Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Londyn. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2014

"Sznupkowie na wakacjach" - część 3 - Przystanek Londyn!

Byliśmy tak zajęci wylizywaniem talerzy, że nie zauważyliśmy jak ładnie było w naszym pubie, a raczej historycznym dworku.




Aż trudno uwierzyć, ze hotel jest usytuowany parę kilometrów od lotniska i ludzie zazwyczaj zatrzymują się tutaj na jedną noc, w drodze na lotnisko, na poranny lot. Po śniadaniu postanowiliśmy się przespacerować po parku, który należy do hotelu. Sznupek zmęczony wczorajszą podróżą, przystąpił do ataku, który chyba obmyślał podczas śniadania.
  • Oooo Sznupcia, patrz kaczuszki! Lubisz kaczuszki, prawda?
  • Oooo patrz Sznupcia! Wiewiórki!
  • Oooo patrz Sznupcia! Grzybek
  • Ślicznie tu prawda?
  • Prawda, prawda Sznupku
  • I jaki ogromny ten park i jaka cisza! Cały dzień można tak spacerować
  • Sznupek!?
  • Takkk...?
  • Nie urabiaj mnie, już ja cię znam
  • Ale o co ci chodzi?
  • Już ja swoje wiem, widzę na wylot, co ci w głowie świta
  • Ojej! A musimy do tego Londynu jechać?
  • No wiedziałam, wiedziałam!
  • No przecież pojedziemy, jak chcesz to pojedziemy. Tak tylko, próbowałem szczęścia.


poniedziałek, 30 grudnia 2013

"Sznupkowie na wakacjach" - część druga - Podróż pierwsza klasa!

Zazwyczaj po planowaniu następuje pakowanie, ale pominę ten etap w naszym wakacyjnym tasiemcu, bo po co znów mam się stresować. Zresztą chyba każda matka/żona/kochanka wie, jak pakuje się mężczyzna.

  • Spakowałaś mi zieloną koszulkę?
  • Bierzemy maski i rurki?
  • A czy ja mam w ogóle jakieś kąpielówki?
  • Spakowałaś apteczkę?
  • Zrób mi miejsce na ładowarki i kabelki
  • Gdzie chcesz schować aparat?
  • A gdzie chcesz zapakować laptopa?
  • Nie dźwigaj, zaraz Ci dopnę tą walizkę 
  • No mówiłem! Nie dźwigaj
  • No i zobacz jak nam szybko poszło pakowanie!
Faktycznie, pakowanie poszło nam bardzo szybko i sprawnie. Pozostało nam tylko wypić kawę i cieszyć się nadchodzącą podróżą do Londynu. A podróż nie byle jaka, bo szybkim pociągiem pierwszej klasy. Tak, tak udało mi się upolować promocje na bilety pierwszej klasy, więc będziemy podróżować na bogato. Nawet nam kanapek nie robię, bo wyżywienie mamy w cenie biletu. Na pokładzie dostaniemy przepyszny lunch. Sznupek najbardziej zadowolony był z faktu, że nic nie rozłączy go z internetowym światem. Pociąg zajechał punktualnie i ruszyliśmy w poszukiwaniu naszego wagonu. Według mojego rozumowania to wagony pierwszej klasy powinny być z przodu, ale to tylko moje rozumowanie....

  • Sznupciu jaki mamy numer wagonu?
  • J
  • J?
  • No to tu jest A
Przy wagonie G dostałam takiej zadyszki, że wreszcie przestałam komentować fakt, w jaki sposób traktowani są posiadacze biletów pierwszej klasy. Ci z drugiej klasy dawno już wygodnie siedzą w ciepłych wagonach, a my wciąż biegniemy z walizami i plecaczkami. Sapiąc i dysząc wreszcie dotarliśmy do naszego wagonu. Noooo....lampeczki są, stoliczki są, siedzenia z zagłówkami, wykładzina na podłodze. Sznupek od razu wyciągną laptopa, ładowarki, dwa telefony, jeden aparat i z pięć dodatkowych kabli i podłączył się do gniazdka z prądem. Serio! czasami mam wrażenie, że związałam się  z robotem o kiepskim oprogramowaniu.



piątek, 6 grudnia 2013

"Sznupkowie na wakacjach" - cześć pierwsza - planowanie!

