Czy wiecie, że największymi obżartuchami na świecie są Wietnamczycy? Dorosły osobnik posila sie średnio co dwie godziny, tyle Wietnamczycy są w stanie wytrzymać bez zupy Pho lub miski ryżu. Zaobserwowałam taką scenkę lecąc z Bangkoku do Hanoi. Wietnamczycy wpadają do samolotu, zapinają pasy i nerwowo się rozglądają, wypatrują czegoś namiętnie. Samolot startuję, jeszcze dobrze nie wzniósł się na wysokość chmur , a już widzę biegnące stewardesy z zupkami błyskawicznymi w styropianowych miseczkach, kaźdy pasażer niecierpliwie wymachuje banknotem i zakupuje po jednej miseczce, zaczynają szeleścić folią i znów czegoś wypatrują. Widzę jak z drugiego końca biegnie zastęp podniebnych kelnerek z czajnikami w których bulgocze gorąca woda i sprawnie kazdemu Wietnamczykowi tą gorącą wodę w tę miseczkę - sruuu- para buchhh - pałeczki klekoczą -zjadacze mlaskają - nastał błogostan - Wietnamczycy jedzą! Po dwóch godzinach lotu, szczęśliwie lądujemy w Hanoi i co widzę? Moi współpasażerowie biegiem opuszczają lotnisko i dopadają obwoźnych sprzedawców zupki Pho. Magiczne dwie godziny dawno minęły, czas coś zjeść przecież. A co robią Wietnamczycy miedzy jednym a drugim posiłkiem? Rozmawiają o jedzeniu i gotują. Gotują dla siebie i dla gości niezapowiedzianych, bo przecież ktoś może wpaść z wizytą i pewnie będzie głodny, a może babcie będzie głowa bolała, a wiadomo że na ból głowy to zupa wołowa najlepsza. Szef kuchni Luke Nguyen w swoim programie opowiadał, że w Wietnamie wszystko sprowadza się do miski ryżu, nawet stosunki damsko - męskie.
- Dbać aby miska ryżu była pełna - zaspokajać potrzeby żony
- Zaglądać do miski sąsiada - zdradzać żonę
- Nie zostawiaj głodnego z pełną miską ryżu - nigdy nie ufaj kobiecie
- Zasadzić ryż, kiedy pole gotowe - robić dzidziusia