czwartek, 23 kwietnia 2015

Moje potyczki z Facebookiem, czyli jak mi zablokowali profil w 3 sekundy

Dzień jak co dzień, rano szklanka wody z cytryną, śniadanie, kawa i kontakt ze światem, czyli szybki przegląd "fejsbuka", trzeba przecież być na bieżąco:)
Wchodzę na swój profil i nagle zostaje wylogowana, loguję się ponownie i wyświetla mi się informacja, że muszę zweryfikować z nimi swoje dane osobowe, a dokładnie swoje imię i nazwisko. Mogę to zrobić za pomocą dowodu osobistego, paszportu, czy też innego dokumentu ze zdjęciem. Może też być karta kredytowa, rachunek za gaz - ale łaskawcy - pomyślałam i szybko się wylogowałam, bo byłam pewna, że ktoś mi włamał się na konto, albo złapałam jakiegoś wirusa.
Po głębszych poszukiwaniach okazało się, że nie, jaki tam wirus czy haker z dalekiej Afryki? To Facebook sprawdza, losowo wybrane, konta osób, które mają dużą ilość subskrybentów na swoich "funpage". Przynajmniej tak się tłumaczy, bo ja dużej ilość nie mam - 2500 obserwujących , to dużo? Chyba nie, prawda? Nie ukrywałam też się pod jakimś wymyślnym nickiem "Tańcząca z Kangurami", czy coś podobnego. Konto zarejestrowane miałam pod swoim pierwszym i drugim imieniem, więc nie sądzę, żeby to wzbudzało podejrzenia, bo przecież tysiące ludzi ma w dowodzie Hanna Joanna, czy Tomasz Karol.  
Pracownicy Facebooka zapewniają, że zaraz po weryfikacji, która jest robiona ręcznie, dokumenty, też ręcznie są niszczone. Pouczają też, aby zakryć dane bankowe na karcie, czy pesel  w dowodzie.




W dobie photoshopa i elektronicznych podpisów nie szastam swoimi dokumentami na prawo i lewo, tym bardziej takimi gdzie widnieją moje dane i wzór podpisu i nie zamierzam dzielić się nimi z Facebookiem. Bo kim jest FaceBook, żeby wymagać odemnie okazaniem się dokumentu? To jest tylko i wyłącznie portal społecznościowy, taka większa siostra portalu randkowego czy forum podróżniczego. Dlaczego więc na siłę chcą zmusić nas do podawania swoich wszystkich danych osobowych? Dla naszego bezpieczeństwa, czy dla ich zysku? Wiadomo powszechnie, że robią z naszymi danymi co chcą, sprzedają nas na prawo i lewo, a łatwo się domyśleć, że dane osobowe potwierdzone będą więcej warte, niż takie bez gwarancji 100% prawdziwości.

Według mojego myślenia, można zablokować komuś konto, jak zrobił coś złego, złamał regulamin, ja tego nie zrobiłam i zanim zdecydowałam, czy chcę się zweryfikować , czy też nie, moja strona wyglądała tak:


 
  Profil "Sznupkowie w podróży" wyświetla się normalnie, ale nie mam do niego dostępu jako administrator, co jest jeszcze gorsze, bo nasi "Sznupkolubni" przyjaciele zwyczajnie pomyślą, że mi się znudziło prowadzenie strony. To mnie boli najbardziej.


              
                             
