wtorek, 17 czerwca 2014

Z brudnopisu emigranta, czy nadal opłaca się wyjeżdżać za chlebem do Wielkiej Brytanii?

Zbliżają się wakacje i wiele młodych ludzi myśli o sezonowej pracy za granicą, nadal wiele osób myśli też o stałej emigracji i chyba stąd dostaje ostatnio wiele maili z zapytaniem, czy do tej Wielkiej Brytanii opłaca się jeszcze przyjeżdżać, czy jest praca, czy da się coś odłożyć? Padają też poważniejsze pytania, czy na Wyspach jest recesja i jakie są jej skutki? Nie jestem ekonomistką, ani specjalistą od zatrudnienia, ale postaram się swoim babskim okiem, z pozycji cycków, pokazać Wam, jak to właściwie u nas wygląda.





Jak przyjechałam do Wielkiej Brytanii około 12 lat temu , to praca i pieniądze leżały na ulicy i mówię tu całkiem poważnie. Jak tylko weszłam do agencji pracy, to zostałam obrzucona ofertami. Po sprawdzeniu mojego stopnia znajomości angielskiego, kontrakt podpisywałam w locie i niewiedząc kiedy, siedziałam w samochodzie , który wiózł mnie do hotelu w którym miałam rozpocząć prace jako nocna recepcjonistka/ portierka. Po roku hotel zaproponował mi kontrakt i pozycje głównej recepcjonistki i koordynatorki od rezerwacji. Nie tylko mnie się tak poszczęściło, wiele osób przyjeżdżało z Polski bez doświadczenia, czy nawet znajomości języka  i praktycznie prosta z dworca czy też lotniska jechało do pracy. Układ to był idealny dla nas, świeżych emigrantów, bo jednocześnie dostawaliśmy pracę i zakwaterowanie. Hotele na tak zwanym "zadupiu" zazwyczaj mają wydzielone zakwaterowanie dla pracowników. Agencje pracy, które rekrutowały do pracy większe grupy w hotelach,  "na taśmie" w magazynach i fabrykach wynajmowały też domy, gdzie podnajmowały pracownikom pokoje. W hotelach, restauracjach, czy też fabrykach płaca była minimalna, ale zważywszy na to, że wliczone w to były koszty utrzymania i dochodziły napiwki, nadgodziny, a funt w Polsce stał bardzo mocno to można było dorobić się małej fortuny, albo żyć na przyzwoitym poziomie. Ja wspominam te czasy bardzo dobrze!



Jak wygląda to teraz? Na rynku pracy wzrosła konkurencja w postaci nowych, spragnionych funtów, członków Unii Europejskiej oraz coraz większa rzesza młodych Brytyjczyków, którzy uważają prace kelnera jako dobry start w dorosłe życie. Nadal jest dużo pracy w tych  miejscach, szczególnie w sezonie letnim i świątecznym taką prace można znaleźć od ręki. Chociaż mam wrażenie, że wymagania jednak wzrosły, pracodawca chce jakiegoś doświadczenia, pracodawca chce, żeby pracownik choć trochę znał angielski. W agencjach pracy rejestracja trwa odrobinę dłużej niż 3 minuty, a praca nie czeka na schodach, trzeba na nią poczekać z parę dni, trzeba się przypominać, dzwonić.
Minimalna płaca wzrosła tylko minimalnie na przełomie tych lat, a koszty utrzymania skoczyły znacznie. Pracownicy w hotelach i restauracjach skarżą się, że napiwki są jak Yeti - ktoś o nich słyszał, ale nikt ich nie widział. Niestety sama z własnego doświadczenia pamiętam, że w dobie kart płatniczych, co raz mniej ludzi nosi przy sobie gotówkę, jeżeli zostawiają napiwek to doliczają go do rachunku końcowego i płacą kartą. Napiwki z kart są opodatkowane, dzielone między wszystkich pracowników i doliczane do wypłaty, zazwyczaj kwartalnie. Tak było akurat w moim hotelu, ale podejrzewam, że polityka z napiwkami jest podobna w wielu miejscach. Niby pieniądz jakiś jest na koncie, ale to nie to samo co papierkowe 5 funtów na dłoni, prawda?


Ale moi drodzy, tragedii nie ma, nie ma co się oglądać na przeszłość, pracy za minimalną krajową jest sporo, da się za nią przeżyć, nawet da się z niej coś odłożyć. Jeżeli jest się młodym człowiekiem bez rodziny i nie przeszkadza mieszkanie "jak w internacie", to jest bardzo duża szansa, że parę miesięcy pracy w angielskim hotelu pozwoli odłożyć pieniądze na studia lub na podróż dookoła świata.Hej! Przecież świat do odważnych należy, prawda?



Przychodzi taki czas w życiu emigranta, że chce się wreszcie ustatkować. Nie wystarcza już mu praca za najniższą stawkę (6.31 funta na godzinę), czy nieregularna praca przez agencję. Chcemy lepszych zarobków i lepszej płacy. Siedem lat temu, po powrocie z Azji i przeprowadzce do Szkocji zatrudniłam się na szybko w agencji, a w między czasie chciałam szukać czegoś na stałe w swoim zawodzie, wysyłałam CV do hoteli i biur podróży. Życie chciało jednak inaczej, bardzo szybko dostałam bardzo dobrą ofertę pracy od managera szpitala z kontraktem, o którym można tylko marzyć. Tak to wtedy działało, ciągle zwalniały się jakieś etaty i szpital szukał nowych pracowników, a rotacja była spora, bo Brytyjczycy nie przywiązują się do miejsca pracy, nie mają oporów przez zmianą zatrudnienia, nie paraliżuje ich strach przed bezrobociem - no - przynajmniej tak było jeszcze 5 - 7 lat temu.

W ciągu ostatnich lat wiele się zmieniło na "moim podwórku". Małe zmiany, dzień po dniu, ale bardzo zauważalne. Zniknęli pracownicy agencyjni, jeżeli ktoś z etatowych pracowników zachoruje lub jest na urlopie, musimy sobie jakoś radzić i pokrywać jego nieobecność. Nowe kontrakty nie są już takie atrakcyjne jak mój czy Sznupka, choć nadal bardzo lukratywne. Ludzie przestali narzekać na pracę, obrażać się i odchodzić z byle powodu, nie przeszkadza im też praca w weekendy( a dla Brytyjczyków to niemal masochizm), bo zdają sobie sprawę, że za rogiem nie czeka na nich nic lepszego, a za drugim rogiem ustawia się kolejka chętnych na ich miejsce.
Jakieś pól roku temu Sznupek starał się o pozycje w innym dziale - na rozmowę czekał prawie miesiąc i prawie drugi miesiąc czekał na odpowiedź, tylu było chętnych. Pracy nie dostał, bo miał za małe doświadczenie. Dwa miesiące temu robiliśmy nabór na kuchennego portiera/magazyniera - pełen etat, płatne nadgodziny, niedziele i święta płatne podwójnie. Ogłoszenie na tablicy i w urzędzie pracy miało ukazywać się przez miesiąc, tyle zazwyczaj czasu było potrzeba, aby zebrać z 5-10 CV. Tym razem ogłoszenie zdjęto po 2 dniach, bo telefon rozgrzał się do czerwoności, a na biurku u menadżerki leżało 65 podań o pracę. No mówię wam, w pracy powiało grozą, jakoś dziwnie każdy nabrał więcej sił i ochoty do pracy. W Polsce może taka sytuacja to norma, u nas jest to coś nowego, coś czego Brytyjczycy dawno nie doświadczyli. Całkiem niedawno całą prasę obiegły te oto zdjęcia:

http://www.dailymail.co.uk/
                   
http://www.dailymail.co.uk/

                                                               
http://www.dailymail.co.uk/


Aldi poszukiwał 40 pracowników do swoich sklepów. W wyznaczony dzień na mini interview stawiło się prawie 1500 osób. Chyba nic więcej dodawać nie muszę? 

