Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino. Pokaż wszystkie posty
środa, 4 czerwca 2014
"Lada dzień" - film o bezwarunkowej miłość, która nie spełnia warunków
Nie spodziewałam się, że ten film zrobi na mnie takie wrażenie, nie spodziewałam się, że sprawi, że będę łkała w poduszkę przed snem, nie spodziewałam się takiej perełki, bryłki złota na wysypisku kiepskich holiwoodzkich produkcji. Dramat obyczajowy mało znanego reżysera z całkiem nieznanym aktorem w roli głównej. Wzruszająca i tragiczna historia bez szczęśliwego zakończenia, przepięknie opowiedziana. Ciekawe dialogi i barwni bohaterowie, fantastyczna muzyka.
Marko to zaniedbany i porzucony chłopiec z zespołem Downa, który ma niesamowite szczęście, bo spotyka na swojej drodze zwariowanego geja - wieczorami występującego na scenie jako Drag Queen, który pokochał chłopca od pierwszego spojrzenia. Rudi postanawia chłopca zaadoptować i wraz ze swoim partnerem stworzyć mu dom..... i właśnie tu kończy się bajka , a zaczyna prawdziwe życie.
Brutalna rzeczywistość, niechęć społeczeństwa, stereotypy, ślepota umysłu, brak serca, czy to wszytko stanie na drodze do szczęścia?
Polecam każdemu, bez względu na wiek, płeć i poglądy życiowe. To jest film o miłość DWOJGA LUDZI, pięknej i namiętnej, oraz o miłość bezwarunkowej, rodzica do dziecka. Jest to film, który zmusza do przemyśleń nad tym co jest właściwe , a co nie, jaka miłość jest najlepsza i kto ma prawo nam ją odbierać, bo czy można odmówić prawa do miłości? Nawet takiej, która nie spełnia naszych norm?
Nie czekajcie długo - poznajcie Marko, chłopca, który lubi bajki, tylko ze szczęśliwym zakończeniem.
Dajcie się uwieść niesamowitej roli Alana Cummingsa - który jest prawdziwą diwą o gołębim sercu.
Film z polskimi napisami można obejrzeć za darmo TUTAJ wystarczy przycisnąć -"zamknij reklamę i oglądaj jako zwykły użytkownik"
czwartek, 13 lutego 2014
Oscary. Oscary! Czyli NIC dla miłośników sztuki filmowej zwanej kimomatografią
Za dwa tygodnie rozdanie statuetek, więc czas przyjrzeć się nominacjom i wytypować zwycięzce. Wiem, że wstęp powinien być dłuży, ale jestem tak rozczarowana nominacjami, że zwyczajnie brakuje mi słów, ale o tym może później.......
Bezapelacyjnie, w moich oczach, wygrywa film pt. "Kapitan Phillips". Długo za ten film się zabierałam, bo nie wierzyłam, że film o somalijskich piratach i załodze amerykańskiego frachtowca może mnie zaciekawić. Ależ się myliłam! Ponad dwie godziny film trzymał w napięciu, aby na koniec to napięcie zamienić na łzy szczęścia, ulgi i żalu jednocześnie. Jeżeli nie oglądaliście jeszcze, to koniecznie musicie nadrobić zaległości.
Drugim filmem, który zasługuje na Oscara jest "Witaj w Klubie" za ukazanie problemu AIDS od zaplecza prowincjonalnej Ameryki, oraz jak mało ważne jest nasze zdrowie w obliczu fortuny jaką zbijają firmy farmakologiczne.
Pozostałe filmy dostały nominację, albo przez pomyłkę, albo po znajomości, albo ze względu na poprawność polityczną. Choć do tej pory nie wiem, z jakiego względu nominację otrzymał film "Grawitacja"?
I co ja mogę powiedzieć? Nie będę oryginalna i powiem to co wszyscy, na Oscara zasługuje Leonardo DiCaprio za rolę w filmie "Wilk z Wall Street". Sam film należy do przeciętnych, ale rola Leosia to jest mistrzostwo świata, puchar w piłce nożnej, olimpijskie złoto i rekord Guinnessa w jednym. Nie da się ukryć, że zagrał rewelacyjnie! Przeszedł sam siebie, stanął obok i nawet pokazał własnego penisa. Czy można zrobić coś więcej? Chyba nie. Mam nadzieję, że Oscara dostanie w tym roku, bo aż boje się myśleć, co będzie musiał pokazać za rok, jeżeli tej nagrody nie dostanie. W wyścigu po statuetkę drepcze tuż za nim - Matthew McConaughey, wychudzony do granic możliwości. Duże szanse w moich oczach miałby Tom Hanks i Forest Whitaker, gdyby takie nominacje otrzymali, zamiast nudnego jak flaki z olejem Chiwatela Ejiora, czy też Christiana Bale, który jest rewelacyjny, ale przy takiej przerośniętej charakteryzacji nie miał szans zagrać "twarzą".
