wtorek, 6 sierpnia 2013

Kolorowa Zebra i śmiercionośna kukurydza, czyli szkolenia pracowników w Szkocji oraz przepis na tuńczyka

Pracując w szkockiej służbie zdrowia należy nastawić się na niezliczoną ilość szkoleń i zajęć teoretycznych. Ja szkolenia bardzo lubię, bo to świetny czas na to, żeby sobie poplotkować i napić się darmowej kawy, chociaż ja zawsze mam darmową kawę, ale ta na szkoleniu smakuje inaczej, jakoś tak lepiej. Moim osobistym "numerem jeden" jest szkolenie, które można zamknąć pod jednym hasłem - Diversity, czyli tłumacząc na polski - różnorodność.
Krótko mówiąc na szkoleniu wpajają nam, że każdy jest inny i każdego należy traktować z szacunkiem i pod żadnym pozorem nie wolno nikogo dyskryminować ze względu na rasę, wyznanie, płeć czy przynależność do kółka gospodyń wiejskich. Znany temat, prawda? A więc co wynika z poszanowania tej naszej różnorodności?






  • Nie ma już mamy i taty, są tylko rodzice       
Ze względu na to, że od 2002 roku w Wielkiej Brytanii pary/małżeństwa homoseksualne mogą adoptować dzieci, życie przestało być takie oczywiste. Do małego pacjenta nie można się zwrócić z prostym zapytaniem- a co słychać u mamy i taty? - bo może się okazać, że mały pacjent ma mamę 1 i mamę 2 lub tatę 1 i tatę 2 i co wtedy. Dziecko się może obrazić, a tata Nr 1 zdenerwować i już niemiła sytuacja gotowa. Więc dla zapobiegnięcia takim sytuacjom dostaliśmy wytyczne, aby w zależnościach rodzinnych używać słowa rodzic/rodzice.


  • Można być białym, rudym i kolorowym, ale czarnym już nie   
O rasizmie napisano już chyba wszystko co się tylko dało, więc nie będę się zagłębiać w temat. Jednakże jedna sprawa nie daje mi spokoju i balansuje tu po cienkiej linie,a nawet stąpam po cienkim lodzie, bo staram się tą zagadkę w pracy rozwiązać wprawiając moich kolegów w straszne zakłopotanie. Nie wiem dlaczego słowo "czarny" w stosunku do mieszkańców czarnego lądu jest określeniem obraźliwym? Czy oni w tej Afryce nie wiedzą, że są czarni? Czy my jesteśmy zobowiązani do zachowania jakiejś wielkiej tajemnicy, nie wymawiając słowa zaczynającego się na "cz"? Dochodzi z tego powodu do absurdalnych sytuacji. Mamy w pracy dwóch Staśków. Jeden jest rudy, a drugi jest czarny i czasami trzeba określić o jakim Staśku się mówi. Wygląda to mniejwięcej tak:


  • Sznupcia Stasiek dzwonił, że nie przyjdzie do pracy 
  • Który Stasiek?
  • Eeeee...... no Stasiek nierudy
  • Masz na myśli Staśka Czarnego?
  • SZNUPCIA! Nie powinnaś tak mówić
  • A dlaczego? Przecież ja się nie obrażam jak ktoś mówi, ze jestem biała?
  • No ale nie powinno się określać człowieka po kolorze skóry
  • A biednego Staśka po kolorze włosów to można?
  • No, ale nic nie ma złego w słowie rudy!
  • No to jak niby mam określić Staśka Czarnego, żeby było poprawnie?
  • No nie wiem....ale możemy mówić Kolorowy Stasiek
  • No weź! Ty nie rób ze Staśka zebry, bo wtedy dopiero się obrazi
  • Sznupcia ja już z Tobą nie gadam na ten temat