Na koniec pozostawiłam najważniejsze pytanie, czy za  minimalną pensję dwie pracujące osoby plus jedno dziecko są w stanie się utrzymać? Tak są! Tu nie mam żadnej wątpliwości. Taka rodzina może sobie żyć skromnie, ale "głodni i chłodni" chodzić nie będą. Bo ta minimalna płaca, to takie minimum do godnego życia, ale nic ponad to. Pamiętam jak przyjechałam do Wielkiej Brytanii, to akurat została podniesiona stawka za prąd. Ile debat było na ten temat w telewizji, ile artykułów w gazetach i ogólnego zamieszania. Podwyżki podstawowych produktów spożywczych też nie przechodziły bez echa, a były to kwoty minimalne. Dla mnie to było wielkie WOW! - taki kraj mi się podoba, taka polityka mi odpowiada, w takich warunkach to chce się żyć!



Lata mijały w tej błogiej sielance i radosnej ekstazie życia pod czujnym okiem Królowej Elki i co się nagle stało? Jakoś tak się porobiło, że dostaje jeden list od telekomunikacji, że podnoszą stawkę za rozmowy krajowe, drugi list od zakładów gazowych, że podnoszą stawkę z jednostkę gazu i zaraz za tymi dwoma, pojawia się trzeci z mojego banku, że podnoszą miesięczną opłatę za prowadzenie konta. Jakoś już nikt nie mówi o tym w telewizji, nikt nie domaga się wyjaśnień. Tydzień w tydzień zostawiam więcej pieniędzy w sklepie spożywczym, mimo, że prawie każdy produkt to niesamowita promocja, obniżka, przecena, a czasem to nawet dostaje coś za darmo. Co się nagle stało się?
A więc, czy w Wielkiej Brytanii jest recesja, czy na Wyspy opłaca się przyjeżdżać za chlebem? Wnioski musicie wyciągnąć sobie sami......... 

Z pozdrowieniami
Zapracowana Sznupcia  

P.S Oczywiście jest to moja opinia wypracowana na podstawie własnego doświadczenia, jeżeli ktoś ma inne zdanie, lub doświadczenia to zapraszam serdecznie do dyskusji.  

Na prośbę podaję linki do pozostałych BRUDNOPISÓW EMIGRANTA, gdzie można poczytać o Polonii na Wyspach, o tym jak żyć w dwóch językach oraz czy Szkoci są przystojni:) 


                       

114 komentarzy:

  1. Nie mam niestety doświadczenia jak było kilka(naście) lat temu, bo w UK jestem stosunkowo niedługo (1,5 roku), ale w Londynie też nie jest kolorowo. Tutaj ceny mieszkań do wynajęcia potrafią naprawdę powalić,a stawka minimalna jest taka sama jak w całym kraju. O zakupie własnego kąta nawet nie wspomnę. Ostatnio zmieniałam pracę i myślałam, że będzie to bułka z masłem - oj, jak grubo się myliłam. Czteroetapowa rekrutacja, prezentacje, business plany to teraz norma na stanowiska biurowe. Absolutnie nie narzekam, jestem wdzięczna za możliwości jakie daje ten kraj, ale trzeba pamiętać, że już nie tylko daje, ale też wymaga.
    Carmi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carmi masz rację, daje ale i wymaga. Jeżeli człowiek chce się przebić ponad przeciętną to trzeba jednak trochę się za tym nachodzić - warunki ekonomiczne nie rozpieszczają, choćby to co piszesz, ceny mieszkań w Londynie - jak dla mnie kosmos. Następna sprawa to system rekrutacyjny - totalnie bezduszny i co jeszcze zauważyłam - BARDZO nieprzyjazny dla ludzi starszych. Kiedyś 50 latki nie bały się zmieniać pracy, teraz na samą myśł o interview wolą siedzieć tam gdzie siedzą:(

      Usuń
  2. Widzisz Sznupciu i przed takim właśnie dylematem stoi teraz moja siostra. Wyjechać czy nie...jej chłop już tam jest, ale czy uda im się we trójkę? Czas pokaże na co siostra się zdecyduje, a póki co pokażę jej Twój, jak zwykle, świetny tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Patillko:) Trzymam kciuki za siostre, ale niech pamięta, że w rodzinie siła i rodzina powinna trzymać się razem - cała reszta się uda...i będzie dobrze! TU chyba bardziej przemawia strach przed zmianami i rozłąką z Tobą..;)

      Usuń
  3. Kochana ale to mówimy ze jedna osoba pracuje czy dwie? Bo tego juz nie napisałaś albo mi uciekło gdzieś. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeredagowałam zdanie - teraz może jaśniej to wygląda - oczywiście chodzi mi o oboje rodziców pracujących na pełen etat za najniższą krajową.

      Usuń
  4. Sznupciu , bardzo lubię Twoje wpisy z cyklu- "z brudnopisu emigranta ", zawsze to można się czegoś ciekawego dowiedzieć z tak zwanej "pierwszej ręki" !
    Plumeria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Plumerio:) Chyba najważniejsze są takie informacje z "życiowego doświadczenia" a nie suche fakty oparte na liczbach.

      Usuń
  5. No tak... czasem mam wrazenie, ze urodzilam sie w nieodpowiednim roku, ja wyjechalam do Hiszpanii, kiedy zaczal sie wielki kryzys i nigdy nie doswiadczylam tej poczatkowej sielanki, o ktorej piszesz, troche zaluje, ale co nas nie zabije uczyni nas silniejszym
    Wpis swietny'- pisz wiecej tego typu wpisow!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super Justa, że się podobało, zachęciłaś mnie tylko do dalszej twórczości....;-D Ja mam nadzieję, że według prawa - "7 lat chudych, 7 lat tłustych" taka "sielanka emigranta" jeszcze do nas powróci i tej wersji się trzymajmy:)

      Usuń
    2. Heh, ja też przyleciałam do USA już po "wielkim kryzysie" i tylko słuchać mogę, jak to kiedyś było lekko i cudownie, a ze 25 lat temu to już całkiem jak w niebie! No cóż, niby teraz trudniej, ale wciąż łatwiej wyżyć niż w Polsce...

      Sznupcia- ja też wciąż czekam na te tłuste lata :D

      Usuń
    3. Paulina doczekamy się tych tłustych lat..:)

      Usuń
  6. No niestety tak to jest, dobre czasy za granica juz minely, w nL jest dokladnie tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakoś dajemy radę Marylko, prawda? Do odważnych świat należy:)

      Usuń
  7. sama nie wiem czy doradzałabym emigrację teraz czy nie:/
    My jesteśmy na północy UK od prawie 7 lat - udało nam się, ale widzę, że jest coraz drożej. Wszystko poszlo do góry niesamowicie.
    Jednak i tak chyba prościej utrzymać rodzinę tutaj w UK niż w PL:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pati witam serdecznie na blogu:) Wiesz z tym doradzaniem to cięzka sprawa - bo na ten "sukces" na emigracji składa się tyle czynników, że cieżko dac odpowiedź tak czy nie.

      Usuń
    2. tak, tak dokładnie wieeeele czynników w tym dużo szczęścia trzeba mieć i być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.
      Super blog. Trafiłam do Was od Mańków z youtuba.

      Usuń
  8. Szkoda, że nie załapałam się na te dobre czasy i życie pokrzyżowało mi plany. Ale dziękuję za ten tekst, ma on dla mnie wielką wartość, bo bardzo mnie ciągnie na emigrację, a teraz mam większą jasność. Fajnie, że Wam się udało. W dzisiejszych czasach życie to jedna wielka emigracja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Travelling Milady czytając Twojego bloga , wiem że życie Ci nie straszne i jeżeli kiedyś podejmiesz decyzję o emigracji ,to na pewno będzie to odpowiedni czas dla Ciebie, wtedy widocznie nie był Twój czas:)

      Usuń
  9. Sznupki - zajrzyjcie do nas na bloga i..... podajcie dalej proszę

    Mała rzecz a cieszy ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZAjrzałam i podamy dalej , przy następnym poście..:)

      Usuń
  10. witaj.bardzo dziękuję za artykuł.mam pytanie jeślli jestem singlem z wyboru nie mam alimentów długów mam pracę lekką czytaj niefizyczną nigdy w nocy posiadam komunikatywny angielski to warto to wszystko rzucić i jechać do uk? ja mam pewne naleciałości oczekiwania nie jestem nastolatkiem który wykoba każdą pracę w każdym tępie. z góry dziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co ci odpowiedzieć, bo praktycznie sam powinieneś sobie odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem jakie masz oczekiwania i jakiej pracy chciałbyś szukać? Jeżeli myślisz , ze wolne biurko z etatem i pensja z premią będzie na ciebie tu czekała, to możesz sie rozczarować. Nawet jeżeli jesteś specem w jakiejś dziedzinie to musisz się najpierw przedstawić na rynku, pokazać co potrafisz. Jezeli nei masz żadnych kwalifikacji, które są tu pożądane to musisz się liczyć z tym, że trochę będziesz musiał się w robocie spocić. Pracę znajdziesz na pewno i na pewno pierwsza praca nei będzie Twoją pracą marzeń, ale WIelka Brytanie to kraj możliwości, jak się uprzesz , to mozesz zostać nawet nadwornym fotografem Królowej Elki:) Masz ambicje, jesteś głodny świata, chcesz podróżować, poznawać ludzi, szukać miłości, zdobywać doświadczenia? - ODPOWIEDŹ BRZMI - TAK! Warto ruszyć 4 litery i przyjechać do UK.