Sznupek się zdenerwował i jako zdjęcie weryfikacyjne wysłał zdjęcie kwiatka na łące, administracja podziękowała i kazała czekać na wynik weryfikacji, zastrzegając sobie, że jeżeli dokument ( kwiatek) który wysłałam będzie niewystarczający, to mogą poprosić o dodatkowe dokumenty. Od tamtej pory minęły trzy dni i żadnego kontaktu ze strony FB. Jak na ręczne sprawdzanie, strasznie długo im zajmuje stwierdzenie, że kwiatek na łące nie jest wystarczającym potwierdzeniem mojej tożsamości, nie sądzicie?
W między czasie szperałam trochę w necie i sam FB nie potrafi zająć stanowiska w tej sprawie, raz wysyła przeprosiny, że na skutek błędu wysłał żądanie weryfikacji od użytkowników KLIKNIJ TUTAJ.
Niestety w języku polskim mało znalazłam, jedynie wzmiankę na stronie DOBREPROGRAMY.PL 
oraz na ONECIE.PL  
Dobry artykuł jest też TUTAJ PO ANGIELSKU - sporo ciekawych opinii i komentarzy. Ludzie wypowiadają się , że czekają tygodniami na odblokokowanie konta, mimo, że wymagane dokumenty wysłali od ręki. FaceBook na swojej stronie podaje, że dokumentem może być karta z biblioteki czy rachunek za gaz, w praktyce okazuje się, że te dokumenty są niewystarczalne i domagają się wysłania następnych i następnych, koniecznie ze zdjęciem. W ten sposób są w stanie wyłudzić od nas wiele informacji.    
Z tego co czytała, weryfikacja trafia też na osoby , które nie prowadzą dodatkowych stron , czy grup pod swoim kontem, co tym bardziej poddaje w wątpliwość cel tych, niby, zabezpieczeń.
Założyłam nowe konto i liczę na to , że znów nie padnie na mnie, bo przecież to prawie jak dwa razy wygrać szóstkę w TOTKA.
Czuję się tak, jakby ktoś mnie obrabował, może zbyt dosadnie to ujmuję, ale jak to inaczej określić? Wszystkie moje zdjęcia, pełne cudnych komentarzy moich znajomych, wszystko zostało mi odebrane Zostały mi ukradzione, bo nie wiem gdzie są, nie mam do nich dostępu, dostęp ma złodziej.
Odzyskać moich znajomych nie będzie mi trudno, bo wiem jak się z nimi skontaktować.
Większy problem mam ze stroną "Sznupkowie w podróży", nie mam możliwości skontaktować się z tymi, którzy polubili nas na FaceBooku, mam nadzieję, że większość zajrzy wreszcie na Bloga i przeczyta co się stało, ale wiem też , że wiele osób towarzysz nam tylko na fb.

Jak widzicie, jest już nowa strona "Sznupków w podróży życia" , więc zachęcam do polubienia, staram się przekopiować tam zdjęcia, nadal trwa akcja " ODCHUDZAM SIĘ OD PONIEDZIAŁKU", już są nowe przepisy. Nadal będę pisała o naszej podróży przez życie. o Szkocji, o dalekich podróżach i o bliskich podróżach. To się nie zmieni! Liczymy na Was, że choć trochę się stęskniliście za nami i znajdziecie drogę do nas. Ciężko się odchudzać w pojedynkę, bez waszego wsparcia!



Mam też wielką prośbę do zaprzyjaźnionych blogerów, dajcie znać na swoich "fanpejdżach", że mamy nową stronę. Wiem, że mamy wspólnych znajomych i w ten sposób łatwiej będzie mi do nich dotrzeć. Kochani blogerzy, oddacie mi w ten sposób wielką przysługę! Dajcie też znać innym jak z nami zabawia się FACEBOOK, niech będą czujni, bo przecież każdemu może się to przytrafić. 

Pozdrawiam serdecznie i czekam na Was.... Sznupek też..:)       

    
  

 
   



         

czwartek, 16 kwietnia 2015

Jak się odchudzać i nie zagłodzić rodziny, czyli dekalog grubasa na odwyku

Ktoś, kto nigdy nie musiał się porządnie odchudzać, nie zrozumie jakie to jest ciężkie zadanie. Ktoś powie, a co to za problem, urosła ci dupa zacznij mniej jeść, brzuch wyprzedził cycki, zacznij jeść sałatki zamiast kiełbasy. My, szczupli inaczej, wszystko to wiemy, ale jak tu się zmobilizować i zaprzeć? Zmobilizować do nowego stylu jedzenia można się w miarę łatwo, wystarczy spojrzeć w lusterko po wyjściu spod prysznica. Tak, tak , wiem co mówię, to tylko na filmach kobiety ociekające z wody i piany wyglądają tak ponętnie i zmysłowo, w rzeczywistości obraz przedstawia się zgoła inaczej. No to mobilizację już mamy, teraz pytanie jak tu się zaprzeć? No jakoś trzeba, oby nie o lodówkę..:)


środa, 1 kwietnia 2015

Wszyscy odchudzamy się od poniedziałku, czyli przemyśleń kilka i przepisów dwie garści

Zanim zacznę od siebie, to najpierw zapytam Was - ile razy zaczynaliście się odchudzać od poniedziałku? No proszę, nie chować się za klawiaturą, przyznać się bez bicia, ile razy? Co, nie możecie się doliczyć? No właśnie,  ja też, niestety.