I tutaj nie miałam żadnych wątpliwości, wybór prosty - Cate Blanchett za film "Blue Jasmine". Nie powinnam być zdziwiona, bo Woody Allen jest specjalistą od damskich ról, potrafi wynieść kobiecą psychikę na piedestały. Ogólnie film dobry, typowo "allenowski", warto obejrzeć. Ja bardzo długo dorastałam do filmów Woodiego i chyba teraz nastąpił przełom.
Amy Adams zagrała przyzwoicie, a nawet bardzo dobrze, jednak sam film nie pozwolił jej rozwinąć skrzydeł.
Meryl Streep zagrała książkowo, choć zbyt teatralnie, co spowodowało, że film zrobił się za ciężki, za gęsty i powiem szczerze, że jak zobaczyłam napisy końcowe to poczułam ulgę. Judi Dench trochę jakby przyblaknięta i zmęczona życiem, ale chyba tego wymagała rola.
Nie rozumiem nominacji Sandry Bullock za "Grawitację"? Zagrała beznadziejnie, wyglądała tak jakby dopiero z kuchni wyszła i przez przypadek, ktoś wcisnął ją w kombinezon astronauty i wystrzelił w kosmos, a ona przecież ciasto ma w piekarniku i co tu teraz robić, jak wrócić? Niestety Sandra nie potrafi wyjść po za strefę komedii romantycznych. Gdybym była reżyserem nie zapłaciłabym jej ani dolara, bo mówiąc bardzo brzydko, spierdoliła całą robotę, a mogło być tak dobrze, a nawet rewelacyjnie!
I tu mam dylemat, ponieważ niesamowicie przemówiła do mnie postać Bakhada w "Kapitanie Phillipsie", ale chyba bardziej wzruszył mnie Jared Leto, wzruszył i urzekł swoją niesamowitą kobiecością i wrażliwością. Jared jest bardzo przekonujący w swojej roli transseksualnego mężczyzny, wyciąga na światło dzienne emocje, które zazwyczaj są skrywane pod wyzywającym makijażem i krzykliwym sposobem bycia. Brawo Jared!s
Żadna z pań nie zasłużyła na Oscara moim skromnym zdaniem. Może Julia Roberts za blada twarz i sińce pod oczami, no nie wiem? Gdyby Juliette Lewis otrzymała nominację, to nie miałabym wątpliwości, najlepsza rola w "Sierpień w hrabstwie Osage". A gdzie umknęła Emilly Watson, która świetnie zagrała w "Złodziejce książek"? Aż sama jestem ciekawa, kto dostanie tą nagrodę. Ja tak trochę na wyrost daję ja Julii Roberts, bo lubię babsztyla:)
"American Hustle" to fajny film i tyle, bez uniesień i znaczących dialogów.Taka sobie fajna komedyjka o zabarwieniu sensacyjnym. "Grawitacja" - już po raz kolejny się zapytam - za co tyle nominacji? Ja chyba obejrzę ten film drugi raz, może coś mi umknęło? Rozumiem, że może się podobać ze względu na parę efektownych scen i całkiem niezła muzykę, ale reżyser powinien dać z siebie więcej, o aktorce nie wspomnę.
"Nebraska" to powtarzający się ostatnio temat w kinie amerykańskim - zaściankowa, niewykształcona Ameryka, bieda wkoło, nieciekawa sceneria, konflikt w rodzinie i lokalny patriotyzm, a że powtarza się dość często więc staje się to już nudne i temu nurtowi mówię stanowcze nie! Martin Scorsese dał się wyszaleć DiCaprio i całkiem możliwe, że to zagwarantuje mu Oscara.
Steve McQueen udowodnił, że spaprać można każdą robotę, taka historia, taaaka historiaaaa, bohater mógłby stać się tak popularny jak Kunta Kinte. Mógłby, gdyby odpowiednio opowiedzieć jego historie, a reżyserowi to dobitnie nie wyszło.
