Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Jak pozbyć się tłuszczu i przyspieszyć spalanie, czyli magiczna moc wody ogórkowej i sadełkożercy

           

Świat zwariował na punkcie tej wody, polecają go w czasopismach, polecają lekarze. Tak naprawdę nazywa się to Sassy Water, od nazwiska dietetyczki( C.Sass), która dobrała składniki i pierwsza wprowadziła tą wodę jako dodatek do autorskiej diety "na płaski brzuch".
Piję tą wodę już 16 dni i muszę przyznać, że faktycznie działa. Oczywiście to tylko wspomaga dietę, nie jest cudownym środkiem na odchudzanie. Na pewno oczyszcza z toksyn, bo moja cera po dwóch tygodniach jest nie do poznania! Czuję przypływ energii, naszła mnie ochota na ćwiczenia, na spacery, nie czuję głodu i ssania w żołądku i nogi mam jakby lżejsze. Mam też wrażenie, że spadek wagi znacznie przyspieszył, Przepraszam, że nie podam wam wyników w centymetrach i kilogramach, ale ja zmieniam swoje nawyki żywieniowe i styl życia i nie stresuję sie liczbami, nie chcę też czuć presji porannego ważenia się, nigdy nie było to dla mnie motywacją, wręcz przeciwnie. Liczy się to , jak się czuję i co widzę w lustrze, a czuję się fantastycznie i trzy rozmiary w dól to jak na razie niezły wyniki, jeszcze parę w dół i przestanę siebie rozpoznawać w lusterku. 
Wracając do tej wody.....

   ****


Jest to napój detoksykacyjny dla osób z dużą nadwagą, które mają sporo kilogramów do zrzucenia, kupę starego zalegającego tłuszczu, szczególnie w okolicach brzucha. Takim osobą jest zalecana, jednak pić ją może każdy!


 Co sprawia, że woda działa cuda?



ogórek - 


działa moczopędnie, oczyszcza organizm z toksyn, usuwa nadmiar wody, odkwasza organizm. 

Zawsze jedz ogórka ze skórką, gdyż tam jest najwięcej minerałów.



imbir - 


łagodzi wzdęcia, rozgrzewa organizm i pobudza do walki z tłuszczem

cytryna/limonka -

bogata w błonnik, tłumi apetyt, odtruwa organizm, balansuje PH.

mięta - 

nadaje świeżości, dodaje aromatu i wbrew opiniom tłumi apetyt.

Jak przygotowujemy taką wodę? Co potrzebujemy?

1.5 wody filtrowanej ( lub dobrej mineralnej)

1/2 ogórka 

1 cytryna

1 limonka 

6 plastrów imbiru ( lub płaska łyżeczka w proszku)

2 gałązki mięty

ogórka parzymy wrzątkiem i kroimy w plastry - nie obieramy
imbir parzymy wrzątkiem i kroimy w plastry - nie obieramy
cytryny i limonkę parzymy wrzątkiem, czyścimy i kroimy w plastry, a z "dupek wyciskamy trochę soku do dzbanka - nie obieramy
miętę wkładamy w całości w gałązce. 
Dlaczego nie obieramy? Bo bez skórki po paru godzinach wytrąci się goryczka z imbiru. Bo pod skórą kryje się samo dobro, nie wyrzucajmy więc! 
Wszystko to zalewamy zimną wodą i odstawiamy do lodówki na noc. 
Pierwszą szklankę pijemy po przebudzeniu, następną gdzieś w ciągu dnia, a ostatnia wieczorem po ostatnim posiłku, ale nie przed samym snem. Taki dzbanek powinien nam wystarczyć na dwa dni, w między czasie można uzupełnić wodą. 
Pijemy codziennie przez siedem dni, następnie robimy dzień przerwy, pijemy dwa dni, dzień przerwy. Kuracji nie wolno prowadzić dłużej niż 4 tygodnie. Można powtórzyć za parę miesięcy. 
Ja muszę się przyznać, że nadal piję codziennie, bo dzienna przerwa mi nie służy, ponieważ dopadały mnie jakieś zachciewajki i poległam przy dużej porcji kapuśniaku z kiełbasą. Pijąc tą wodę nie mam takich ciągotek, woda świetnie usypia mój głód.    

Smak wody nie każdemu może odpowiadać, ja osobiście lubię jak jest bardzo zimna, najlepiej pić przez słomkę:) 
Na pocieszenie dodam, że czym dłużej stoi , tym bardziej smakuje jak GIN&TONIC
Pamiętajmy, że ilość składników można dobierać do swoich kubków smakowych, jeżeli ktoś uważa, że woda jest za kwaśna, to może zmniejszyć odrobinę ilość cytryny, jeżeli zbyt miętowa , to ilość mięty. Można jej wypijać więcej, jeżeli jest taka potrzeba.  

