Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpinak. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2015

Wszyscy odchudzamy się od poniedziałku, czyli przemyśleń kilka i przepisów dwie garści

Zanim zacznę od siebie, to najpierw zapytam Was - ile razy zaczynaliście się odchudzać od poniedziałku? No proszę, nie chować się za klawiaturą, przyznać się bez bicia, ile razy? Co, nie możecie się doliczyć? No właśnie,  ja też, niestety.



Nie wiem, czy u Was też tak to działa, ale ja najczęściej odchudzałam się od poniedziałku w sobotę wieczorem, jedząc 5 kawałek pizzy i popijając zimnym piwem z soczkiem. Do dziś pamiętam te weekendy wolne od wszelkiego poczucia winy, te dodatkowe porcje lodów, kebab o 2.00 w nocy, czy pół blachy sernika do niedzielnej kawki. Kto by w takiej sytuacji liczył kalorie, kto by się przejmował, skoro na poniedziałek był już misternie ułożony plan w głowie. Będę się odchudzać, będę ćwiczyć, medytować, masować pośladki, zapiszę się na siłownię , kupię sobie buty do biegania, bidon na soczki z buraka i pojemnik na sałatkę z marchewki. Plan był, motywacja wzrastała wraz z kolejną porcją serniczka. Człowiek był tak nabuzowany pozytywną energią i wizją szczupłej sylwetki, że gdyby nie porcja frytek z keczupem i majonezem, to by nie zasnął.

W poniedziałki było różnie. Czasami , człowiek budził się rano i z jakiegoś dziwnego powodu nie pamiętał zajść  z minionego weekendu, normalnie przyszli kosmici i wymazali z pamięci. Czasami pamięć się wyostrzała i nagle przypominało mi się, że w środę są urodziny Zośki, a w piątek Dzień Babci, więc to nie jest dobry czas na odchudzanie, a zresztą nie chcę ranić uczuć Zośki, a Babci tym bardziej, bo jak odmówię kawałka ciasta to się obrażą.


Oczywiście były i poniedziałki pełne sukcesu i zapału, dieta szła jak burza, nowe buty do biegania stały w przedpokoju, produkcja soczków i sałatek szła pełną parą i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie źli ludzie. Tak tak, jak się człowiek odchudza , to nagle pojawiają się źli ludzie, którzy za wszelką cenę chcą zniszczyć naszą silną wolę. A to zły kolega przyniesie czekoladki do pracy i pod nos podstawia, a to zła kobieta za ladą sprzedaje pachnące bułeczki , a to jakiś zły przechodzień na ulicy, objada się olbrzymim hot dogiem. Nawet najlepsza przyjaciółka może się okazać złym człowiekiem, bo specjalnie, nam na złość, organizuje grilla w ogródku i na pewno jest w zmowie z tą kobietą zza lady i przechodniem z hot dogiem! No i jak tu się odchudzać, jak człowiek w strachu i stresie. a jak człowiek w stresie to i jeść się chce, bo jakoś ten stres trzeba sobie uprzyjemnić. Jak się przed nimi bronić? Jak złych ludzi omijać?



 Ale, ale...to już przeszłość, bo teraz odchudzam się razem z Wami i nie straszni, mi źli ludzie i kosmici co czyszczą pamięć. O moim planie na zdrowe życie, bo tak naprawdę to o to chodzi w tym całym odchudzaniu, żeby być zdrowym i szczęśliwym, wiedzą już wszyscy. Wiedzą moje koleżanki w pracy, wie moja fryzjerka na dzielnicy i pani w aptece, a jak one wiedzą, to tak jakby całe miasto wiedziało. Wiedzą też wszyscy na fejsbuku, wiecie i Wy, więc wyjścia innego nie widzę, udać się musi.
Motywacją dla mnie jest też Sznupek, bo to on pierwszy zauważa efekty i pierwszy mnie komplementuje. Mówię Wam jak Sznupek walnie komplement, to człowiek dostaje takiego kopniaka na rozpędzenie, że z cyckami ledwie w zakręt wchodzi.
Oglądamy ostatnio zdjęcia z ogrodu botanicznego i Sznupek zatrzymuję wzrok na jednym , na którym stoję tyłem i stwierdza- Nooo Sznupciaa! Widać efekty gołym okiem, już nie masz takiego wielkiego tyłka - po czym patrzy na mnie, z zadowoleniem w oczach, oczekując podziękowań za wspaniały komplement!
I wcale bym się o ten wielki tyłek nie gniewała, nawet bym mu wybaczyła po miesiącu, a zapomniała po 10 latach, gdyby nie dodał ze śmiechem - O!!! a na tym zdjęciu to nawet nie zasłaniasz drzewa!