Panowie reżyserzy, głowy w dół i uciekać do domu, zapisać się na warsztaty do Wajdy, bo Oscara od Sznupci nie będzie! Na Oscara zasłużył Paul Greengrass, pominięty w nominacjach, za "Kapitana Philipsa". Bez efektów specjalnych i na małej przestrzeni udało mu się zrobić film akcji. REWELACJA!
Jestem bardzo rozczarowana nominacjami w tym roku. Wszystkie filmy nominowane do Oscarów miały swoją premierę w ostatnich miesiącach. Przypadek, czy raczej przemyślana strategia marketingowa ustalona odgórnie? Tematyka się powtarza, aktorzy się powtarzają, wieje nudą.
Od ponad dekady brakuje filmów tytanów, takich filmów o których mówi się latami, które nie tracą na atrakcyjności nawet po 20 latach. Potrzebujemy nowego Foresta Gumpa, nowej Scarlett O'Hara, milczenia owiec i czułych słówek. I to najlepiej od zaraz, juz teraz, bo inaczej sztuka filmowa odejdzie w zapomnienie.
Na szczęście nie samymi Oscarami człowiek żyje i chciałam wam polecić filmy, które wywarły na mnie największe wrażenie ostatnimi czasy.
Numer jeden - KONESER
Numer dwa - KAMERDYNER
Numer trzy - ZŁODZIEJKA KSIĄŻEK
Numer cztery - PRZESZŁOŚĆ
Numer pięć - KRÓLOWA XXX ( nie sugerować się fatalnym tytułem, a raczej tłumaczeniem)
A Wy macie swoich faworytów? Będziecie oglądać transmisje 2 marca? Jeżeli nie będziecie oglądać, to nic się nie martwcie, ja Wam to wszytko pięknie streszczę i opiszę:)
Najlepszy film długometrażowy
American Hustle
Grawitacja
Kapitan Phillips
Nebraska
Ona
Tajemnica Filomeny
Wilk z Wall Street
Witaj w Klubie
Zniewolony
Bezapelacyjnie, w moich oczach, wygrywa film pt. "Kapitan Phillips". Długo za ten film się zabierałam, bo nie wierzyłam, że film o somalijskich piratach i załodze amerykańskiego frachtowca może mnie zaciekawić. Ależ się myliłam! Ponad dwie godziny film trzymał w napięciu, aby na koniec to napięcie zamienić na łzy szczęścia, ulgi i żalu jednocześnie. Jeżeli nie oglądaliście jeszcze, to koniecznie musicie nadrobić zaległości.
Drugim filmem, który zasługuje na Oscara jest "Witaj w Klubie" za ukazanie problemu AIDS od zaplecza prowincjonalnej Ameryki, oraz jak mało ważne jest nasze zdrowie w obliczu fortuny jaką zbijają firmy farmakologiczne.
Pozostałe filmy dostały nominację, albo przez pomyłkę, albo po znajomości, albo ze względu na poprawność polityczną. Choć do tej pory nie wiem, z jakiego względu nominację otrzymał film "Grawitacja"?
Najlepszy aktor pierwszoplanowy
Christian Bale - American Hustle
Bruce Dern - Nebraska
Leonardo DiCaprio - Wilk z Wall Street
Matthew McConaughey - Witaj w Klubie
Chiwatel Ejiofor - Zniewolony
I co ja mogę powiedzieć? Nie będę oryginalna i powiem to co wszyscy, na Oscara zasługuje Leonardo DiCaprio za rolę w filmie "Wilk z Wall Street". Sam film należy do przeciętnych, ale rola Leosia to jest mistrzostwo świata, puchar w piłce nożnej, olimpijskie złoto i rekord Guinnessa w jednym. Nie da się ukryć, że zagrał rewelacyjnie! Przeszedł sam siebie, stanął obok i nawet pokazał własnego penisa. Czy można zrobić coś więcej? Chyba nie. Mam nadzieję, że Oscara dostanie w tym roku, bo aż boje się myśleć, co będzie musiał pokazać za rok, jeżeli tej nagrody nie dostanie. W wyścigu po statuetkę drepcze tuż za nim - Matthew McConaughey, wychudzony do granic możliwości. Duże szanse w moich oczach miałby Tom Hanks i Forest Whitaker, gdyby takie nominacje otrzymali, zamiast nudnego jak flaki z olejem Chiwatela Ejiora, czy też Christiana Bale, który jest rewelacyjny, ale przy takiej przerośniętej charakteryzacji nie miał szans zagrać "twarzą".
