piątek, 8 lutego 2013

Podróże kulinarne , czyli Fiesta Mexicana na ostro













Słońca nam brakuje! A ja wysycham bez wody i umieram z tęsknoty za żółwiami z Akumalu, a Sznupek tęskni za spokojną Arubą i za Stefanem. Dałabym wiele, żeby teraz grzać się w ciepłym Meksyku i pływać w lazurowych wodach Morza Karaibskiego. No, ale na wakacje jeszcze trochę musimy poczekać. Aby tę tęsknotę uśpić postanowiłam zrobić kolację na meksykańską nutę. Sznupek podłączył laptopa do telewizora i przy dźwiękach Kumbia Kings oglądaliśmy sobie zdjęcia , a na stół wjechała Fiesta Mexicana!



  

Zanim jednak zaproszę Was do stołu to koniecznie musicie poczuć te gorące rytmy. Posłuchajcie jak brzmi meksykańska Kumbia. I nie siedzieć bezczynnie! Wstajemy, unosimy łokcie na wysokość cycków i kręcimy rękoma  tak jakbyśmy rozwijali wełnę z motka, raz w prawo raz w lewo, jednocześnie wprowadzamy biodra w delikatnie falowanie, w przód i w tył, teraz w bok i obracamy się rytmicznie w prawo. Czujecie? To jest właśnie Meksyk!














Dlaczego Fiesta Mexicana? Bo jedzenie w Meksyku to  jedna wielka fiesta (zabawa, festiwal) dla podniebienia ,dla oczu i dla latynoskiej duszy. Dlaczego Mexicana? Bo na meksykańską nutę i w rytmie cumbia villera. Więc zapraszam na wspólne biesiadowanie!





Tortilla z jajecznicą i  chorizo

3 duże tortille
4 jajka
kiełbasa chorizo
szczypiorek
żółty ser
papryka czerwona
ogórek konserwowy
sól/pieprz
2 łyzki oliwy


Wędzone ziemniaczki - HIT! 

1kg ziemniaków
wędzona papryka w proszku
słodka papryka w proszku
pieprz cayenne
oregano
tymianek
czosnek
łyżeczka przecieru pomidorowego
sól
miód
oliwa

Salsa Diabolo - hot hot!  

jogurt naturalny
pasta/sos tamaryndowy
tabasco
kmin rzymski mielony
sos sojowy
posiekana kolendra
musztarda mielona w proszku( smakuje inaczej niż musztarda ze słoika)
sól




Zaczynamy od ziemniaków. Ziemniaki myjemy, nie obieramy. Kroimy w łódeczki. W dużej misce mieszamy łyżkę papryki wędzonej, pół łyżki papryki słodkiej, łyżkę mieszanki oregano z tymiankiem, odrobinę soli najlepiej morskiej ,czosnku i pieprzu cayenne. Dodajemy 2-3 łyżki oliwy .łyżkę miodu i łyżeczkę przecieru pomidorowego. Jeżeli marynata będzie za gęsta to spokojnie możemy dodać z dwie łyżki wody. Wrzucamy do miski ziemniaki i dokładnie mieszamy. Rozgrzewamy piekarnik na 220C , ziemniaki kładziemy na blachę wyłożoną papierem i pieczemy przez 15 minut, po tym czasie zmniejszamy na 190C i pieczemy następne 20 minut. Powinny być idealne, jednak najlepiej dopracować sobie swój sposób wypiekania, bo to zalezy tez od rodzaju piekarnika i typu ziemniaka.




Ziemniaki nam się pieką, a my robimy do tego salsę. Ostrzegam, że sos jest tak ostry, że w ciągu minuty robi się gorąco jak w diabelskim kotle. Do jogurtu naturalnego dodajemy odrobinę pasty tamaryndowej lub dwie łyżki sosu tamaryndowego, odrobinę sosu sojowego, łyżeczkę musztardy w proszku, łyżeczkę kminu, sól i tabasco do smaku oraz posiekana kolendrę. Jeżeli nie macie tych składników, lub boicie się diabelskiego kotła to polecam sos jogurtowo czosnkowy. Coś na pewno musimy dodać do moczenia ziemniaków. Dobra rada, zróbcie więcej ziemniaków niż planujecie, bo będzie walka o dokładkę. Wędzona papryka i miód wchodzi na stałe do mojej kuchni. Następnym razem tak zamarynuje mięso.