  • Wszystkie religie sa tak samo ważne, ale te egzotyczne mają lepiej  

Jedną z żelaznych zasad jest to , że w pracy na tematy religijne się nie dyskutuje. Wszystkie religie świata sa tak samo ważne i respektowane przez wszystkich pracowników. Chyba w teorii, bo w praktyce wygląda to trochę inaczej. Kolega, który pochodzi z Indii zadzwonił, że musi jechać na pogrzeb dziadka i nie będzie go przez miesiąc,  bo tyle u niego  we wsi trwają obrzędy pogrzebowe. Nikt mu słowa nie powiedział, bo przecież każdy ma prawo do wolnego na czas pochówku członka rodziny. Ten sam kolega nie może pracować w soboty, bo akurat w ten dzień chodzi na jakieś spotkania ich wspólnoty religijnej, nikt w grafik na sobotę go nie wstawi, bo to przecież mogłoby to obrazić jego uczucia religijne.
Z drugiej strony, ja się pytam, czy mogę mieć wolne w Pierwszy Dzień Świąt, to usłyszałam, że przecież są ŚWIĘTA i każdy by chciał wolne mieć. I gdzie tu sprawiedliwość, się pytam grzecznie? Gdzie moje uczucia?




No, ale szkolenia z "różnorodności" to nie jedyne jakie funduje nam firma. Są tez BHP, gdzie uczą nas jak myć ręce,  ustawiamy się w rzędzie przy zlewie i myjemy ręce płynem dezynfekującym, a później wkładamy te biedne ręce pod taką lampę i wyskakują niebieskie plamy w miejscach gdzie te dłonie są niedokładnie umyte, a po naszemu mówiąc, są zwyczajnie brudne. Następnie musimy wysłuchać jak wchodzić na drabinę, jak kucać, jak się schylać i którędy do wyjścia ewakuacyjnego w razie pożaru. I tak co pół roku w koło Macieju.



Najgorsze są szkolenia ze zbiorowego żywienia i z higieny żywieniowej, bo one zazwyczaj zakończone sa egzaminem, więc o błądzeniu myślami gdzieś w obłokach nie ma mowy, trzeba uważać i trzeba robić notatki. Chociaż muszę przyznać, ze bardzo ciekawe są to wykłady. Kiedyś na przykład dużo się nauczyłam o ryżu -możecie o tym  poczytać TUTAJ

Na takich szkoleniach dowiaduję się jakie niebezpieczeństwa czyhają na nas w kuchni. I tak to ostatnio dowiedziałam się, że od tego miesiąca zakazano serwowania kanapek i sałatek z kukurydzą. Dlaczego? Ponieważ kukurydzą można bardzo łatwo się zakrztusić, dość spora ilość  niebezpiecznych przypadków została już odnotowana w tym roku, więc dietetycy postanowili wycofać kukurydzę ze szpitalnego obiegu. Sprawa na tyle poważna, że rodzina uduszonego pacjenta mogłaby pozwać szpital o odszkodowanie, więc nie ma co ryzykować i tak już nadszarpniętego budżetu służby zdrowia. Zastanawiam się czy taki sam los spotka ukochany przez Brytyjczyków groszek? Bo skoro można sie udławić kukurydzą, to groszkiem chyba też? No chyba, że to znów o kolor chodzi i żółte wyszło z mody?

No i tak się teraz zastanawiam, dylemat mam znaczy??? Przygotowałam dla Was przepis, ale zawiera w sobie kukurydzę. Obiecujecie, że się nie zakrztusicie, bo nie chcę Was mieć na sumieniu? W najgorszym wypadku, ci mnie odważni mogą kukurydzę pominąć lub zastąpić groszkiem:)

                                
Składniki:

Tortille
Tuńczyk w oliwie
ser żółty
kukurydza
szczypiorek
keczup
pieprz

Rozgrzewamy patelnie na średnim ogniu. Mieszamy ze sobą tuńczyka, posiekany szczypiorek, kukurydzę, pieprz i odrobinę keczupu. Najlepszy jest tuńczyk w oleju, bo olej nada aromatu całej potrawie. Oczywiście nie potrzebujemy całego oleju, połowe można odlać. Ścieramy ser na tarce, posypujemy tortille, wykładamy mieszankę tuńczykową i znów posypujemy serem, zawijamy tortille w kopertę lub w rulon i kładziemy na patelni. Smażymy przez parę minut z każdej strony. Dobrze jest przyciskać jakąś łyżką lub szpachelką. Gotowe!