Słowo "planowanie" powinno być na zawsze wykreślone z mojego słownika. Po raz kolejny przekonałam się, że marzyć nie znaczy planować, a ja zawsze mylę te pojęcia, bo moje marzenia zazwyczaj się spełniają, a plany zawsze legną w gruzach. Nauczka na przyszłość? Muszę więcej marzyć, mniej planować. Łatwe, prawda?



Zaplanowałam nasz wyjazd do Azji, kupiłam nam nawet bilety, no dobra, kupiliśmy nam bilety na samolot. No ale, nie czepiajmy się szczegółów, to przecież takie przyziemne sprawy. Wydawało się, że Sznupek pogodził się z losem przymusowego podróżnika i była nadzieja, że nawet mu się takie wakacjowanie z plecakiem przed siebie spodoba. Nadzieja umarła w momencie jak przedstawiłam plan naszej podróży...

  • jak to będziemy spać na rzece w chatce z bambusa?
  • jak to będziemy spać  w pociągu ?
  • nie wejdę do jakiejś brudnej rzeki
  • nie będę ciągle jadł na ulicy
  • a jak nas okradną?
  • a jak nas oszukają?
  • otrują?
No i tak od słowa do słowa, postanowiliśmy spotkać się w pół drogi, poszukać takich wakacji, gdzie nadal będzie egzotycznie dla Sznupci i w miarę wygodnie dla Sznupka. Na szczęście za małą opłatą administracyjną mogliśmy zrezygnować z biletów lotniczych. Polowanie na wakacje zaczęły się od nowa. Padło na Kubę, jeden hotel, pełne wyżywienie, nieograniczony dostęp do baru. Radość Sznupka bezcenna, za resztę, wiadomo, zapłaci się pewną kartą kredytową. Radość nie na długo, bo okazało się, że w grudniu Kuba potrafi być kapryśna pogodowo, zwłaszcza zachodnia część Kuby. Czyli Kuba skreślona z list, a ja postanowiłam poczekać na tzw "last minute" i zarezerwować coś w najlepszej cenie. Poinformowałam Sznupka, że będzie to Meksyk, Jamajka lub Dominikana. Po tygodniu pokazały się bardzo dobre oferty do Kenii.

  • Sznupek jedziemy na safari!!
  • Sznupcia, ale obiecałaś!
  • Nie bój się pod gołym niebem spać nie będziesz
  • A będzie hotel "all inclusive"?
  • Będzie
  • No to jedziemy
Już oczami wyobraźni widziałam nas, niczym Stas i Nel, wypatrujących lwa w cieniu baobabu. Nawet zamówiłam sobie tunikę z napisem WORLD SAFARI - AFRICA. Po dwóch dniach się rozmyśliłam, cena hotelu może była dobra, ale ceny dobrego safari niestety przewyższały nasz budżet. Po trzech dniach przyszła przesyłka z tuniką. Ja to zawsze się muszę pospieszyć! I gdzie ja to teraz założe?
Kolejne dni mijały, a ja ciągle nie wiedziałam gdzie jedziemy, Sznupek co raz bardziej się stresował, że perspektywa pływania w basenie z drinkiem w ręku przejdzie mu koło nosa.



Mnie dopadło ogólne zniechęcenie, pomysł z wyjazdem wydał się średnio roztropny i raczej nieciekawy. Właśnie zaczyna się najpiękniejszy czas w roku, a ja zamiast umawiać się na świąteczne lunche, stroić dom i wypisywać kartki, będę gdzieś w ciepłych krajach leżeć pod palmą. Ominie mnie cała świąteczna magia.



I tu moi Kochani , jak za dotknięciem magicznej różdżki, pojawiła się promocja - bilety na pociąg pierwszej klasy do Londynu za przysłowiowe grosze. Nie zastanawiałam się nawet dwóch minut. Mamy czas, pojedziemy do Londynu zobaczyć słynne świąteczne kiermasze! Tam tez są lotniska, poszukamy jakiś wylotów z Londynu. A więc plan już pomału się krystalizuje, wakacje zaczynamy od wizyty w Londynie! Może tym razem Elka zaprosi nas na herbatkę?