czwartek, 30 października 2014

Schabowy po meksykańsku i szpinakowe ziemniaczki - propozycja na zimowe wieczory

Sznupcia co dzisiaj na obiad?
Kurczak curry
A wczoraj co było?
Kurczak pieczony
A przedwczoraj
Kurczak? Chyba, nie pamiętam?
Ale ja pamiętam, kurczak

No i mi się Sznupek zbuntował i oznajmił, że jak jeszcze raz dostanie na obiad pierś z kurczaka, to zacznie znosić jajka i zapewnił mnie, że nie będą to jajka od szczęśliwej kury. Cóż robić, poważna sprawa z tymi jajkami, dzisiaj będą schabowe. A że bardzo się przejęłam pogróżkami o kurze, więc się bardzo przyłożyłam i wyszło mi normalnie meksykańskie eldorado. Zapraszam na kolejny zestaw obiadowy, może będzie dla Was inspiracją.

Schabowe po meksykańsku, szpinakowe ziemniaki i sałata z bazylią



piątek, 19 września 2014

Pierogowa zapiekanka - cud lenistwa

Czy ja wam już kiedyś mówiłam, że z lenistwa powstają najlepsze rzeczy? Samochód na przykład, wynaleziono z lenistwa, bo ludziom nie chciało się chodzić. Telewizor? Tez z lenistwa, bo ludziom się nie chciało gadać ze sobą. Największy leń wynalazł internet, teraz to już nawet z domu nie trzeba wychodzić. No i teraz moja zapiekanka pierogowa - też z lenistwa! Nie chciało mi się przy garach stać.
Wiem, że się pomysł spodoba, bo wy tez potworne leniuszki jesteście. Zapraszam:)

Zapiekanka pierogowa



Składniki (4 osoby)

800 g pierogów z mięsem (kupne)
1 duża cebula
250 g szpinaku świeżego
przecier pomidorowy
150 g sera mozzarella

masło
śmietana 18%
oregano
czosnek
sól
pieprz
cukier



 Rozgrzewamy piekarnik do 180-190 C. Do naczynia żaroodpornego wykładamy nasze pierogi i wkładamy do piekarnika na parę minut dosłownie, tak żeby nam się odrobinie spiekła skórka, nawet nie musi się przyrumienić, niech się zrobi taka pufff... Rozgrzewamy patelnie i na maśle podsmażamy cebulę pokrojona w piórka.
Dodajemy sól, pieprz, oregano i czosnek,szczypty dwie cukru, dokładamy szpinak i mieszamy dokładnie, Jak nam się szpinak poddusi z cebulą(5minut) to dodajemy 2 czubate łyżki przecieru pomidorowego, mieszamy i podlewamy wodą. Na końcu dodajemy 2-3 łyżki śmietany lub mleka.
Wylewamy to na nasze pierogi, na wierzchu układamy pokrojoną w plastry mozzarelle i pieczemy przez następne 15-20 minut, aż nam się ser pięknie stopi i zarumieni. Gotowe. Smacznego. Jest przepyszne!

  

P.S

Oczywiście mozna wykorzystać pierogi własnej roboty i o różnym nadzieniu.
Można też zastąpić pierogi tortellini, ale to już nie będzie to!

sobota, 7 czerwca 2014

Kurczak pachnący latem, czyli lekki i zdrowy orgazm kulinarny

Ciiii........nie mówmy nic, bo aromat uleci i będzie po lecie. Zapraszam na bardzo prosty przepis.