  

26 komentarzy:

  1. W kwestii kukurydzy mogę Ci obiecaj jak najbardziej - na szczęście mieszkam w Polsce, gdzie najwyraźniej ludzie [nawet w szpitalach] są bardziej uważni i nie dławią się w ilościach hurtowych tym skądinąd przepysznym warzywem... :)

    Poprawność polityczna to koszmar. Zawsze mówię, że to jest jedyny pożytek z katolicyzmu polskiego - naturalna blokada przed szałem związanym z "poszanowaniem innych religii". Ale cyrki z tzw. poprawnością polityczną to i u nas się zaczynają. Zupełnie nie mogę zrozumieć nagonki na słowo "Murzyn" - a to dlatego, że jako historyk literatury znam pochodzenie tego słowa [od ang. "Moore", czyli Maur, jak u Szekspira]. Było używane od stuleci bez żadnych negatywnych konotacji. Oczywiście są w języku pogardliwe związki frazeologiczne typu "być 100 lat za Murzynami", ale to jeszcze nie czyni z samego "Murzyna" obelgi. O KAŻDEJ nacji są takie powiedzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo z tą poprawnością polityczną poszło wszytko o krok za daleko...:/Ciekawe czasy nastały dla etymologów,będą musieli nam udowadniać, że wyraz stokrotka nie obraża uczuć stonogi:)

      Usuń
    2. He, he, zebrało mi sie kiedyś za Murzyna od swietszej od papieża pani, ktora niedługo pózniej sama użyła określenia Rusek. Ubawilam sie po pachy :)
      Co do durnych szkoleń i zaleceń, to stopień zamerykanizowania brytyjskiego społeczeństwa wyrazajacy sie próbami sadzenia sie ze wszystkimi o wszystko zasadzie "a nuz sie coś ugra", powoduje powstawanie takich potworkow zapobiegawczych typu wycofanie kukurydzy, bo ktos sie moze udlawic. BTW, nikt nie straci za wiele, kukurydza to pasza dla bydła w końcu, o wysokim GI ;)

      Usuń
  2. Powiem ci sznupciu, ze u was w tej szkocji to normalnie dziwnie jest :P
    Z tymi czarnymi ludzmi to juz swiat oszalal, trzeba uwazac, aby przypadkiem sie na nich krzywo nie spojrzec, a jak na mnie sie dziwnie patrza ze jestembiala to juz sie nikt nie przejmuje o moje uczucia ;p
    A z tym wolnym na swieta to super niesprawprawiedliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a najśmieszniejsze jest to, ze nikt nawet nie zapytał jakiego on jest wyznania i dlaczego aż miesiąc. Jak ja bym powiedziała, że chcę miesiąc wolnego na rekolekcje, to chybaby na mnie popatrzyli jak na wariata.

      Usuń
  3. Znowu mi zrobilas dzien :) tym razem haslem zeby ze Staska nie robic zebry, bo sie dopiero obrazi :) dobre, dobre :)
    Ja za kukurydza nie przepadam, wiec zakrztuszenie mi nie grozi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marylko Ty się dobrze po kuchni rozejrzyj, czy aby inne niebezpieczeństwa tam na ciebie nie czyhają..:)

      Usuń
  4. Z tym Staśkiem w zebre to faktycznie. Określenie kolorowy, nota bene często używane przez dużo starsze osoby, jest dopiero traktowane za obraźliwe.

    ps. przepis wykorzystuję w tym tygodniu. I I don't give a damn czy udławie się groszkiem, pardon, kukurydzą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam takie odczucie, że kolorowy brzmi obraźliwie, kojarzy mi się to z napisami w amerykańskich barach, zakładach fryzjerskich czy innych publicznych miejscach - "kolorowych nie obsługujemy"..:(

      I nie udławisz sie kukurydzą, my sprytne ludzie są..:-D

      Usuń
  5. Momiś ..pyszne i szybko się robi.....danie w sam raz dla mnie :) dzisiaj sobie zapodam na obiad .....dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyszne syte i faktycznie gotowe w 3 minuty:) Daj znać czy smakowało:)