             

Codziennie przeglądam setki stron w poszukiwaniu ofert. Jakoś nic mnie nie przekonuje, a jak mnie przekonuje, to cena odstrasza i cały czas w głowie Kuba siedzi, a może jednak? Może pogoda dopisze?
Czekam do ostatniej chwili, sprawdzam pogodę na wschodnim wybrzeżu, gdzie z reguły jest zawsze cieplej i wychodzi na to, że początek grudnia będzie upalny! Nie zastanawiam się dalej - karta w dłoń i rezerwuje pakiet w trzy minuty. Sznupek wreszcie może odsapnąć, będzie miał to co chciał, czyli błogie lenistwo ze Sznupcią w tle. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym się trochę ze Sznupkiem nie podroczyła......



  • Sznupciu, a wieczorami to będziemy mogli sobie pograć w jakiegoś bilarda na przykład?
  • Wieczorami to będziemy mieli zajęcia w grupach
  • jakie zajęcia w grupach?
  • no w takich resortach cały dzień są jakieś zajęcia w grupach 
  • jakie? 
  • no, rano gimnastyka w basenie, strzelanie z łuku, wieczorem lekcja salsy
  • Coooooo????!!!!
  • No przecież ci mówiłam, to takie sanatorium na wesoło
  • Ale weź nie gadaj! Na pewno nie jest obowiązkowe!
  • No jak to nie? Jak tylko przyjedziemy to nas na listę wciągną
  • Nie wierzę Ci
  • No co ty, Dirty Dancing nie oglądałeś? Lekcje tańca obowiązkowe
  • To  ja SIĘ będę w pokoju chował, a ty będziesz mi drinki donosić
  • Nic Ci donosić nie będę, tańczyć się wreszcie nauczysz


Do wyjazdu został jeden dzień. Jutro będziemy już chłonąć świąteczną atmosferę w Londynie, a w poniedziałek lecimy na Kubę na dwa tygodnie. Już nie mogę się doczekać tego zimowego magicznego Londynu i gorącej jak wulkan Kuby. Pozostało tylko się spakować......


  • Sznupek chcesz tą koszule w kratkę z kołnierzykiem, czy czarną?
  • A po co mi tam koszula z kołnierzykiem?
  • NO jak to po co? Na tańce.......
  • Sznupciaaaaa!!!!
  • No co? Sam chciałeś jechać do resortu, w klapkach po marmurach biegać nie będziesz
Druga cześć serii - "Sznupkowie na wakacjach" już wkrótce.....ZAPRASZAMY I POZDRAWIAMY:)  
                 

piątek, 18 stycznia 2013

Mamma Mia! Cóż to była za noc!

Podróżować, podróżować i nic w życiu nie żałować - takie moje motto od wielu lat, tak staram się żyć.

Z każdej podróży przywożę zdjęcia, pamiątki, stare bilety, kolorową serwetkę z knajpy, muszelkę z plaży, czy kamień z jeziora. Jednak najważniejsze są wspomnienia, wspomnienia w mojej głowie, dokładnie posegregowane chronologicznie i poukładane alfabetycznie. Wspomnienia dobieram starannie, zapamiętuje te najlepsze, najbliższe sercu i  najcenniejsze. Później wystarczy tylko, że przymknę oczy i ....

Wspominam Rzym i widzę zaparkowany skuter, zielone okiennice , obrus w czerwoną  kratkę, nierówny chodnik, ulice pełne życia i spokojne place z fontannami, smakuje lody i zimna kawę, czuję zapach oregano i gotowanego makaronu, łapię promienie słońca, spoglądam na obraz namalowany przez Caravaggio, na kobietę co karmi gołębie.Tak pamiętam Rzym.

Wspominam Paryż i widzę Sekwanę skąpana w słońcu, słyszę jak ktoś gra na saksofonie, ktoś całuje się na moście, ktoś maluje obraz, ktoś sprzedaje stare płyty. Spaceruje pomału ulicami, które pachną świeżymi bagietkami i drogimi perfumami, widzę kolejną kamienice, która kryje magiczne ogrody za żelazną bramą, kręci mi się w głowie od czerwonego wina. Tak pamiętam Paryż.

Zastanawiałam się jak zapamiętam Londyn, czy zdołam dostrzec choć odrobinę magii? Londyn jest tak multikulturalny, że gdzieś zatracił swoją tożsamość. Centrum miasta zdominowały bary sushi, sieciowe coffee shopy i włoskie knajpy. Włoska knajpa jedna za drugą z charakterystycznymi małymi stolikami i krzesełkami wiklinowymi. Pięknie to wygląda w Rzymie, ale Londyn to nie Rzym, Londyn to nie Tokio, Londyn to nie Jamajka. Jak odnaleźć Londyn w Londynie?