      Usuń
  11. Nie mam doświadzczenia w życiu na emigracji ale tu, w Polsce dzieje się podobnie, więc to może tako ogólno-narodowa recesja?
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świat się zmienił i podejście do człowieka się zmieniło - zamiast patrzeć przy rozmowie w oczy, to się patrzy w CV, testy, liczą się wyniki, liczby, procentowość - nie ma miejsca na "człowieka"

      Usuń
  12. bardzo fajnie ujeta sprawa emigracji, uwielbiam czytac waszego bloga!! A zupy z Twoich przepisów to poezja!Kazda bez wyjatku, pozdrawiam. Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i witam na blogu..:)

      Usuń
  13. Uk to juz nie to eldorado co 10 lat temu jak tu przyjechalam. Praca ganiała za nami a teraz trzeba za pracą ganiać. Pamietam jak w gazecie byl specjalny dodatek z ofertami pracy a teraz to jest zaledwie jedna czy dwie strony. Uk miodem i mlekiem plynaca skonczyla sie.
    Jesli ktos zdecyduje sie na wyjazd to zdecydowanie bedzie to wyzwanie porownujac do czasow sprzed kilku lat. Ale przy dwojce pracujacych i tak bedzie zdecydowanie latwiej niz w PL przy najnizszej krajowej.
    Holi

    OdpowiedzUsuń
  14. Z wlasnego punktu widzenia moge powiedziec: I tak I nie....Zalezy to od wielu czynnikow ale masz racje Sznupciu: nie jest latwo a raczej jest coraz trudniej. Nie tyle moze ze pracy jest coraz mniej ale konkurencji coraz wiecej. Poza tym Anglicy sa raczej rasistami I oby dostac sie na dobra pozycje trzeba miec szczescie. Poza tym aby dostac sie gdziekolwiek trzeba znac Angielski - biura juz nie chca rejestrowac byle kogo. Wymagane sa referencje, przeprowadzane sa testy - jednym slowem trzeba samemu ocenic swoje mozliwosci zanim zdecydujemy sie na taki krok. Poza tym zarobki nie sa kokosowe, chociaz bedac para mozna przezyc I cos odlozyc, pojedynczo jest raczej ciezko. Ja sama przeprowadzilam sie tutaj po 20stu latach z Hollandi I co do zarobkow to jest to wielki krok do tylu, ale niestety, od czegos trzeba zaczac. Wszystkim ktorzy decyduja sie na taki krok moge poradzic aby dobrze rozwazyc cala sprawe wedlug swoich mozliwosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Yasemin :) masz rację, że każdy musi sam podjąc tą decyzję, stwierdzić czy potrafi zmierzyć się z emigracją. Bo jest jeszcze jedna sprawa - nieekonomiczna. Nie każdy się nadaje na życie za granicą i mimo dobrej pracy nie potrafi sie zaaklimatyzować.

      Usuń
  15. witam,a ja wybieram się do UK we wrześniu,mam nadzieję że znajdę jakąś pracę,mam znajomych w Hull i właśnie do nich się wybieram,zamierzam pochodzić po agencjach pracy-może mnie też się uda coś znaleźć-chociaż wiem,że będzie ciężko bo nie znam języka i jestem w średnim wieku,ale mam nadzieję,że dla chcącego....jak myślicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mówiłam/ pisałam wcześniej - nie znam nikogo, kto pracy nei znalazł - trzeba tylko mieć chęci, odwagę i dobry nastrój..;) Powodzenia życzę i wierze, że się uda. Masz wsparcie w znajomych co jest ogromnym plusem..;)

      Usuń
  16. Witaj,

    Na Wyspy przyjechalam dziewiec lat temu. Na poczatku byla to praca przez agencje, przy sortowaniu owocow, albo myciu naczyn.
    Wydaje sie, ze zycie bylo wtedy bardziej beztroskie i czlowiek tak sie nie przejmowal, bo i nie mial duzo do stracenia.
    Jestem z tych emigrantow co to w Polsce prawie nigdzie nie pracowali a angielski rynek pracy jest ich pierwszym i nie maja specjalnego porownania.

    Czy warto?

    Zawsze.
    Nawet, jesli po kilku miesiacach zatesknimy i postanowimy wracac do Polski, to bedziemy bogatsi.
    I wcale nie mowie o tych kilku funtach w kieszeni.

    Pozdrawiam!

    M.

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam M..:) dziękuję za komentarz :) Zgadzam sie z Tobą, że każde doświadczenie życiowe wzbogaca i pokazuje dalszą drogę. Warto ryzykowac, warto zmieniać swoje zycie, nawet jak ma się dzieci i rodzinę, bo przecież trzeba tym dziecią pokazać, że w yzciu niw wolno siedzieć na tyłku i załamywać rąk!

    OdpowiedzUsuń
  18. W lutym 2013 wyjechałem razem z żonę do UK. Po miesiącu mieliśmy już pracę, po trzech już kupiliśmy auto za gotówkę. Po 6 miesiącach wakacje w PL "na bogato". Po 9 miesiącach wakacje w Egipcie. Ja wiem że może to nie szczyt marzeń ale dla nas to był inny świat. Zdecydowaliśmy się że wrócimy i damy szanse sobie i Polsce by jednak w kraju zostać. Po 4 miesiącach poszukiwań pracy, najlepszą ofertę dostałem w fabryce na 3 zmiany za 1800zł. Żona za kiepskie pieniądze jako supervisor w restauracji. Może uda nam się oszczędzić 500 zł miesięcznie. W UK 6 miesięcy - 9 tyś funtów na czysto odłożone. Dodam że wynajmowaliśmy całe mieszkanie i nie żałowaliśmy sobie na ciuchy i jedzenie.
    Powiem krótko - jeżeli masz okazję wyjechać to jedź ale z głową !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz, czy planujecie wracać do UK na dłużej, czy jednak potraktowaliście to jako jednorazowy zastrzyk gotówki?

      Usuń
  19. a mnie się wydaje, że to już nie te czasy, kiedy człowiek wyjeżdżał i mógł się kokosów w rok dorobić - teraz się wyjeżdża do UK, jak się w Polsce ma nóż na szyi, albo komornika. Nie widzę innego powodu!

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć. Planuję wyjazd do UK w pierwszym kwartale nowego roku. Wyjeżdżamy wszyscy, tzn ja, żona i dwóch synów. Mam brata na miejscu od 7 lat w UK. Sprzedajemy dom i wyjeżdżamy. Na początku będę pracował tylko ja za minimalną krajową. Mam nadzieję, że uda nam się jakoś... stawiamy wszytko na jedną kartę, jesteśmy zdeterminowani do lepszego życia. Proszę o dobre słowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uda Wam SIĘ!!! Jeżeli tego chcecie, ma zdrowe podejście i chęci, to Wam się uda...:) Powodzenia życzę i jakbyś miał jakieś pytania, to śmiało ...:)

      Usuń
  21. Witam! również myślę o wyjeździe do UK, praktycznie nic mnie w Polsce nie trzyma. Tylko nie mam do kogo jechać i się zastanawiam czy przy komunikatywnym angielskim dam sobie radę ? ;/ gdyby nie to już pewnie teraz pisał bym z Anglii a nie z Polski. Pozdrawiam autorkę bloga !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam cieplutko..:) Czy dasz sobie radę z komunikatywnym angielskim? Oczywiście, że tak!
      Czasami lepiej liczyć tylko na siebie, bo wtedy człowiek ma więcej motywacji do walki.
      Może zacznij od jakiś sprawdzonych firm pośredniczących, które robią nabór na prace sezonowe w UK, a dalej to już zobaczysz. Pamiętaj tylko żeby dobrze takich pośredników sprawdzić.