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa
Amy Adams - American Hustle
Cate Blanchett - Blue Jasmine
Sandra Bullock - Grawitacja
Meryl Streep - Sierpień w hrabstwie Osage
Judi Dench - Tajemnica Filomeny
I tutaj nie miałam żadnych wątpliwości, wybór prosty - Cate Blanchett za film "Blue Jasmine". Nie powinnam być zdziwiona, bo Woody Allen jest specjalistą od damskich ról, potrafi wynieść kobiecą psychikę na piedestały. Ogólnie film dobry, typowo "allenowski", warto obejrzeć. Ja bardzo długo dorastałam do filmów Woodiego i chyba teraz nastąpił przełom.
Amy Adams zagrała przyzwoicie, a nawet bardzo dobrze, jednak sam film nie pozwolił jej rozwinąć skrzydeł.
Meryl Streep zagrała książkowo, choć zbyt teatralnie, co spowodowało, że film zrobił się za ciężki, za gęsty i powiem szczerze, że jak zobaczyłam napisy końcowe to poczułam ulgę. Judi Dench trochę jakby przyblaknięta i zmęczona życiem, ale chyba tego wymagała rola.
Nie rozumiem nominacji Sandry Bullock za "Grawitację"? Zagrała beznadziejnie, wyglądała tak jakby dopiero z kuchni wyszła i przez przypadek, ktoś wcisnął ją w kombinezon astronauty i wystrzelił w kosmos, a ona przecież ciasto ma w piekarniku i co tu teraz robić, jak wrócić? Niestety Sandra nie potrafi wyjść po za strefę komedii romantycznych. Gdybym była reżyserem nie zapłaciłabym jej ani dolara, bo mówiąc bardzo brzydko, spierdoliła całą robotę, a mogło być tak dobrze, a nawet rewelacyjnie!
Najlepszy aktor drugoplanowy
Bradley Cooper - American Hustle
Barkhad Abhdi - Kapitan Philips
Jonah Hill - WIlk z Wall Street
Jared Leto - Witaj w Klubie
Michael Fassbender - Zniewolony
Najlepsza aktorka drugoplanowa
Jennifer Lawrence - American Hustle
Sally Hawkins - Blue Jasmine
June Skuibb - Nebraska
Julia Roberts - Sierpień w hrabstwie Osage
Lupita Nyong'o - Zniewolony
Żadna z pań nie zasłużyła na Oscara moim skromnym zdaniem. Może Julia Roberts za blada twarz i sińce pod oczami, no nie wiem? Gdyby Juliette Lewis otrzymała nominację, to nie miałabym wątpliwości, najlepsza rola w "Sierpień w hrabstwie Osage". A gdzie umknęła Emilly Watson, która świetnie zagrała w "Złodziejce książek"? Aż sama jestem ciekawa, kto dostanie tą nagrodę. Ja tak trochę na wyrost daję ja Julii Roberts, bo lubię babsztyla:)
Najlepszy reżyser
David O. Russell - American Hustle
Alfonso Cuaron - Grawitacja
Alexander Payne - Nebraska
Martin Scorsese - Wilk z Wall Street
Steve McQueen - Zniewolony
"Nebraska" to powtarzający się ostatnio temat w kinie amerykańskim - zaściankowa, niewykształcona Ameryka, bieda wkoło, nieciekawa sceneria, konflikt w rodzinie i lokalny patriotyzm, a że powtarza się dość często więc staje się to już nudne i temu nurtowi mówię stanowcze nie! Martin Scorsese dał się wyszaleć DiCaprio i całkiem możliwe, że to zagwarantuje mu Oscara.
Steve McQueen udowodnił, że spaprać można każdą robotę, taka historia, taaaka historiaaaa, bohater mógłby stać się tak popularny jak Kunta Kinte. Mógłby, gdyby odpowiednio opowiedzieć jego historie, a reżyserowi to dobitnie nie wyszło.
Panowie reżyserzy, głowy w dół i uciekać do domu, zapisać się na warsztaty do Wajdy, bo Oscara od Sznupci nie będzie! Na Oscara zasłużył Paul Greengrass, pominięty w nominacjach, za "Kapitana Philipsa". Bez efektów specjalnych i na małej przestrzeni udało mu się zrobić film akcji. REWELACJA!