  ********

Zapraszam was na kolejnego pogromce tłuszczu. Po wypiciu niech moc będzie z Wami, bo wasze ciała rusza z kopyta i będą tak spalać, ino dym pójdzie z uszu:). Codziennie jeden posiłek zamieniam na koktajl, a dwa razy w tygodniu serwuję Nam sadełkożercę. Ten koktajl działa i polecam szczególnie tym, co mają problem z tak zwaną "grubszą robotą". Sznupek miał ogromne problemy, żadne lekarstwa nie pomagały, teraz biega dwa razy dziennie, zegarki nastawiać ,a jego mina po wyjściu z toalety - BEZCENNA.



wtorek, 28 kwietnia 2015

Smoothie, szejki i koktajle, czyli pij na zdrowie i do dna!

Dzień Dobry Sznupkolubni!

Jak Wy wszyscy dzisiaj pięknie i szczupło wyglądacie, widać, że służy Wam moja dieta, doborowe towarzystwo i zdrowe przekąski! Acha! Wciąż widzę osoby, które po przeczytaniu tych słów, przyjmują pozycję "zawstydzonego ninji" i jednym ruchem wpychają papierki po czekoladkach pod poduszkę, strzepują okruszki ze stołu po wczorajszych chipsach, wciągają brzuchy i wypychają cycki do przodu. To nic nie da! I tak widzę, że oszukujecie! A tak obiecywaliście, że będziemy się odchudzać razem, i co?

No dobra, wiem, rozumiem, sama miałam jeden ciężki dzień, a nawet bardzo ciężki, gdzieś o 12.00 w południe przerwałam liczenie kalorii, bo limit przekroczyłam dwa razy. Na szczęście Sznupek mnie szybko zmotywował i przywrócił na dobry tor, kiedy zauważył, że dobieram się do jego kabanosów.
No właśnie, co robić jak dopada was ochota na coś słodkiego, na coś zapychającego, nieprzyzwoicie dobrego? I nie mówcie mi, że należy poczekać, aż przejdzie. O nie! Grypa przejdzie, huragan nad Floryda przejdzie, miłość do George Clooneya przejdzie, nawet zachcianka ciążowa przejdzie, ale nie zachcianka grubasa na diecie, co to, to nie! Taka zachcianka potrafi z człowieka zrobić zombie, który bezmyślnie będzie szukał jedynej słusznej drogi .............do lodówki.

Dlatego należy się przed takimi zachciankami bronić, a najlepiej do nich nie dopuszczać. Śmiało mogę się nazwać Jamesem Bondem odchudzania, więc mam dla was tajemną broń - owocowe smoothie i koktajle. Tego nie może zabraknąć w waszym jadłospisie, taki koktajl uratował nie jeden mój dzień. Do tego są zdrowe, smaczne , słodziutkie, w zależności od dodatków mogą być twoją śliwką w czekoladzie , czy porcją lodów truskawkowych. Wystarczy tylko mieć prosty blender, dużą szklanka i  dobre chęci. Takie koktajle, pokochają wasze dzieci, mężowie, nawet wasz chomik i złota rybka. Od paru tygodni na FB zamieszczam różne przepisy na koktajle, dzisiaj zebrałam je w całość tu na blogu.

Zapraszam Kochani, blendery w dłoń! Uważajcie tylko na cycki..:) Zaczynamy od najpopularniejszego koktajlu na fejsbuku, miliony zwariowały na jego punkcie. No dobra, może tylko parę osób, ale za to jakich osób:)



       Robi się w 5 minut, wystarczy zmiksować wszystkie składniki i pić do dna! Samo zdrowie, sama przyjemność.

Polecam użyć zmrożonych bananów, wtedy smakuję jak lody o smaku czekoladowo bakaliowym - SERIO!



KIWUSIOWY NEKTAR
1/2 szklanki maślanki

2 duże dojrzałe kiwi bez skóry

1 duża gruszka ze skórą, ale bez ogryzka

łyżeczka miodu
szczypta suszonej mięty

Zmiksować i pić na zdrowie, i do dna!

środa, 1 kwietnia 2015

Wszyscy odchudzamy się od poniedziałku, czyli przemyśleń kilka i przepisów dwie garści

Zanim zacznę od siebie, to najpierw zapytam Was - ile razy zaczynaliście się odchudzać od poniedziałku? No proszę, nie chować się za klawiaturą, przyznać się bez bicia, ile razy? Co, nie możecie się doliczyć? No właśnie,  ja też, niestety.



