Pożarta połowa (druga - dzisiaj). Bez sosu rybnego, ale z ostrygowym. Najwiekszym zaskoczeniem jest wymieszanie smaków w taki sposób, że tworzy się jakaś nowa jakośc, ani imbir, ani czosnek w swojej własnej postaci nie są wyczuwalne - ot - KACZKA PO TAJSKU.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Mariusz, że dałeś znać jak wyszło. Powiem Ci, że z tajskiej kuchni własnie to połączenie czosnku z imbirem i papryczką chili najbardziej mi pasuje:)

      Usuń
  8. gdzie znajde przepis na kaczke, szukam i szukam a znalesc nie moge

    OdpowiedzUsuń
  9. Evitko musisz rozwinąć posta, klikając na czytaj wiecej i tam przepis i jak robić..:) a jeżeli mówisz o drugim przepisie, to po prawej są etykiety i przyciśnij "kaczka"

    OdpowiedzUsuń
  10. Kaczkę robiłam wczoraj i dalej czuję jej smak, dziękuję za idealny przepis!

    OdpowiedzUsuń
  11. Serdecznie zapraszam Twój blog do nawiązania współpracy z Mikserem Kulinarnym:
    http://zmiksowani.pl

    Nie wiem czy wiesz, ale Mikser Kulinarny jest serwisem zrzeszającym polskie blogi kulinarne. Obecnie posiada ponad 5 000 blogów w bazie, z których pobrał już ponad 600 000 przepisów kulinarnych. Nasz serwis jest jednym z najpopularniejszych serwisów kulinarnych w Polsce. Dzięki nam, fani kuchni utworzyli już ponad 25 000 wirtualnych książek kulinarnych, w których zapisali ponad 400 000 przepisów do wypróbowania na później! Twoje przepisy też mogą się w nich znaleźć :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. To była najlepsza kaczka, jaką w życiu jadłam. O, dzięki Ci!

    OdpowiedzUsuń