      Usuń
    2. Witam serdecznie ja z zapytaniem .. wraz z mezem i dwójka dzieci chcielibysmy wyjechac do UK.. ale za bardzo nie znamy języka.Mamy na miejscu osobe ktora pomoze w znalezieniu pracy..Na poczatku chcielibysmy aby mąz pojechal sam.. znalazł prace a pozniej ewentualnie bysmy przyjechali na gotowe.Czy mąż utrzyma nas z jednej pensji ???? chcialam dodac ze dzieci sa w wieku 8 i 2 latka wiec ja ewentualnie pozniej poszlabym do parcy ale na poł etatu bo trzeba sie dziecmi zajac:) z gory dziekuje za odp i pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Mąż powinien was utrzymać z jednej pensji, a dokladnie z pensji i dodatków rodzinnych. Tak funkcjonuje tu sporo rodzin, wiadomo, że żyje sie oszczędnie , ale spokojnie bez stresu o kolejny rchunek.

      Usuń
  22. Ja byłam w uk i teraz jestem w Norwegii sto razy lepiej w uk ceny 2 razy wyższe niż zarobki w Norwegii owszem ceny 2 razy ale i zarobki na początku uczyłam się norweskiego z korepetycji i zaczynałam jako osobą sprzątajaca w Norwegii i 10 tys zł w przeliczeniu w Polsce wynajmuje wlasne mieszkanie i też jestem teraz w Norwegii specjalista o niebo lepiej niż w uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o Norwegii marzę turystycznie, ale ceny zabijają na starcie:)

      Usuń
  23. Wyjeżdżaj tylko Ci, którzy nie umieją poradzic sobie w PL, nie ma to jak zmywak w UK!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze nie widzę nic złego z pracy na tak zwanym "zmywaku" Praca ciężka, ale pozwalająca zarobić na życie.
      Masz racje drogi Anonimie, że do UK wyjeżdżają Ci, którym nie udało się we własnym kraju z róznych przyczyn. Na szczęscie mają jeszcze w sobie odwagę i chęci, aby coś w swoim zyciu zmienić na lepsze. Najgorzej jak sie w życiu nie uda i jeszcze zabraknie odwagi, wtedy pozostaje tylko użalać się nad sobą, żyć w strachu i bez planow na przyszłość, a jedyną rozrywką jest zostawianie takich komentarzy jak powyższy. Mimo wszystko, życzę Ci , żebyś wyszedł ANonimku z tego marazmu i odważył się zawalczyć o szczęście, nie tylko w necie, Pozdrawiam..:)

      Usuń
    2. To już robi się na prawdę zabawne. Brak wyobraźni. Przecież wyjazd za granicę to szansa wg. byłego prezydenta.

      Usuń
  24. Witam, dostaliśmy propozycję wyjazdu do Londynu tzn ja i mój mąż... Mamy zagwarantowane mieszaknie no może jeden pokój i pracę dla mojego męża od zaraz jak byśmy tylko przyjechali, dla mnie praca za jakiś miesiąc... nie znamy języka. W Polsce oboje pracujemy, mój mąż ma umowę na stałe ale wiadomo jak to w Polsce pewności nie ma czy będzie pracował tam do emerytury, ja jestem kasjerką w sklepie, mamy poważny dylemat co robić? może coś poradzicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tą są dylematy z którymi człowiek musi sobie radzic sam, jedno jest pewne - skoro macie zagwarantowane mieszkanie i prace dla męża, to o lepszym stracie nie można marzyć. Warto myśleć na przyszłość, czy w Polsce macie szanse na rozwój, czy tylko na życie od pierwszego do pierwszego?

      Usuń
  25. Witam.Planuje wyjechać na południe Anglii.Mam juz pokój ,ale nie mam jeszcze pracy.Zależy mi żeby nauczyć się angielskiego ,ponieważ wtedy są większe możliwości.Chciałabym ściągnąć swoje dzieci żeby mogły nauczyć się języka. Mam pełno obaw,ale robie to dla lepszej przyszłości.Czy znajdę prace bez jezyka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znając języka , nie masz możliwości znalezienia pracy tak sobie "z ogloszenia" , bo nie przejdziesz przez rozmowę wstępną.
      Jedynym rozwiązaniem jest agencja pracy , która specjalizuje się w zatrudnianiu Polaków do fabryk i na farmy. Jeżeli znasz kogoś, kto do takiej agencji może CIe zaprowadzić, to wtedy możesz smiało ryzykować. Powodzienia:)

      Usuń
  26. Norwegia może zabija cenami ale i tak jest lepiej niż w uk w stosunku do zarobków daję radę jako specjalista i z początku osoba sprzątająca poza tym jestem osobą oszczędną i nie narzekam na ceny mnie zbiły ceny w uk zarobki no cóż różne ale ceny za mieszkanie, komunikację wysokie i standard życia no cóż w uk za taką kasę jak się płaci uk powinno zapewnić wyższy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam, natrafiłem na blog zupełnie przypadkowo szukając w google odpowiedz czy warto wyjeżdżać. W tym roku razem z kolegą w maju kończymy szkołę, czerwiec egzamin zawodowy i w zasadzie można wyjeżdżać. Jednak czytając różne komentarza, z jednej strony można odnieść wrażenie "super, dwa razy tyle co w PL!" a z drugiej "o kurde, przy takich kosztach zaoszczędzę prawie tyle co tutaj ;/". Jesteśmy po technikum elektrycznym, ale wiadomo, bez doświadczenia, a angielski wydaję się komunikatywny, choć z prawdziwym anglikiem nie miałem okazji rozmawiać. I teraz chciałbym zapytać osoby mające jakieś doświadczenie i wiedzę, czy warto teraz, w wieku 20 lat wyjeżdżać do UK? Czy to się jeszcze opłaca? I jakie szansę miałbym na pracę i czy bym za nią mógł tam spokojnie żyć i coś zaoszczędzić? Pozdrawiam i dziękuję z góry za odpowiedź. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Czesc!
    Tez trafilem tu calkiem przypadkiem. Wlasnie jadąc w pracy od klienta do klienta zastanawiałem się nad tym czy faktycznie warto tuta latac jak pies z jezorem czY nie spróbować w Anglii. Mam bardzo dobrych znajomych w UK i przyszłą teśteściową. Jedynym zatrzymaniem dla mnie jest nasz 6 letni synek. Czy z dosyc dobra niz komunikatywna znajomoscia jezyka i doswiadczeniem ale tylko na rynku pl pracy dalibysmy rade? Piszesz dosyc sensownie dlatego chetnie dowiedzialbym sie wwiecej niz od znajomych i tesciowej. Ciekawi mnie tez czy dyplom uniwerku z Polski cos daje tam za ggranica i czy praca w korporacjach międzynarodowych tez sie w jakimś stopniu Przyda....bo zycie od wyplaty do wyplaty z malymi wyskokami na Lepsze przyjemnosci juz nas meczy... Pozdrawiam goraco

    Marcin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panowie, tak jak już wcześniej pisałam....nikt nie da Wam 100% odpowiedzi na wasze pytania, nikt Was kariery nie zagwarantuje. Ja zawsze powtarzam, jak się chce, jak ma się olej w głowie to w tym kraju można wszystko. Wiadomo, że początki są trudne, a może raczej wymagające większego nakładu pracy, ale przynajmniej wiadomo, że nauka, doświadczenie, zdobywanie kwalifikacji popłaca, przynosi efekty, człowiek się rozwija, odnosi sukcesy, nei stoi w miejscu. To jest całkiem inny poziom życia niz w Polsce, to nawet ciężko przetłumaczyć na polskie realia.
      Całkiem niedawno na FB rozmawiałam z przyjaciółmi z którymi rozpoczynałam emigrancką przygodę. Wszyscy zaczynaliśmy tak samo - najniżej płatna praca przez agencje i wynajmowanie wspólnego domu. Na dzień dzisiejszy każdy z nas ma swój dom, dobrą pracę, lub własny biznes - STABILIZACJA I NUDA OGÓLNA..:)
      Co do uniwersytetu i pracy w corpo to nie pomogę, bo nie mam doświadczenia.