środa, 16 stycznia 2013

Z wizytą u Królowej Elki, czyli co słychać w wielkim świecie?

Po pierwsze, wszyscy w tym Londynie pala papierosy, jak wyszliśmy z dworca kolejowego to prawie upadłam, tyle dymu dookoła. Na początku pomyślałam, że to ta słynna londyńska mgła, ale gdzie tam! Zimno, deszcz siąpi, wiatr zawiewa, ciemno dookoła, a palacze skupiają się przy tych metalowych kubłach, niczym na zebraniu kółka różańcowego, się zaciągają z rozkoszą. Jeden za drugim, jeden za drugim jak w transie jakimś, bo przecież w pociągu nie palili pięć godzin, trzeba to nadrobić. Stoją, kulą się z zimna i uśmiechają błogo - ychh...aaachhh...fuuuuu. Kobiety, mężczyźni, Biali, Żółci, Czerwoni, a pośród nich ten największy z palaczy - Sznupek! Tak się zaciąga, że aż mu  się wytrzeszcz oczu robi, aż mu nogawki od spodni falują, ściska tego papierosa jakby mu kto miał go zaraz wyrwać i podeptać.



- Sznupek no chodź  już, bo siku mi się chce!
- no już Sznupciu jeszcze jeden mach i idziemy
- minute temu tez mówiłeś, ze to ostatni mach!

I tu korzystając z okazji, pochwalę się, że już nie należę do tego kółka zdesperowanych palaczy od roku i pięciu miesięcy.;-D


No dobra, pomarudziłam sobie na wstępie, to teraz czas przejść do szczegółów. Wizyta w Londynie miała dla mnie taki trochę sentymentalny wydźwięk, miło było zobaczyć znajome miejsca, dworzec autobusowy, na którym rozpoczęłam swoją emigracyjną podróż 10 lat temu. Dworzec nic a nic się nie zmienił, nadal wygląda jak stary, komunistyczny budynek po pożarze i nadal trzeba uważać na gołębie, żeby nie narobiły na głowę. Sznupek tez mieszkał jakiś czas w stolicy, więc z poruszaniem się nie było problemu. Zresztą metro londyńskie jest tak świetnie oznakowane, ze nawet mapy nie są potrzebne, żeby trafić w wybrane miejsca. My w planie mieliśmy wizytę u Elki i szaleństwa na West Endzie.

- Sznupek, no patrz! Zamknięte!
- Mówiłeś, ze nas zapraszała na tą herbatę
- Może pokrzyczymy, to nas usłyszy?
- Elkaaaa! Elaaaaa!
- O patrz światło się zapaliło i firanka poruszyła w oknie po lewej
- No i co? I nic, wystawiła nas, a to ci Elka!
- Oj Sznupciu, może zapomniała, ma już swoje lata
- No to niech żałuje, nie dostanie Michałków!
- Chodźmy się gdzieś napić herbaty




wtorek, 15 stycznia 2013

Bo jak zacząć urlop to najlepiej z przytupem

Każda podróż jakoś musi się zacząć, lepiej lub gorzej, ale jakiś początek musi być. Nasza zaczęła się z dreszczykiem emocji i podwójnym przytupem w momencie jak tylko wsiedliśmy do taksówki:

- na dworzec poprosimy
- a skąd ten piękny akcent?
- z pięknego kraju nas Wisłą Proszę Pana, z Polski

I tu kierowca nabrał głęboko powietrza i zawył - Polszka biało cerwoni, do bojuuuuu Polszkaaaa! Znacie ta piosenkę, znacie? - Komu kibicujecie, znacie Borucia, on gra w Celtikach? - Chodzicie na mecze? -  Polszkaaa białooo cerwoni, do boju Boruć do boju Polszkaaaaa! -  A wy znacie hymn Celtików, znacie? - Nie znamy - przyznałam wstydliwie -  modląc się, żeby wreszcie się odwrócił i choć raz spojrzał na jezdnie, zamiast na nas. Na szczęście modlitwy moje zostały wysłuchane i się odwrócił, ale byłam naiwna myśląc, że na jeździe się skupi. Skupił się na wyszukiwaniu czegoś w swoim telefonie,  a następnie zajął się montowaniem telefonu w uchwycie na desce rozdzielczej.

- widzicie , widzicie dobrze?
- tak tak widzimy
- to słuchajcie!