Nie wiem, czy u Was też tak to działa, ale ja najczęściej odchudzałam się od poniedziałku w sobotę wieczorem, jedząc 5 kawałek pizzy i popijając zimnym piwem z soczkiem. Do dziś pamiętam te weekendy wolne od wszelkiego poczucia winy, te dodatkowe porcje lodów, kebab o 2.00 w nocy, czy pół blachy sernika do niedzielnej kawki. Kto by w takiej sytuacji liczył kalorie, kto by się przejmował, skoro na poniedziałek był już misternie ułożony plan w głowie. Będę się odchudzać, będę ćwiczyć, medytować, masować pośladki, zapiszę się na siłownię , kupię sobie buty do biegania, bidon na soczki z buraka i pojemnik na sałatkę z marchewki. Plan był, motywacja wzrastała wraz z kolejną porcją serniczka. Człowiek był tak nabuzowany pozytywną energią i wizją szczupłej sylwetki, że gdyby nie porcja frytek z keczupem i majonezem, to by nie zasnął.

W poniedziałki było różnie. Czasami , człowiek budził się rano i z jakiegoś dziwnego powodu nie pamiętał zajść  z minionego weekendu, normalnie przyszli kosmici i wymazali z pamięci. Czasami pamięć się wyostrzała i nagle przypominało mi się, że w środę są urodziny Zośki, a w piątek Dzień Babci, więc to nie jest dobry czas na odchudzanie, a zresztą nie chcę ranić uczuć Zośki, a Babci tym bardziej, bo jak odmówię kawałka ciasta to się obrażą.


Oczywiście były i poniedziałki pełne sukcesu i zapału, dieta szła jak burza, nowe buty do biegania stały w przedpokoju, produkcja soczków i sałatek szła pełną parą i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie źli ludzie. Tak tak, jak się człowiek odchudza , to nagle pojawiają się źli ludzie, którzy za wszelką cenę chcą zniszczyć naszą silną wolę. A to zły kolega przyniesie czekoladki do pracy i pod nos podstawia, a to zła kobieta za ladą sprzedaje pachnące bułeczki , a to jakiś zły przechodzień na ulicy, objada się olbrzymim hot dogiem. Nawet najlepsza przyjaciółka może się okazać złym człowiekiem, bo specjalnie, nam na złość, organizuje grilla w ogródku i na pewno jest w zmowie z tą kobietą zza lady i przechodniem z hot dogiem! No i jak tu się odchudzać, jak człowiek w strachu i stresie. a jak człowiek w stresie to i jeść się chce, bo jakoś ten stres trzeba sobie uprzyjemnić. Jak się przed nimi bronić? Jak złych ludzi omijać?



 Ale, ale...to już przeszłość, bo teraz odchudzam się razem z Wami i nie straszni, mi źli ludzie i kosmici co czyszczą pamięć. O moim planie na zdrowe życie, bo tak naprawdę to o to chodzi w tym całym odchudzaniu, żeby być zdrowym i szczęśliwym, wiedzą już wszyscy. Wiedzą moje koleżanki w pracy, wie moja fryzjerka na dzielnicy i pani w aptece, a jak one wiedzą, to tak jakby całe miasto wiedziało. Wiedzą też wszyscy na fejsbuku, wiecie i Wy, więc wyjścia innego nie widzę, udać się musi.
Motywacją dla mnie jest też Sznupek, bo to on pierwszy zauważa efekty i pierwszy mnie komplementuje. Mówię Wam jak Sznupek walnie komplement, to człowiek dostaje takiego kopniaka na rozpędzenie, że z cyckami ledwie w zakręt wchodzi.
Oglądamy ostatnio zdjęcia z ogrodu botanicznego i Sznupek zatrzymuję wzrok na jednym , na którym stoję tyłem i stwierdza- Nooo Sznupciaa! Widać efekty gołym okiem, już nie masz takiego wielkiego tyłka - po czym patrzy na mnie, z zadowoleniem w oczach, oczekując podziękowań za wspaniały komplement!
I wcale bym się o ten wielki tyłek nie gniewała, nawet bym mu wybaczyła po miesiącu, a zapomniała po 10 latach, gdyby nie dodał ze śmiechem - O!!! a na tym zdjęciu to nawet nie zasłaniasz drzewa!

piątek, 13 lutego 2015

Spacer po elektrycznych ogrodach i zupy od serca, czyli WALENTYNKI!