      Usuń
  29. My jedziemy do Szkocji w lipcu. Ja znam angielski na pewno w stopniu komunikatywnym, a przypuszczalnie jeszcze w lepszym. Angielski mojej żony słabszy. Żona ma rodzinę w Glasgow,ale nie będziemy się narzucać. Na początek pokój,który wynajmiemy już tu z Polski... Poszukam pracy przez internet,ale na miejscu podobno więcej opcji jest... Będziemy mieli kasy tak na 3-4 miesiące,więc może się uda:) Jak to widzisz?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powinno się udać, bez problemu - szybka rejesteracja w agencjach i machina ruszy.:) Dajcie znać za parę miesięcy, jak wam się ułozyło..:) Powodzenia:)

      Usuń
  30. Witam ja stoje wlasnie przed dylematem czy wyjechac czy tez nie ja znam slabo jezyk a moj maz to wogole nie zna jezyka znajoma niby nam zalatwila tak prace bez jezyka ale czy jestesmy sie tam w stanie utrzymac za 5 funtow za godzine tylko we dwoje?

    OdpowiedzUsuń
  31. Fajny opis mi trochę tez pomógł

    OdpowiedzUsuń
  32. Coz... Wydaje mi sie ze i tak ceny w UK dla ludzi zarabiajacych w funtach nie sa wygorowane. Polacy za to ceny maja z kosmosu porownujac je do zarobkow. Polak zarobi 2tys z czego 1500 zl pojdzie na sam wynajem, a gdzie jedzienie i reszta? Mam ogromny dylemat czy wyjezdzac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Polacy robią błąd przeliczając 1 funt 5 zł a nie stosunek 1:1 czyli np ach tak pojadę do uk tutaj 1500 a tam 4000 tak ale tam się płaci w funtach. Ceny zależy czego nie są wygórowane np zarabiaj 8 funtów i o kredycie można sobie pomarzyć i nie pisz, żeby nie było, że każdy tyle zarabia. I jeśli chodzi dalsze przykłady 1funt=1zł wychodzi praca jak w Polsce po drugie tu się więcej pracuję i jeszcze zależy jeszcze kto i gdzie pracuję i ma się mniej czasu po trzecie mieszkania o dobrym standardzie są naprawdę drogie za najniższą to zależy gdzie utrzyma na południu z tym gorzej na północy lepiej jedzenie tańsze, ciuchy i sprzęt restauracje teatr droższe niż w Polsce wszystko zależy od punktu odniesienia. Ja byłam w uk i się przeprowadziłam do Norwegii bo tamten standard życia mi bardziej pasuję niż angielski

      Usuń
  33. Od 10 lat "bujamy się" z mężem między PL a UK. Wyjechaliśmy jako para z plecakami żeby zobaczyć jak to jest. W razie W mieliśmy wrócić. Ale się udało. Oboje mieliśmy pracę w swoich zawodach, fajne mieszkanie, poznaliśmy świetnych ludzi, nie zalowalusmy sobie na przyjemności. Po prawie 3 latach w 2008 roku urodziła nam się córeczka. Po 3 miesiącach od jej urodzenia wróciliśmy do Polski. Mąż otworzył firmę, ja dopiero po roku podjęłam pracę, wynajęliśmy mieszkanie. W niecałe 2 lata pomimo wytężonej pracy i ogromnym checiom zmuszeni byliśmy znów wyjechać. Za drugim razem również nie mieliśmy problemu ze znalezieniem pracy. Tak sobie znów żyliśmy na bardzo przyzwoitym poziomie, korzystaliśmy z życia w miarę możliwości. Dziecko w przedszkolu, później zaczęło szkole, w międzyczasie urodziła nam się druga córeczka, a my co? Znów uleglismy romantycznym uniesieniom o Polsce... I wróciliśmy po 3 latach. Tym razem kupilismy mieszkanie w kredycie na 30 lat jak porządni obywatele, mąż odwiesil firmę, wszystkie oszczędności wydaliśmy na urządzenie mieszkania. Mija obecnie półtora roku od drugiego powrotu o co?????? London's calling again.... Firma na skraju bankructwa, mąż pracuje od ponad roku po 15h na dobę, 7 dni w tygodniu, o urlopie nie wspomnę, bo już zapomnieliśmy co to jest... Ja staram się latać budżet dorywczymj pracami, córka w szkole, druga za mała na przedszkole, a na prywatne mnie nie stać , o państwowym żłobku mogę zapomnieć.
    Mąż cały czas od powrotu współpracuje z kolegami z uk i gdyby nie te extra pieniądze zapewne umarlibysmy z głodu.
    Dodam tylko, że mąż jest architektem, ja nauczycielką. Wyksztalceni, z pomyslami, chęcią do pracy , do rozwoju i realizowania się we własnym kraju, ale kraj niestety nam ciągle pidcina skrzydła i nie pozwala się rozwinąć. Wielka szkoda.
    Współpraca męża z kolegami z uk kwitnie, zleceń w pl coraz mniej. Mąż za 2 tyg.jedzie do Londynu na miesiąc i czuję, że jak przypomni sobie tamte klimaty, spakujemy się i znów, po raz 3 tam wyjedziemy... Tym razem nie będzie sentymentów i wylewania łez za ojczyzną. Już niżej upaść nie można!
    Z dwójką dzieci, kredytem cóż innego pozostaje? Czekać aż się zmieni polityka w kraju? nie chce nam się już. Jesteśmy blisko czterdziestki i chcemy sobie "pożyć" jak ludzie.
    Polsko, pozwól żyć...bo fajni obywatele Ci uciekają na dobre!!!
    Ale Polska zaciska usta i wypina się tyłem. Foch.
    Rozpisalam się, ale chciałam się podzielic moja historią.
    Pozdrawiam wszystkich i trzymajcie proszę za nas kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki i bardzo się cieszę, że podzieliłaś się ta historia z nami..:)
      Dylematy emigranta to odwieczny problem i nawet jak się człowiek upewni w swojej decyzji o życiu w UK, to zawsze gdzieś tam w głowie , albo sercu siedzi ten mały chochlik co kiwa przecząco głową..:)

      Usuń
    2. Trzymam kciuki , sami myślimy o powrocie, bylismy 8 lat temu, być może po nowym roku wyjedziemy znów do Londynu

      Usuń
  34. A ja mam pytanie jakie mieliśmy plan po powrocie z uk do Polski? Znaliście rynek gdzie była rejestrowana firma wiedzieliście jakie koszty się mogą z nią wiązać a np nie lepiej by było jak już byliście w uk to tam ją założyć bo jest większa kwota wolna od podatku i tu działać?
    Mieszkanie czemu od razu kredyt to trochę lipa ja kupiłam za gotówkę do remontu się podszkoliłam w tym gdzie taniej co jak zrobić zrobione już jest je i wynajmuję je tu Polsce a mieszkam w Norwegii. zero kredytu na 30 lat.