Nie wiem, czy u Was też tak to działa, ale ja najczęściej odchudzałam się od poniedziałku w sobotę wieczorem, jedząc 5 kawałek pizzy i popijając zimnym piwem z soczkiem. Do dziś pamiętam te weekendy wolne od wszelkiego poczucia winy, te dodatkowe porcje lodów, kebab o 2.00 w nocy, czy pół blachy sernika do niedzielnej kawki. Kto by w takiej sytuacji liczył kalorie, kto by się przejmował, skoro na poniedziałek był już misternie ułożony plan w głowie. Będę się odchudzać, będę ćwiczyć, medytować, masować pośladki, zapiszę się na siłownię , kupię sobie buty do biegania, bidon na soczki z buraka i pojemnik na sałatkę z marchewki. Plan był, motywacja wzrastała wraz z kolejną porcją serniczka. Człowiek był tak nabuzowany pozytywną energią i wizją szczupłej sylwetki, że gdyby nie porcja frytek z keczupem i majonezem, to by nie zasnął.

W poniedziałki było różnie. Czasami , człowiek budził się rano i z jakiegoś dziwnego powodu nie pamiętał zajść  z minionego weekendu, normalnie przyszli kosmici i wymazali z pamięci. Czasami pamięć się wyostrzała i nagle przypominało mi się, że w środę są urodziny Zośki, a w piątek Dzień Babci, więc to nie jest dobry czas na odchudzanie, a zresztą nie chcę ranić uczuć Zośki, a Babci tym bardziej, bo jak odmówię kawałka ciasta to się obrażą.


Oczywiście były i poniedziałki pełne sukcesu i zapału, dieta szła jak burza, nowe buty do biegania stały w przedpokoju, produkcja soczków i sałatek szła pełną parą i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie źli ludzie. Tak tak, jak się człowiek odchudza , to nagle pojawiają się źli ludzie, którzy za wszelką cenę chcą zniszczyć naszą silną wolę. A to zły kolega przyniesie czekoladki do pracy i pod nos podstawia, a to zła kobieta za ladą sprzedaje pachnące bułeczki , a to jakiś zły przechodzień na ulicy, objada się olbrzymim hot dogiem. Nawet najlepsza przyjaciółka może się okazać złym człowiekiem, bo specjalnie, nam na złość, organizuje grilla w ogródku i na pewno jest w zmowie z tą kobietą zza lady i przechodniem z hot dogiem! No i jak tu się odchudzać, jak człowiek w strachu i stresie. a jak człowiek w stresie to i jeść się chce, bo jakoś ten stres trzeba sobie uprzyjemnić. Jak się przed nimi bronić? Jak złych ludzi omijać?



 Ale, ale...to już przeszłość, bo teraz odchudzam się razem z Wami i nie straszni, mi źli ludzie i kosmici co czyszczą pamięć. O moim planie na zdrowe życie, bo tak naprawdę to o to chodzi w tym całym odchudzaniu, żeby być zdrowym i szczęśliwym, wiedzą już wszyscy. Wiedzą moje koleżanki w pracy, wie moja fryzjerka na dzielnicy i pani w aptece, a jak one wiedzą, to tak jakby całe miasto wiedziało. Wiedzą też wszyscy na fejsbuku, wiecie i Wy, więc wyjścia innego nie widzę, udać się musi.
Motywacją dla mnie jest też Sznupek, bo to on pierwszy zauważa efekty i pierwszy mnie komplementuje. Mówię Wam jak Sznupek walnie komplement, to człowiek dostaje takiego kopniaka na rozpędzenie, że z cyckami ledwie w zakręt wchodzi.
Oglądamy ostatnio zdjęcia z ogrodu botanicznego i Sznupek zatrzymuję wzrok na jednym , na którym stoję tyłem i stwierdza- Nooo Sznupciaa! Widać efekty gołym okiem, już nie masz takiego wielkiego tyłka - po czym patrzy na mnie, z zadowoleniem w oczach, oczekując podziękowań za wspaniały komplement!
I wcale bym się o ten wielki tyłek nie gniewała, nawet bym mu wybaczyła po miesiącu, a zapomniała po 10 latach, gdyby nie dodał ze śmiechem - O!!! a na tym zdjęciu to nawet nie zasłaniasz drzewa!

czwartek, 3 lipca 2014

Arbuzowe szaleństwo - propozycja śniadaniowa - odsłona pierwsza




U Sznupków od ponad dwóch tygodni trwa arbuzowe szaleństwo. Szaleństwo polega na tym, że Sznupcia wymyśla arbuzowe potrawy na każdą okazję i na każda porę dnia, a Sznupek szaleje z rozpaczy i po kątach chowa witaminowe niespodzianki. Jednym słowem, owocowy zawrót głowy u nas w rodzinie.