      Usuń
  6. Przepis trafia do menu na ten tydzień, bo mamy z kotem ostatnio szał na tuńczyka z puszki (o dziwo bestia gardzi pyszniutkim świeżutkim sashimi :/ eh te dzisiejsze koty, nic tylko przetworzone żarcie by jadły). A Stasiek w zebrę mnie powalił. Nie rozumiem czemy to takie obraźliwe nazwać kogoś czarnym, skoro oni sami tak o sobie mówią nieraz :/ Czasem ta poprawność polityczna posuwa się tak daleko, że to Europejczycy bywają dyskryminowani :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do tego dochodzi, że to włąsnie my jesteśmy dyskryminowani. Ja tam mojego czarnego Staśka bardzo lubię i uważam go za pracowitego,ale wiadomo każdemu jakieś wpadki w pracy się zdarzą, jednak jemu nikt uwagi nie zwróci, bo nikt nie chce być posądzony o rasizm. A scieżka bardzo bagnista, wystarczy, że on powie, że ma odczucie, ze jest dyskryminowany ze względu na kolor skóry i już się zaczyna cała procedura.

      Usuń
  7. Momi.....no to idę się dzisiaj tortillować :) dobre bo przepis krótki, a w taki upał stać w kuchni ...to tylko za karę, a ja grzeczna byłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. ok- kukurydza niebezpieczna; latanie samolotem bardziej, czy jeżdżenie samochodem, a w Hiszpanii pociągami zbyt długie leżenie i nic nierobienie grozi odleżynami, ..... Sznupcia nie daj się zwariować ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehehe... Sznupciu! Uwielbiam Cię!
    Twoje spostrzeżenia i potrawy są takie... kolorowe :-)
    A jak "Czarny Stasiek" osiwieje... lub (co gorsze!!!) wyłysieje :-o... to będzie wszystkim lżej???
    bo wtedy będzie "Siwym" albo "Łysym Staśkiem"
    Eeeech!
    :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu jakby osiwiał lub wyłysiał to pewnie oddałby przysługę paru osobom:)

      Usuń
  10. Sznupcia a ja tak z innej beczki... Bardzo Cię proszę - pisz częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby jeszcze tak na wszystko czas mieć..:)

      Usuń
  11. przepis wydaje się smaczny i to bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tortille za nadzieniem wygladają bosko a ja jeszcze bez sniadania, wiec naprawde mam pełne usta śliny! Oj, kusicielka niepoprawna z Ciebie Sznupciu!
    A co do rozszalałej, coraz bardziej wdzierającej sie wszędzie poprawności politycznej, to rzeczywiście ten świat ma wielkie fiksum dyrdum! i rzeczywiscie, tak jak piszesz, jednych traktuje sie z troską i delikatnością jak jajko a innym wali sie wszystko prosto z mostu. Jedni są drazliwsi, drudzy jakby gruboskórniejsi. A gdzie sprawiedliwość?
    W Polsce pod względem nazerwnictwa jest jeszcze trochę luzu, ale wiadomo, małpujemy Unię, wiec ani chybi i u nas za jakis czas kolorowi rodzice zwyciężą nad czarnymi tatą i mamą!
    Serdecznosci zasyłam!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga masz rację, ze to tylko kwestia czasu i w Polsce cżłowiek będzie sie zastanawiał co powiedzieć i jak powiedzieć ;)

      Olga ja Ci bardzo chętnie oddam takie pyszne tortille za koszyk Twoich plonów:)

      Usuń
  13. A który rodzaj sera polecasz? Bo się przymierzam żeby zrobić takie danie. Smaku mi narobiłaś. :)

    Darek K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Darku ja używam cheddara lub innego twardego słonawego sera. W Polsce pamiętam ser Morski, bardzo w smaku właśnie przypominał mi cheddara. Edamski czy masdameran to juz za miekkie i za słodkie do wszelakich zapiekanek, mozarella za delikatna.Gruyere byłby tez idealny :)

      Usuń
  14. Oj z tą poprawnością polityczną, to i mnie coś trafia normalnie. Bardzo mnie irytuje fakt, że przez tą całą nagonkę, to my mamy szanować wszelkie uczucia innych nacji, a nasze ma się głęboko w nosie. Temat długi i ciężki, ale strasznie mnie to boli. Cóż w Polsce jeszcze to wszystko nie jest na taką skalę rozdmuchane, ale na dobrej drodze jesteśmy, żeby dogonić w tym aspekcie zachód Europy :(

    OdpowiedzUsuń