Jestem bardzo rozczarowana nominacjami w tym roku. Wszystkie filmy nominowane do Oscarów miały swoją premierę w ostatnich miesiącach. Przypadek, czy raczej przemyślana strategia marketingowa ustalona odgórnie? Tematyka się powtarza, aktorzy się powtarzają, wieje nudą.
Od ponad dekady brakuje filmów tytanów, takich filmów o których mówi się latami, które nie tracą na atrakcyjności nawet po 20 latach. Potrzebujemy nowego Foresta Gumpa, nowej Scarlett O'Hara, milczenia owiec i czułych słówek. I to najlepiej od zaraz, juz teraz, bo inaczej sztuka filmowa odejdzie w zapomnienie.
Na szczęście nie samymi Oscarami człowiek żyje i chciałam wam polecić filmy, które wywarły na mnie największe wrażenie ostatnimi czasy.
Numer jeden - KONESER
Numer dwa - KAMERDYNER
Numer trzy - ZŁODZIEJKA KSIĄŻEK
Numer cztery - PRZESZŁOŚĆ
Numer pięć - KRÓLOWA XXX ( nie sugerować się fatalnym tytułem, a raczej tłumaczeniem)
A Wy macie swoich faworytów? Będziecie oglądać transmisje 2 marca? Jeżeli nie będziecie oglądać, to nic się nie martwcie, ja Wam to wszytko pięknie streszczę i opiszę:)
poniedziałek, 25 lutego 2013
Oscary, Oscary i po Oscarach, czyli noc pełna gwiazd
Oscary, Oscary i po Oscarach. Ach co to była za noc! Oglądaliście? Nie? No to Wam opowiem jak było.
Oczywiście wszystko zaczyna się przed rozpoczęciem całej ceremonii. Jak to mawiają najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Po czerwonym dywanie stąpały największe gwiazdy współczesnego kina. Jedni robili mniejsze, inni większe wrażenie.
Największe wrażenie
Bez dwóch zdań największe wrażenie zrobiła Anne Hathaway, a raczej jej sutki, którymi omal nie wybiła obiektywów dziennikarzom. Musiał to być nad wyraz chłodny wieczór , dzięki któremu cały świat dowiedział się, że Anne pod zwiewną sukienką miała gołe cycki.
Oczywiście wszystko zaczyna się przed rozpoczęciem całej ceremonii. Jak to mawiają najważniejsze jest pierwsze wrażenie. Po czerwonym dywanie stąpały największe gwiazdy współczesnego kina. Jedni robili mniejsze, inni większe wrażenie.
Największe wrażenie
Bez dwóch zdań największe wrażenie zrobiła Anne Hathaway, a raczej jej sutki, którymi omal nie wybiła obiektywów dziennikarzom. Musiał to być nad wyraz chłodny wieczór , dzięki któremu cały świat dowiedział się, że Anne pod zwiewną sukienką miała gołe cycki.
wtorek, 5 lutego 2013
Wesele Muriel, czyli podróż w poszukiwaniu "własnego ja"
Pewnie każda kobieta, choć raz obejrzała film "Wesele Muriel". Oglądałyście, prawda? Jeden z moich ulubionych filmów wszechczasów, plasuje się gdzieś pomiędzy "Dirty Dancing" i "Pretty Woman". Oglądałam chyba z tysiąc razy i za każdym razem zastanawiam się, gdzie tkwi ten magnes, który raz po raz przyciąga mnie przed ekran? Film na wstępie wydaje się prostą naiwną komedyjką dla nastolatek i w sumie do końca utrzymuje taki lekki przekaz, choć podejmuje trudne tematy jak zdrada, samobójstwo, depresja i brak akceptacji.
Dużym magnesem jest zapewne sama tytułowa bohaterka Muriel, która wyrusza do wielkiego miasta w poszukiwaniu tego jedynego i wymarzonego kandydata na męża, jednak znajduje tam coś bardziej cennego, znajduje "pewność siebie" i "własne ja". Porusza też smutna historia matki, która żyje w cieniu męża i nie za bardzo potrafi poradzić sobie z własnymi smutkami, denerwuję bijąca w oczy arogancja współlokatorki Muriel. I tak sobie myślę, że to jest właśnie ten magnes,który przyciąga.
