Dzisiaj to już listonosz przegiął po całości. Przeszedł o 7.00 rano. O 7.00 rano to ja sobie poprawiam poduszkę i delikatnie Sznupka szturcham łokciem, zeby się trochę posunął i kołdrę oddał. O 7.00 rano to ja sobie mogę śnić o podróżach dalekich, a nie przyjmować listonosza zbłąkanego. I mam następne awizo do kolekcji, pięknie się dzień zaczął.
No nic ludzie mają większe problemy, dwa awiza na koncie to nie taka straszna kara przecież. Sznupek wyszykował się do pracy, a ja do naszych przyjaciół ze świątecznymi życzeniami i po instrukcję do kota. Bo my mamy takich cudnych przyjaciół, co to w prezencie nam koty zostawiają, a sami jadą sobie na wakacje. Dobrzy ci nasi przyjaciele, wszystkim się z nami dzielą, nawet kotem. Szkoda tylko, że nas na te wakacje zabrac nie chcą.
Dzisiaj ktos tam "u góry" zajęty chyba przygotowaniami do Świąt, zapomniał odsłonić zasłonki. Wyobrażacie sobie, ze dzisiaj w ogóle się nie rozjaśniło? Do 9.00 rano było kompletnie ciemno, od 9.00 do 15.00 było ciemnawo, nie szaro czy buro, tylko ciemnawo, a po 15.00 znów zapadły ciemności. Do tego wiało i lało niemiłosiernie. Zresztą jest 21.00 i dalej leje i wieje. Paskudna pogoda, jeden z tych dni, kiedy ciężko żyć w Szkocji. Cały plan o zakupach na świątecznym kiermaszu poszedł w zapomnienie.Nie wiem czy znajde jeszcze czas, żeby sie tam z aparatem wybrać.
No ale dzień nie do końca stracony, bo spotkałam Małego Elfa, który ochoczo obdarzał nas słodkimi uśmiechami i cierpliwie pozował do zdjęć. Mama i tata małego Elfa ugościli dobrym ciastem i mocną kawą. Do nich listonosz tez pukał dwa razy:)
Popołudnie zleciało szybko, instrukcje do kota otrzymałam i od niedzieli będę opiekunką czarnego klopsa o imieniu "kot":)
Zgadnijcie co znalazłam w skrzynce po powrocie do domu? Tak, tak! Następne awizo! Jak myślicie, na którą mam sobie nastawić jutro budzik, zeby wyprzedzić listonosza?
czwartek, 20 grudnia 2012
środa, 19 grudnia 2012
Zeznania pewnego "holika", czyli Świątecznej gorączki ciąg dalszy:)
Dzień Dobry, nazywam się Sznupcia Sznupcińska i jestem świętoholiczką. Tak mogłabym się przywitać na spotkaniu Anonimowych Świętoholików, gdyby istniały. Ale nie istnieją i wygląda na to, że jestem jedynym egzemplarzem. Znalazłam definicje dietoholika, zakupoholika, alkoholika i innych "holików", ale uzależnienia od Świąt Bożego Narodzenia nie kwalifikuję się jako choroby, bardziej chyba jako niegroźne dziwactwo. Ale ja zaczynam się poważnie martwić o swoje psychiczne zdrowie, no dobra nie o swoje się martwię, a bardziej o Sznupka zdrowie, bo widzę ze ilość świątecznych gadżetów w domu zaczyna go przytłaczać, a ja ledwie powstrzmałam siebie przed kolejnymi zakupami. To znaczy deszcz mnie powstrzymał, wiec zostałam w domu i postanowiłam trochę popisać na blogu o swoim nałogu. Na blogu o nałogu, ależ mi się zrymowało! Wyszło na to, że piszę bloga, żeby się pozbyć nałoga:)
wtorek, 18 grudnia 2012
Świąteczna gorączka, polowanie na listonosza, kotlety w Chiang Mai i zamach na konduktora
Tyle mam Wam do napisania, tyle chciałabym opowiedzieć, a tu czasu brak. Wyobrażacie sobie, ze nawet odwołałam Dzień Lenia. Sama nie wierzę! A zapowiadał się normalny poniedziałkowy poranek, kiedy to usłyszałam szuranie przy drzwiach, ktos na siłę próbował mi coś wcisnąć do skrzynki na listy. Hmmm? - pomyślałam - listonosz przecież juz był- obudził wkurzonego Sznupka łomotaniem do drzwi bladym świtem, gdzieś przed 9.00 rano. Do was też listonosze przychodzą o takich nieludzkich porach?