    OdpowiedzUsuń
  35. Cóż może i ja podzielę się swoimi rozterkami życiowymi...
    Jechać czy zostać?
    Otóż mój przyszły mąż (ślub w następnym roku :D ) dostał pracę w samym Londynie, wysyłał CV przez Internet z Polski, o dziwo udało się, że jest to praca po jego kierunku na studiach... Wylatuje jeszcze w tym miesiącu, ale nie ma nic, oprócz pracy.. Myślę, że mieszkanie znajdzie się, bo jest dużo ofert, ale fakt ceny są kosmiczne... No, ale do rzeczy ... ja obecnie dostałam pracę w Polsce za powiedzmy prawie minimalną, cieszyłam się strasznie, w końcu udało mi się znaleźć pracę jeszcze w trakcie studiów. Tylko teraz zastanawiam się czy nie wyjechać razem z moim facetem.. Podszkoliłabym język tak żebym swobodnie się dogadywała, a potem zrobiłabym kursy w zakresie księgowości ( w Pl pracuje w biurze rachunkowym) Tylko boję się czy sobie poradzimy i czy warto ryzykować pracę w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czy warto ryzykować? Zawsze! Jeżeli Twój chłopak znalazł pracę w swoim zawodzie w Londynie, to tylko się cieszyć, bo to jest dopiero początek. Przecież taka praca w Londynie, to dalsze rozwijanie się, dokształcanie, to nie tylko znalezienie pracy i trzymanie się jednego stołka. Niech jedzie , Ty możesz dołączyć , szlifować sobie język będziesz na miejscu łapiąc się jakiejś dorywczej pracy. Mając taki start nie ma co się zastanawiać, a czy dacie sobie radę? Wszyscy jakoś dają, więc i Wy też..:)

      Usuń
    2. Dzięki wielkie za odpowiedź ;) Umocniłaś mnie tylko w moim przekonaniu. Podjęliśmy wspólnie decyzję, że ten rok do lipca 2016 roku zostanę w Polsce, skończę studia i złapię doświadczenia tu w Polsce, później wylot ;)) (chyba, że nie wytrzymam to rzucę wszystko i polecę ;P

      Usuń
  36. Witam serdecznie mam do was pytanie, ostatnio z małżonką myślimy o wyjeździe do anglii, mamy tam rodzinę. Ja mam 41 lat jestem żołnierzem i mogę odejść na wcześniejszą emeryturę. Tutaj pracuję na dwa etaty po 360 godzin miesięcznie, żona w ochronie za najniższą mamy 12 letniego syna. Córka szwagierki będąca z mężem w anglii zaprasza nas do siebie i obiecuje pomoc w załatwieniu pracy zwłaszcza że znam angielski, Chcemy wyjechać razem w trójkę ale mam obawy i to duże. Podobno zarobić będę mógł od 150 do 350 funtów tygodniowo. Co o tym myślicie jest sens??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artur odpowiedź już padała wielokrotnie, to Wy musicie zdecydować, czy chcecie wyjechać. Na pewno początki nie będą łatwe, bo trzeba swoje miejsce budować od początku.

      Usuń
  37. Ja planuję wyjechać do opieki nad osobami starszymi do Oksfordu. Gwarantują szkolenie płatne również jakbym pracowala i 8 funtów za godzinę. Tylko nie wiem czy sie nadaję do tej pracy. To na początek. Potem chcę pracować jako instruktor fitness. W Polsce po 10 latach po studiach zarabiam 1900 na rękę. Mam kredyt we frankach. Pensja starcza mi na kredyt i czynsz. Dorabiam jako fitness ka ale ledwo wiąże koniec z końcem. Mam tego dosyć. Coś doradzisz? Znasz jakieś osoby które pracowaly z osobami starszymi. To ma być praca w ich domach. Dziękuję i poDrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam wiele osób, które pracują ze starszymi osobami w ich domach. Nie jest to zła praca, czasem trzeba zrobić zakupy, podać herbatę, wysłuchać, coś posprzątać. Wszystko zależy na jakich ludzi się trafi, ale wiele też zależy od nas, bo przecież usmiech działa cuda..;)
      8 funtów to dobra stawka, zwłaszcza na początek. DO tego pewnie dojdą nadgodziny, niedziele itd. Ja bym się nie zastanawiała, szkoda życia marnować na wegetecję, lepiej podjąć wyzwanie i próbowac , próbowac i jeszcze raz próbować, nikt nie zrobi tego za nas! POwodzenia KOchana:)

      Usuń
    2. Cześć, fajny blog :)
      Wybieram się na miesiąc do UK prawdopodobnie w bliskie okolice Londynu lub do samego Londynu, w Polsce mam rodzinną firmę produkującą ekskluzywne schody, często odwiedzają nas klienci aby zobaczyć jak to jest zrobione, przyjechał rodowity Anglik, mieszkaniec Londynu z koleżanką - Polką. Wybraliśmy się na 1 dzień w celu wykonania pomiaru i projektu/rysunku technicznego u klienta. Zauważyłem kilka kwestii: 1. mój angielski to basic english, ewidentnie klient musiał kombinować żebym go zrozumiał - do poprawienia. 2. fantastyczni ludzie, co 5 minut proponował kawę a trzeba przyznać robi pyszną :), po wykonanej pracy podpisaliśmy umowę a klient zaproponował spacer po Londynie, czasu nie było wiele raptem 2-3h więc zwiedziliśmy tylko okolicę. Patrząc na to wszystko z dystansu zamierzam wybrać się w celu poprawienia mojego języka, wyrobienia akcentu oraz znalezieniu osób z którymi będziemy współpracowali w celu pozyskania klienta, stawiam na ludzi i internet, nie na reklamy.

      Moje pytanie jest takie, ile kosztują np. bardzo wysokiej jakości drzwi w UK ? Za schody policzyłem 55 tys zł co okazało się kwotą rażąco niską - koszta logistyki sprawiły iż nie udało się wyjść na 0 i dopłaciłem na szczęście niewiele, jednakże zadowolony klient i produkt wysokiej jakości jest najlepszą reklamą firmy.

      Czy kwota rzędu 15-20 tys GBP jest kwotą dużą/średnią/małą dla ludzi budujących lub kupujących dom o średnim lub wysokim standardzie ? Ciężko to sprawdzić na odległość :) Pozdraiwam

      Usuń
  38. Witam!! Mam 28 lat pracuje w sklepie trochę lepiej niż za najniższą krajową. Mąż ma prawo jazdy CE
    Mamy 6 letnia córeczkę i 3 letniego syna. Mąż teraz uczy się angielskiego i planujemy wyjechać do UK . Mam bardzo dużo wątpliwości . Boję się o córkę czy poradzi sobie w szkole bez języka. Dodam że mamy tam znajomych którzy nam pomogą . Bardzo dużo znajomych ostatnio spotkałam którzy są tam i stwierdzili że jak mąż ma takie prawo jazdy to co my tu w Polsce robimy . JEST MI BARDZO TRUDNO PODJAC DECYZJE !!

    OdpowiedzUsuń
  39. A ja mam pytanie jak się żyje tam singlom? Czy tylko opcja pokoju z dzieloną kuchnia i łazienka wchodzi w grę? Mam taka prace, że potrzebuje pełny metraż i tylko jakaś forma naszej polskiej kawalerki mi odpowiada, taki angielski single flat.Czy takim osobom jak ja opłaca się wyjeżdżać do Londynu? A może Szkocja? Jest w końcu dużo tańsza. Boję się tej bariery językowej, bo ang mam na poziomie A2, więc pewnie nic nie zrozumiem. Niemożność załatwienia czegoś w urzędzie itp jest przerażająca. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Samemu tu ciężko żyć cena kawalerki na wiosce to 450-500 funtów Londyn dwa razy tyle koszty np jedzenia 20-30 na tydzień ale lepszej jakości droższe transport zależy gdzie pracujesz auto 150-250 funtów. Dla par i samotnych matek ok ale faceta samego gorzej rozrywki droższe niż w Polsce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to jest 20-30 funtów na tydzień za jedzenie?
      W Polsce 20-30 złotych to jest na dzień

      Usuń
  41. Ja mogę polecić agencję ab job service. Jest u nich stosunkowo łatwo o pracę, dobrze płacą i z chęcią przyjmują młode osoby bez doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  42. W tej Anglii to musi byc straszna bieda, bo w ostatnich latach sami Anglicy i Szkoci masowo emigruja do Kanady. Mam z takimi stycznosc na codzien. Ja mieszkam w Kanadzie od 25 lat i Kanada to jest wielkie beznadzieje, wiec sobie tylko moge wyobrazic jaka to bieda musi byc w tej Anglii, jezeli takimi tlumami Anglicy leca do Kanady. Moge tez sobie wyobrazic jak to mozna niby przezyc w Anglii pracujac za najnizsza stawke ... byle co jesc i byle gdzie mieszkac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co? W sumie to nie znam ani jedego Szkota, czy Anglika który wyemigrował do Kanady. Znam paru co wyemigrowali do Australii w poszukiwaniu lepszej pogody, ale o Kanadzie w życiu nie słyszałam..:) W tych internetach człowiek się uczy codziennie czegoś nowego>:) Dziękuje za wieści z Kanady....trochę mnie zmarwiłeś , boi myślałam, ze Kanada to piękny kraj, a ty piszesz, że beznadzieja. No cóż mam nadzieję , że kiedyś sie przekonam, bo mam Kanadę w planach ( turystycznie) , a ciebie zapraszam do Wielkiej Brytanii....może biednie, ale pięknie tu u nas..:-D

