piątek, 5 września 2014

Rodzinna integracja przy piwie, czyli raport z Polski - część trzecia


Wakacje w Polsce spędziłam w otoczeniu bliższej i dalszej rodziny, taki zresztą był plan. Dziewczyny rosną i prawie mnie nie znają, więc trzeba było to jakoś nadrobić. Musiałam też poznać nowych członków rodziny, o których nie miałam pojęcia, że istnieją. No dobra, coś tam widziałam na FB, zdjęcia z podpisem "ja z moim Dziubusiem", "kocham mojego Misia Pysia" "Zrobiłem najlepsze śniadanko dla mojej mordeczki, słodkiej jak ptyś" "Dziubuś śpi","Kolacja z ukochaną", "Buziaczek z rana dla mojej Jedynej". O! O!Teraz mi się przypomniało, że przy tym ostatnim wpisie było trochę zamieszania, bo okazało się, że po tego buziaczka zgłosiło się więcej niż jed(y)na chętna.


No ale wiadomo, Facebook to fajna sprawa, ale przynajmniej rodzinę trzeba znać osobiście, nie wirtualnie. Wirtualnie to można mieć chłopaka, seks nawet można wirtualnie, ale rodzina osobiście, bez dwóch zdań. No i na przyszłość uniknie się pewnych niejasnych sytuacji. Na przykład Kuzyn Maniek z Kuzynem Ładnym będą mnie obgadywać przy jakiejś tam rodzinnej imprezie i odezwie się taki na przykład Buziaczek, czy Ptyś i powie - ale ja nie znam!? No i co wtedy? Przecież mnie się nie da opisać słowami, mnie trzeba poznać, żeby uwierzyć. Więc przy pierwszy piwie z Kuzynem Mańkiem padła decyzja, że robimy zlot rodzinny w jakimś miłym miejscu. A Wy pamiętacie Kuzyna Mańka? Pisałam o nim tutaj KUZYN MANIEK CELEBRYTA. No to teraz już wszyscy wiecie, kto to jest Kuzyn Maniek.






Robię zdjęcia rodzinie pod samą Trasą Zamkową, nie zwracając kompletnie uwagi, że ktoś na mnie trąbi, wreszcie siostra nie wytrzymała i krzyczy - PRZEPUŚĆ PANA, PAN CHCE PRZEJECHAĆ! No to się łaskawie usunęłam i chciałam pana przepuścić, ale pan się przy mnie zatrzymał na swoim czarnym włoskim skuterze, ściągnął swój czarny lśniący kask i ..... JEZUS MARIA MANIEK, to Ty???!!! Tak nam się Maniek wyrobił, moi drodzy, po jednym poście na moim blogu. Ma już nawet za sobą występ taneczny na koncercie pewnej grupy, widziałam nawet filmik, ale niestety zgody na publikację nie mam. Ale mogę Wam zapodać utworek do którego tańczy w towarzystwie mojej Siostry, zresztą...:-P

            

Zanim do zlotu przejdę, to muszę jeszcze wspomnieć o rodzinnych zakupach. Kto jest ze Szczecina, to wie, że aby w tym mieście zaistnieć, żeby w tym mieście coś znaczyć, to przynajmniej raz do roku trzeba się pokazać w centrum handlowym Galaxy. Zapakowaliśmy się całą rodziną i wyruszyliśmy na zakupy. Mama potrzebowała nowych spodni, Tata nowej czapki, Siostra chciała iść na paszteciki, a ja zwyczajnie chciałam się polansować na ruchomych schodach i popodgladać kolorowe życie szczecińskich Galerianek.






 Zakupy zajęły nam może z dwie godziny. Mama niezadowolona, bo nie kupiła spodni jakich szukała, kupiła za to bluzę z kapturem (tak, tak ten sam stylista co ubiera Tatę i Brata), Siostra zniesmaczona, bo barszczyk był okropny, a pasztecik tłusty, Tata wkurzony, bo nie było już takich samych czapek, a nowa nie robiła już takiego wrażenia, a Ja rozczarowana, bo nie spotkałam żadnej Galerianki. Serio, ja nie wiem, czy to sezon ogórkowy, czy może lokal zmieniły. Trzy lata temu to ich pełno było, wszystkie stoliki z barach z soczkami pozajmowane, bo siedziały dziewczyny przy jednym soczku cały dzień , każda w dłoni dzierżyła swoją osobista słomkę. A w tym roku pusto, dla pewności z dwa razy się schodami przejechałam w górę i w dół. I tyle z naszych zakupów, ale u nas to rodzinne, my zakupów robić nie lubimy, takie genetyczne zwyrodnienie. Wolimy bardziej naturalne środowisko, góry, lasy, łąki i jeziora.






