Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2015

Wszyscy odchudzamy się od poniedziałku, czyli przemyśleń kilka i przepisów dwie garści

Zanim zacznę od siebie, to najpierw zapytam Was - ile razy zaczynaliście się odchudzać od poniedziałku? No proszę, nie chować się za klawiaturą, przyznać się bez bicia, ile razy? Co, nie możecie się doliczyć? No właśnie,  ja też, niestety.



Nie wiem, czy u Was też tak to działa, ale ja najczęściej odchudzałam się od poniedziałku w sobotę wieczorem, jedząc 5 kawałek pizzy i popijając zimnym piwem z soczkiem. Do dziś pamiętam te weekendy wolne od wszelkiego poczucia winy, te dodatkowe porcje lodów, kebab o 2.00 w nocy, czy pół blachy sernika do niedzielnej kawki. Kto by w takiej sytuacji liczył kalorie, kto by się przejmował, skoro na poniedziałek był już misternie ułożony plan w głowie. Będę się odchudzać, będę ćwiczyć, medytować, masować pośladki, zapiszę się na siłownię , kupię sobie buty do biegania, bidon na soczki z buraka i pojemnik na sałatkę z marchewki. Plan był, motywacja wzrastała wraz z kolejną porcją serniczka. Człowiek był tak nabuzowany pozytywną energią i wizją szczupłej sylwetki, że gdyby nie porcja frytek z keczupem i majonezem, to by nie zasnął.

W poniedziałki było różnie. Czasami , człowiek budził się rano i z jakiegoś dziwnego powodu nie pamiętał zajść  z minionego weekendu, normalnie przyszli kosmici i wymazali z pamięci. Czasami pamięć się wyostrzała i nagle przypominało mi się, że w środę są urodziny Zośki, a w piątek Dzień Babci, więc to nie jest dobry czas na odchudzanie, a zresztą nie chcę ranić uczuć Zośki, a Babci tym bardziej, bo jak odmówię kawałka ciasta to się obrażą.


Oczywiście były i poniedziałki pełne sukcesu i zapału, dieta szła jak burza, nowe buty do biegania stały w przedpokoju, produkcja soczków i sałatek szła pełną parą i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie źli ludzie. Tak tak, jak się człowiek odchudza , to nagle pojawiają się źli ludzie, którzy za wszelką cenę chcą zniszczyć naszą silną wolę. A to zły kolega przyniesie czekoladki do pracy i pod nos podstawia, a to zła kobieta za ladą sprzedaje pachnące bułeczki , a to jakiś zły przechodzień na ulicy, objada się olbrzymim hot dogiem. Nawet najlepsza przyjaciółka może się okazać złym człowiekiem, bo specjalnie, nam na złość, organizuje grilla w ogródku i na pewno jest w zmowie z tą kobietą zza lady i przechodniem z hot dogiem! No i jak tu się odchudzać, jak człowiek w strachu i stresie. a jak człowiek w stresie to i jeść się chce, bo jakoś ten stres trzeba sobie uprzyjemnić. Jak się przed nimi bronić? Jak złych ludzi omijać?



 Ale, ale...to już przeszłość, bo teraz odchudzam się razem z Wami i nie straszni, mi źli ludzie i kosmici co czyszczą pamięć. O moim planie na zdrowe życie, bo tak naprawdę to o to chodzi w tym całym odchudzaniu, żeby być zdrowym i szczęśliwym, wiedzą już wszyscy. Wiedzą moje koleżanki w pracy, wie moja fryzjerka na dzielnicy i pani w aptece, a jak one wiedzą, to tak jakby całe miasto wiedziało. Wiedzą też wszyscy na fejsbuku, wiecie i Wy, więc wyjścia innego nie widzę, udać się musi.
Motywacją dla mnie jest też Sznupek, bo to on pierwszy zauważa efekty i pierwszy mnie komplementuje. Mówię Wam jak Sznupek walnie komplement, to człowiek dostaje takiego kopniaka na rozpędzenie, że z cyckami ledwie w zakręt wchodzi.
Oglądamy ostatnio zdjęcia z ogrodu botanicznego i Sznupek zatrzymuję wzrok na jednym , na którym stoję tyłem i stwierdza- Nooo Sznupciaa! Widać efekty gołym okiem, już nie masz takiego wielkiego tyłka - po czym patrzy na mnie, z zadowoleniem w oczach, oczekując podziękowań za wspaniały komplement!
I wcale bym się o ten wielki tyłek nie gniewała, nawet bym mu wybaczyła po miesiącu, a zapomniała po 10 latach, gdyby nie dodał ze śmiechem - O!!! a na tym zdjęciu to nawet nie zasłaniasz drzewa!

piątek, 13 lutego 2015

Spacer po elektrycznych ogrodach i zupy od serca, czyli WALENTYNKI!