Składniki: (2-3 osoby)

3 pojedyncze piersi z kurczaka
2 małe cukinie
1  duża cebula
200 g świeżego szpinaku

Świeża bazylia
suszone oregano
czosnek
cytryna
sól morska
cukier (miód)
pieprz czarny
pieprz cayenne
olej rzepakowy
1/2 szklanki wody

Na patelni rozgrzewamy parę łyżek oleju i dodajemy pokrojonego w kostkę kurczaka, cukinie pokrojoną w talarki, a cebulę po japońsku, czyli "jakotako". Solimy, pieprzymy i porządnie podrumieniamy. Dodajemy dwie łyżki suszonego oregano i garść poszatkowanej swieżej bazylii. Mieszamy i zmniejszamy gaz na średni, dodajemy szpinak w całości razem z ogonkami. Skrapiamy cytryną, dodajemy jedną łyżeczkę cukru, 3 wyciśnięte ząbki czosnku i szczyptę pieprzu cayenne dla lepszego trawienia i poprawienia przemiany materii. Mieszamy delikatnie, podlewamy wodą i po 2 minutach nasz kurczak jest gotowy. Nie dodajemy żadnej mąki, żadnej śmietany - lekki orgazm kulinarny w czystej postaci.



 Można podawać z ziemniakami, ryżem, makaronem, kaszą lub z pieczywem. Wybór należy do Was.

    

piątek, 5 lipca 2013

Szpinakowe zawijance z cytrynowym kurczakiem, czyli coś na ciepło i na zimno

My tu gadu gadu o przyjemnościach, arbuzach i Polsacie, a w brzuchach burczy. Znów mi coś w życiu wyszło, a raczej w kuchni, więc się z wami dzielę przepisem. No dobra, nie będę już się przechwalać. Zapraszam i życzę smacznego

Szpinakowe zawijańce z cytrynowym kurczakiem



Składniki (6 osób)

6 dużych tortilli lub cienkich naleśników domowej roboty

500g świeżego szpinaku
250g pieczarek
150g sera feta
6 ząbków czosnku
masło
mleko
cukier

3 duże piersi z kurczaka
4 łyżki miodu
mrożona cytryna
chlust oliwy
kurkuma
kmin rzymski
płatki chili
sól



Zaczynamy od przygotowania mięsa, tak gdzieś 2-3 godziny przed smażeniem. Piersi z kurczaka tniemy w podłużne plastry. Posypujemy mięso płatkami chili, według upodobań, ale powinno być dość ostro oraz startą cytryną, ja starłam tak około 2 łyżek. Dalej dodajemy szczyptę kminu rzymskiego, nie za dużo, tak aby tylko podkreślić smak, a kurkumą podkreślimy kolor i połaskoczemy naszą wątrobę, czyli tez dodajemy szczyptę lub dwie. Solimy i polewamy oliwą i miodem - ja dodałam 4 łyżki. Masujemy, mieszamy i do lodówki chowamy.



Na rozgrzaną patelnie wrzucamy łyżkę masła i cienko pokrojone pieczarki, zasmażamy porządnie. Zmniejszamy gaz i dodajemy kolejna łyżkę masła i pokrojony w drobne płatki czosnek, podsypujemy płaską łyżką cukru i dusimy na wolnym ogniu przez następne 5 minut. Dodajemy szpinak, ja dodaje w całości, nie obrywam ogonków, nie chcę wyrzucać to co najlepsze w liściu.Mieszamy dokładnie z pieczarkami, jak się nam juz szpinak zeszkli, podlewamy mlekiem, tak około 1/4 szklanki i dusimy pod przykryciem. Jak szpinak będzie gotowy, a mleko praktycznie odparuje, to zwiększamy gaz, kruszymy ser feta i dodajemy do szpinaku i pieczarek. Mieszamy parę razy i już gotowe.




Mięso smażymy, grillujemy lub pieczemy, według uznania. Podgrzewamy tortille w piekarniku lub na patelni. Smarujemy tortille/naleśnika szpinakiem, układamy na to kawałki mięsa i zawijamy tak jak lubimy. Gotowe!
Podajemy oczywiście na ciepło, a to co zostanie zawijamy w folie i chowamy na "potem". Do dzisiaj nie możemy się ze Sznupkiem zdecydować, czy lepsze zawijańce na ciepło, czy na zimno:)



Miłego i smacznego weekendu życzymy.            