No to jak tam nastroje po  Tłustym Czwartku? Motywacja do odchudzania jest? Nam się udało oprzeć tradycji nie zjedliśmy ani jednego pączka, ale skoro ktoś wygląda jak żywa reklama tych słodkości to nie ma wyjścia, opierać się musi. W zamian postanowiliśmy rozpocząć świętowanie Walentynek trochę wcześniej. Zdrowe zupki od serca, spacer po "elektryzujących ogrodach" naszego miasta, wprawił nas w bardzo dobre humory.
Władze naszego miasto postanowiły upiększyć trochę nasz ogród botaniczny, zamiast sprowadzać egzotyczne roślinki, postanowili zaprosić lokalnych artystów do współpracy. Zapraszam Was na spacer po ogrodzie botanicznym po zmroku, a później wpadajcie na zupkę od serca i dla serca.

ELECTRIC GARDENS - GLASGOW 2015

    



















Efekt wizualny wspomagała muzyka wydobywająca się ze starego dworca, tuż pod ogrodami, więc wyobrażacie sobie jaka musiała być akustyka? Wstęp do ogrodów był płatny, 10 funtów od osoby, ale nie żałujemy ani grosika, warto było! No to jak , zgłodnieliście? Zapraszam na trzy zupy od serca, którą wybieracie?

TRZY ZUPY OD SERCA



ZUPA - KREMOWY SZPINAK Z POMIDORAMI I MAKARONEM

Składniki:

4 piersi z kurczaka
1/4 selera (korzeń)
4 marchewki
1 por
200 g szpinaku
2 puszki pomidorów w zalewie ( krojonych)
zielona pietruszka
4 duże ząbki czosnku
80 g serka Philadelphia

2 łyżki mielonej kolendra
1 łyżka mielonego kminu rzymskiego ( kumin)
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka kurkumy
sól/pieprz do smaku

Piersi z kurczaka, seler, marchew i por gotujemy w osolonej wodzie. Kiedy bulion będzie gotowy, wyciągamy warzywa i blendujemy na gładko z dodatkiem dwóch ząbków czosnku, a mięso kroimy w plastry i odstawiamy na bok.
Warzywa dodajemy z powrotem do bulionu, dodajemy pomidory z puszki, przyprawy i gotujemy na małym ogniu.
Szpinak podsmażamy na patelni z dodatkiem posiekanego czosnku, dodajemy serek philadelphia dusimy przez chwilę i dodajemy do zupy.
Jeżeli zupę gotujemy na jeden dzień, to makaron wrzucamy do zupy, będzie smaczniejsza. Jeżeli na dwa, trzy dni to lepiej ugotować oddzielnie. Podajemy z zieloną pietruszką.


ZUPA KREM Z BURAKÓW I KORZENNYCH WARZYW



składniki: 
1 kg buraków
1 por
1 seler
2 ziemniaki
2 marchewki
4 ząbki czosnku
tymianek
majeranek
pieprz
sól
cukier
ocet balsamiczny
zakwas buraczany (dla podkręcenia koloru)
oliwa
śmietana/jogurt

Warzywa obieramy i kroimy w dużą kostkę, dodajemy czosnek i przyprawy, podsmażamy na niewielkiej ilości oliwy przez jakieś 10 minut. Zalewamy wodą i na małym gazie gotujemy , aż warzywa będą miękkie. Ściągamy z ognia i blendujemy na gładko. Stawiamy z powrotem na gaz, dodajemy łyżkę, może dwie octu balsamicznego i odrobinę cukru. Jeżeli kolor jest nijaki (zależy od buraków) to dodajemy odrobinę zakwasu buraczanego z butelki. Podajemy z jogurtem lub śmietaną. 

