poniedziałek, 7 stycznia 2013

Z brudnopisu emigranta, czyli jak nauczyć się szkockiego?

Dawno nie pisałam nic w brudnopisie emigranta, szybko więc zaległości nadrabiam i  biorę się za notatkę o potyczkach językowych.




Przeprowadzając się do Szkocji dawno już pozbyłam się obaw językowych, mimo że, wciąż uczyłam się nowych słówek i powiedzonek, ale tak już chyba zostanie, bo przecież mam do nadrobienia pół życia w języku angielskim. Jednym słowem angielski miałam opanowany na dostateczny z plusem.   Pierwszy dzień, pierwsza wyprawa na pocztę i pełne zaskoczenie. Jak to się stało, ze ledwie udało mi się znaczek pocztowy kupić? No nic , ludzie z wadą wymowy tez muszą pracować przecież. Dzień następny, telefon w sprawie pracy, rozłączyłam się w połowie i poszłam umyć uszy, bo nic kobiety zrozumieć nie mogłam. Pewnego wieczora poszliśmy ze znajomymi do pubu i po godzinie wyszłam prawie z łzami w oczach, nie rozumiałam barmana, nie rozumumiałam przystojniaka, który coś mi tam gadał do ucha, nie widziałam o czym rozmawiają dwie dziewczyny siedzące przy sąsiednim stoliku. Tragedia się stała! W jedną noc zapadłam na amnezje językową i co teraz będzie? Czy to się da jakoś wyleczyć?

niedziela, 6 stycznia 2013

Cuda w kuchni i tercet egzotyczny, czyli czyszczenie lodówki

Czyszczenie lodówki może być niezmiernie twórcze, bo jak człowiek musi, a w szczególności kobieta jak musi, to cuda potrafi działać. Od piątku oficjalnie rozpoczęłam przedwyjazdowe czyszczenie lodówki. Uparłam się, ze choćbyśmy mieli jeść kabanosy z dżemem i fasolką, to do wyjazdu nic nie kupię do jedzenia.

Za dużego pola do popisu nie miałam - kawałek salami w wieku późno emerytalny, dwa pęczki szczypiorku na podtrzymaniu, w zamrażalce jakiś zagubiony, zmarznięty groszek. Na szczęście zawsze mam duży zapas makaronów, przecieru pomidorowego i pomidorów w puszce. Poważnie, tego nigdy u mnie nie zabraknie. Jakby w Szkocji nastała klęska żywiołowa, czyli napadałoby śniegu po kolana i temperatura spadłaby do -15C, to zawsze jakoś na pomidorówce przeżyjemy, prawda?

Nie miałam w planie tego wrzucać na bloga, bo czym tu się chwalić, ale tak mi zapachniało z patelni, że   zaczęłam podejrzewać, iż jestem świadkiem narodzin pierwszego cudu w tym Nowym Roku. Salami w wieku emerytalnym, szczypiorek na podtrzymaniu i zziębnięty groszek stworzyły tercet egzotyczny, az się chciało krzyczeć - Mamaaa Miaaa!!!

Polecam - proste, szybkie i niesamowicie smaczne:)

Salami z groszkiem i szczypiorkiem w sosie pomidorowym



czwartek, 3 stycznia 2013

Podróże kulinarne, czyli pieczarkowe curry z kurczakiem na ostro

Dawno nie zabierałam Was w podróże kulinarne. Dzisiaj znów wybieramy się do Indii, ale nie martwcie się, nie musimy wydawać fortuny na bilet lotnicze, pakować plecaka,czy brać miesięcznego urlopu, zabieram Was tylko na drugą stronę naszej ulicy do hindusa na pieczarki w curry, albo na pieczarki w chili masala. Nigdy nie mogę się zdecydować, które są smaczniejsze. Brytyjskie pieczarki i indyjskie curry - niebo w gebie, rozkosz w sercu:)

Przy okazji chciałam polecić Wam bloga Dorotki i Mańka, którzy aktualnie podróżują po Indiach wraz ze swoimi dziećmi. Nie jest to ich pierwsza podróż do Azji, ale poprzednim razem podróżowali tylko we trójkę. Tak im się spodobało, ze postanowili powiększyć rodzinę i wyruszyć w dalszą podróż. Obiecuję Wam, że nie raz będziecie płakać ze śmiechu, a czasem tez ze wzruszenia. Do tego blog okraszony ciekawymi zdjęciami i filmami. - Kliku Kliku


Jak już się naoglądacie i naczytacie o Indiach, to może skusicie się na talerz curry mojego autorstwa?



środa, 2 stycznia 2013

Erotycznie i kulinarnie! Czyli o cyckach, czołgach i pieczonych pousinach, a na deser ciasto od Anety

Od pewnego czasu zerkam na blogowe statystyki z pewnym takim, jakby to nazwać?Zadziwieniem może? Jak tak sobie pomyślę, to na blogu zazwyczaj jest bardzo kulinarnie, czasami jest turystycznie, czasami śmiesznie, moze nudno tez czasami, a może nie? Ale erotycznie? Nie pomyślałabym?




To moze wy mi powiecie, czy ja faktycznie tak często o cyckach piszę? Bo statystyki mówią, że tak.  Sami popatrzcie  po jakich frazach wyszukiwanych w googlach czytelnicy trafiają do naszego bloga:

- cycki Sabriny
- 50 odcieni Greya
- gra wstępna
- cycki opadają
- zapiekanka z pora
- cycki wiszą
- wielkie cycki
- krowie cycki
- cycki po 30- tce
- śledzie na ostro
- piersi na ostro
- cycki  w wannie
- zapiekanka z tuńczyka
- długi jak lufa od czołgu
- mężczyźni grają


Normalnie ręce i cycki opadają! Wychodzi na to, że statystyczny Polak zainteresowany jest cyckami  Sabriny, mlekiem od krowy i śledziami na ostro. Statystyczna Polka lubi zapiekanki z pora, odcienie szarości i grę wstępną w czołgu:) Czyli tylko seks i jedzenie nam w głowach:)






Teraz Kochani ręce w góre, kto z was googlował "cycki Sabriny" a trafił do nas? No nie wstydzić się:)   


wtorek, 1 stycznia 2013

Noworoczne postanowienia i wąż w kieszeni, czyli Nowy Lepszy Rok!

Dzień dobry! Jak miło Was zobaczyć w Nowym Lepszym Roku! Jeszcze raz życzymy Wam wszystkiego co najlepsze! Mawiają, że rok 2013 to rok węża, mam tylko nadzieję, że nie tego węża co siedzi w kieszeni?