No to jak tam nastroje po  Tłustym Czwartku? Motywacja do odchudzania jest? Nam się udało oprzeć tradycji nie zjedliśmy ani jednego pączka, ale skoro ktoś wygląda jak żywa reklama tych słodkości to nie ma wyjścia, opierać się musi. W zamian postanowiliśmy rozpocząć świętowanie Walentynek trochę wcześniej. Zdrowe zupki od serca, spacer po "elektryzujących ogrodach" naszego miasta, wprawił nas w bardzo dobre humory.
Władze naszego miasto postanowiły upiększyć trochę nasz ogród botaniczny, zamiast sprowadzać egzotyczne roślinki, postanowili zaprosić lokalnych artystów do współpracy. Zapraszam Was na spacer po ogrodzie botanicznym po zmroku, a później wpadajcie na zupkę od serca i dla serca.

ELECTRIC GARDENS - GLASGOW 2015

    



















Efekt wizualny wspomagała muzyka wydobywająca się ze starego dworca, tuż pod ogrodami, więc wyobrażacie sobie jaka musiała być akustyka? Wstęp do ogrodów był płatny, 10 funtów od osoby, ale nie żałujemy ani grosika, warto było! No to jak , zgłodnieliście? Zapraszam na trzy zupy od serca, którą wybieracie?

TRZY ZUPY OD SERCA



ZUPA - KREMOWY SZPINAK Z POMIDORAMI I MAKARONEM

Składniki:

4 piersi z kurczaka
1/4 selera (korzeń)
4 marchewki
1 por
200 g szpinaku
2 puszki pomidorów w zalewie ( krojonych)
zielona pietruszka
4 duże ząbki czosnku
80 g serka Philadelphia

2 łyżki mielonej kolendra
1 łyżka mielonego kminu rzymskiego ( kumin)
1 łyżeczka cukru
1 łyżeczka oregano
1 łyżeczka kurkumy
sól/pieprz do smaku

Piersi z kurczaka, seler, marchew i por gotujemy w osolonej wodzie. Kiedy bulion będzie gotowy, wyciągamy warzywa i blendujemy na gładko z dodatkiem dwóch ząbków czosnku, a mięso kroimy w plastry i odstawiamy na bok.
Warzywa dodajemy z powrotem do bulionu, dodajemy pomidory z puszki, przyprawy i gotujemy na małym ogniu.
Szpinak podsmażamy na patelni z dodatkiem posiekanego czosnku, dodajemy serek philadelphia dusimy przez chwilę i dodajemy do zupy.
Jeżeli zupę gotujemy na jeden dzień, to makaron wrzucamy do zupy, będzie smaczniejsza. Jeżeli na dwa, trzy dni to lepiej ugotować oddzielnie. Podajemy z zieloną pietruszką.


ZUPA KREM Z BURAKÓW I KORZENNYCH WARZYW



składniki: 
1 kg buraków
1 por
1 seler
2 ziemniaki
2 marchewki
4 ząbki czosnku
tymianek
majeranek
pieprz
sól
cukier
ocet balsamiczny
zakwas buraczany (dla podkręcenia koloru)
oliwa
śmietana/jogurt

Warzywa obieramy i kroimy w dużą kostkę, dodajemy czosnek i przyprawy, podsmażamy na niewielkiej ilości oliwy przez jakieś 10 minut. Zalewamy wodą i na małym gazie gotujemy , aż warzywa będą miękkie. Ściągamy z ognia i blendujemy na gładko. Stawiamy z powrotem na gaz, dodajemy łyżkę, może dwie octu balsamicznego i odrobinę cukru. Jeżeli kolor jest nijaki (zależy od buraków) to dodajemy odrobinę zakwasu buraczanego z butelki. Podajemy z jogurtem lub śmietaną. 

ZUPA FASOLOWA MEKSYKAŃSKA

     
  

Składniki; (4 osoby)

udziec z indyka
puszka czerwonej fasoli
puszka białej fasoli typu "jaś"
puszka fasoli mieszanej
puszka pomidorów w zalewie
6 ziemniaków
3 marchewki
2 pory
1/2 selera
1 pietruszka
2 liście laurowe
2 ziela angielskie
2 łyżki kolendry mielonej
1 łyżka oregano
1 łyżka kminu rzymskiego (kuminu)
pieprz kajeński
sól
ocet jabłkowy
przecier pomidorowy
zielona pietrucha lub koperek


Na indyku gotujemy bulion z dodatkiem warzyw, następnie mięso i warzywa wyciągamy. Powinniśmy mieć około 2l bulionu, do którego dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki(obrane) , pomidory z puszki, przyprawy i połowę fasoli. Pozostałą fasolę blendujemy z warzywami i dodajemy do zupy na końcu. Doprawiamy odrobiną octu jabłkowego i podkręcamy kolor przecierem pomidorowym. Zupa smakuje obłędnie z dodatkiem śmietany 18%, ja tym razem pominęłam.       
  






piątek, 2 stycznia 2015

Podróże i kulinaria, czyli historia amerykańskiej zupy chowder

Wszelkie źródła podają, że chowder to  gęsta i kremowa zupa z owocami morza lub warzywami pochodząca ze Stanów Zjednoczonych. W pewnym sensie wszystko się zgadza, bo chyba każdy podopieczny Obamy zna i lubi tą zawiesistą zupę. Jednak zanim chowder pojawił się na amerykańskich stołach musiał przebyć długą drogę z małej wioski na północy Szkocji. Wioska mała i senna, słynąca od wieków z wędzonego łupacza , przepysznej ryby poławianej w okolicznych wodach Atlantyku. Klimat w tamtych stronach nie rozpieszcza, zima jest długa , mroczna i deszczowa, wiatry wieją niespokojne. Często było tak, że gospodynie miały w swoich spiżarkach jedynie ziemniaki i cebulę oraz duże zapasy wędzonego łupacza. Trudno powiedzieć kto pierwszy wpadł na ten pomysł , aby wędzoną rybę ugotować w mleku i ziołach, dodać uduszonych ziemniaków i cebulę, zagotować to razem i podać na stół z pajdą świeżo upieczonego chleba. Może to była żona rybaka, albo żona sołtysa, ktokolwiek to wymyślił, zasłużył na kulinarnego Nobla, zupa była tak dobra, że nie udało się  utrzymać jej w małej wiosce i ktokolwiek zawitał do wioski zabierał ją ze sobą w dalszą drogę.
http://www.telegraph.co.uk/foodanddrink/foodanddrinkpicturegalleries/9973633/10-British-foods-with-strange-names.html?frame=2528063

Cullen Skink, bo tak nazywa się zupa, wyruszyła w świat, podążając za Szkotami w poszukiwaniu chleba i lepszego życia. Dotarła też do USA, gdzie bardzo szybko zrobiła karierę w amerykańskiej kuchni, a skoro trafiła na amerykańskie stoły, to musiała pojawić się w niej kukurydza, a łupacz został zastąpiony mulami, krewetkami, lub bekonem. Zamiast mleka pojawiła się też śmietana, pojawiła się też nowa nazwa, co mnie zresztą nie dziwi, bo jak tu zrozumieć Szkota i to jeszcze z północy. Tak właśnie narodził się amerykański chowder, zupa która nie bała się wyruszyć w podróż na drugi koniec świata.                        

zdjęcie z internetu

 
zdjęcie z internetu

zdjęcie z internetu


Skoro tak dobrze jej poszło w Ameryce, to czas zabrać ją w kolejną podróż, tym razem do Polski, może też ją pokochacie? Co ja mówię, na pewno ją pokochacie! Jest przepyszna, jest kremowa i rozgrzewająca, w sam raz na zimowe chłody. Dzisiaj polecam wam wersje z boczkiem wędzonym, porem i kukurydzą, ale bądźcie pewni, że niebawem zaproszę was na wersje z wędzonym łupaczem.

Zupa Czałderek



Składniki:

2 nogi z kurczaka
150 g boczku wędzonego
2 kg ziemniaków
2 marchewki
2 pory
puszka kukurydzy
szklanka mleka
4 ząbki czosnku
tymianek
zielona pietruszka
sól/pieprz/cukier 

Zaczynamy od przygotowania bulionu. Kurczaka, marchew, kilogram obranych ziemniaków(w całości), por pokrojony w grube talarki zalewamy wodą, dodajemy sól i łyżkę cukru, gotujemy, aż mięso i warzywa będą miękkie, ale uważamy, żeby nie rozgotować. Wyciągamy z bulionu mięso i ugotowane warzywa. Do bulionu wrzucamy kukurydzę z puszki, pokrojonego w talarki pora, obrane ziemniaki pokrojone w grubą kostkę, dwie garści posiekanej pietruszki i tymianku, sporo pieprzu i czosnek posiekany lub pokrojony w plasterki, gotujemy na małym gazie.
Boczek pokrojony w drobną kostkę podsmażamy na patelni, pod koniec smażenia dodajemy zmiksowane warzywa, które wcześniej ugotowaliśmy (ziemniaki, por, marchew).
Warzywa należy zmiksować na gładko.
Następnie wszystko dodajemy do garnka i mieszamy, podlewamy szklanką mleka, lub śmietaną. Gotujemy pod przykryciem, aż nam się wszystkie składniki wymieszają i przegryzą. Na koniec możemy dodać też kurczaka w kawałkach. No to wszystko  gotowe, właśnie stworzyliśmy swojskiego czałderka, którego przodkowie pochodzą ze Szkocji:)  
        



    

środa, 31 grudnia 2014

Kulinarne propozycje, czyli jak wejść w Nowy Rok ze smakiem

Kochani , już dzisiaj w nocy będziemy witać Nowy Rok! Mamy nadzieję, że przyniesie Wam wiele wspaniałych chwil, mnóstwo radosnych uniesień i 365 powodów do uśmiechu. Jeżeli w jakiś sposób ten stary rok nie był dla Was łaskawy to się nie przejmujcie! Głowa do góry, cycki do przodu, na bok troski, bo Nowy Rok będzie BOSKI!



 Mawiają, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a później to już jakoś leci. Zadbajmy więc, żeby w ten Nowy Rok wejść z uśmiechem i ze smakiem. O uśmiech musicie postarać się sami, co do smaku, pozwólcie, że pomogę.
Wczoraj na naszej "fejsbukowej" stronie przez cały dzień dodawałam przepisy z sylwestrowymi propozycjami. Czas aby zebrać je tu w całości, może jeszcze komuś się przydadzą.
Zresztą, macie cały następny rok, żeby je wypróbować. Zapraszam!

JAJA ZORBY


Składniki:
5 jajek 
1/2 ogórka szklarniowego ( długi)
3 ząbki czosnku
1 łyżka suszonego koperku
garść świeżego
sól/pieprz
jogurt naturalny
majonez ( u mnie własnej roboty) 


Ogórka ścieram na tarce razem ze skórą, nie odciskam wody, nie ma takiej potrzeby , wyciskam czosnek, dodaje koperek, sól, pieprz i łączę pół na pół z majonezem i greckim jogurtem.
Jak widzicie nazwa Jaja Zorby pochodzi , od greckiego sosu tzatziki:), jedynie w zmodyfikowanej formie. Można podawać jak na obrazku, lub indywidualnie na krakersach lub grzankach - krakers- połówka jajka - sos. Wygląda bardzo ładnie. 



CAMEMBERT ZAPIEKANY W PAPRYCE I WĘDZONYM BOCZKU



Składniki:
ser camembert
papryka konserwowa
boczek wędzony lub szynka parmeńska 
suszony rozmaryn




Rozkładamy plastry boczku na desce, dobrze jak będą na siebie odrobinę zachodzić. Gruby plaster (1/4 całości krążka) posypujemy odrobiną rozmarynu, zawijamy w paprykę ze słoika, kładziemy na boczek i zwijamy, dokładnie zakrywając cały ser. Pieczemy przez 30 minut w 190 C. Podawać z delikatnym sosem winegret lub innym, według uznania. Smacznego:)


No to lecimy dalej z przygotowaniami do sylwestrowej nocy!
Dobre na ciepło, ale jeszcze lepiej na zimno! Thai Sweet Chili to chyba najlepszy sos jaki wymyślono w Tajlandii. Jest idealnie słodki, perfekcyjnie ostry i kwaśny w sam raz. Polecam oryginał (butelka na zdjęciu), ale innych firm też się nada.

Kurczak po tajsku - sweet chili



6 pałek z kurczaka 
3 piersi
sos sweet chili - Thai Sweet Chilli Sauce Healthy Boy Brand
sos sojowy ciemny
czosnek
mąka kukurydziana lub ziemniaczana

Piersi z kurczaka kroimy w kostkę i dodajemy świeżo wyciśnięty czosnek, czosnek wcieramy też w pałki. Zalewamy mięso sosem chili, dokładnie mieszamy, odstawiamy do lodówki na przynajmniej 2 godziny. Wyciągamy z lodówki, dajemy kurczakowi ochłonąć trochę. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 C, a piersi z kurczaka nakłuwamy na drewniane lub bambusowe patyczki ( patyczki namoczyć w wodzie) Wykładamy wszystko na blachę, wyłożoną papierem do pieczenia. Do marynaty, która nam została w misce dodajemy około 5 łyżek sosu sojowego i 1 łyżki mąki, mieszamy dokładnie. Jeżeli marynaty jest za mało na pokrycie naszego mięsa, dodajemy jeszcze trochę sosu chili. 
Blachę z mięsem wkładamy do piekarnika na 40 minut, po czym wyciągamy, obracamy mięso, polewamy marynatą i ponownie wkładamy na kolejne 15 minut. Gotowe! Można podawać na ciepło z ryżem, lub na zimno z dodatkiem sezamowych paluszków i sałatki z ogórków, jogurtu i kukurydzy.


Pasta z wędzonego łososia do krakersów lub owsianych ciasteczek


150 g łososia wędzonego (najlepszy szkocki)
1/2 ogórka szklarniowego (ze skórką, startego na tarce)
100 g serka Philadelphia
1 łyżeczka chrzanu
koperek
sól/pieprz do smaku

Wszystko ze sobą dokładnie wymieszać i podawać z krakersami, grzankami, tostami lub zawinąć w tortillę.

PIKANTNA ZUPA BROKUŁOWA ze szpinakiem i mlekiem kokosowym



Składniki
400g brokułów
200g szpinaku
2-3 duże ziemniaki
1 marchew
2 czerwone papryczki chili
4 ząbki czosnku
1 łyżka startego imbiru
1 łyżka cukru
sól
pieprz
mleko kokosowe
1 limonka 
olej/masło



W garnku rozgrzewamy odrobinę masła lub oleju i przez chwilę podsmażamy szpinak. Następnie dodajemy brokuła rozdzielonego na różyczki, obrane ziemniaki i marchewkę, papryczki chili przekrojone na pół, ząbki czosnku obrane i imbir( można zastąpić mielonym). Dodajemy cukier, pieprz i sól, zalewamy wrzątkiem, tak na dwa palce ponad warzywa i gotujemy pod przykryciem do miękkości. Następnie odstawiamy, aż trochę przestygnie i miksujemy/blendujemy. Stawiamy na mały gaz, dodajemy mleko kokosowe (1 puszka) mieszamy, po pięciu minutach doprawiamy do smaku sokiem z limonki. Ja dodałam jeszcze czosnku, ale to już indywidualnie musicie dopasować do waszego smaku


ŚLEDZIE RASTA - po jamajsku


Składniki: 

1 kg Matjasów
3 białe cebule
2 czerwone papryki
1 zielona papryka
ananas konserwowy
zielona pietruszka
olej rzepakowy
200 g przecieru pomidorowego
limonka lub cytryna

6 liści laurowych
6 ziela angielskiego
2 goździki
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego 
1 łyżeczka kminu ( kmin rzymski)



Śledzie płuczemy w wodzie( moje nie wymagały moczenia) kroimy w paski, skrapiamy sokiem z cytryny i dodajemy odrobinę cukru ( cukier wyciąga cały piękny aromat śledzia), odstawiamy na bok. Rozgrzewamy patelnie i wrzucamy wszystkie przyprawy, podgrzewając je uwalniamy zapachy, po paru minutach dodajemy pokrojoną w piórka cebulę, paprykę w kostkę i posiekaną zieloną pietruszkę( duża garść).
Podsmażamy na średnim ogniu, nie dopuszczamy, aby cebula nam się rozwaliła, ma być tak al dente. Dodajemy pięć czubatych łyżek ananasa z puszki( w kawałkach) i 5 łyżek soku, 200 g przecieru pomidorowego i sok z całej limonki. Zasmażamy chwilę i odstawiamy do ostygnięcia. Teraz układamy warstwowo w słoiku - farsz,śledź, oliwa i tak do wyczerpania składników - powinny wyjść dwa litrowe słoiki. Smacznego! ŚLEDZIE należy obracać w międzyczasie, czas przegryzania to 24 h, a w słoiku mogą śmiało leżakować do tygodnia.  
Nazwę podsunęła mi moja bardzo sympatyczna koleżanka Ania:)



poniedziałek, 8 grudnia 2014

Co to jest comfort food, jak to przetłumaczyć na polski oraz przepisów kilka na domowe pocieszacze

Mimo, że język angielski jest językiem prostym, to jest bardzo obrazowy i dzięki temu jedno słowo ma tysiące znaczeń, co czasami wprowadza  rozmówce w zakłopotanie, ale daje też pole do popisu dla naszej wyobraźni. Brakuje mi tej prostoty w języku polskim, gdzie wszystko musi być dokładnie sprecyzowane i logicznie zapisane. Pamiętam, że na początku mojej emigracyjnej kariery próbowałam mówić po angielsku, precyzując swoje myśli po polsku, plątałam się w słowach, a wystarczyło użyć jednego lub dwóch, żeby wszyscy zrozumieli o co mi chodzi. Weźmy pierwszy przykład z brzegu.

 comfort - wygoda, dobre samopoczucie, komfort, pocieszenie, ukojenie
 food - jedzenie
 comfort food  - coś do jedzenia dla poprawienia humoru, nastroju. Jedzenie wywołujące miłe                                         wspomnienia, jedzenie które dodaje sił. 




No właśnie, dwa proste słowa, a można tyle wyrazić. Comfort food może być tabliczka czekolady w deszczowy dzień, albo talerz gorącego rosołu, który przypomina rodzinny dom, może to też być ostre curry od hindusa z pobliskiej restauracji. Każdy rodzaj jedzenia, które sprawia, że czujemy się komfortowo, jedzenie, które poprawia nasz nastrój, lub jest pocieszeniem na jesienne smutki. A jak takie jedzenie określić po polsku? Macie jakieś pomysły? Pocieszacz? Brzmi dziwnie i może pasuje do tabliczki czekolady, ale do talerza gorącego żurku już nie za bardzo. Macie jakieś pomysły, może wspólnie coś wymyślimy? Tymczasem zapraszam Was na moje "comfort food", bo nic mnie tak nie cieszy, jak świadomość, że mam na talerzu zdrowe, domowe jedzenie.



Zupa - kwaśny pęczak z grzybkami na rosole



Składniki:
1 mały kurczak (1.10 kg)
2 pory
4 marchewki
1 szklanka kaszy pęczak
1 szklanka kapusty kiszonej
5 ziemniaków
25 g suszonych grzybów 

4 ząbki czosnku
4 liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
1 łyżka majeranku
2 goździki
1 łyżka cukru
sól
pieprz

zielona pietruszka

Zupa jest kwintesencją zdrowia i smaku, wspaniała uczta dla zmarzniętego organizmu. Kurczaka wycieramy papierem, kroimy na pół  i wkładamy do dużego garnka, 2 marchewki i jednego pora drobno kroimy w talarki i dodajemy do garnka, pozostałe marchewki i pora wkładamy w całości, lub przekrojone na pół. Warzywa w całości przydadzą nam się na "potem" jak będziemy robić pasztet. Dodajemy przyprawy, zalewamy wodą i gotujemy na małym gazie, do miękkości mięsa.
Kurczaka i warzywa w całości wyciągamy z garnka. Uzupełniamy poziom wody w garnku, tak żebyśmy mieli 4 l bulionu. Dodajemy posiekaną drobno kapustę kiszoną, posiekane grzybki i wodę z grzybów. Oczywiście grzyby musimy namoczyć jakieś dwie godziny wcześniej. Gotujemy pod przykryciem jakieś 30 minut, na końcu dodajemy kaszę i pokrojone dość grubo ziemniaki, po kolejnych 20 minutach zupa powinna być gotowa. Dodajemy posiekaną zieloną  pietruszkę, doprawiamy pieprzem i solą. Zupa wyjdzie bardo gęsta, więc jeżeli ktoś nie lubi jak mu łyżka "stoi", to musi zredukować ilość kaszy. Zupę można też ugotować na rosole wołowym, może być nawet smaczniejsza, o ile to jeszcze możliwe. Ja gotowałam na kurczaku, bo mięso będzie nam potrzebne na pasztet.

Drobiowy pasztet o smaku pomidorów i wędzonej papryki



Składniki:
1 kurczak(1.10 kg)
2 marchewki
1 por
2 jajka
3 kromki chleba
1 łyżka wędzonej papryki
1 łyżka czerwonej papryki
100g przecieru pomidorowego
1 łyżka kolendry mielonej
1 łyżka cukru
sól/pieprz
olej

Kurczaka i warzywa najlepiej ugotować dzień wcześniej, przełożyć do miski razem z warzywami i podlać odrobinę tłustym rosołkiem, na drugi dzień na kurczaku zrobi się ładna galaretka, która nada smaku naszej potrawie. Kurczaka obieramy z kości i miksujemy/ mielimy/ blendujemy razem z warzywami. Trzy kromki suchego chleba kroimy w kostkę, dodajemy papryki, przecier pomidorowy, cukier, sól, pieprz i kolendrę, podlewamy olejem i traktujemy blenderem lub wrzucamy do robota, ciężko mi powiedzieć ile tego oleju, może 3 -4 łyżki, mają nam się utworzyć tłusto-wilgotne okruszki, które będą nośnikiem smaku i spulchniaczem w pasztecie. Okruszki i dwa jajka(surowe) dodajemy do mięsa i dokładnie mieszamy - masa ma być gęsta i kleista, jeżeli będzie za sucha można dodać jeszcze z dwie łyżki oleju. Pamiętajmy, że pasztet będzie się piekł w wysokiej temperaturze, więc nie możemy użyć oliwy z oliwek do sałatek. Mięso odstawiamy na godzinę do lodówki, żeby nam się przegryzło.
Piekarnik rozgrzewamy na 190 C (termoobieg), mięso wyciągamy z lodówki, przekładamy do blaszki, lub keksówki wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą lub kaszą manną.
Przekładamy farsz i odpowietrzamy, czyli unosimy foremkę nad blat i wypuszczamy z rąk, czynność powtarzamy parokrotnie, w ten sposób pasztet nam się ładnie ubije. Pieczemy około 45-50 minut, aż nam się utworzy ładna skorupka na wierzchu, można dodać parę minut, jeżeli nie zarumieni się odpowiednio, ale nie trzymajcie w piekarniku, więcej niż godzinę. Pasztet najlepiej przestudzić i włożyć na noc do lodówki. Ja niestety popełniłam wielki błąd, wyciągnęłam z keksówki na ciepło i zwyczajnie ni się przełamał, więc nie ma zdjęcia pasztetu w całej okazałości. Pasztet, co tu dużo gadać, przepyszny w smaku o kremowej konsystencji, świetny na kanapki. Polecam:) Jeżeli nie macie wędzonej papryki, to zamienić na zwykłą słodką paprykę i będziecie wtedy mieli pasztet pomidorowo-paprykowy.


Sznupciowy schab po hindusku



Składniki:
4 plastry schabu ( tak jak na kotlety)
2 cebule
śmietana 18%
2 czubate łyżki przecieru pomidorowego

majeranek 
papryka słodka
ostra przyprawa curry (najlepiej madras)
czosnek
liść laurowy
ziele angielskie
cukier
oliwa
sól
mąka kukurydziana lub ziemniaczana

Rozgrzewamy patelnię, dodajemy oliwę, dwa liście laurowe, cztery ziela angielskie, łyżeczkę majeranku. Schab kroimy w paski, a cebulę w grube piórka, obsmażamy porządnie na dużym ogniu, aż nam się wszystko przyrumieni, po pięciu minutach powinno być gotowe. Zmniejszamy gaz i dodajemy łyżkę słodkiej papryki i czubatą łyżkę curry, wyciskamy 2-3 ząbki czosnku i dodajemy trochę cukru. Mieszamy dokładnie i posypujemy po całości mąką (1-2 łyżki), mieszamy aż nam się mąka zasmaży. Zwiększamy gaz i dodajemy przecier pomidorowy, podsmażamy przez chwilę i podlewamy szklanką wody z czajnika, cały czas mieszając.
Zmniejszamy gaz i dodajemy około 100 ml śmietany i chwilę dusimy pod przykryciem. Gotowe! Danie nie jest ostre, nie jest też daniem klasycznym z kuchni indyjskiej, co nie zmienia faktu, że jest niesamowicie aromatyczne i w pełni zasługuję na miano "comfort food", bo poprawi humor i rozjaśni duszę w najbardziej ponury dzień.



  
 
 



                            

czwartek, 13 listopada 2014

Zupa z batatów, mój autorski pasztet z tuńczyka oraz owsianka inaczej, czyli zdrowo i kolorowo, fantastycznie i dietetycznie

Tak jak Wam pisałam ostatnio, rozmowy przeprowadzone, plany zatwierdzone i działamy. Sznupek dzielnie daje radę i jeszcze się nie buntuje, zdrowe jedzenie jak na razie mu bardzo pasuje. Mam dla Was garść fajnych przepisów, mam nadzieję, że się spodobają. Zapraszam serdecznie! Zapraszamy też na naszą FaceBookową stronę , gdzie już w grudniu zaproszę Was do konkursu , a nagrody przywiozę prosto z Marrakeszu. Nie ma co się opierać, patrzymy teraz w prawo, klikamy na "fejsową" ikonkę i przytulamy Sznupków mocno i czule:)        

  
Pasztet z tuńczyka i fasoli - przepis autorski

Składniki (1kg keksówka)

4 puszki tuńczyka z wody(160g)
1 puszka białej fasoli (420g)
2 kromki chleba (na zakwasie)
3 jajka
2 czubate łyżki przecieru pomidorowego
posiekana drobno zielona pietruszka
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżka brązowego cukru
1 łyżka papryki słodkiej
sól/pieprz
2 łyżki oliwy
masło i bułka tarta

piątek, 10 października 2014

Wakacje w Toskanii - przepis na zupę gulaszową DolceVita

Zanim dalej zabiorę Was w podróż po Toskanii, to najpierw muszę Was nakarmić. Zresztą, co to za wakacje bez dobrego jedzenia? Albo bez karafki czerwonego wina, czy zimnego piwa, lodów na deser? Mało który naród znajduje taką przyjemność w jedzeniu jak Włosi i chyba żaden naród nie przywiązuje takiego znaczenia do jakości produktów. Wszystko musi być primo extra, że mucha nie siada. Ale o jedzeniu poświęcę oddzielnego posta, teraz wpadłam tylko, żeby Wam podsunąć jeden przepis. Parę dni temu na FB napisałam, że kuchnia włoska mnie zawstydziła i przestaję gotować, ależ to rozbawiło niektórych, no śmiechu było co niemiara i bardzo słusznie. Zapraszam na moją autorską zupę gulaszową Dolce Vita. Zapraszam też na naszą stronę na FaceBooku, tam też możemy sobie pogadać i zawsze możecie zostawić pytanie do Mnie lub do Sznupka:) A teraz wszyscy patrzymy w prawo i klikamy na fejsową ikonkę. No już, nie ma co się wstydzić:) Zupa stygnie!



Składniki (4-6 osób)

600 g wołowiny
600 g ziemniaków
100 g suszonych pomidorów
2 czerwone papryki
2 czerwone cebule
4 ząbki czosnku
2-3 marchewki
przecier pomidorowy
suszone oregano
świeża bazylia
pieprz kajeński
sól/pieprz/cukier
oliwa

chleb ciabatta
parmezan


W garnku w którym gotujemy zupę rozgrzewamy odrobinę oliwy. Wrzucamy mięso pokrojone w kostkę i porządnie podsmażamy, następnie dodajemy 2 cebule pokrojone w cienkie talarki. Smażymy przez następne 10 minut. Dodajemy pokrojoną w paski paprykę i pokrojone w drobne paseczki suszone pomidory. Dodajemy czubatą łyżkę oregano, cztery ząbki czosnku w całości, pieprz, sól i przynajmniej 1 łyżkę cukru. Mieszamy dokładnie, zmniejszamy gaz i zostawiamy pod przykryciem przez następne 10 minut. Obieramy ziemniaki, obieramy marchewkę. 1 marchewkę kroimy w talarki, pozostałe 2 marchewki i ziemniaki w całości wkładamy do garnka i zalewamy to wszystko gorącą wodą. Gotujemy aż ziemniaki i marchew będą miękkie, po czym je wyciągamy i blendujemy lub ugniatamy na gładką masę. Mięso też powinno juz być bardzo miękkie. Dokładamy naszą "paćkę" do zupy i porządnie zagotowujemy. Następnie zmniejszamy gaz, dodajemy wody, o ile zupa jest za gęsta, dodajemy porządną łyżkę( może nawet dwie) przecieru pomidorowego, świeżej, posiekanej bazylii oraz sól/pieprz/cukier i pieprz kajeński do smaku. Podajemy z grzankami. Pieczywo lub bułki ciabatta kroimy w kawałki i wrzucamy na patelnie z odrobiną tłuszczu. Podpiekamy przez chwilę, następnie posypujemy parmezanem i przekręcamy parę razy szybkimi ruchami patelni. Gotowe. Smacznego:)
                 