Zabieramy się za tortille. Najlepsze są te duże tortille, bo łatwiej się zawija i sympatycznie to na talerzu wygląda. Rozgrzewamy patelnie i dodajemy łyżkę oliwy, dodajemy cienkie plastry kiełbasy chorizo i posiekany szczypiorek, ale tylko białą część. Smażymy przez chwilę, dodajemy ser żółty, wedle uznania, tylko pokrojony w paski lub słupki nie tarty, bo ser mamy czuć, ma nam się ciagnać, przelewać. Dodajemy 4 jaja od kur wolno biegających, to znaczy na wolności biegających i pokrojony szczypior - zielona część. Dodajemy sól i pieprz do smaku. A na samym końcu, jak już zdejmiemy z ognia dodajemy drobno posiekaną 1 paprykę i jednego ogórka konserwowego.






Tortille podgrzewamy w piekarniku lub na patelni przez chwilę. Aby nadać im puszystości, gnieciemy papier do pieczenia w dłoni, moczymy pod kranem, zawijamy w ten mokry papier i pieczemy aż papier się wysuszy. Zajmuje to dosłownie minutkę, a piekarnik i tak mamy rozgrzany. Polecam ten sposób, odgapiony od Jamiego Olivera.No i gotowe, tortille zawijamy jak naleśniki, tylko zamknięte z dwóch stron, kroimy na pół i podajemy z wędzonymi ziemniaczkami i salsą Diabolo. Smacznego:)


 



          

  




14 komentarzy:

  1. Piekne! Apetyczne i zmysłami szarpiące danie!Zwłaszcza te łódeczki ziemniaków! Jadaliśmy podobne w Australii, ale tam był większy wybór rodzajów ziemniaków. Tu, raptem jeden...I nie znajdę tu nigdzie wędzonej papryki ani pasty tamaryndowej. Cóz, takie są uroki prowincji!
    Jednak ziemniaczki musze dzisiaj podobne wykombinowac. Jakoś tam poeksperymentuję, cos zastąpię czymś innym i zobaczymy co powstanie.
    Dziekuję za inspirację Sznupeczko kochana!
    Dobrego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Olga ja też użyłam zwykłych ziemniaków, sprawdzają sie bardzo dobrze. A masz Kochana może suszone sliwki a raczej te podwędzane? Ja bym drobno pokroiła z dwie takie śliweczki, zalała gorącą wodą, rozciapciała i taką wędzona paste dodałąbym do marynaty , a reszta jak w przepisie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś pokombinowałam i wyszło mi całkiem smacznie (nie miałam śliwek). Dałam przecier pomidorowy, olej, curry, chili, vegetę, pietruszkę i pieprz ziołowy. Zeżarliśmy we dwoje całą, wielką blachę! Dzięki za inspirującą podpowiedź!:-))

      Usuń
    2. czyli po indyjsku....super!Następnym razem też pomyślę nad taką mieszanką, bo przecież ziemniaki uwielbiają curry:)

      Usuń
  3. Mniam mniam podziel się kochana :) i zabierz mnie w torbie do Meksyku jak będziesz się wybierać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sznupcia kiedy zawitasz w progi kraju? może zamiast mnie tak katować tymi pysznościami, dałabyś się namówić na ... hmm przygotowanie uczy dla podniebienia w domku pod lasem? Nie wiem co prawda jakby Sznupek zareagował gdyby Twoja kuchnia wyszła z domu ;-))))
    Moc serdeczności i podziwu za te kulinarne przysmaki każdego dnia :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domek pod lasem brzmi zachęcająco..:)

      Usuń
  5. Uwielbiam takie "wieczory wspomnień", szczególnie jak za oknem taka pogoda :)
    Pozdrowienia dla Wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak takim wieczorem można naładować baterie choć na chwile. Pozdrawiam i chowam się bo pracowac muszę:)

      Usuń
  6. co tam Meksyk, mnie kusi ta muzyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagoda polecam piosenki Seleny i Kumbia Kings..:)

      Usuń
  7. Sznupciu, to już wyższa szkoła jazdy! No nie wiem, czy mi się uda... Sos wygląda obłędnie!
    Spisałam już składniki, tylko czy je dostane?
    Mi też wróciły wspomnienia z Meksyku przy tych gorących rytmach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musi sie udać! Żadna wyższa szkoła jazdy...;-D

      Usuń
  8. Witam serdecznie! Piszę pracę licencjacką na temat "Turystyka kulinarna" i przeprowadzam badanie ankietowe dotyczące podróży kulinarnych. Uprzejmie proszę o pomoc w wypełnieniu ankiety. http://www.ankietka.pl/ankieta/108874/turystyka-kulinarna.html Z góry dziękuję za poświęcony czas!!!

    OdpowiedzUsuń