      Usuń
  43. Hej Mój mąż wyjeżdża 16listopada do Hull do siostry i szwagra ,będzie u nich mieszkać pracę też mu załatwili będzie z nimi pracować razem będą jeździć do fabryki narazie od tego zacznie potem wraca w styczniu i decyzja czy wraca ale myślę że decyzja będzie jedną powrót potem Nas z córeczką sciagnie myślę że 6miesiecy dajemy sobie bo córeczka będzie tęsknić i ja też się boje jak sobie dam radę samą ale musimy to wytrzymać bo tutaj nie ma przyszłości wole tam żyć za najniższą a z czasem myślę że będzie wyższa stawka ☺Pozdrawiam wszystkich co wyjechali i tych co zamierzają wyjechać my ryzykujemy i to wieku 39i 38 lat więc nie mlodziki oby nam się udało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żeby nie dać się wciągnąc w związek na odległość... a jeszcze 6 miesięcy, jeszcze rok, więcej się odłoży, zacznie sie szkoła, skończy się szkoła i nie wiadomo kiedy rodzina przestaje isnieć....Najważniejsze, żeby być razem...powodzenia i na pewno się uda:)

      Usuń
    2. No mam nadzieje ze do rozpadu rodziny nie dojdzie bo o to nam nie chodzi ,chodzi nam o lepsze zycie a czasu troche musze mezowi dac zeby jakies gniazdko nam tam stworzył zebysmy mogli zamieszkac tam oby to był jak najkrotszy czas zobaczymy czas pokaze i zobaczymy jak wroci z ANGLI po tych dwoch miesiacach i co powie czy warto ja sie zdaje na niego.Pozdrawiam.

      Usuń
  44. Witam obecnie pracuje w Polsce na magazynie jako operator wózka widlowego zarobki 2k netto. Zastanawiam się nad wyjazdem do Bristolu gdyż tam już od paru ładnych lat mam rodzinę a dokładnie 3. Zastanawiam się tylko czy 21 po szkole średniej z matura, angielski komunikatywny znajdzie pracę i da rade się samodzielnie utrzymać. Chciałbym wyjechać bo mam zamiar się usamodzielnic nwm wyfrunac z gniazda. PS. Moja dziewczyna 20 lat po liceum tez chciałaby wyjechać. Czekam na odpowiedz i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Witam obecnie pracuje w Polsce na magazynie jako operator wózka widlowego zarobki 2k netto. Zastanawiam się nad wyjazdem do Bristolu gdyż tam już od paru ładnych lat mam rodzinę a dokładnie 3. Zastanawiam się tylko czy 21 po szkole średniej z matura, angielski komunikatywny znajdzie pracę i da rade się samodzielnie utrzymać. Chciałbym wyjechać bo mam zamiar się usamodzielnic nwm wyfrunac z gniazda. PS. Moja dziewczyna 20 lat po liceum tez chciałaby wyjechać. Czekam na odpowiedz i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matura akurat tu nie ma żadnego znaczenia..:) Ważne, żebyś chciał i żebyś nie bał się pracy...a wtedy można wszytko, ja juz się zaczynam powtarzać, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tu pracować , rozwijać się i budować swoją karierę. Pracę znajdziesz na pewno, pewnie nie będzie to praca marzeń, ale możliwości jest wiele, perspektywy są szerokie. Nie ma co czekać na moją odpowiedź, trzeba działać..:)
      Powodzenia:)

      Usuń
    2. Witam ,
      mam 50 lat słabe zdrowie- atopowe zapalenie skóry, angielski do podszlifowania , małżonka bez języka całe życie w spożywce na minimalnej , jedno dziecko , ja w PL miałem dobrze ale wygląda na to że się to kończy , byłem handlowcem , pytanie damy sobie rade ?
      Pozdrawiam
      Wojtek
      PS mamy tam rodzine

      Usuń
  46. Aja mam 41 lat i wyjeżdżam pomimo to, że mam prace za 3000 zł a zona za 2000.Chcę zacząć od poczatku. Co o tym myslicie. Dodam, że jestem nauczycielem a zona prac.socjalnym ale mamy dość wiązania do pierwszego

    OdpowiedzUsuń
  47. Powodzenia jesteśmy w podobnym wieku tylko my żyjemy za 1200zł x2 czyli 2400zł na miesiąc wiec połowę co Wy oboje więc nasz wyjazd jest ze względów ekonomicznych ale jak chcecie zacząć od nowa to spróbujcie ja przy takich zarobkach i pracy jaka macie nie wyjechałabym.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  48. Witam! A ja mam pytanie do autora artykułu. Czy komuś bez fachu w ręku i bez żadnego doświadczenia i znajomości uda się znaleźc prace w ciągu miesiąca? Dodam tylko, że w pl pracowałem, ale bez żadnej umowy. Pracowałem głównie fizycznie i troche jako nauczyciel (jestem mgr matematyki, ale to raczej minus niż plus w pracy w fabrykach, więc bede pisał, że po liceum jestem). Angielski znam dość dobrze, ale nie biegle. Chciałbym wyjechać dla przygody i języka, ale wiadomo, że życie w UK jest drogie i trzeba coś zarabiać. Czy lepiej szukać w dużym mieście typu Londyn, Birmingham? Czy mała mieścina i pracy szukać juz w Polsce (we wiosce brak konkurencji:P). Pozdrawiam, mam nadzieje, ze jeszcze blog nie wymarł :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Blog ma się świetnie..:) Ale czasu ostatnio brak..:)

    Pytania się powtarzają i odpowiedzi sa zawarte w pytaniach wcześniejszych. Ja wiem, że kazyd ma rozterki, każdy ma wątpliwości:) Ludzie nadal przyjeżdżają, dostaja prace i żyją. CO do mieszkania - wiem, że w Londynie cięzko utryzmać się samemu, będąc singlem, ale wiadomo LOndyn się rządzi własnymi prawami. Ale miasta dajej na pólnoc to już inna historia, żyje się spokojnie, łatwiej o pracę. Czy szukać pracy w Polsce czy na miejscu - W KAŻDY SPOSÓB - zacząc sie interesować rynkiem, czytać , czytać o miastach, o rozwijających się lub upadających fabrykach. INTERNET to skarbnica wiedzy. Ostatnie badania wykazaly, że najlepszym miejscem do zycia jest Edynburg - stolica Szkocji - dobre zarobki, tanie mieszkania i bezpieczna okolica:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podbije swoje pytanie :) bo napewno sporo będę miał do czynienia ze służba zdrowia...
      Witam ,
      mam 50 lat słabe zdrowie- atopowe zapalenie skóry, angielski do podszlifowania , małżonka bez języka całe życie w spożywce na minimalnej , jedno dziecko , ja w PL miałem dobrze ale wygląda na to że się to kończy , byłem handlowcem , pytanie damy sobie rade ?
      Pozdrawiam
      Wojtek
      PS mamy tam rodzine

      Usuń
  50. Wojtku, chciałabym bardzo dać ci gotową odpowiedź.
    Musisz sobie zadac pytanie, czy jesteś w stanie wystać przez 8-10 godzin? Czy udźwigniesz bez wysiłku skrzynkę z piwem;)... ? Bo o takiej pracy musisz na początku myśleć, fabryki, magazyny. Podejmując pracę jesteś od razu ubezpieczony. W Szkocji lekarza, badania, lekarstwa masz za darmo. w Anglii za lekarstwa płaci się, ale to sa grosze, żadne wielkie koszta. Czy dasz sobie radę? Na to pytanie musisz sobie sam odpowiedzieć. Zona też powinna dostac prace gdzieś przez agencje na początek, ale angielski musi podszkolić - to znaczy nauczyć się choć podstaw.