ZUPA FASOLOWA MEKSYKAŃSKA

     
  

Składniki; (4 osoby)

udziec z indyka
puszka czerwonej fasoli
puszka białej fasoli typu "jaś"
puszka fasoli mieszanej
puszka pomidorów w zalewie
6 ziemniaków
3 marchewki
2 pory
1/2 selera
1 pietruszka
2 liście laurowe
2 ziela angielskie
2 łyżki kolendry mielonej
1 łyżka oregano
1 łyżka kminu rzymskiego (kuminu)
pieprz kajeński
sól
ocet jabłkowy
przecier pomidorowy
zielona pietrucha lub koperek


Na indyku gotujemy bulion z dodatkiem warzyw, następnie mięso i warzywa wyciągamy. Powinniśmy mieć około 2l bulionu, do którego dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki(obrane) , pomidory z puszki, przyprawy i połowę fasoli. Pozostałą fasolę blendujemy z warzywami i dodajemy do zupy na końcu. Doprawiamy odrobiną octu jabłkowego i podkręcamy kolor przecierem pomidorowym. Zupa smakuje obłędnie z dodatkiem śmietany 18%, ja tym razem pominęłam.       
  






poniedziałek, 9 lutego 2015

Co tam kochanie masz na śniadanie? - 30 propozycji na 30 dni - FINAŁ

Dzisiaj ostatni post z serii - "Co tam kochanie masz na śniadanie?" - mam nadzieję, że choć trochę Wam się podobało i choć trochę Wam się przydało:)

Dzień 23


Śniadanie dla tych co zaspali i się spieszą:) tak jak ja dzisiaj. 

Tosty z serkiem Philadelphia i dżemem owocowym, a do tego kubek aromatycznej i pobudzającej do życia kawy.




Dzień 24


Owsianka kakaowa z bananami


składniki:
pół szklanki płatków owsianych
szklanka wody
szczypta soli
2 łyżki kakao
miód
suszone banany

owsiankę mieszamy z wodą, kakao i szczyptą soli. Gotujemy aż nabierze kremowej masa, dosładzamy miodem i przelewamy do talerza lub miseczki. Dodajemy suszone banany i polewamy jeszcze miodem. Smacznego:)





Dzień 25

Dzisiaj śniadanie bardzo późno, praktycznie połączone z małym obiadem, więc trzeba uzupełnić witaminki w organizmie. Uwielbiam szkockiego wędzonego łososia, a w połączeniu z jajkiem dostarcza kolejnego orgazmu kulinarnego.


Kładziemy na talerz garść rukoli, skrapiamy ulubionym sosem winegret, na to kładziemy tosta z pełnoziarnistego pieczywa, plastry ogórka, dwa płaty wędzonego łososia i jajko w koszulce. Smacznego!



Dzień 26
Dzisiaj śniadanie z sercem na dłoni, mam nadzieję, że będzie smakowało. Rukolę uwielbiam, najlepiej taką kupowaną na rynku w słonecznej Toskanii. Wczoraj połączyłam ją z łososiem, a dzisiaj z kozim serem i sosem winegret z czarnej porzeczki - moja miłość na całe życie!

Składniki:

rukola
szpinak świeży
ser kozi ( można zastąpić fetą lub brie)
czerwona cebula
pomidor

dżem z czarnej porzeczki
olej
ocet balsamiczny
majeranek
czosnek
sól
pieprz
woda

Zaczynamy od przygotowania sosu. Do słoika wrzucamy łyżkę dżemu, dodajemy dwie łyżki wody, dwie łyżki oliwy, łyżkę octu balsamicznego, szczyptę majeranku, wyciśnięty ząbek czosnku(mały), sól, pieprz do smaku. Zakręcamy, mieszamy i odstawiamy do lodówki. Składniki na sałatkę układamy według uznania i polewamy sosem 


Dzień 27
Wszyscy wiedzą, że awokado jest zdrowe, ale nie wszyscy je lubią. Może jednak skusicie się na pastę ze szczypiorkiem. Obiecuję, że będzie smacznie i zdrowo:) Chleb słonecznikowy z dużą ilością pasty, a na to plaster domowej szynki i plaster pomidora...mniam!

PASTA AWOKADO ZE SZCZYPIORKIEM

Składniki:
2 awokado
2 garści posiekanego szczypiorku
pół łyżeczki octu jabłkowego
sól / pieprz do smaku

Awokado wyciągamy ze skórki, ugniatamy widelcem, dodajemy ocet jabłkowy, który nada paście pazura i wyostrzy smak awokado. Szczypiorem drobno siekamy, dodajemy do pasty, solimy i pieprzymy do smaku.



Dzień 28
Dzisiaj mam dla Was najsmaczniejszą, moim zdaniem, propozycję na śniadanie. Pomyślałam sobie dzisiaj, co by było gdybym zrobiła metkę łososiową z łososia? Każdy pewnie wie, że prawdziwa metka , taką którą można kupić w sklepie jest z wołowiny i wędzonego boczku, a nazwa jest tylko ze względu na kolor.
Zrobiłam i powiem Wam, zakochałam się kompletnie i po uszy!
Pasta na żytnim chlebie, świeży ogórek i koperek - POEZJA - a do tego szklanka zielonej herbaty.

METKA ŁOSOSIOWA Z ŁOSOSIA

Składniki:
150 g wędzonego łososia
100 g serka Philadelphia
1płaska łyżeczka chrzanu
pieprz
dwie szczypty cukru dla przełamania smaku

Wszystkie składniki dokładnie ze sobą zmiksować blenderem.Gotowe, można zajadać:)



Dzień 29
Dzisiaj propozycja wyjątkowa i dla wielu zapewne nie do przyjęcia, ale co tam, przecież na nowe trzeba się otwierać, prawda?
Jako, że mamy środek zimy i wszystkie warzywa typu pomidorki, ogórki, sałaty nie mają za wiele witamin i co tu dużo gadać, w smaku są też "takie se" , trzeba sięgać po te sezonowe, które mają w sobie całe pokłady witamin, czyli warzywa korzenne, a w szczególności te białe, seler i pietrucha. Pamiętajmy też o banku witamin, czyli mrożonkach i pomidorach w puszcze.
No, ale powróćmy do śniadania. Lato zbliża się wielkimi krokami, więc trzeba przyspieszyć dietowanie, Świat na nasz czeka:)
na Mój ulubiony zapychacz podczas odchudzania, mogę zrobić całą miskę i zajadać cały dzień. Sałatka jest bombą witaminą , a do tego bardzo sycącą i smaczną. Można wykorzystać do obiadu jako surówkę. Można dodać do tortilli z grillowaną piersią kurczaka. Fantastycznie tez smakuje na chrupkim chlebie. Ja lubię też z dodatkiem gotowanego jajka, lub tak jak dzisiaj zamiast masła na kanapkę. Zapraszam i polecam:)

SAŁATKA SELEROWO-MARCHEWKOWA
Składniki:

seler korzenny
marchew
zielona pietrucha(opcjonalnie)

jogurt naturalny
musztarda
oliwa
kurkuma
sól/pieprz do smaku

Seler i marchewkę ścieramy na dużych oczkach, solimy i pieprzymy oraz dodajemy odrobinę oliwy, aby witamina A i D łatwiej przyswoiły się w naszym organizmie, zadbamy w ten sposób też o naszą trzustkę. Dodajemy odrobinę musztardy i odrobinę kurkumy. O walorach zdrowotnych kurkumy już kiedyś pisałam, więc nie zapominajmy codziennie przemycić jej do naszych potraw. Na koniec dodajemy jogurt i posiekaną pietruszkę.
Podajemy na kanapce z domowej roboty szynką "5 smaków" Smacznego:)


Dzień 30
Propozycja 30, więc to już koniec mojego śniadaniowego projektu. Przejdźmy zatem do przepisu, bo normalnie się wzruszyłam...smile emoticon Mam tylko nadzieję, że znaleźliście tutaj swoje poranne inspirację i że choć trochę wam smakowało?

JAJECZNICA PO MEKSYKAŃSKU

składniki:

2 jajka
1 awokado
1 czerwona papryczka chili
garść szczypiorku
łyżka masła
sól do smaku

Papryczkę czyścimy z nasionek i drobno siekamy. To nasionka sprawiają, że chili jest tak ostre, że pali w przełyk, sama papryczka niekoniecznie. Jeżeli nie wiecie jak ostra jest wasza papryczka i ile jej dodać jest na to bardzo prosty sposób - ucinamy nożem sam koniuszek papryki i próbujemy - dojrzała i świeża powinna najpierw uderzyć nas swoją słodkością, a dopiero później powalić swoją ostrością. Podsmażamy na dobrze rozgrzanym maśle, dodajemy awokado pocięte w paski lub kostkę oraz jajka, solimy do smaku i mamy jajecznicę gotową - gorącą jak Meksyk:)



WCZEŚNIEJSZE PROPOZYCJE ZNAJDZIECIE W TYM LINKU - WYSTARCZY KLIKNĄĆ!