Umówiliśmy się w Harnasiu na starym mieście i wyobraźcie sobie, że wszyscy się zjawili. I wszyscy się świetnie bawiliśmy i nie będzie tu żadną przesadą , jak powiem, że spłakaliśmy się do łez. Dla mnie to podwójna radość, bo nie widziałam ich tak długo i niektórzy zmienili się niesamowicie, a niektórzy pozostali tacy sami. Na przykład Kuzyn Ładny (brat Kuzyna Mańka) - zaczął się jąkać i słuch stracił odrobinę, wcześniej jakoś tego nie zauważyłam, ale można było to zauważyć w momencie jak moja Siostra, głośno i wyraźnie,  zapytała się go, ile zarabia miesięcznie ? Na co nasz Kuzyn tylko wydukał......co-co-co-co-oo-o? Biedaczek, żadne słowo mu nie przeszło przez gardło. Zmieniła się też Panna P - czyli córka Kuzyna Mańka. Pamiętam dziecko, a przyszła przepiękna młoda kobieta z cyckami, o których można tylko pomarzyć. No ale, na takie cycki trzeba sobie zapracować ciężką dietą. Jaka to dieta , zapytacie? Ano Panna P zjadała na śniadanie 7 bułek z szynką i wszystkie bez gadania poszły w cycki. Nie wiem, jak to się stało, ale Panna P jest tylko na jednym zdjęciu i słowo "jest" można nazwać nadużyciem, bo widać tylko jej kawałek twarzy. Wszyscy mają sesje zdjęciowe, nawet pies mojego Brata, ale nie Panna P. Chociaż jak sobie przypomnę, co Ona wygadywała  na mój temat, to w sumie można powiedzieć, ze to taka słodka zemsta była. Pamiętacie? Jak nie , to sobie tutaj poczytajcie Senior Party 


Mogłam wreszcie do woli się nagadać z Ładniejszą Połową Kuzyna Mańka i choć dobrze pamiętam, że pierwsze wrażenie było fantastyczne, to nie powinno mnie dziwić, że  drugie było jeszcze lepsze. Następnym razem z butelką dobrego Martini do białego rana i przy dobrej muzyce będziemy sobie o życiu gadać...... Jesteśmy umówione?
Poznałam  też nowych członków rodziny i bardzo się cieszę, że do nas dołączyli, bo są takim dopełnieniem do całości. puzzlem w układance, wisienką na torcie, brakującym ogniwem....no dobra zagalopowałam się, wyobraźnia mnie poniosła....:)  

KONIEC      


P.S Podaje linki do pierwszej i drugiej część raportu z Polski

DRUGA                                                     

6 komentarzy:

  1. Na sniadanie 10 bulek jem nie 7 :D hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wierzę, po dwóch latach ktoś z rodziny dodał komentarz...bo już chodziły plotki, że sobie rodzinę wymyśliłam..:p

      Usuń
  2. Ach Sznupcia, cóż ja mogę napisać.... <3 Szczecin <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, a Ty kiedy ostatni raz byłaś w domu?

      Usuń
  3. Fajną masz rodzinkę Sznupciu! Dobrze, żeś mogłą ich poznać, dotknąc, oderwać sie od swojej codziennosci szkockiej i swojskiej atmosfery zazyć.
    No tak! Kiedy rodzina czyta bloga nic już nie moze byc takie swobodne jak przedtem! Wszystko wiedzą, każdy sie dopomina o swoje. I trzeba pisać jasno, żeby sie nie wiadomo czego w słowach niewinnych nie dopatrywali!
    (Z tego powodu czasem chciałoby mi sie jakiegos drugiego, zakamuflowanego bloga załozyc. Ale i tak nie byłoby czasu na nim pisac.)
    Serdecznosci zasyłam Tobie kochana, Sznupkowi oraz wszystkim Twym po mieczu i po kądzieli, tego bloga czytajacym!:-))*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń