Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kapusta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 kwietnia 2014

Urodzinowa podróż kulinarna, czyli tam gdzie serwują Adobo

No i nie zapomniałam! Dzisiaj Blog kończy 2 latka, ale ten czas zleciał! Kochani Sznupkolubni, bardzo Wam za te dwa lata dziękujemy, bardzo nam miło, że do nas zaglądacie, zostawiacie komentarze i miłe słowa. Cieszę się, że w tym zwariowanym zabieganym świecie znajdujecie 5 minut, żeby poczytać to, co się tam w mojej głowie rodzi i w kuchni płodzi. Jeżeli przez te dwa lata udało mi się, swoją pisaniną, wywołać u Was radosne uśmiechy to innej nagrody nie potrzeba. Mam nadzieję, że za dwa lata spotkamy się jeszcze w większym składzie i że nie będziecie oszczędni w komentarzach. Tak, tak te komentarze to takie moje sekretne życzenie, żeby było ich trochę więcej:)



Tradycyjnie  powinien pojawić się teraz tort, świeczki i toasty. No, ale każdy już wie, że piec to ja nie umiem, a co najważniejsze, za słodkim nie przepadam. Już jako mały rumiany berbeć wolałam parówki niż czekoladki. Tak, tak, zapytajcie mojej mamy. Więc nie będzie torta, ale w nagrodę zabiorę Was w podróż kulinarną na Filipiny. Obiecuję, że będzie smacznie. Wiecie co to jest Adobo? Adobo to jest narodowy skarb Filipin - marynata do mięsa, ryb i owoców morza. Przepis prosty, nie wymaga egzotycznych przypraw. Marynata jest jedna, ale sposobów na smażenie, duszenie, czy pieczenie mięsa, wiele. Do mojej potrawki zainspirował mnie blog Filipinki, która mieszka w Wielkiej Brytanii. Zerknijcie choćby na jej zdjęcia - można się obślinić po same cycki:)

poniedziałek, 27 maja 2013

Kapuściane risotto z boczkiem i kiełbasą, czyli w oczekiwaniu na wene

Od pewnego czasu zacięłam się kulinarnie. Serio! Niby coś tam gotuje, niby coś tam pichcę, ale wszystko jakoś tak na szybko, byle jak. Już nawet Sznupek zaczął mnie delikatnie podpytywać, kiedy zacznę zdjęcia przy obiedzie robić, bo mu tego pstrykania brakuje i jakoś trawienie gorsze z tego powodu.  

Ale to chyba tak z "artystami" jest, jak weny brak, to zamierają w oczekiwaniu i natchnienia szukają. Nie tam żebym zaraz za jakąś artystkę sie miała, ale czekałam i ja na ten powiew weny. Głupot nie zamierzałam robić, ucha tez sobie nie obcięłam, jak taki jeden zwariowany malarz, mistrz artysta:) Czekałam i się doczekałam. Natchnęła mnie młoda kapusta i zalegające u mnie kilogramy ryżu. Niby ryż nie śmietana i może sobie poleżeć, ale mnie się od tego ryżu to już szuflady urywają, no i koniecznie, koooniecznie musiałam zrobić miejsce na te kilogramy kuskusa, co sobie z Maroka przywiozłam. Pewnie po marokańsku zacznę gotować jak mnie jeszcze trochę bardziej natchnie, na razie nie mam pomysła :)

No dobra, rozgadałam się, a w brzuchach burczy, prawda? Wymyśliłam sobie, że młoda kapusta będzie dobrze smakowała z ryżem i miałam racje. Rewelacyjne połączenie! Polecam, robi się szybko, w jednym garnku i będzie smakowało każdemu niejadkowi.

Kapuściane risotto z boczkiem i kiełbasą



Składniki:

1 mała młoda kapusta
150g wędzonego boczku
1 kiełbasa (u mnie toruńska)
1 cebula
świeży koperek

Szklanka ryżu
Szklanka wody
1/2 szklanka mleka
masło
2 liście laurowe
czosnek
majeranek
sól
pieprz
mielona kolendra
ocet winny
cukier

Do rozgrzanego garnka lub na patelnie wkładamy drobno posiekany boczek, cebulę i kiełbasę. Podsmażamy na złoty kolor. Ja miałam dosyć tłusty boczek, więc nie dodawałam już tłuszczu, wy zrobicie wedle uznania. Następnie dodajemy poszatkowaną drobno kapustę, garść posiekanego koperku i przyprawy - 2 liście laurowe, majeranek, odrobinę czosnku, łyżeczkę mielonej kolendry, sporo pieprzu. Mieszamy dokładni i podsmażamy wszystko razem.



 Po 10 minutach dodajemy odrobinę wody, odrobinę cukru i trochę octu winnego i dusimy kapustę pod przykryciem, aż będzie prawie miękka. Dodajemy szklankę ryżu surowego, 2 łyżki masła i mieszamy dokładnie. Zalewamy to jedną szklanką przegotowanej wody i połową szklanki mleka.Ktos zapyta, po co to mleko? Po to,żeby ryż oddał ten swój aksamitny kleik, ale przy tym zachował swoje kształty, bo nie lubię bryji. Gotując ryż od pewnego czasu dodaje odrobinę mleka i jest o wiele lepszy. Przykrywamy i dusimy, aż ryż wciągnie całą wodę, myślę, że jakieś 10-15 minut. Jeżeli ryż jest jeszcze twardy, dolewamy trochę wody i dusimy kolejne parę minut. Na sam koniec po wyłączeniu gazu dodajemy ponownie garść koperku i  pieprzu tak od serca. Najlepiej smakuje po drugim odgrzaniu :)

       

                

wtorek, 12 lutego 2013

Zapachy prosto z Bangkoku, czyli fantastycznie dietetycznie i po tajsku

Oj zapachniało mi w kuchni jak na ulicach Bangkoku, aż sama się do siebie uśmiechnęłam na to skojarzenie. Choć Bangkok nigdy nie skradł mojego serca i raczej należy do mniej lubianych miejsc w Azji, to jednak ma swój czar i ma swój urok, a co najważniejsze ma swój niesamowity zapach. Zaczęłam smażyć kotleciki po tajsku i dopadły mnie retrospekcje. Znalazłam się na gwarnej i parnej ulicy stolicy Tajlandii, z wielkim plecakiem na plecach przeciskałam się przez tłumy ludzi.






piątek, 18 stycznia 2013

Włoska kapusta po angielsku i kulki mocy z miodem

 Dawno nie było nic z brytyjskiej kuchni. Dzisiaj ulubiona kapusta wyspiarzy, czyli włoska ze śmietaną. Przepisów jest wiele, wiele też jest sposobów przyrządzania. To tak jak z naszą modrą kapustą, każda gospodyni domowa ma swój sposób na tą najlepsza modrą:)



Kapustę włoską można robić ze śmietaną i z bekonem, można robić z dodatkiem sera, są tacy co robią z samym serem. Można też dolać białego wina. Ja sobie najbardziej upodobałam ze śmietaną i musztardą. Do tego kulki mocy z miodem i ziołami. Zapraszam:)



piątek, 23 listopada 2012

Bigos na ostro, czyli po tajsku

Co roku, mniej więcej o tej porze, moja boska przyjaciółka delikatnie przypomina mi, że juz nie może się doczekać mojego bigosu i pierogów z grzybami. Dżen uwielbia polski bigos, a jej mąż i dzieci pochłaniają każdą ilość pierogów. Ja bardzo chętnie dzielę się swoim bigosem, bo wiem, ze czeka mnie nagroda w postaci pysznego domowego tajskiego jedzonka i słoików, które dostaje na wynos, z domowej roboty pastą curry lub  sosem tamaryndowym.

Dżen gotuje obłędnie i wiele się od niej nauczyłam, zmieniła całkiem moje zapatrywanie na azjatycka kuchnie, która jest tak różnorodna, że nie starczyłoby nam życia, żeby skosztować przysmaku z każdego rejonu.
Jednym z popisowych dań w wykonaniu Dżen jest kapusta z pok choy'em i boczkiem, czyli taki a la tajski bigos z przepisu jej babci. Nawet nie taki tajski do końca, bo z racji pochodzenia rodziny mojej psiapsiółki, łączy w sobie birmańskie i chińskie smaki, a że birmańska kuchnia czerpała inspiracje z kuchni indyjskiej, więc wyszła z tego jedna wielka azjatycka mieszanka o niesamowitym orientalnym smaku.

Tajski bigos



piątek, 16 listopada 2012

Jak to sie polska kuchnia z brytyjską spotkała, czyli kapuściany paj

Brytyjczycy uwielbiają paje. Tydzień bez paja to tydzień stracony. Paj może byc wiejski, pasterski, warzywny, rybny lub  w postaci szarlotki . Do paja można włożyć praktycznie wszystko, no może oprócz teściowej, bo się nie zmieści. Paje zapieka się w piekarniku na złoty kolor i zjada przy akompaniamencie dobrego piwa. Ach zapomniałabym! Do paja można też dodać piwo i wino. Jak sami widzicie, do paja wchodzi wszystko, oprócz teściowej. Takiego paja można pokryć lub otulić francuskim ciastem, lub kruchym, mozna też obłożyć ziemniakami w plastrach lub uduszone z serem i masłem. Nie ma nic lepszego na zimowe wieczory niż ciepłe kapcie, grzane wino z cynamonem  lub piwo z sokiem i kawałek paja na talerzu.

piątek, 25 maja 2012

Kapuściane eksperymenty,czyli jak zadowolić Sznupka

Czasami nie mam pomysłu na obiad, niby w lodówce pełno, ale jakoś nic do głowy nie przychodzi. Tak się właśnie kręcę po kuchni i zaglądam do szafek, do lodówki, do zamrażalnika. Motywacji tez nie mam za wielkiej, bo ja mam już swoją zupkę - tu przepis. Po raz kolejny zerkam do lodówki i widzę  wielki wyrzut sumienia-siedzi  sobie na dolnej półce w postaci główki kapusty. Kupiłam ja chyba z tydzień temu i jakoś zapomniałam. Niemal słyszę jej kapuściany głosik-no zrób coś ze mną, może zupę, może surówkę?-no zlituj się, buraki się już ze mnie nabijają:(

Długo nie myśląc wyjęłam kapuste, rozmroziłam mięso mielone i zabieramy się do pracy. Nagotuje gulaszu z kapusty i będę miała spokój na trzy dni.

Gulasz ze świeżej kapusty w sosie własnym