- Sznupcia zamawiałaś coś jeszcze?
- Jaaaa?
- Masz trzy przesyłki.
- A duże te paczki są- zapytałam, bo mnie się oka nie chciało otwierać
- Małe!
- Aaaa to pewnie tasiemki, poduszki i obrusy, albo koszulka dla D.
- A dużej paczki nie ma?
- A to maja być jeszcze duze.
- Tak, razem 13 przesyłek:)
- To ja już lepiej pójdę do pracy zarabiać na wypłatę dla listonosza.
- No to pa!
Skoro listonosz był już bladym świtem , to kto teraz? Podchodzę cicho do drzwi , zerkam przez wizjer i kurna nić nie widzę, a słyszę, ze mi ktos do skrzynki coś wciska. No to włos poprawiłam, cycki wypięłam i otwieram drzwi z impetem, żeby dorwać sprawce zamieszania. I co widzę? Listonosz w pól zgięty, sapie i wpycha cos w moje drzwi, ale się zassał w połowie.
- Sznupcia zamawiałaś coś jeszcze?
- Jaaaa?
- Masz trzy przesyłki.
- A duże te paczki są- zapytałam, bo mnie się oka nie chciało otwierać
- Małe!
- Aaaa to pewnie tasiemki, poduszki i obrusy, albo koszulka dla D.
- A dużej paczki nie ma?
- A to maja być jeszcze duze.
- Tak, razem 13 przesyłek:)
- To ja już lepiej pójdę do pracy zarabiać na wypłatę dla listonosza.
- No to pa!
Skoro listonosz był już bladym świtem , to kto teraz? Podchodzę cicho do drzwi , zerkam przez wizjer i kurna nić nie widzę, a słyszę, ze mi ktos do skrzynki coś wciska. No to włos poprawiłam, cycki wypięłam i otwieram drzwi z impetem, żeby dorwać sprawce zamieszania. I co widzę? Listonosz w pól zgięty, sapie i wpycha cos w moje drzwi, ale się zassał w połowie.
środa, 12 grudnia 2012
Trzech strasznych zgredów i ciasto szkockiej babuni
Czy kiedyś wam opowiadałam o trzech Strasznych Zgredach, które mieszkają z nami prawie cztery lata? Nie opowiadałam? W sumie nie było okazji, bo to historia typowo grudniowa, taka którą będziemy wspominać co roku przy okazji wyciągania dekoracji choinkowych.
wtorek, 11 grudnia 2012
Pieczenie chleba to nie taka bułka z masłem jak marchewka z groszkiem
Wyobraźcie sobie, że u nas nastały prawdziwe mrozy, na termometrach -6C, normalnie strach na ulice wychodzić. Niestety nie ma śniegu, wszędzie jest szaro i buro, nawet świąteczne dekoracje giną gdzieś w tej szkockiej szarości. Wybiorę się jutro albo pojutrze na kiermasz świąteczny, to może poczuje trochę klimatu grudniowej gorączki. Chciałam dzisiaj wybrać się na ten kiermasz ze Sznupkiem, ale czary jakieś nastały i chłopa mi niedobre Elfy do komputera przywiązały. No mówię wam, nie licząc przerwy na siku i papierosa, nie rusza się sprzed monitora. Podobno, jakieś ważne rozgrywki mają i dużo muszą trenować, na wojnę klanów się szykują . Ja tam złośliwa nie jestem i wcale się nie denerwuje, ale cos mi się wydaje, ze po Świętach to trzeba będzie pasa zacisnąć i nie wiem czy wystarczy pieniążków, żeby za internet zapłacić i jak nic przyjdą i kabelek odłączą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)