    OdpowiedzUsuń
  51. Dzięki , zdaję sobie z tego sprawę i daję sobie i małżonce zimę i wiosnę na przygotowanie formy fizycznej i językowej , z drugiej strony gdzieś z tyłu głowy mam że człowiek przystosowuje sie...ale to było lata świetlne temu teraz wole sie przygotować .....

    OdpowiedzUsuń
  52. z drugiej strony , może jakiś biznes w małym mieście UK , lub praca kierowcy niestety tylko kategoria B ,będę dość dobrze przygotowany finansowo , masz jakies sugestie co do biznesu ? wiem ze to arcy trudne pytanie ...:)

    OdpowiedzUsuń
  53. np jak stoi UK ze zdrową żywnością i zdrowym trybem życia ?

    OdpowiedzUsuń
  54. W UK bardzo łatwo o pracę, jeśli masz uprawnienia na obsługę wózka widłowego.

    OdpowiedzUsuń
  55. Cześć,
    Czy wiecie może jak włączyć 8 letnie dziecko (po 2 klasie w PL ) do edukacji w Anglii?

    Gdzie uczą się dzieci „emigrantów”- nieznające wielce języka angielskiego ( znające jedynie podstawowe zwroty….Yes No, I’m …; I like… itp).
    Muszą gdzieś się najpierw nauczyć języka, aby trafić do szkoły, czy jak to wygląda?

    Kiedy tam są wakacje i jak długo trwają?
    Planujemy z synem dołączyć do męża po zakończeniu roku szkolnego w 2016.
    Znacie/ znaliście takich znajomych, którzy przyjechali z dziećmi wieku początku szkoły podstawowej?

    OdpowiedzUsuń
  56. Dorotko dzieci emigrantów uczą sie tam gdzie wszystkie dzieci..:) Dzieci uzyskają pomoc w szkole, jeżeli nie znają języka, choc będziesz zaskoczona jak szybko sobie poradzą. Na pewno będzie to trochę stresujące, ale brytyjczycy mają niesamowite doświadczenie, codziennie do szkół przychodza dzieci z róznych krajów. Nie mam tu dzieci w wieku szkolnym, ale znam osoby ,które to przechodziły i uwierz mi, że bardziej to stresujące dla rodziców niż dzieci. Dziecko trafi do klasy swojego rocznika, więc nic nie traci.
    Wakacje w Anglii konczą się w pierwszym tygodniu września, a w Szkacji w drugim tygodniu sierpnia. Maż powinien się zorientować w szkołach , która ma lepsza opinię i tam zapisać dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  57. Cześć,
    Dzięjuję Ci za odpowiedź.
    A wakacje zaczynają się tak jak w Polsce tj. pod koniec czerwca?

    OdpowiedzUsuń
  58. Dorota Tonczyk A po jakim okresie mąż Was mogł sprowadzić ,bo moj jest obecnie w Uk miesieć wraca 20 stycznia a potem chce jechac na 6 miesiecy i Nas sprowadzić może krocej zobaczymy .Mam ten sam problem mamy coreczke 6 lat i tez do szkoły bedziemy ja zapisywac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, wakacje trwają krócej - i zaczynają się róznie, w zależności od regionu - przykładowo w środkowej Anglii zaczynają się 23 lipca , a kończą 4 września.

      Usuń
  59. Cześć, sprawę edukacji dziecka sprawdzę na miejscu - załatwię to sama (osobiście) jak będę w odwiedzinach u męża. Jak tylko się czegoś dowiem dam znać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  60. Czekam na wiadomosci i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  61. Witam wszystkich serdecznie...bardzo milo sie czyta wszystkie informacje. Teraz Ja sie wlacze :-) mam na imie Karolina i jestem farmaceutka. Dwa miesiace temu przeszlam bolesnie rozstanie. Nic i nikt Mnie w Pl juz nie trzyma i szykuje sie do przeniesienia do Londynu razem z Moim 18 letnim synem ktore chce sprobowac tam studiowac. Lece z przyjaciolka rowniez. Chce zaczac wszystko od nowa. Mam tam znajomych ale nie kicze na Ich pomoc. Pieniadze na start bedziemy miec. Pytanie Moja to przez jaka firme polska najlepiej szukac tam pracy i jak wynajac 3 pokoje? Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  62. Generalnie teksty polskiej emigracji są pisane po "Polsku". Często brakuje w nich odniesienia do analogicznej sytuacji, która ma miejsce w Polsce.
    Przecież ktoś kto mieszka w UK już kilka lat stracił kontakt z polską rzeczywistością. Dla niego robi się drożej i trudniej na wyspach.
    W tym samym czasie w Polsce sytuacja się nie poprawia. Też jest coraz gorzej... Nie podstawiono dodatkowych lotów dla emigrantów z UK, które w popłochu wracają bo rusza 500+... Recesja jest wszędzie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  63. Witam, przeczytalem zamieszczone tutaj artykuly osob, doswiadczenia z wyjazdow. Stoje przed podobnym dylematem. W kraju nic nic mnie.nie trzyma, jestem.singlem 29 lat, anglista z wyksztalcenia znam niemiecki, studia podyplomowe. Pracowalem w szkole, fizycznie. Obecnie pracuje, nie zarabiam najgorzej, chcialbym sprobowac czegos innego. Czy samemu bedac singlem oplaca sie wyjechac? Dodam.ze chcialbym sprobowac zawsze wrocic moge do.kraju a Uk nie mam nikogo znajomego by cos pomogl zorganizowac. Chcialbym odlozyc troche pieniedzy czy to.mozliwe? Czy lepiej jechac we dwojke?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. daruj sobie, jak przyjedziesz zabierzesz mi prace, wiec zostan w kraju i nie zabieraj mi chleba. Pamiętaj że my Polacy zrobimy wszystko żeby drugi Polak miał jeszcze gorzej. Jak spotkasz polaka to nigdy, przenigdy nie mow ze jestes polak bo bedzie chciał Cie zniszczyć za wszelka cene.... Od polaków na kilometr, to smutne ale tak niestety jest

      Usuń
  64. Warto przeczytać: http://blog.intransfer24.com/aktualnosci/zasilki-na-dzieci-w-eu-gdzie-polak-moze-dostac-najwiecej

    OdpowiedzUsuń
  65. Jestem w Niemczech mam wyższe wykształcenie- ba pracuje tutaj w zawodzie:) I miodu nie ma. Tutaj tez kombinują - byle taniej. Pierwsza umowa na rok, po roku zaszłam w ciąze i przedłużyli umowe ...na pół roku :) Dobrze, ze w ogóle przedłużyli- bo tutaj nie muszą (nie jak w Polsce- do dnia porodu). Kończy się umowa i już Cie nie ma. Tak wygląda praca w amerykanskim koncernie (dziesiatym na swiecieco do wielkości zatrudnienia). Mam 32 lata i to moje pierwsze dziecko, kiedy mam rodzic jeśli wiecznie jestem na dorobku..? Ide na macierzynski i po nim szukam pracy w Polsce bo zarobki podobne, a komfort nieporównywalny (mówić w swoim własnym języku, mieć przyjaciół, znajomych, być wśród swoich)

    OdpowiedzUsuń
  66. Sadzac po liczbie imigrantow przybywajacych do Wielkiej Brytanii, emigracja ciagle sie oplaca, ale co bedzie za kilka lat jesli UK rzeczywiscie opuszcza struktury Unii Europejskiej? Tego chyba na chwile obecna nikt nie wie, lacznie z brytyjskimi parlamentarzystami, ktorzy najglosniej przekonywali do Brexitu ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. Nie warto się poddawać. Moim zdaniem taki wyjazd za granice do pracy to świetne doswidaczenie. Ja byłam w Niemczech, to jednak bliżej więc nawet często odwiedzałam rodziców w Polsce. Odłożyłam trochę kaski i w sumie dobrze wspominam ten okres czasu. Ja byłam z TML Proffesional jeśli ktoś jest zainteresowany :)

    OdpowiedzUsuń
  68. hej mam pytanie,ile wziac na start minimum,i czy warto wyjechac w grudniu ,ja wolalabym zime przeczekac i wyjechac no w mracu bo szkocja mniejsza od uki z praca moze byc gorzej dodatkowo w pl.martwy sezon atam znowu teraz kolorow nie jest
    za wszelkie informacje szczerze dziekuje

    OdpowiedzUsuń