 P.S.
 Możemy użyć pomidory suszone w zalewie, należy je tylko odsączyć z oleju, a olej zachować             do sałatek lub do usmażenia jajecznicy na śniadanie:)
Mimo, że nie ma mąki, ani śmietany, zupa będzie kremowa i gęsta niczym sos. W ten sam         sposób gotuję każdą zupę jarzynową, dodając zmiksowane warzywa - bardzo fajny smak daje zmiksowana kalarepka z marchewką i ziemniakiem.  

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Tydzień Kulinarny - pomidorowa z twistem

Dziś siódmy dzień tygodnia kulinarnego. Dotrwaliście? Oooocho...chyba jednak nie, bo nikogo nie wiedzę. Moje statystyki mówią, że najbardziej byliście głodni w niedziele, bo aż 500 osób zajrzało do sznupkowej kuchni. Za każde odwiedziny bardzo dziękujemy i zapraszamy częściej. Chciałam Wam tez przypomnieć, że poniedziałek, to miedzynarodowy Dzień Lenia. Nie zapominajcie o tym, macie przed sobą cały tydzień, zdążycie się jeszcze napracować.


Więc co w dzień lenia ugotować? Prosta, szybka, smaczna i zdrowa zupa pomidorowa, to chyba najlepszy pomysł. Czy jest ktoś taki, kto nie lubi zupy pomidorowej? Ja osobiście nie zam takiej osoby. Ja najbardziej lubię z makaronem, Sznupek z ryżem, a Wy jak robicie pomidorówkę? Macie jakieś swoje sekretne przepisy, co wyróżnia waszą pomidorową od innych? Ja czasami lubię pomidorową podkręcić,urozmaicić,dodać pikanterii, dlatego zapraszam Was na wersję z twistem.

Pomidorowa z twistem

  
Składniki:

woda
pomidory w puszce (w całości)
przecier pomidorowy
marchew
pietruszka
seler naciowy
por
zielona pietrucha (cała łodyga)
sól
pieprz
cukier

salami
czerwona cebula
suszone pomidory w zalewie
zielone oliwki
czosnek
wędzona papryka
majeranek
liść laurowy
sól
pieprz cayenne
masło
ocet balsamiczny

Każdy gotuje pomidorową według własnego smaku. Ja zawsze robię ją bardzo prosto, żadnych przypraw, jedynie cukier, pieprz, sól. Zaczynam od bulionu warzywnego, gotuje warzywa w całości, aż do granic rozgotowania, następnie warzywa idą do kosza, bo nic nie da się z nimi już zrobić i nie mają żadnych walorów odżywczych. Oczywiście w 89% dodaje tez ćwiartkę lub dwie kurczaka, żeby zupa miała siłę, ale dzisiaj akurat tylko warzywny. Bulion mam gotowy, na patelni rozgrzewam odrobinę masła i przekładam pomidory z puszki, sok idzie do garnka. Podsmażam porządnie pomidory przez parę minut z dodatkiem cukru i przekładam do blendera, miksuje, albo raczej blenduje i przekładam do garnka. Na końcu dodaje parę łyżek przecieru, sól, pieprz i gotuje pod przykryciem parę minut. Podaję z makaronem i zieloną pietruszką. Dla mnie idealna, jednak na drugi dzień już się może znudzić. W moim rodzinnym domu, na drugi dzień zupę jedliśmy z lanymi kluskami, taki sposób na urozmaicenie. Ja na drugi dzień zawsze przerabiam na ostrzejszą nutę, dodaje jej twista, a dzisiaj będzie to twist hiszpański.
Na patelni rozgrzewamy odrobinę tłuszczu, podsmażamy drobno posiekaną cebulę i pokrojoną w słupki salami. Jak nam się dobrze zasmaży cebula z salami dodajemy posiekane suszone pomidory z zalewy, zielone oliwki, 2 ząbki czosnku, pieprz cayenne i majeranek wedle uznania , 2 liście laurowe i odrobinę wędzonej papryki oraz sól do smaku. Na końcu dodajemy dosłownie parę kropel octu balsamicznego. Mieszamy i dodajemy do naszej pomidorowej, gotujemy przez chwilkę i już mamy nowe wcielenie pomidorowej.  Smacznego!