Wiele z nas może w sobie odszukać odrobinę Muriel, wiele z nas pewnie musiało odbyć taką podróż, bliżej lub dalej, w poszukiwaniu "swojego ja". Są kobiety, które na taką podróż jeszcze się nie zdecydowały, bo odwagi im brak i pewnie wtedy będą identyfikowąły się z matką Muriel. Są kobiety, które z "własnym ja" już się urodziły i głośno o tym rozpowiadają na prawo i lewo, wtedy odnajdą siebie w ekscentrycznej przyjaciółce Muriel. Mam tylko nadzieję, że nikt nie identyfikuję się z młodszą siostrą Muriel. Dodajmy do tego jeszcze rewelacyjną muzykę ABBY i mamy film perełkę, babskie kino marzenie.
Post dzisiejszy taki bardzo babski, mam nadzieję że Panowie wybaczą, nie wiem czy film by się spodobał, bo nie mam zielonego pojęcia jak to podróżuje płeć brzydka w poszukiwaniu "własnego ja" Popisałabym jeszcze , ale Muriel wzywa. Dobrej nocy życzę....
Jeżeli cudem jakimś nie widziałyście jeszcze Wesela Muriel, to na YouTube można obejrzeć w całości. Koniecznie!Polecam! Wystarczy kliknąć poniżej.
![]() |
| http://www.imdb.com/title/tt0110598/ |
Dużym magnesem jest zapewne sama tytułowa bohaterka Muriel, która wyrusza do wielkiego miasta w poszukiwaniu tego jedynego i wymarzonego kandydata na męża, jednak znajduje tam coś bardziej cennego, znajduje "pewność siebie" i "własne ja". Porusza też smutna historia matki, która żyje w cieniu męża i nie za bardzo potrafi poradzić sobie z własnymi smutkami, denerwuję bijąca w oczy arogancja współlokatorki Muriel. I tak sobie myślę, że to jest właśnie ten magnes,który przyciąga.
![]() |
| http://beautydart.wordpress.com |
Wiele z nas może w sobie odszukać odrobinę Muriel, wiele z nas pewnie musiało odbyć taką podróż, bliżej lub dalej, w poszukiwaniu "swojego ja". Są kobiety, które na taką podróż jeszcze się nie zdecydowały, bo odwagi im brak i pewnie wtedy będą identyfikowąły się z matką Muriel. Są kobiety, które z "własnym ja" już się urodziły i głośno o tym rozpowiadają na prawo i lewo, wtedy odnajdą siebie w ekscentrycznej przyjaciółce Muriel. Mam tylko nadzieję, że nikt nie identyfikuję się z młodszą siostrą Muriel. Dodajmy do tego jeszcze rewelacyjną muzykę ABBY i mamy film perełkę, babskie kino marzenie.
![]() |
| http://thisdistractedglobe.com |
Post dzisiejszy taki bardzo babski, mam nadzieję że Panowie wybaczą, nie wiem czy film by się spodobał, bo nie mam zielonego pojęcia jak to podróżuje płeć brzydka w poszukiwaniu "własnego ja" Popisałabym jeszcze , ale Muriel wzywa. Dobrej nocy życzę....
Jeżeli cudem jakimś nie widziałyście jeszcze Wesela Muriel, to na YouTube można obejrzeć w całości. Koniecznie!Polecam! Wystarczy kliknąć poniżej.
piątek, 25 stycznia 2013
Oscarowe rozmyślania, czyli kto w tym roku dostanie statuetkę ?
Oscary, Oscary! Już niedługo Oscary! Dlaczego tak krzyczę? Z radości i podniecenia! A Wy się nie cieszycie, nie oglądacie? No jak to? No co Wy?
Ja do sprawy Oscarów podchodzę bardzo poważnie. Najpierw nerwowo wyczekuję nominacji, następnie oglądam wszystkie nominowane filmy, wybieram swoich faworytów, obstawiam, po czym bladą nocą zasiadam przed telewizorem i daję się porwać magii kina i wciągnąć w szpony targowiska próżności. Podskakuje jak mój ulubieniec dostaje statuetkę, rzucam kapciem w telewizor jak wynik nie jest po mojej myśli. Płakałam jak głupia razem z Sandrą Bullock jak odbierała Oscara za "Blindeside", wycierałam łzy w rękaw podczas przemówienia Toma Hanksa, który dostał Oscara za film "Filadelfia". Wiele razy tez obiecywałam sobie, że juz nigdy więcej, że głosowanie jest ukartowane, że manipulacje, że głos mają tylko wielkie produkcję, a za czym idą oczywiście pieniądze, znajomości i polityczne preferencje. Ja to wszystko wiem Kochani, ale nic nie zmieni mojego uwielbienia dla tego show. Zobaczmy co nas czeka w tym roku?