środa, 29 sierpnia 2012

Włoskie klimaty, czyli Tagliatelle ze Szpinakiem i Parmezanem

Za dwa tygodnie będziemy już w Rzymie, będziemy zwiedzać cudne Wieczne Miasto w pocie czoła. Pogoda zapowiada się bardzo dobra, czyli słonecznie i gorąco. Dobrze, że Rzym to miasto fontann, wiec będzie gdzie się schłodzić. Zaczynam pomału wprowadzać nas w wakacyjny nastrój. Słuchamy włoskiej muzyki, zbieramy wiadomości z netu, czytamy blogi Polaków mieszkających we Włoszech, oglądamy program włoskiego kucharza Gino D'Acampo. To znaczy ja słucham, zbieram wiadomości, oglądam i później wprowadzam Sznupka w nastrój. Parę dni temu Gino gotował w programie Tagliatelle z pancettą, szpinakiem i parmezanem. Szybko i prosto.Ja zastąpiłam pancette wędzonym boczkiem.
Więc was też wprowadzę w nastrój i dzisiaj na obiad zjemy coś włoskiego:)

Tagliatelle ze szpinakiem




wtorek, 12 czerwca 2012

Jajecznica ze szpinakiem, czyli naturalny doping kibica

Coś mam przeczucie,ze dzisiaj będzie ciężko,trudne zadanie przed nami kibicami. Najwazniejsze, to się nie zniechęcać i drugie najważniejsze - miec nadzieje do końca:)

Aby mieć siły na kibicowanie, wysyłanie pozytywnej energii, zaciskanie kciuków,podskoki na kanapie potrzebujemy dobrego śniadania.

Dobre śniadanie musi być smaczne, pożywne i zdrowe. Jak nic, szpinak spełnia te warunki.Więc dzisiaj przepis na ulubioną potrawę Popeye,pamiętacie go?To on pierwszy docenił moc szpinaku;)




wtorek, 8 maja 2012

Szpinak Curry, czyli kulinarna podroz do Indii

Zanim dojade do Indii,wrocmy jeszcze na chwile do Meksyku.Mam pytanie.KTO zjadl w nocy wszystkie sledzie???Rano pozostal tylko pusty sloik do umycia...;-o
Nie,nie.... Sznupek nie zjadl,zostal przesluchany i oczyszczony z zarzutow.Mam paru podejrzanych,a dokladnie 191 podejrzanych z calego swiata.Tyle osob odwiedzilo w nocy mojego bloga,zagladajac do sloika ze sledziami:)W wiekszosci z Polski i Wielkiej Brytanii,ale tez z Filipin, Rosji,ze Szwajcarii i nawet z Kolumbii.Przyznac sie,kto??? Bic nie bede,nawet nie bede sie zloscic.
Swoja droga, to bardzo zastanawiajace, jak tematyka kulinarna jest popularna w sieci,zwlaszcza o 2.00 w nocy.
To Ja sie wysilam ,staram sie wyszukiwac ciekawe tematy,to cos o Szkocji skrobne,to cos o Elce i zaden temat nie mial takiego wziecia jak sledzie po meksykansku:)
Ja sie oczywiscie bardzo ciesze i za kazde odwiedziny bardzo dziekuje,ale trzeba bylo na wstepie mowic,ze przychodzicie glodni i  w brzuchach Wam burczy,to juz dawno zaczelabym dla Was gotowac.Ze mna jak z dzieckiem,za reke i do kuchni....;)

No to zaczynamy,dzisiaj szpinak.Lubicie szpinak?Ja uwielbiam!Szpinak dosyc czesto gosci na moim stole.Dzisiaj bedziemy zajadac szpinak w sosie curry po hindusku.No wlasnie,jaka jest prawidlowa forma,czy ktos moze mi odpowiedziec?Gotowac po hindusku czy po indyjsku?



SKLADNIKI:

opakowanie swiezego szpinaku
jogurt naturalny lub serek homogenizowany
puszka pomidorow w sosie wlasnym
cebula
czosnek
korzen Imbiru
maslo
przyprawa Curry lagodne
chilli 
kolendra
kurkuma
cukier
sol
sos sojowy