![]() |
| http://www.oscars.org/ |
Ja do sprawy Oscarów podchodzę bardzo poważnie. Najpierw nerwowo wyczekuję nominacji, następnie oglądam wszystkie nominowane filmy, wybieram swoich faworytów, obstawiam, po czym bladą nocą zasiadam przed telewizorem i daję się porwać magii kina i wciągnąć w szpony targowiska próżności. Podskakuje jak mój ulubieniec dostaje statuetkę, rzucam kapciem w telewizor jak wynik nie jest po mojej myśli. Płakałam jak głupia razem z Sandrą Bullock jak odbierała Oscara za "Blindeside", wycierałam łzy w rękaw podczas przemówienia Toma Hanksa, który dostał Oscara za film "Filadelfia". Wiele razy tez obiecywałam sobie, że juz nigdy więcej, że głosowanie jest ukartowane, że manipulacje, że głos mają tylko wielkie produkcję, a za czym idą oczywiście pieniądze, znajomości i polityczne preferencje. Ja to wszystko wiem Kochani, ale nic nie zmieni mojego uwielbienia dla tego show. Zobaczmy co nas czeka w tym roku?
czwartek, 15 listopada 2012
Twarożek na śniadanie i parę słów o szkockiej feministce
No i rozgościła się u nas na dobre szkocka zima, czyli deszcz "siąpi" przez cały dzień, niebo jest w barwach szaro białych i ma się wrażenie, że za chwilę się ściemni. Pewnie będzie tak, aż do Kwietnia z małą przerwą na chwilowe przymrozki i opady śniegu, które sparaliżują całą Wielką Brytanie. W tamtym roku popadało i przymroziło przez 2 dni, co sprawiło, że przez następne dwa tygodnie mieliśmy stan klęski żywiołowej.
No, ale nie o pogodzie miało być, choć widać, że bardzo brytyjska się robię, bo o pogodzie lubię sobie pogadać przy każdej okazji. Skoro pogoda nas nie rozpieszcza to musimy sami o siebie zadbać. Dobry film na dobranoc i pyszny kolorowy twarożek na dzień dobry to świetny pomysł.
No, ale nie o pogodzie miało być, choć widać, że bardzo brytyjska się robię, bo o pogodzie lubię sobie pogadać przy każdej okazji. Skoro pogoda nas nie rozpieszcza to musimy sami o siebie zadbać. Dobry film na dobranoc i pyszny kolorowy twarożek na dzień dobry to świetny pomysł.
poniedziałek, 12 listopada 2012
Brad Pitt na ulicach naszego miasta, czyli jak to było na planie filmowym
W sierpniu tamtego roku dziwne rzeczy zaczęły się dziać na ulicach naszego miasta. Nagle jak za dotknięciem magicznej różdżki przenieśliśmy się na ulice Filadelfii. Przechodnie na początku trochę zdezorientowani, przypatrywali się jak zawieszana jest nowa amerykańska sygnalizacja świetlna, czerwone skrzynki na listy zamieniono na pomarańczowe , zamiast czarnych taksówek pojawiły się żółte i niesamowita ilość amerykańskich wozów i motorów policyjnych.
sobota, 3 listopada 2012
Polacy nie gęsi i swój przepiękny język mają, czyli jak to jest z tym angielskim?
Właśnie! Mikołaj Rej pewnie w grobie się przewraca, widząc te wszystkie szyldy na polskich ulicach:
Solarium Hot Island
Club Old Classic
Disco Paradise
Bar Easy Rider
Butik Golden Star
Angielski brzmi tak światowo, filmowo i elegancko. Nazwiska wielkich gwiazd brzmią jak poezja dla uszu. Nie tam jakiś Kowalski czy Nowak. Gwiazdy nie maja pospolitych imion, zespoły muzyczne mają tylko kosmiczne nazwy. Czy aby na pewno? Pobawimy się w tłumaczenie?
Solarium Hot Island
Club Old Classic
Disco Paradise
Bar Easy Rider
Butik Golden Star
Angielski brzmi tak światowo, filmowo i elegancko. Nazwiska wielkich gwiazd brzmią jak poezja dla uszu. Nie tam jakiś Kowalski czy Nowak. Gwiazdy nie maja pospolitych imion, zespoły muzyczne mają tylko kosmiczne nazwy. Czy aby na pewno? Pobawimy się w tłumaczenie?
Elka Krawczyk - Elizabeth Taylor
Tomasz Rejs - Tom Cruise
Walentyna Tokarz - Tina Turner
środa, 24 października 2012
Małe wielkie kino, czyli co ogladaja Sznupkowie?
W tej naszej blogowej podróży życia za mało czasu poświęcamy na recenzję filmowe. A trzeba to dobitnie powiedzieć, Sznupkowie to kinomaniami okrutne. Uwielbiamy oglądać filmy w kinie i w domu, na leżąco, na siedząco, pod kołdrą lub pod kocem. Często robimy sobie całodniowe maratony filmowe. Lubimy o filmach dyskutować i uwielbiamy się z bohaterami filmowymi identyfikować. Tak więc, w zależności od repertuaru w kinach, jesteśmy Shrekiem i Fioną, Glorią i Melmanem lub Panem i Panią Smith:)
czwartek, 4 października 2012
Angels' Share, czyli szkockie kino w najlepszym wydaniu.
Jakiś rok temu byliśmy ze Sznupkiem w destylarni whisky w małej wiosce w szkockich górach. Pani, która nas oprowadzała opowiadała nam, że podczas leżakowania, z beczek ulatnia się jakieś 2% tego złotego napoju bogów, które idzie prosto do nieba. Nazywa się to "angels share", czyli działka dla aniołów. Zapłata za anielski smak i boski aromat. My swoją działke tez zakupiliśmy.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
The Best Exotic Marigold Hotel, czyli pomysł na Indie
Wieczorem Sznupek zrobił Sznupci niespodziankę i tylko sobie znanymi sposobami , zdobył film na który Sznupcia od dawna wyczekiwała.
The Best Exotic Marigold Hotel - Warto czy nie warto obejrzeć? Ciężko mi być obiektywną, jak się tak bardzo kocha podróże i uwielbia Azję,ale sie postaram:)
Film reklamowany jako typowa angielska komedia, komedią raczej nie jest.Więcej w nim zadumy nad przemijającym życiem i wzruszających watków,którewyciskają łezke z oka. Parę zabawnych dialogów i scen jest , ale to nie czyni z filmu komedii. Jednak dzięki przepięknym widokom,cudnej muzyce i świetnej roli Dev Patela film całkowicie zasługuje na czwórkę z plusem.
Film ogląda się całkiem przyjemnie,bez fajerwerków ,ale sympatycznie. Polecam w szczególności , wielbicielom podróży i tym co ciekawi indyjskich scenerii. Ja do tego filmu wrócę za jakiś czas,choćby po to, żeby znów usłyszeć:
"Na końcu i tak wszystko układa się w życiu dobrze, skoro się nie ułożyło - to znaczy, że to jeszcze nie koniec"
Pięknie i mądrze powiedziane, prawda?
The Best Exotic Marigold Hotel - Warto czy nie warto obejrzeć? Ciężko mi być obiektywną, jak się tak bardzo kocha podróże i uwielbia Azję,ale sie postaram:)
Film reklamowany jako typowa angielska komedia, komedią raczej nie jest.Więcej w nim zadumy nad przemijającym życiem i wzruszających watków,którewyciskają łezke z oka. Parę zabawnych dialogów i scen jest , ale to nie czyni z filmu komedii. Jednak dzięki przepięknym widokom,cudnej muzyce i świetnej roli Dev Patela film całkowicie zasługuje na czwórkę z plusem.
Film ogląda się całkiem przyjemnie,bez fajerwerków ,ale sympatycznie. Polecam w szczególności , wielbicielom podróży i tym co ciekawi indyjskich scenerii. Ja do tego filmu wrócę za jakiś czas,choćby po to, żeby znów usłyszeć:
"Na końcu i tak wszystko układa się w życiu dobrze, skoro się nie ułożyło - to znaczy, że to jeszcze nie koniec"
Pięknie i mądrze powiedziane, prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























